Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

23 kwietnia 2017

Caracale a sprawa Polska


 Okazało się, że rzeczywistość jest jak zawsze ciekawsza od fikcji. Co więcej, że dobra zmiana nie jest wszechmogąca, albowiem jeżeli Prezydent Francji nie chce się już spotykać z Prezydentem Polski, to nic się na to nie da poradzić. Nie wzięcie pod uwagę możliwych komplikacji dyplomatycznych po decyzji odrzucającej francuską ofertę śmigłowcową – to dowód na absolutną ignorancję naszej dyplomacji i nie tylko, to dowód na porażającą słabość naszych struktur państwowych. No, chyba że już nie działa ta ich część, która powinna przestrzec decydentów o skutkach zapowiadanej i przeprowadzanej decyzji? Mówimy oczywiście o służbach specjalnych, których rolą jest wieloaspektowa osłona tego typu kontraktów.

Od kampanii wyborczej wiadomo, że obecny pan Minister Obrony Narodowej był przeciwnikiem kontraktu z europejskim potentatem lotniczym na dostawę śmigłowców „Caracal”. Pan Minister mówił jasno i jednoznacznie, co myśli o tym kontrakcie, sugerując pośrednio jego szkodliwość dla naszych interesów. Jego opinia była zdecydowanie negatywna. Nie podlega to żadnej dyskusji.

Co ciekawe formalnej negacji kontraktu dokonało ministerstwo pana Morawieckiego, ma to takie uzasadnienie, że chodziło o negocjacje związane z offsetem. To on rzekomo zaważył na decyzji strony polskiej, której nie ma co komentować od strony merytorycznej, albowiem – chyba mało kto podejrzewa, że taką była? Raczej nawet najmniejsze dzieci w to nie uwierzą. Na pewno nie uwierzą w to Francuzi. Zwłaszcza po przeczytaniu następującego komunikatu Ministerstwa [źródło: tutaj]:

(…) To raczej Polska winna domagać się zadośćuczynienia w związku z odmową podpisania umowy offsetowej przez stronę francuską.

Przypominamy, że rząd PO i PSL chciał wydatkować na rzecz producenta francuskiego 13,5 mld zł., kupując tam śmigłowce Caracal. Nie zawarł jednak kontraktu na offset, czyli obowiązkowych dostaw technologii dla Polski. Rząd francuski był w pełni świadomy, że powodzenie umowy zależy od porozumienia w sprawie offsetu. Mimo wielu ofert ze strony Polski przedstawianych przez Ministra Rozwoju, strona francuska w ciągu dziewięciomiesięcznych negocjacji odrzuciła polskie propozycje offsetu.

W tej sytuacji Minister Rozwoju, wicepremier Mateusz  Morawiecki uznał dalsze negocjacje za bezzasadne.

Ministerstwo Obrony Narodowej musi brać pod uwagę, iż  fabryki śmigłowców produkujące w Polsce, gotowe są natychmiast dostarczyć niezbędny sprzęt dla polskiej armii.

W obecnej sytuacji międzynarodowej przedłużanie stanu, gdy brak jest wystarczającej liczby śmigłowców, ma negatywny wpływ na bezpieczeństwo państwa.”

Koncepcja zakupu dużej ilości śmigłowców, umożliwiająca wymianę parku maszynowego dla całego szeregu zadań realizowanych przez służby państwowe, z zapewnieniem w kraju ich pełnej obsługi technicznej była bardzo dobra i słuszna.

Realia są takie, że potrzebujemy nie 50, ale 150-200 tego typu śmigłowców średniej klasy do wszystkich zadań państwowych. Mniej więcej taka ilość zabezpieczyłaby nasze potrzeby w zakresie śmigłowców średnich ogólnego przeznaczenia i specjalistycznych zbudowanych na ich platformie. Poza nimi jest potrzebne jeszcze kilkadziesiąt śmigłowców ciężkich oraz wyspecjalizowane maszyny bojowe. Warto też wspomnieć o śmigłowcach lekkich, które mogą mieć swoje znaczenie w transporcie specjalnym oraz w działaniach wysublimowanych. Nie bez znaczenia są również maszyny autonomiczne (drony).

Park maszyn latających naszego lotnictwa jest dogorywający. Radzieckie śmigłowce są doskonałe, ale wymagają odpowiedniego serwisu, który jest ograniczony, poza tym nie da się ich naprawiać ciągle, nawet w oparciu o przyjazne w tej chwili technologie z Ukrainy. Struktura kadłuba ma swoją odporność zmęczeniową i nie da się przedłużać resursów w nieskończoność. Maszyny bojowe i tak trzeba będzie kupić, na tą chwilę nie mamy śmigłowców, które byłyby zdolne skutecznie niszczyć czołgi dając załogom szanse na przetrwanie nad polem walki.

Podobnie jest z maszynami SAR i tzw. „combat” SAR (Search and Rescue). Są potrzebne już w tej chwili i to w dość znacznych ilościach. Trzeba będzie je kupić w ramach pilnej potrzeby operacyjnej i już dzisiaj możemy się założyć, jakie to będą maszyny. Jednakże kupując je na raty, nie zorganizujemy sobie serwisu, tj. będziemy uzależnieni od producentów w zakresie eksploatacji. Pół biedy jeżeli producent takich śmigłowców będzie w kraju. Osobnym problemem jest to, na ile one rzeczywiście będą w kraju produkowane, a na ile będą montowane z komponentów pochodzących od prawdziwych producentów lotniczych zza granicy.

Kontrakt z Francją był dla nas wielką szansą na skok cywilizacyjny, albowiem kupując śmigłowce, weszlibyśmy w orbitę poważnych francuskich interesów. Nie jest żadną tajemnicą, że jedyną opcją realnej energetyki jądrowej dla Polski jest propozycja francuska. Chodzi oczywiście o Niemcy, które ze względów ekologicznych (i nie tylko) oprotestują bardzo skutecznie, nawet blokując fundusze unijne, wszelkie aspiracje jądrowe Warszawy, wszelkie z wyjątkiem właśnie francuskich. Mogliśmy mieć od Francji – śmigłowce uniwersalne, śmigłowce bojowe, samoloty dla VIP-ów, masę innych technologii wojskowych, w tym okręty podwodne, a docelowo elektrownie jądrowe. Niestety – nasze władze popełniły błąd w myśleniu i działaniu strategicznym. Była to jedyna opcja na uniezależnienie się od monokultury amerykańskiej.

Dzisiaj prawdopodobnie straciliśmy na to szanse. Wielka szkoda, ponieważ innych opcji na skok cywilizacyjny nie mamy, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę opcję skorzystania ze środków unijnych. Tylko zbliżenie z potężną i bogatą Francją, byłoby w stanie zniwelować wpływy Niemiec, gwarantując nam rozwój cywilizacyjny, za pieniądze europejskie, znaczy się w zasadzie niemieckie. Mówi się trudno? Tak się mają Caracale do sprawy polskiej.

Tags: , , , , , ,

9 komentarzy “Caracale a sprawa Polska”

  1. Lech Szydło
    9 października 2016 at 07:40

    Niesłychanie mocne podsumowanie. Niesłychanie mocne i prawdziwe

  2. wlodek
    9 października 2016 at 08:17

    Skandal z ofsetem na F16 powinien jednoznacznie wyeliminować USA,z dalszych kontraktów! Tajemnicą poliszynela jest fakt, że Antoni wraz z lobby proamerykańskim wyeliminował Francję. A z drugiej strony polski lotnik jak niektórzy twierdzą może latać na drzwiach ot stodoły! Paranoja!Ostatnia wizyta szefa MON w USA potwierdza tą logikę działań. A może nie ma kasy?500+ kosztuje!

    • bob
      9 października 2016 at 12:03

      Skandal z F 16 polegał na tym, że wśród polskich decydentów tamtych czasów nie było chętnych do stawiania na przemysł militarny. To były jednak spokojniejsze czasy i mało kto wierzył, że Rosja stanie się agresywna w ciągu mniej niż dekada. Raczej uważano, że Rosja będzie tylko źródłem tanich surowców i rynkiem zbytu dla Europy a nie agresywnym państwem dążącym do odbudowy imperium. W rezultacie największym sukcesem tego programu była budowa w Polsce fabryki Opla i przeniesienie produkcji z Niemiec. Oczywiście możemy wybrzydzać, że to nadal nie jest polska fabryka ale dzięki właśnie polskiemu offsetowi Opel nie trafił w ręce rosyjskie co byłoby dla Rosji dużym skokiem technologicznym i to nie tylko w branży motoryzacyjnej. Mało kto dziś pamięta, jak Niemcy razem z Rosjanami chcieli wykupić Opla z rąk GM. Druga przyczyna problemów z F 16 czyli, że nie byliśmy w stanie uzyskać pełnego dostępu do serwisu to…zbyt mała liczba kupionych maszyn. Niestety tu też namieszali Niemcy. Początkowo mieliśmy nabyć cztery eskadry samolotów czyli 64 sztuki. Ale nagle Niemcy wyskoczyli z ofertą przekazania nam 32 migów 29 za 1 euro. A że my jesteśmy mistrzami w robieniu dziadowskich oszczędności bardzo chętnie przejęliśmy sowiecki złom ograniczając liczbę maszyn produkcji zachodniej. W rezultacie nie dość, że nie mamy pełnego serwisu na miejscu to nasza armia dziś nadal lata na migach, których wartość bojowa już wiele lat temu była bardzo ograniczona. O ile nasze F 16 mają dużą przewagę nad samolotami lotnictwa ukraińskiego, białoruskiego i rosyjskiego(tylko stosunkowo nieliczne rosyjskie su 35 można uznać za równorzędnego rywala dla naszych szesnastek) to nasze Migi 29 są gorsze niż migi 29 za naszą wschodnią granicą i po prostu szkoda pilotów. ZSRR bowiem sprzedawał „sojusznikom„Migi29 w zubożonej wersji. Rosja, Białoruś i Ukraina mają zaś migi w wersji lepszej dla sowieckiej armii. Jeżeli chodzi o Caracale to była naprawdę duża szansa na powrót w polskie ręce technologii produkcji śmigłowców i to nawet razem z produkcją silników. Co prawda Caracal to nie jest najnowsza konstrukcja Airbusa ale to nadal nowoczesny sprzęt i podatny na modernizacje. Ponadto z racji tego, że w przyszłości Francuzi będą skupieni na promocji nowych konstrukcji Caracal w jakiejś polskiej wersji mógłby stać się naszym hitem eksportowym jako rywal konstrukcji rosyjskich czy chińskich. To byłby taki Mi 2 z czasów PRLu. Może nie supernowoczesny ale tani i solidny, przetestowany w różnych warunkach z sukcesem sprzedawany do wielu państw. Macierewicz po prostu zniweczył szansę na odbudowę polskiego przemysłu lotniczego. Niestety w innych dziedzinach gdzie będziemy modernizować armię czyli okręty podwodne, samoloty myśliwskie, tarcza antyrakietowa nie mamy szansy na eksport nawet gdybyśmy przejęli technologie na własność. Szansa była tylko w dziedzinie śmigłowców i tylko przy modelu Caracal. W zamian jeżeli chodzi tylko o lobby proamerykańskie a nie działalność moskiewskiej agentury w dobrej zmianie, wkrótce kupimy Black Hawki i to bez żadnego offsetu. Przynajmniej w dziedzinie militarnej. A i wtedy pół biedy jeżeli to będą Black Hawki w wersji dla armii USA a nie w wersji ograniczonej składanej w Mielcu głównie z myślą o mniej militarnym zastosowaniu.

      • wlodek
        9 października 2016 at 13:43

        krzyku czy ten komentarz to nie nasz znajomy?

      • bob
        9 października 2016 at 14:35

        tak to ja hahaha

      • krzyk58
        9 października 2016 at 15:52

        bob(asie)…jeszcze większym SKANDALEM jest FAKT
        że rządzeni jesteśmy, zarówno na szczeblu centralnym waszyngtońskim, jak i lokalnym warszawskim przez obłąkańców i psychopatów, musi budzić największy niepokój u każdego kto jeszcze nie stracił resztek rozumu w tym domu wariatów pod nazwą III RP. PONIAŁ?

        http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/730972,z-palcem-na-nuklearnym-guziku-szalency-i-psychopaci

      • krzyk58
        9 października 2016 at 17:05

        …W rezultacie największym sukcesem tego programu była DROGI PANIE(?)było:’Pacz” niżej!
        Jeśli już mowa o sukcesach rządów(?) solidarnościowo – katolickich…

        Tygodnik NIE : Niebiański zapach przepoconych majtek
        Wartość polskiego rynku odzieży używanej wyceniana jest na ok. 5 mld zł. Według szacunków GUS w 2015 r. sprowadzono do Polski aż 65,6 tys. ton znoszonych ciuchów, głównie z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Norwegii. Pokaźny wskaźnik importu stawia Polskę w doborowym gronie takich potęg gospodarczych jak Ghana, Pakistan czy Uganda. Z informacji przedstawionych przez Izbę Gospodarczą Tekstylnych Surowców Wtórnych wynika, że nad Wisłą działa prawie 30 tys. ciucholandów, a ubiera się w nich co trzeci dorosły Polak.
        -możemy reeksportować do USA

  3. Inicjator
    9 października 2016 at 10:42

    Wydaje się, że zadecydował brak kasy na wszystko oraz sympatie proamerykańskie u rządzących.

    Z offsetem to może być tak, że gdy przy zakupie F-16 był zbyt „cienki i naciągany”, to teraz był może zbyt ambitny i dotyczył technologii, które Francja mocno chroni lub wysoko je sobie ceni.

    Np. technologie produkcji wielobazowych i wieloskładnikowych prochów nitrocelulozowych i pokrewnych do nowoczesnej amunicji, w tym czołgowej.

    Może w grę wchodził udział innych niż francuskie firm w pozyskaniu tych technologii, czego nie dogadano albo celowo zlekceważono?

    Znając potęgę i subtelność naszej dyplomacji oraz brak gwarancji ochrony tajemnicy przemysłowej przez naszych Jamesów Bondów, przeróżnych służb i ich bezpośredniej OCHRONY przez 70-cio letnich ochraniarzy z grupą niepełnosprawności – to dało efekt niechęci Francuzów do POWAŻNEJ WSPÓŁPRACY z nami.

    • bob
      9 października 2016 at 21:54

      Biorąc pod uwagę niedawny wyciek informacji dotyczących okrętów podwodnych Scorpene dla Indii to wychodzi na to, że nawet Francuzi mają u siebie problem z ochroną tajnych danych. Wyciek był powiem po stronie francuskiej a Hindusi byli w szoku, ze potencjalni przeciwnicy jak Pakistańczycy i Chińczycy poznali słabe strony okrętów będących na wyposażeniu indyjskiej marynarki wojennej. I nie przesadzajmy z tymi Caracalami. To nie jest okręt podwodny, nowoczesny myśliwiec czy nawet śmigłowiec uderzeniowy aby posiadał aż takie super technologie. System kierowania walką jest tu znacznie prostszy. A to właśnie systemy tego typu robią różnicę na współczesnym polu walki. To dlatego Rosjanie chcieli kupić Mistrale. Nie z powodu technologii budowy skorupy okrętu a własnie z powodu dostępu do systemu kierowania walką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

About krakauer,

Scroll Up