Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 września 2017

1 IX – refleksji nigdy dość. Niestety!


 1 IX – refleksji nigdy dość, ponieważ ta przerażająca klęska była zarazem lekcją, z której do dzisiaj niestety nie wyciągnęliśmy należytych wniosków. Przypomnijmy sobie schemat zdarzeń i okoliczności, które wówczas doprowadziły naszych przodków do zguby? II Rzeczpospolita w stanie w jakim była po 20 latach odbudowy państwowości – to był cud odrodzenia, zbudowany niestety w części na krzywdzie znacznej części społeczeństwa, w tym także mniejszości, jednakże to był w ujęciu generalnym cud. Trzeba o tym pamiętać, to że Rzeczpospolita się odrodziła, to było coś niesamowitego. Udało się odrodzić, obronić i wzmocnić państwo, na tyle, na ile byliśmy w stanie w ówczesnej formacji ustrojowo-ekonomiczno-społecznej. Nie ma co ukrywać, ale była to mieszanka systemu feudalnego z elementami krwiożerczego kapitalizmu w ultra bezwzględnym wydaniu. Piekło pana, wójta i plebana. Większość mieszkańców tamtej Polski była nadal w rzeczywistości poddanymi, miała swoich panów, panie, dziedziców, panienki itd. Mieszkanie w sutenerze w mieście było standardem, na wsiach bywało często dramatycznie. Oczywiście inaczej wyglądały wsie w różnych częściach kraju, jednakże generalnie nie było wesoło – nie udała się reforma rolna (na serio). W przemyśle nie było lepiej, było go niewiele, a ten co był, zdarzało się że władza traktowała kolbami lub kulami, gdy robotnicy odważali się podnieść głowy. Mimo wszelkich wad, które szczególnie uwypukliły się po śmierci Marszałka, to jednak był najlepszy kraj, na jaki wówczas było nas stać.

Niestety oderwanie ówczesnych elit, które razem ze złotem i większą częścią służb tajnych uciekły z kraju przed wrogiem, kiedy jeszcze broniła się Warszawa – przesądziło o porażce. Błędem było udawanie, że nie ma ZSRR i pełna negacja tego państwa, tj. nastawianie się tylko na okoliczność ryzyka wojny z tym państwem. Ówczesnym elitom, będącym w dominującej większości na paseczku zachodnich służb specjalnych i tamtejszych ośrodków wpływu – do głowy nie przychodziło (poza Marszałkiem), że Niemcy mogą zaatakować Polskę w celu ludobójczym. Układ panów był prosty – wrogiem jest ZSRR, a Komunizm jest czystym złem. Polsce przypadła i była pieczołowicie kultywowana rola przedmurza, obrońcy Europy itd., nie będziemy się o tym rozpisywać, bo codziennie mamy dawki ukraińskiej propagandy, która jest dzisiaj w zasadzie kalką ówczesnych tez na temat roli Polski w układzie bezpieczeństwa europejskiego.

Panom się wydawało, że wszystko jest super, nie oddamy nawet guzika, czuli się na tyle pewnie i dali się napompować Hitlerowi, że jeszcze posilili się trupem Czechosłowacji, nie bez uzasadnienia historycznej krzywdy (za 1920), jednakże jakąkolwiek kooperację, nawet dorozumianą z działaniami Kanclerza Adolfa trzeba uznać za skrajnie hańbiącą, porażającą i szokującą. Uwierzyli w „gwarancje” Anglii i Francji, ówczesnych potęg globalnych. Wszyscy wiemy ile one były warte w rzeczywistości (analogia z NATO dzisiaj jest porażająca). Jak ktoś nie zna lub nie rozumie nastroju pierwszych dni września, powinien dotrzeć do oficjalnej prasy, to co było publikowane od mniej więcej połowy sierpnia do momentu przejęcia gazet przez Niemców, to prawdziwa orgia patologii kłamstwa, przez którą – jak już było wiadomo, że gwarancje to fikcja – rozpacz, dla wprawnych czytelników odczuwalna. Bardzo ciekawe są pierwsze numery gazet po przejęciu władzy przez Niemców, niestety, podkreślmy niestety – bardzo twardo i realnie, bez żadnych ogródek ta raczkująca jeszcze prasa gadzinowa przedstawiła wyjaśnienie sytuacji. Oczywiście była to manipulacja, jednakże przedstawiająca pewne oczywiste fakty – jak np. kwestię zdrady elit, czy budowania zamków na piasku. Jak ktoś ma czas, warto poszukać, są w bibliotekach udostępniane elektronicznie.

Armia niestety „nie biła się dzielnie”, ponieważ nie mogła. Nie dali jej szansy jej najwyżsi dowodzący. Zmarnowano potencjał Wojska Polskiego, nawet nie udało się przeprowadzić mobilizacji. Co ciekawe zdaje się nikt, nigdy nie został za to ukarany, czy też nie było już kogo ukarać. Zawiodła łączność i przeważnie dowodzenie na poziomie powyżej poszczególnych jednostek. To czego dokonali nasi Żołnierze wówczas, przy całej komplikacji sytuacji – to dowód największego poświęcenia. Zdecydowanie Żołnierz bił się dzielnie, tylko wyżsi oficerowie przeważnie uciekali, wielu nawet nie dotarło do swoich jednostek. Niestety nie mamy listy hańby Września, stworzenie takiego dokumentu, może nawet pomnika, byłoby oczywiście kontrowersyjne, jednak chyba zasiałoby odrobinę refleksji? Można to rozważyć.

„Sojusznicy”? Czy w ogóle jest jakikolwiek sens o nich myśleć? W zasadzie to strach człowieka bierze, jak sobie retrospekcję przełoży na współczesność. Wypisz i wymaluj – mechanika spraw wielkich jest dokładnie taka sama, tylko czołgi jeżdżą szybciej, a niemieckie to nawet już u nas są. Niestety nie było do dzisiaj żadnej refleksji na temat zachowania się tzw. sojuszników wówczas, jak i przez resztę wojny no i oczywiście po niej. Jakoś historycy o tym milczą, a politycy skupili się na przejęciu insygniów od tzw. prezydenta i rządu na uchodźstwie, po czym zamknięto temat. To chyba i dobrze, ponieważ refleksja na temat tego, jak nas potraktowali wówczas „sojusznicy”, byłaby zbyt gorzka, prawda jest po prostu nie do przełknięcia. Przykładowo z Wielką Brytanią, po prostu nie powinniśmy utrzymywać stosunków dyplomatycznych. Ponieważ ten kraj, nas nie tylko najnormalniej zdradził, ale jeszcze potraktował naszych rodaków jak śmieci, jak tylko przestali być potrzebni po wojnie. O zamiarach użycia siły, wobec polskich oddziałów, gdyby nie chciały się zdemobilizować, to nie ma po co wspominać. Tego nie znajdziecie państwo w oficjalnych podręcznikach. W zasadzie historyk nie zrobi kariery jakby chciał o tym pisać. W konsekwencji, zapanowała fobia nienawiści do tylko jednego ówczesnego sojusznika, a konkretnie jego prawnego następcy. Jednak to inna historia, którą sobie przypomnimy 17.IX.

Wszystko, co warto zapamiętać po tym porażającym Wrześniu, to lekcja, jaką wówczas dostaliśmy. Naprawdę „Polska będzie wielka, albo nie będzie jej wcale” – to powiedział Marszałek, miał oczywiście rację jak w większości spraw. Przy czym pragmatyzm dzisiejszych czasów nakazuje zastąpić słowo „wielka”, słowem „mądra”, ponieważ „silna” już być chyba nie zdąży.

Myślmy retrospektywnie, rolą historii jest nie tylko zachowanie pamięci, ale także przekazanie wiedzy współczesnym pokoleniom, o tym jak konstruowane są sytuacje geopolityczne, społeczne, gospodarcze – wszelakie, w oparciu o uogólnienia wnioskowane głównie na błędach poprzednich okresów. Jaką lekcję mamy z Września, to najlepiej świadczą dwie sprawy, warto obie równo śledzić, bo mają konotacje i dzisiaj, jak również będą się odbijały na przyszłości.

Po pierwsze chodzi o ówczesne wydarzenia na Śląsku, które były wówczas dramatyczne. Nie da się zrozumieć skali naszej tamtej porażki, jeżeli nie pozna się dobrze ciągu zdarzeń w ówczesnym Województwie Śląskim, to taka „porażka” w pigułce. Problem polega mniej więcej na tym, że Polska wówczas nie tylko przegrała, ale i Śląsk straciła, a na pewno niewiele zrobiła i prawie niczego nie przygotowała, żeby go w sercach ludzi zachować. Dzisiaj tamte wydarzenia, przeważnie bezrefleksyjnie upamiętnia się już chyba czysto mechanicznie, co jest kolejnym błędem, mającym m.in. swoje przełożenie na poczucie krzywdy Ślązaków (w znaczeniu ludzi uważających się zarówno za mieszkańców Śląska jak i osoby uważające się również za narodowości Śląskiej). Dodajmy w dominującej części – poczucie w pełni uzasadnione.

Po drugie chodzi o kwestię podwójnego obywatelstwa znacznej części przedstawicieli ówczesnych elit. Niestety dzisiaj mamy dokładnie ten sam problem, a jak pamiętamy pewien minister w jednym z poprzednich rządów, głośno się zastanawiał nad załatwianiem córce tzw. zielonej karty do USA. Elity wówczas nas zostawiły i wiele na to wskazuje, dzisiaj również mogłyby nas zostawić, przy czym na pewno co niektórzy, mający umocowanie logistyczne np. dzięki rodzinie na „prawdziwym” Zachodzie, z pewnością przystąpiliby do organizowania „władz emigracyjnych”. Scenariusz powtórzyłby się, może z wyjątkiem szosy na Zaleszczyki, ponieważ dzisiaj tam jest Ukraina.

Generalne podsumowanie tego zagadnienia chyba nie jest możliwe, ponieważ jego skutki ciągle trwają, pomimo odbudowy państwa za okresu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, jak również wielu pozytywnych czynników rozwoju ostatnich 27 lat – nadal, nie udało się nam w pełni zniwelować wówczas i na skutek tej klęski poniesionych strat. Więc może bądźmy smutni w tym dniu, to dzień wielkiej narodowej tragedii. Nie zapominajmy doznanych krzywd w 1939 roku. Jeżeli ktoś nie umie przebaczyć, bo przebaczyć tego, co nam chciano zrobić – nie sposób. Niech hoduje nienawiść do wrogów, ale mądrze bo jednak złość oznacza słabość, a gniew jest złym doradcą.

Tags: , , , , , , , , , , ,

28 komentarzy “1 IX – refleksji nigdy dość. Niestety!”

  1. szKODnik
    1 września 2016 at 05:51

    Autor to ostatnio tak pisze, że spóźniam się do pracy z zaczytania. Chyba sobie kupie tablet, żeby czytać w drodze do pracy. Są tablety które czytają na głos? refleksja jak najbardziej słuszna. Porażająca. Każdy kto się z tym zetknie będzie innym człowiekiem.

  2. Ślązak
    1 września 2016 at 06:09

    Dziękuję autorowi za pamięć o cierpieniach Ślązaków z tamtych dni. Pamiętamy. Ciągle pamiętamy. Tylko Polska zrobiła z części z nas wrogów.

    • wlodek
      1 września 2016 at 06:24

      Tekst porażający w swojej prawdzie. Nie dziwie się że od lat przemilcza się te kwestie i co najważniejsze nie wyciąga się wniosków, a analogie są porażające!

    • wieczorynka
      1 września 2016 at 18:39

      @Ślązak, wiele dowiedziałam się o losach Ślązaków z książki Kazimierza Kutza “Piąta strona świata” . Pozdrawiam.

  3. Jakub
    1 września 2016 at 07:43

    Refleksje sluszne. Jednak niezrozumialy zachwyt nad Marszalkiem. Czlowiek ktory zdradzil swoja Ojczyzne w godzinie proby w 1914 i poszedl na sluzbe agresora nie zasluguje na tyle atencji. A rozliczenie z IIRP przydaloby sie co najmniej takie jak w przypadku 3Rzeszy czy Republiki Mussoliniego a nie ugrzecznione formulki o bledach i wypaczeniach na ogolnie slusznej drodze.

    • krzyk58
      1 września 2016 at 11:40

      Paaanie, “kiedy zdradzał” (oficjalnie) nie było jeszcze żadnej Ojczyzny!! 🙂

      • Jakub
        1 września 2016 at 16:00

        Byla Ojczyzna, byl nawet Krol, ktoremu z woli bozej nalezalo sluzyc i wiekszosc Narodu z narazeniem zycia sluzyla.

  4. krzyk58
    1 września 2016 at 08:39

    …. bo przebaczyć tego, co nam chciano zrobić – nie sposób. Precyzyjniej będzie użyć (imie)słowa w formie
    dokonanej – ZROBIONO!Oczywiście mam na myśli naszych
    jawnych (i skrytych) wrogów na Zachodzie ….zapewniam że
    tamte sojusze,zapewnienia są tyle samo warte co
    aktualne “natowskie’. Czyli ‘psu na bude’!

    W 1945 r. w Londynie defilują Brytyjczycy i Amerykanie, a także Czesi, artylerzyści z Brazylii, żołnierze z Fidżi. Wśród wiwatującego tłumu stoi as polskiego lotnictwa Witold Urbanowicz…

    Qr……………Zachodnie!

  5. Inicjator
    1 września 2016 at 09:34

    Artykuł słuszny i potrzebny.

    Tamte elity nie zrozumiały istoty naciągającego faszyzmu, z jego państwowym ludobójstwem.

    Osoby pamiętające I-szą wojnę pamiętały ówczesną surową okupację niemiecką, pamiętały zniszczenia Kalisza, ale nie przypuszczały głębi zaplanowanej eksterminacji narodu polskiego przez NOWE Niemcy Adolfa Hitlera.

    Podobnie jak obecne elity po 1989 roku wyobrażały sobie, że wprowadzają tzw. Reński kapitalizm w Polsce z lat 60-tych, nie widząc trendu neoliberalnego i globalizacji oraz różnicy potencjałów.

    Te braki w wyobraźni elit rządzących przed 77-oma laty i obecnie, skutkują co najmniej ZASTOJEM lub koniecznością odbudowy zniszczeń, o czym dzisiaj zapominamy.

    Co do wartości sojuszy to zadajmy sobie jedno pytanie: co jesteśmy zaoferować “sojusznikom” poza miejscem na mapie Europy?

    Jakieś nadzwyczajne surowce czy inne dobra, jakieś działające fabryki z unikalnymi produktami w super technologii?

    Jedyne co mamy to zdolnych ludzi, którzy dobrze sobie radzą na emigracji, ale tych mogą zastąpić inni uzdolnieni z Ukrainy czy Bliskiego Wschodu.

    Dopóki nie stworzymy warunków, żeby te miliony ludzi nie mogły efektywnie i twórczo pracować w Polsce, dopóty będziemy pariasami Europy, wiecznie krzywdzonymi przez sąsiadów.

    Trzeba wyciągać wnioski z historii i patrzeć na obecne polskie elity jako na nadzorców obcych kolonizatorów.

    Inaczej historia może się powtórzyć, tylko w bardziej okrutny sposób, np. poprzez dopuszczenie do WYPAROWANIA CZĘŚCI POLSKIEJ POPULACJI W WYNIKU DZIAŁANIA BRONI “A” na obszarze pomiędzy Bugiem i Odrą.

    Bo takiego scenariusza odpowiedzialni przywódcy Państwa Polskiego nie powinni wykluczać, jak się chce nadal być PRZEDMURZEM, tylko nie wiadomo w czyim interesie.

    • krzyk58
      1 września 2016 at 12:36

      ‘Podobnie jak obecne elity po 1989 roku wyobrażały sobie, że wprowadzają tzw. Reński kapitalizm w Polsce z lat 60-tych, nie widząc trendu neoliberalnego i globalizacji oraz różnicy potencjałów.”
      DOKŁADNIE! Pomimo iż były widoczne (dla fachowców)
      pierwsze jaskółki zmierzchu Zachodu, oni uporczywie brnęli w goowno,
      tj. układy i sojusze z wrogiem i bankrutem!!

  6. Mykoła
    1 września 2016 at 10:53

    Oglądając, słuchając relacje z uroczystości – imprez z okazji różnych a to o bohaterach żołnierzy wyklętych, a to sukcesach pani S, a to napaści Niemiec na Polskę, na pewno będzie impreza – uroczystość napaści Zw. Sow. i jeszcze nie wiadomo jakie przygotowują władze kraju w ramach wychowania patriotycznego nas wszystkich łącznie z młodzieżą. Nasuwają mi się następujące refleksje: 1. Pieją kury pieją nie mają koguta itd. 2.Potężne sukcesy pani S i jej działaczy nie będę ich tu wymieniał ale zamarkuję, wygnanie z Kraju sporej liczby młodych Polaków a w Anglii już ich zaczynają mordować, zniszczony przemysł huty, stocznie itp. A jak zobaczyłem, że Pan Prezydent podoje rękę drugiemu prezydentowi czyli tzw. bolkowi to ze wzruszenia popuściłem troszeczkę moczu, proszę mi wybaczyć szczerość. A co do składanych tuziny kwiatów przez różnych jegomości, którzy je nie kupili za własne pieniądze to mi się krew wzburzyła, przecież za te kwiaty to można by pomóc dzieciom chorym itd. 3. najbardziej śmieszy fakt ukrywania swoich fałszywych pysków przez elyty i to z różnych stron w zarostach a może już ich nie stać na żyletki. Panie Prezesie Ty to widzisz i nie grzmisz. Przepych jest wskazany a jeszcze bardziej jak się go dokonuje za własne pieniądze a nie biednego narodu. Przy okazji pytam rządzących, czy będą zwracać pieniądze za wpłacane cegiełki na odbudowę stolycy. Z pozdrowieniami następnych uroczystości.

  7. jerzyjj
    1 września 2016 at 13:43

    Cały czas głoszone są ostrzeżenia o możliwości napaści Rosji na Polskę. Nawet generałowie, którzy już dawno zatracili wiedzę o technice wojskowej (np. broni elektromagnetycznej czy antymaterii), zabierają głos w sprawach politycznych i nawołują do zbrojenia…
    To nie USA czy NATO, poniosą straty w czasie rzeczywistego konfliktu. To polskie społeczeństwo będzie mięsem armatnim w tej grze. Będzie to sytuacja podobna do tej w 1939 roku, kiedy to pan Beck na polecenie USA zmienił o 180 stopni opcję i wdał się w wojnę z Niemcami siłami polskiego społeczeństwa, a sam uciekł z kraju
    PS…
    “Świadoma manipulacja zorganizowanych przyzwyczajeń i przekonań mas jest ważnym elementem demokratycznego społeczeństwa. Jesteśmy rządzeni, nasz rozum jest kształtowany, nasze gusta i guściki kreowane, nasze idee są w większości sugerowane przez ludzi, o których myśmy nigdy nic nie słyszeli.”

  8. Adam
    1 września 2016 at 14:25

    Często przy tego typu rocznicach wspomina się szereg prawdziwych i wielkich bohaterów i słusznie .

    Ja chciałbym wydobyc z niepamięci, postac pewnego pana pułkownika . Tenże, kiedy p. Śmigły śmigał rączo wiadomo dokąd, na moście w Mościskach stanął mu na drodze tenże Pan Pułkownik i rozpaczliwie machając karabinem ,dawał znaki ,by się zatrzymać. Zawołał z przejęciem ,Panie marszałku , proszę nas nie zostawiać , tam nasi ciągle się bija ,leje się krew. Wywołany ,odwrócił się do tyłu i coś szepnął swemu bodajże adiutantowi.

    Ten wyszedł z gazika i zastrzelił ze spokojem bohaterskiego człowieka . Droga dla walecznego , który pamiętamy nie zamierzał nawet oddawać marnego guzika, była wolna.

    Rodzi się wiele refleksji. Ja chciałbym tylko wiedzieć , gdzie stoi pomnik bohaterskiego oficera i kiedy jego imieniem upamiętnią choć jedną szkołe?

    • jerzyjj
      1 września 2016 at 16:39

      Haniebna ucieczka dowódcy z walczącej Polski
      17 września 1939 roku tuż przed północą, na wieść o wkroczeniu bolszewików, opuszczają Polskę przez granicę z Rumunią: prezydent Mościcki, premier Składkowski oraz naczelny wódz Edward Rydz-Śmigły.
      A TO BYŁO TAK…
      Marszałkowi zastępuje drogę płk Bociański, który, chcąc bronić honoru polskiego żołnierza, strzela sobie w serce na oczach zwierzchników.NA NIESZCZEŚCIE RYDZA PRZEŻYŁ…
      http://wiadomosci.wp.pl/kat,120074,title,Haniebna-ucieczka-dowodcy-z-walczacej-Polski,wid,14930470,wiadomosc.html?ticaid=117a70

      • krzyk58
        1 września 2016 at 17:40

        Nie chcąc – a bronią’c… 🙂 jeśli już….

  9. krzyk58
    1 września 2016 at 16:20

    https://www.youtube.com/watch?v=R99iA13xf_Y

    Zabrałeś mi dzieciństwo a ono powraca
    z chłopcem który biega po lesie za sójką
    co mieszka raz wysoko albo całkiem nisko
    po przeszłość trzeba wznieść się by się przed nią schylić
    zabrałeś moją młodość a ona się zjawia
    mówi jakie nad Polską było niebo czyste
    a starczyło na zawsze by spojrzeć raz tylko
    zabierz wszystko co boli………………………….!
    by wróciło do mnie

    ks.Jan Twardowski

    • wieczorynka
      1 września 2016 at 18:33

      Krzyku, dziękuję za podrzuconego linka. Właśnie takie wychowanie i nastawienie do ojczystego kraju wyniosłam z domu rodzinnego, mój partner też. Pozdrawiamy.

    • jerzyjj
      2 września 2016 at 09:54

      DO krzyk58… Zakazane Piosenki [1946] FILM
      https://www.youtube.com/watch?v=2cXVZRRglXc

      • wieczorynka
        2 września 2016 at 14:59

        jerzyjj, dzięki za przypomnienie, zwyczajnie się rozryczałam ale baby już tak mają. Pozdrawiam.

      • wieczorynka
        2 września 2016 at 16:59

        @ jerzyjj, jest jeszcze film “Ostatni etap” , drastyczny zatem nie każdy powinien go oglądać. Jednak uważam, że należy przypominać takie tematy aby “gierojom” zmalał temperament i zrozumieli, że wojna to nie gra na “srajfonie”.

  10. jerzyjj
    1 września 2016 at 16:53

    Po ośmiu dniach wojska niemieckie stanęły już pod Warszawą. Nie istniał plan ewakuacji władz, ludności cywilnej. Generał Stefan Rowecki na początku 1940 roku napisał broszurę pt. „Czy naród polski okrył się niesławą?”. I sam odpowiedział na to pytanie: NIE!. Ale późniejszy komendant Armii Krajowej przyznał: „Wraz z ludnością cywilną, nie kierowaną, pozostawioną sobie, uciekały równocześnie władze administracyjne i władze bezpieczeństwa. Uciekali starostowie z całym personelem, burmistrzowie, władze więzienne, policja. Uciekały nawet straże pożarne, pozostawiając palące się osiedla. Uciekali lekarze, zamiast zostać przy szpitalach. Ogarnął wszystkich szał ucieczki i zapanował na całym obszarze działań wojennych oraz na tyłach wojska chaos nieprawdopodobny”. Najgorszą decyzją była „dzika” ucieczka z Warszawy władz państwowych. „Każdy jechał, jak chciał, i zabierał, co chciał. Ważne tajne akta państwowe pozostawiono, niepotrzebne osoby i rzeczy pozabierano. Tysiące państwowych samochodów, naładowanych prywatnymi rzeczami, rodzinami, nawet psami i kanarkami, opuszczało Warszawę.
    Akta lub przedmioty pierwszorzędnej wagi, jeśli chodziło o dalsze prowadzenie walki, pozostawiono w opuszczonych biurach lub wyrzucono wprost na ulicę”.
    TO BYŁO BOHATERSTWO…

    • wieczorynka
      1 września 2016 at 20:09

      @ jerzyjj, dodam,że więźniów politycznych pozostawiono w zamkniętych celach. Obecnie niektórym marzy się “wojenka” bo coś będzie się działo i nie będzie nudno (ostatnie zdanie to gorycz).

    • Lech
      2 września 2016 at 22:10

      Wojuję ostatnio z Tobą na tym blogu, ale w tej wypowiedzi zgadzam się z Tobą . Nie dlatego, że naczytałem się o tym w “komuszej” literaturze, tylko dlatego, że to są wspomnienia mojego Ojca, który był zmobilizowany w 1939 r. do Armii Łódź, jako podoficer. Bardzo szybko stracił kontakt z dowództwem, które nagle zniknęło. Ostatni rozkaz jaki otrzymał to było przedzieranie się w kierunku Warszawy. Przedzierał się więc sam ze swoim pododdziałem lasami (bo drogi były zablokowane przez zrozpaczonych,zagubionych cywilnych uciekinierów, stale bombardowanych przez niemieckie lotnictwo) i nocami spod Wielunia, aż do Jeżowa pod Łodzią, gdzie został przez Niemców pojmany. Oddział mu rozpuszczono, a jego osadzono w oflagu najpierw Sandbostel, potem Itzehoe, następnie Lubecka i ostatecznie Woldenberg. Mam też wspaniałe wspomnienia Dziadka. Miał przewieźć ważne dokumenty i gotówkę z pododdziałem do Rumunii szosą zaleszczycką. Będąc już na terenach dzisiejszej Ukrainy i widząc jak ludność przygotowuje się do powitania oddziałów Armii Czerwonej, powierzone do przewiezienia materiały zakopał i z pododdziałem powracał do Łodzi, z której na wojnę wyruszył. Przedzierali się nocami i o ile to było możliwe lasami. W początkach października 1939 roku również w okolicach Jeżowa został pochwytany przez Niemców i osadzony w oflagu Gross Born, gdzie był aż do jego ewakuacji za Łabę. Po zakończeniu wojny do Polski powrócił. To on mi wpoił (legionista z FR PPS, żandarm II RP), że Polska jest tylko jedna i nie ważne jaka, jej musimy służyć. Przekazał mi wiele bardzo wartościowych wiadomości, które zupełnie demitologizują naszą współczesną historię (choćby sławny marsz legionistów z Oleandrów na Warszawę m innymi przez Kielce). Pozdrawiam.

      • wlodek
        3 września 2016 at 08:12

        Tak Lechu,z opowiadań rodziny wyłania się rzeczywisty obraz Wrześniowej Klęski, inny niż przekaz “pisomatołkow”Moj dziadek wypuszczony przez Rosjan pod Smoleńskiem jako prosty żołnierz KOPu na rowerze po 14 dniach wrócił do domu,i zawdzięczał Rosjanom życie. I przekazał nam te wartości o których piszesz. Pozdro.

  11. Adam
    1 września 2016 at 19:29

    godna podziwu wiedza i pamięc , Szczególnie zaś takt ,wobec mej mizerii. Dziękuję Panie jerzyjj i gratuluje. Mnie już dotyka starcza demencja.

  12. wlodek
    2 września 2016 at 18:34

    Wieczorynko,a “Ogniomistrz Kaleń” z genialnym opisem pogranicza polsko ukraińskiego i bandytyzmu UPA,którzy niczym się nie różnili od tzw.”żołnierzy wyklętych”Ja w każdym razie z doświadczeń mojej rodziny stawiam miedzy nimi znak równości! Hańba!

  13. krzyk58
    2 września 2016 at 19:43
  14. Inocjator
    3 września 2016 at 11:32

    Jeszcze trochę refleksji o “zdradzie Anglii”.

    Wielka Brytania sama wystąpiła z gwarancjami wobec Polski 25 kwietnia 1939.

    Sypał im się ład z Monachium i bali się, że Polska może “ulec” Hitlerowi bez wojny, czy to jako wasal, czy sojusznik.

    Węgry są przykładem wyboru sojuszu z najsilniejszym ówczesnym rozgrywającym w Europie i wcale po latach wiele na tym nie stracili, a traktowanie Węgrów przez Niemców jest CAŁY CZAS od 1945 roku inne niż Polaków.

    Wielka Brytania swoją propozycją sojuszu z Polską zatrzymała ją w obozie antyniemieckim, inaczej mogło być różnie, mogły być zastosowane INNE scenariusze.

    Jak było potem – wszyscy wiedzą.

    Finalnie Angole nas OLALI i będą robić to nadal, bo w ich kupieckim rozumieniu świata nie ma pojęcia WIECZNYCH SOJUSZY, zawsze najważniejszy jest interes Wielkiej Brytanii.

    Dlatego dziwi ten wasalizm obecnych polskich władz wobec Angoli.

    Wielokrotna ich zdrada podczas II-giej wojny była uwypuklana przez władze PRL-u, chociaż była im “na rękę”, gdyż umacniała sojusz z ZSRR.

    Nie rozumiem zatem przemilczania tych “zdrad” przez obecne władze, które wprost nawiązują do II-giej RP, mieniąc się jej spadkobiercam

    Toż ta II-ga RP i cały jej obóz ideowy została zdradzona i opuszczona przez Wlk. Brytanię, nie Polska Lubelska.

    I jescze im włazić w dupę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Historia

Scroll Up