Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

19 sierpnia 2017

Przetrwanie Strefy Euro jest polityczną koniecznością i ekonomicznym przymusem


 Przetrwanie Strefy Euro jest polityczną koniecznością i ekonomicznym przymusem. Dzisiaj nikt już nie wyobraża sobie opcji politycznej i gospodarczej bez Euro, jak również innej sytuacji w Europie, niż ta, którą się zna. Unia Europejska jest czymś na kształt płaszczyzny sporów i pretensji, jednakże pomimo negatywnego myślenia większości jej interesariuszy, nadal nie wymyślono, czym ją zastąpić. Powrót do państw narodowych, jest niemożliwy. Dowodzą tego, sami Brytyjczycy, którzy pomimo brexitu i chęci kontrolowania wjeżdżających na Wyspy, chcieliby mieć swobodę przemieszczania się po Unii, jak również korzystać z prawa do swobodnej wymiany towarów i usług. Z perspektywy nadpodaży usług londyńskiego City jest to w zasadzie przymus, dosłownie ekonomiczny, rodzący konieczność znalezienia politycznego rozwiązania. Inaczej będzie niedobrze, bo potężny mechanizm pośrednictwa finansowego, może mieć problem z działaniem w dotychczasowej skali. Jednakże z punktu widzenia Europy, nie może być mowy o wyjściu z Unii i czerpaniu z niej korzyści bez kosztów.

Joseph E. Stiglitz zaproponował kilka rozwiązań, które mogłyby uczynić Strefę Euro nieco bardziej “przeżywalną”. Kluczową propozycją było odejście od nakazu dyscypliny finansów publicznych – słynne 3% stosunku zadłużenia całego sektora do PKB, wynikające z Europejskiego Paktu na Rzecz Stabilności i Wzrostu. Równowaga finansów publicznych i koordynacja polityki fiskalnej może się udać, ale musi być oparta na nieco innych zasadach, a Europejski Bank Centralny powinien dysponować uprawnieniami na wzór amerykańskiego FED-u. Nie da się zaprzeczyć słuszności tych poglądów, w tym znaczeniu, że jeżeli coś działa w USA, również może działać i w Europie, chociaż trzeba dość uważnie obserwować relacje rynkowe, głównie wskaźniki wyprzedzające i nastroje konsumentów. Ponieważ w USA masy kreowanego pieniądza nie trafiały na rynek, tylko pojawiały się, jako zapisy księgowe w elektronicznych rejestrach różnego rodzaju funduszy i instytucji, mających na ich podstawie zabezpieczenie finansowe, a równolegle zmniejszały sumę zobowiązań publicznych. W Europie, jeżeli odejdziemy od progu ostrożnościowego 3% PKB, a pieniądze będą wydawane po prostu na to, na co są wydawane pieniądze z zaciąganego stale długu, czyli realnie na potrzeby bieżące, w tym socjal – może pojawić się problem narastającej inflacji. Co wówczas? Skoro wiadomo już, ze standardowe instrumenty oddziaływania na gospodarkę nie działają, czego chyba najlepszym dowodem jest sprowadzenie stóp procentowych do zera lub nawet wprowadzenie ujemnych dla posiadaczy dużych kapitałów w niektórych przypadkach.

Hipotetycznie, można sobie wyobrazić sytuację, w której Euro jest zlikwidowane, nawet z dnia na dzień, podobnie jak było wprowadzone, ale z tą różnicą, że bez uprzedzenia, żeby nie zarobili spekulanci. Jednakże koszty dostosowawcze poszczególnych gospodarek byłyby szokujące i o wiele większe, niż np. koszty ewentualnego uwspólniania długów krajów unijnych. Na to ostatnie rozwiązanie, które było podstawą powstania Stanów Zjednoczonych, nie godzą się Niemcy, ponieważ mają pełną świadomość, że w praktyce oznaczałoby to, że jako najbogatsi i najwięksi, zapłacą najwięcej – głównie za innych, albowiem sami są względnie nisko zadłużeni (przynajmniej z tego, co pokazują formalnie można tak wnioskować).

Pozostają, więc półśrodki, Europejski Bank Centralny prowadzi program skupu aktywów, który na pewno przyniósł znaczną ulgę rynkom, albowiem oto pojawił się “kupujący” ostatniej szansy, któremu można sprzedać po cenie rynkowej, względnie toksyczne papiery, a wszystko będzie w zasadzie bezkarne, jeżeli będzie to dalej robione niewielkimi pakietami, w tempie drukowania Euro, w sposób transparentny i możliwy do antycypowania w planach wszystkich zainteresowanych graczy. Wówczas rzeczywiście ryzyko pojawienia się inflacji, która przerzuciłaby się na nasze serki, jogurty i ceny mediów komunalnych jest niewielkie. Jeżeli jednak zwycięży zachłanność i chciwość, o co u polityków nie jest trudno, to może nas czekać festiwal drukowania Euro, później “ponoszenie konsekwencji”, albowiem wszelkie negatywne scenariusze mają to do siebie, że się doskonale sprawdzają podczas kryzysu.

Tags: , , , , , ,

11 komentarzy “Przetrwanie Strefy Euro jest polityczną koniecznością i ekonomicznym przymusem”

  1. Wierny_czytelnik
    26 sierpnia 2016 at 05:50

    Seven changes needed to save the euro and the EU

    https://www.theguardian.com/business/2016/aug/22/seven-changes-needed-to-save-the-euro-and-the-eu

    This system cannot and will not work in the long run: democratic politics ensures its failure. Only by changing the eurozone’s rules and institutions can the euro be made to work. This will require seven changes:
    Advertisement

    • abandoning the convergence criteria, which require deficits to be less than 3% of GDP

    • replacing austerity with a growth strategy, supported by a solidarity fund for stabilisation

    • dismantling a crisis-prone system whereby countries must borrow in a currency not under their control, and relying instead on Eurobonds or some similar mechanism

    • better burden-sharing during adjustment, with countries running current-account surpluses committing to raise wages and increase fiscal spending, thereby ensuring that their prices increase faster than those in the countries with current-account deficits;

    • changing the mandate of the European Central Bank, which focuses only on inflation, unlike the US Federal Reserve, which takes into account employment, growth, and stability as well

    • establishing common deposit insurance, which would prevent money from fleeing poorly performing countries, and other elements of a “banking union”

    • and encouraging, rather than forbidding, industrial policies designed to ensure that the eurozone’s laggards can catch up with its leaders.

    https://www.theguardian.com/books/2016/aug/22/the-euro-and-its-threat-to-the-future-of-europe-joseph-stiglitz-review

    https://www.theguardian.com/business/2016/aug/10/joseph-stiglitz-the-problem-with-europe-is-the-euro

  2. Inicjator
    26 sierpnia 2016 at 07:45

    Trochę sprzeczności w tym wszystkim jest.

    Czy aby na pewno niemożliwy jest w UE powrót do państw narodowych?

    Przecież to są teoretycznie WOLNE PAŃSTWA.

    Z drugiej strony proponuje się LUZOWANIE (powyżej 3% deficytu!) i zacieśnienie WIĘZÓW, na wzór FEDERACJI, jaką są Stany Zjednoczone z potężnym FED …

    Ktoś tu za bardzo chce budować świat jak z marzeń finansistów.

    Goldman Brothers to było zbyt mało?

    • jerzyjj
      26 sierpnia 2016 at 12:11

      NA PEWNO W ZROZUMIENOU TEGO PROBLEMU POMÓGŁBY SZANOWNEMU ZIMNY OKŁAD NA CZOŁO…
      Państw narodowych ma nie być!KONIEC,KROPKA! Takie jest założenie(Eurokołchozu) masonerii i globalistów. Państwo silne posiada swój przemysł, handel, banki i WALUTĘ. Jeśli jednak chce się zrobić z dobrego państwa – neokolonię, robi się tzw. prywatyzację, czego boleśnie doświadczyliśmy. Myślący rozumie do czego służył Eurokołchoz, niemyślący będzie wciąż wyglądał obiecanych paciorków. Aby dokonać takiej amputacji mózgów, stosowano wiele technik i metod i o dziwo,że w Polsce gdzie było kilKa milionów ludzi wykształconych,kilkaset tysiecy inżynierów i kilkadziesiąt tysiecy ekonomistów taki gniot jak Eurokołchoz w amerykańskm stylu “przeszedl”…
      Patriotyczna Polsko – Powstań! CZAS NA ZMIANY!

  3. wieczorynka
    26 sierpnia 2016 at 16:55

    Wybiegnę z przemyśleniami trochę do przodu. Coraz więcej jest tekstów, że materialny pieniądz należy zastąpić wirtualnym. Sądzę, że nie tylko moją opinią jest, że z powodu całkowitej inflacji walut Zachodu należy zastąpić go czymś w rodzaju cyferek na ekranie urządzeń elektronicznych, jedyna nadzieja to, że zabraknie prądu i ekran będzie czysty a ludzie wrócą do wymiany barterowej.
    Moje współczucie dla banksterów, chyba ta grupa wpadnie w depresję, piszę już teraz – nie będę płakała.

    • jerzyjj
      26 sierpnia 2016 at 19:48

      … opamietania życzę.Pieniądz był,jest i bedzie!

  4. wlodek
    27 sierpnia 2016 at 09:57

    Czyli ,wszystko jasne zostaliśmy na polu boju sami,wizyta premiera Słowacji w Rosji,pozycja prezydenta Zemana od lat jasna,nieobecność Litwy, Łotwy,Estonii na Upadlinie o czymś świadczy,z Orbanem wszystko jasne,rozwija stosunki z Rosją,została Rumunia do czasu póki Francja nie przywoła ją do porządku.Angole mają swój Brexit.A my ? Powtórkę z1939 roku i z Obroną Terytorialną podobnie jak ułani na czołgi.Pisomatołki pora wytrzeżwieć!!!

    • krzyk58
      27 sierpnia 2016 at 11:48

      “podobnie jak ułani na czołgi”. Włodku….byłbyś
      uprzejmy – nie powielać BZDUR ,ze szkoły (liberalnych)
      pezetpeerowskich szyderców!

      Pozdrawiam

  5. wlodek
    27 sierpnia 2016 at 15:44

    Krzyku,ja co prawda kończyłem szkoły w PRl i dzięki Bogu.W filmie Wajdy jest co prawda atak ułana na niemiecki czołg, ale to mit.Mnie chodzi o polski mit wyrażony słowami “z czym do ludzi”,z Obroną Terytorialną naprzeciw niezwyciężonej Rosyjskiej Armii to tak jak z szabelką na czołg. Komentuj wydarzenia nie mity!Pozdro ułanie!

    • krzyk58
      27 sierpnia 2016 at 16:17

      Mity nie wyprostowane z czasem urastają do rangi faktów,
      i dlatego nie należy powielać – bywają szkodliwe… „Hubal” to film przeciwko „Lotnej” Wajdy, gdzie polscy ułani bezsensownie szarżują na niemieckie czołgi. To moja odprawa dana szkole szyderców, to film przeciw oczernianiu, tak – oczernianiu polskiej historii. Bo patriotyzm od lat jest wyszydzany i atakowany”!

      Bohdan Poręba

  6. wlodek
    27 sierpnia 2016 at 16:58

    Dzisiaj krzyku,kolejny raz Marionetka i Antoni w Krzesinach każą mi wierzyć ze Polski lotnik może latać na drzwiach od szafy i gdyby nie zamach doleciał by do Smoleńska.! Tak masz rację, mit i fałsz staje się faktem.Dobrze że dla niektórych, którzy również wierzyli w Andersa na białym koniu,który juz,już przybędzie. A dzisiaj wierzą w nieomylnego Prezesa!A jutro???

  7. 108
    15 października 2016 at 12:00

    przede wszystkim ja nie rozumiem jednej podstawowej kwestii w Euro. Dlaczego na monetach są bite symbole narodowe (są niemieckie euromonety, są osobno słowackie euromonety, itd.), podobnie banknoty mają w numerze seryjnym “zawarty kraj pochodzenia”. No to jest błąd, bo powoduje, że waluta jest zlepkiem różnych narodowych walut, już była sytuacja w 2009 roku w czasie kryzysu, że Niemcy wymieniali panicznie każde inne Euro na swoje, ewentualnie francuskie. Przestraszyli się nie upadku Grecji, ale Włoch i Hiszpanii, które miały poważne problemy, a ich upadek zniszczyłby wspólną walutę. Dopiero wtedy EBC mógłby przyjąć formę FED-u. Dopiero właśnie po wyeliminowaniu symboli narodowych. Na amerykańskim dolarze nie doświadczysz wizerunku Seattle, na innym dolarze Alaski, prawda? A co do kwestii związanych z polityką prowadzoną przez EBC, to powinna ona być ściśle związana z jednolitym systemem podatkowym w UE, a więc przy założeniu, że podatki powinny być na tym samym poziomie dla wszystkich, a nie okazuje się, że Słowacja to prawie raj podatkowy, Luksemburg czy Malta to raje podatkowe, a Niemcy wcale nie mają tak prostych przepisów podatkowych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up