Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

20 lipca 2017

Przewaga historii nad pragmatyzmem w polityce wróży powtórkę z historii


 Przewaga historii nad pragmatyzmem w polityce wróży powtórkę z historii. Jeżeli nie umie się rozstrzygnąć kwestii historycznych lub nie ma do tego woli, to będą one ciążyć na polityce. Najgorzej, jeżeli to ciążenie jest na własne życzenie i w wyniku niemożności skłonienia adresata komunikatów historycznych do pozytywnej w naszym odczuciu interakcji. Uwaga, czyli do czegoś więcej, niż osiągnięcia kompromisu.

Polska po 1989 roku przeniosła do bieżącej polityki kwestie historyczne w kontekście Federacji Rosyjskiej, czy też, jak kto woli Rosji w ujęciu generalnym. Co ciekawe, nastąpiło upośledzenie pamięci historycznej na kierunku niemieckim, a kwestii ukraińskiej w zasadzie, poza środowiskami potomków ofiar i ich rodzin, w ogóle nie poruszano. Co jest jeszcze ciekawsze, próby rozmów na tematy polsko-żydowskie, przeprowadzono głównie na tle stwierdzonych faktów historycznych – jak dramat w Kielcach, czy też tragedia w Jedwabnym i inne, podobne przypadki trudnej historii. W ogóle nie mówiono o 1968 roku i o jego składowych, w tym o nadreprezentacji przedstawicieli niektórych mniejszości narodowych w organach bezpieczeństwa publicznego i innych organach państwowego w tym wojskowego aparatu represji po 1944 roku. Inne kwestie historycznie trudne w ogóle przemilczano, nie trzeba chyba przypominać refleksji na temat stosunku tzw. aliantów zachodnich do Rzeczpospolitej w okresie 1939-1945, z fundamentalną kwestią reprezentatywności tzw. rządu emigracyjnego w Londynie. Dotyka to w ogóle problemu ciągłości państwa i reprezentatywności elit naszego państwa i jest jednym z najważniejszych nierozstrzygniętych problemów bardzo silnie odbijających się na rzeczywistości i niestety rzutujących na przyszłość.

Jeżeli więc tylko porównamy zaangażowanie naszych elit i czynników oficjalnych w ww. sprawach, to nie da się uniknąć smutnych wniosków. Możliwa jest obrona tezy, że generalnie wykorzystujemy wybrane figury z polityki historycznej, do pogrążenia swojej dzisiejszej pozycji w relacjach międzynarodowych. Przede wszystkim, trzeba zdać sobie sprawę z jednego prostego faktu – jeżeli narzekamy na „lewą nóżkę”, to nie możemy udawać, że prawa nas nie boli, bo mieliśmy przetrącone obie. Inaczej nie oderwiemy się od przekłamania, które poprzez proste slogany o tym, że ktoś jest “imperium zła”, a ktoś inny to samo dobro, stanowi podstawę dla naszej jednobiegunowej fascynacji, opartej na aspiracjach i dążeniach naszych elit. Koszty tej „jednobiegunowości” (nie mylić z chorobą) są przerażające.

Jeżeli będziemy dalej myśleć historycznie o stosunkach współczesnych, to prędzej czy później w polityce powtórzy się historia, którą próbujemy rozliczyć. Ponieważ te same elementy, które zdecydowały o problemach w przeszłości są nadal aktualne i nie można się dziwić, że istnieje prawdopodobieństwo, że znowu doprowadzą nas do resetu. Musimy pamiętać, że nasi wrogowie mogą wybrać konfrontację zamiast „porozumienia”, ponieważ po prostu takie będą ich preferencje. Nie muszą nam tego komunikować, poznamy ich dopiero „po owocach”. Wówczas zaś, już będzie za późno, albowiem będziemy uzależnieni.

Mniej więcej tyle warto pamiętać w kontekście niesłychanie ważnej wizyty pana Dudy na Ukrainie. Nie ma miejsca na niepotrzebne błędy, jednak nie ma mowy o tym, żebyśmy udawali, że coś, co się wydarzyło się nie wydarzyło. Tymczasem w zasadzie, to trudno jest powiedzieć, co napisać, albowiem w świetle wspólnej deklaracji pana Prezydenta i jego ukraińskiego odpowiednika [PDF tutaj], jak również wystąpienia pana Prezydenta w tamtejszej Akademii Dyplomatycznej [tutaj], to w ogóle lepiej byłoby chyba milczeć. No, bo co powiedzieć w przypadku takich wstawek: „Potwierdzamy niezmienność pozycji Rzeczypospolitej Polskiej we wspieraniu wysiłków Ukrainy w celu przywrócenia jej integralności terytorialnej.” [Źródło 1 j.w.]. Po co to w ogóle komentować i omawiać? Zresztą równie mdłej deklaracji dosłownie o niczym to dawno nie było i to na tak wysokim poziomie dyplomacji. Po prostu krew się burzy i [tutaj mocne słowo] ogarnia człowieka, na samą myśl o tym, że oto kolejny Prezydent Polski pomija kwestie ukraińskiej odpowiedzialności historycznej w relacjach z Polską. Jednakże, jeżeli to dla kogoś mało i koniecznie, ktoś chce się zupełnie pozbawić złudzeń, co do realnego wymiaru działania naszej władzy na polu dyplomacji z uwzględnieniem dyplomacji historycznej, niech sobie przeczyta to, co pan Prezydent powiedział we wspomnianej Akademii. Nie da się po prostu zrozumieć, o czym i po co mówi pan Prezydent. Przecież nawet ryby w kijowskim ZOO nie uwierzą w to, co pan Prezydent mówił o pryncypiach naszej polityki, wartościach i innych didaskaliach. W zasadzie, niektóre fragmenty wypowiedzi pana Prezydenta można odebrać jako dowody na słabość kraju, który reprezentuje. Bo co niby mają oznaczać słowa: „Nie ma i nigdy nie będzie naszego przyzwolenia dla polityki agresji, która niweczy zaufanie pomiędzy narodami, sprowadzając ich relacje do prostej różnicy potencjału sił.” [Źródło 2 j.w.]. Do tego proszę dodać bajkę o zasadzie wolnego świata, jak również deklarację o polityce otwartych drzwi i konieczności poszerzania swoich granic przez wspólnotę europejską. Tego się po prostu nie da zrozumieć w relacji do rzeczywistości, czy ten, kto pisał to przemówienie nie ogląda telewizji? Już, nie musi RT.com, może dowolną polską, w każdej podają informację, pozwalające to powyżej silnie wyśmiać. No, a najlepsze jest odrzucanie zasady stref wpływów, chociaż sami jesteśmy na własne życzenie w zachodniej strefie wpływu. Naprawdę to jest szokujące, to może napisać uczeń liceum, dobrze może student – na praktyce pisał panu Prezydentowi? Dobrze, że chociaż tu wspomniano o sukcesywnym przełamywaniu blokad historycznych. Przyjmijmy, że wszyscy wiedzą, o co chodzi, ale faktem jest, że pan Prezydent nie nazwał rzeczy po imieniu, co jest w istocie z Jego strony – samoponiżeniem. Ponieważ głosują na niego w Krakowie i Warszawie, a nie w Kijowie lub Charkowie. Wychodzi na to, że mamy sami brać inicjatywę we własne ręce i budować środkowoeuropejską wspólnotę wolnych narodów i równych państw.

W istocie, więc pan Prezydent zachęcił Ukraińców do koncepcji międzymorza, czy też raczej może się nam wydawać, że próbował zachęcić, bo Ukraińcy doskonale pamiętają, jak wyglądało dla nich „międzymorze” w czasach minionych. W istocie, więc jest to bardzo smutne przemówienie pana Prezydenta, wyjątkowo słabe i niesłychanie trudne w uzasadnieniu powiązań głoszonych tez z naszą racją stanu. Nie mówiąc już o interesach Ukrainy.

Bez względu jednak na wszystko, nawet na język patetyczno-cukierkowej retoryki, jaki jest standardem w tego typu oficjalnych przemówieniach, to jednej rzeczy nie da się zrozumieć, dlaczego Prezydent jej nie próbował antycypować. Otóż, Ukraińcy nie potrzebują pośrednika w kontaktach z Zachodem. Wolą sami porozumieć się z Niemcami, Francją i przede wszystkim z USA, żaden pośrednik, a na pewno Polska, marząca w wybujałych umysłach części swoich elit o mirażach międzymorza, – jako cenie za to pośrednictwo nie jest im potrzebna. W tym na pewno w długim okresie. Prezydent Polski powinien to wiedzieć, zwłaszcza jak jest jedyną głową państwa na obchodach smutnej rocznicy błędu zmanipulowanych Ukraińców, którzy w nieszczęsnym referendum zdecydowali o tzw. niepodległości, przesądzając zarazem o rozbiorze ZSRR. Oczywiście mogą to dzisiaj nazywać niepodległością, jednakże nie może być mowy o czymś takim jak niepodległość Ukrainy w odrębności od Wszechrusi, ponieważ Ukraina jest jej immanentną częścią. Brak przedstawicieli innych krajów najwyższej rangi, jest symptomatyczny, to poważne ostrzeżenie dla władz w Kijowie.

Niestety pomimo szczerych chęci stopniowo następuje rozczarowanie panem Andrzejem Dudą na funkcji, którą pełni, chociaż trzeba brać poprawkę, na to że Jego zamysłem jest na pewno ponowna elekcja. Mimo wszystko, pewne rzeczy są niezrozumiałe. Jeżeli Prezydenta Polski nie stać na to, żeby przypomnieć Ukraińcom, w dniu – w ich kalendarzu ich niepodległości, o tym że mają pewne kwestie trudne, które dyskwalifikują część ich narracji narodów-historycznej i w kontekście sąsiedzkim i europejskim i przede wszystkim czysto ludzkim. To lepiej tam nie jeździć, bo i po co? O prawdzie nie można mówić jak o „świętym nigdy”, tylko po prostu trzeba mówić prawdę. Jeżeli boli, to znaczy, że to prawda. Jak przestanie, to można na niej budować. Jeżeli jednak nasza relacja z Ukrainą, nie jest w stanie przetrwać próby powiedzenia sobie prawdy, oczywiście w dwie strony, – przy czym mamy pełną świadomość, że ta „ich” prawda wobec nas będzie bardzo bolesna i trudna – to, o czym w ogóle mówimy? Nie pamiętamy już, co się stało w Odessie 2 maja 2014 roku? Pan Prezydent zmarnował świetną okazję do wyraźnego postawienia polskiego stanowiska. To ono jest kluczem do powstrzymania dalszych zbrodni, ponieważ zło nienazwane i przekłamane, rodzi zło. Nie można mieć złudzeń, że będzie inaczej, niż było. Przewaga historii nad pragmatyzmem w polityce wróży powtórkę z historii. W naszym przypadku rysuje się o wiele gorszy schemat, albowiem mamy do czynienia z wybiórczym traktowaniem historii, a to jest mniej więcej tak jak umyć się do połowy, albo ubierać do chodzenia tylko jeden but, albo obciąć nogawkę od spodni i chodzić w jednej. Da się? Oczywiście, że się da, tylko ci, co to widzą, prawie na pewno się będą z nas śmieli. No, a Ukraińcy przecież nie są pozbawieni możliwości logicznego myślenia, (chociaż w przypadku elit rządzących po zamachu stanu są z tym problemy) i doskonale wiedzą, co zrobiono Polakom, Żydom, Rosjanom… i innym Ukraińcom, którzy nie chcieli służyć pod swastyką.

Rosyjskie tłumaczenie [tutaj]

Tags: , , , , , , ,

10 komentarzy “Przewaga historii nad pragmatyzmem w polityce wróży powtórkę z historii”

  1. wlodek
    25 sierpnia 2016 at 06:23

    Dobry,wyważony tekst z tym że jest gorzej nie tylko przemilcza się historyczne ich się fałszuje! Zakłamanie poszło tak daleko że próbuje się pisać historię na nowo bez Wołynia, I iII Armii LWP,bandytyzmu tzw.wyklętych, osiągnięć PRL.Pisomatołki zapominają że historia ich też ocenia jak Ukraińców którzy nie wyzwalali Oświęcim a byli strażnikami Tręblinki!

  2. wlodek
    25 sierpnia 2016 at 06:40

    “Ukraina dysponująca sprawnym aparatem państwowym i stabilną gospodarką”,o czym Marionetka mówi? Pijany czy to modlitwa?Paranoja,życzenia zamiast faktu całkowitego upadku”niezależnej”.!

  3. krzyk58
    25 sierpnia 2016 at 08:16

    Przewaga historii nad pragmatyzmem w polityce wróży powtórkę z historii.

    A słowo stanie się “ciałem”… i ponownie Polacy będą mądrzy po szkodzie,myślę że w przypadku “mądrości” naszej, tym razem ktoś -tam,
    gdzieś – na “krańcu(lub początku)świata” już nie
    stwierdzi – “taki młody, i już Polak”….TAKIEGO WAŁA!
    (UKŁON w stronę rządzących). Ps.Można wyzbyć się suwerenności na rzecz Brukseli…
    MOŻNA także będzie żyć w innej konfiguracji…(bardziej dosadne określenie wykasowałem). Niżej w linku – kondycja “naszego upa-dłego’brata’.

    http://zazubr.org/2016/08/24/30784/

  4. Kazik
    25 sierpnia 2016 at 09:23

    Co to za obchody rocznicy niepodległości Ukrainy? Kiedy Ukraina była niepodległa? To wszystko jakaś wielka kpina!

  5. Kodłuch
    25 sierpnia 2016 at 15:07

    Witam i dziękując za całokształt – polecam dzisiejszy wstępniak AdNovum w tym samym temacie
    https://adnovumteam.wordpress.com/2016/08/25/wojna-domowa-na-ukrainie-25-08-2016r-547-dzien-od-nowego-rozejmu/

  6. wlodek
    25 sierpnia 2016 at 18:09

    Mykoła że względu na histerię anty rosyjską nie dam ci spokoju, może przez twoje działania zmienią front. Nawiasem mówiąc w Polsce mamy 6mln ludzi cierpiących na choroby psychiczne, a w ostatnich wyborach na PIS głosowało 5711687 wyborców. Wnioski nasuwają się same !Pisomatołki!Zabronią ćwiczeń?

  7. jerzyjj
    25 sierpnia 2016 at 18:49

    TAK BYŁO:
    “Pierwszy raz od stuleci w 1945 roku prosty chłop i robotnik polski zyskał dostęp do dóbr cywilizacyjnych i kulturalnych mógł się leczyć, uczyć, korzystać z rozrywki. Tracąc władzę i majątki w 1945r. burżuazja i kościół, nie mógł się pogodzić z tym faktem i wszystkie zakręty w PRL-u sprytnie sterowano rękami robotników, w końcowej fazie /1989r./
    Przewodnia siła narodu, SOLIDARNOŚĆ – pokazała Polakom srodkowy palec. Potępia się wszystko co zostało zrobione przez naszych dziadków,rodziców z naszym udziałem.
    Należy pamiętać w jakim stanie znajdowało się państwo po zakończeniu działań wojennych; kraj w 70% zniszczony, 70% analfabetów, biologicznie i faktycznie zutylizowana przez okupanta inteligencja. Mimo teroru i strachu z entuzjazmem odbudowano dom ojczysty POLSKĘ.”

    A TERAZ JAK STWORZONO “WSPANIAŁĄ,DZISIEJSZĄ RZECZYWISTOŚĆ”:
    “Przez ponad ostanie ćwierć wieku Etos Solidarnościowy zniszczył nasz dorobek.Odebrano narodowi to co wywalczyli nasi dziadkowie i rodzice czyli bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne kraju.
    Zabrano nam wszystko.
    == http://lustracja.net/index.php/ciekawe-publikacje/164- michnik-my-wezmiemy-wladze-a-wy-polacy-pojdziecie-z-torbami
    == https://marucha.wordpress.com/2009/12/19/nie-zapomnijmy-o-genialnym-ekonomiscie-balcerowiczu/
    == Lista poszczególnych rządów prywatyzujących polską gospodarkę:http://www.historycy.org/index.php?showtopic=103502
    == http://wolna-polska.pl/wiadomosci/za-2-mld-dolarow-sprzedali-polskie-banki-wraz-z-66-mld-dolarow-w-tych-bankach-nikt-nie-sciga-tych-bandytow-2013-09
    To dlatego dzisiaj jest tak “dobrze” w kraju nad Wisłą,
    że Polacy są robotami we własnym kraju.Wytworzony klimat polityczny sprawia, że twórcy tego “dobrobytu”, którzy w II Rzeczypospolitej czy w Polsce Ludowej siedzieliby na ławie oskarżonych za zdradę stanu, nadal cieszą się nie tylko swobodą, ale uchodzą za elity.”

    CO NAM ZNOWU SZYKUJE POLSKOJĘZYCZNY RZĄD Z POMYSŁAMI MORAWIECKIEGO:
    “TTIP – trojański koń banksterów…
    Do TTIP ślepo dąży agenturalna banksterska „komisja UE”.TTIPu chce agentka Bilderbergów kancleżyca Merkel.Za TTIPem z tym podejrzanym unijnym i „niemieckim” towarzychem gardłuje ręka w rękę, jak jeden mąż, także eurosceptyczny rzekomo, niechętny domniemanej „niemieckiej dominacji” w Unii „polski”, „narodowy” i „patriotyczny” PiS.Za TTIPem gardłował w sejmie Waszczykowski, gardłuje też Morawiecki(syn ikony Solidurności Walczącej Kornela M).
    https://opolczykpl.wordpress.com/2016/03/06/ttip-trojanski-kon-banksterow/ “…

  8. DrQ+
    25 sierpnia 2016 at 19:53

    Bardzo mocny głos rozsądku

  9. Inicjator
    26 sierpnia 2016 at 08:26

    Słuszny tekst, porządkujący ZAPLĄTANIE naszych władz w relacjach z Ukrainą.

    Bo ten bełkot i niepotrzebna wizyta PAD w Kijowie świadczy, że wśród rządzących jest poplątanie pojęć i interesów.

    Rozumiem że musi być wydana cała kwota 5 mld $ pani Nuland na operację destabilizacji u granic Rosji – do końca kadencji obecnego prezydenta USA.

    Potem może już być różnie, a i Prezes WYMOWNIE MILCZY.

    Przecież ta WYPRAWA KIJOWSKA PAD nie musiała do końca być z nim uzgodniona, zwłaszcza co do treści wystąpień.

    Może kiwnął tylko głową na informację, że PAD jedzie do Kijowa na obchody rocznicy ICH NIEPODLEGŁOŚCI, bez dalszych wskazówek?

    A niech sobie Andrzejek uprawia swoje MIĘDZYMORZE, teraz już od Adriatyku po Estonię …

    Coś musi przecież robić, pilnowanie żyrandola jest bardzo nudne.

  10. Gniewna Zjadaczka Ogórków
    28 sierpnia 2016 at 11:04

    Przeczytajcie wywiad z potomkiem Szuchewycza jak pluje na Polskę i co zauważa dziennikarz jak się zmienił jak usłyszał prawdę traktowali go jak gówno, a wcześniej udawali przyjaciół

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20605197,jurij-szuchewycz-wolyn-ludobojstwem-ile-wam-kreml-zaplacil.html?disableRedirects=true#TRwknd#BoxGWImg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Cytaty

Scroll Up