Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

25 marca 2017

Rzeczywistość pisze kreatywny komentarz do życia politycznego „500+”


2000000zł_1992 Narodowy Bank Polski CC BY 4.0, Wikimedia Commons

Gdybyśmy chcieli podsumować całokształt naszego życia politycznego w jednym zdaniu, to niestety nie da się tego zrobić, bez wyrażenia się za pomocą emocji. Emocje niestety nie są dobrym doradcą, jeżeli chodzi o ocenę polityki, chociaż bardzo wielu politycznych demiurgów chciałoby, żebyśmy właśnie kierowali się emocjami i w ocenie i w wyborze. W ten właśnie sposób oddala się ocena merytoryczna. W wielu przypadkach oddala się tak bardzo, że staje się niemożliwa, albo upośledzona na tyle, że bez emocji nie da się jej zrozumieć.

Jednakże w naszym przypadku mamy pewien komfort, na który nikt nie jest w stanie nic poradzić, nawet jeżeli ma najgorsze i najbardziej przekłamane intencje. Nas po prostu weryfikuje rzeczywistość. To znaczy rzeczywistość weryfikuje generalny wynik – starania się społeczeństwa pod „świetlanym” przewodnictwem polityków, biznesmenów, naukowców itd. Nasze wysiłki pod ich przewodnictwem są później odpowiednio dzielone i uzyskujemy wynik. O ile jeszcze wynik zagregowany wydaje się nie najgorszy, to już po jego podziale jest więcej osób niezadowolonych niż zadowolonych. To jest właśnie rzeczywistość, która pisze kreatywny komentarz do naszego życia politycznego.

W dużym uproszczeniu, komentarz do naszej rzeczywistości to opinie ludzi o tym, jak się im żyje. Jest tutaj problem z percepcją procesów, które odczuwamy dzisiaj, jednakże mamy świadomość, że będą trwały w dłuższych okresach. Przykładowo – dobrze jest brać od państwa pieniądze za nic, to jest postrzegane pozytywnie. Źle jest płacić podatki, które w zasadzie powszechnie są postrzegane negatywnie. Nikt w indywidualnej percepcji procesów nie zadaje sobie pytania – skąd państwo ma pieniądze, żeby je dawać? Grzech polityków polega na tym, że nie tłumaczą społeczeństwu tych związków przyczynowo skutkowych pomiędzy rozdawaniem przez państwo pieniędzy a wejściem przez państwo w ich posiadanie. Jednakże nie lękajmy się! Tutaj rzeczywistość zastąpi nasze najszczersze chęci lub ich brak, ponieważ to ona odpowiednio skomentuje nam stan spraw, jak tylko zaczną się poważne problemy z pieniędzmi, które gromadzi państwo.

Wówczas nastąpi sprzężenie zwrotne, pomiędzy państwem rządzonym przez sferę polityki a beneficjentami dotychczasowej polityki, albowiem w realiach niedoboru nie da się rozdawać, chyba, że znajdzie się tych, którym można więcej zabrać – właśnie dla innych. Niestety jest tutaj jeszcze jeden problem, o którym często nawet nie wiemy, chodzi o skalę percepcji większości społeczeństwa. Chodzi o to, że inne są obowiązki polityków w kraju, w którym znaczna część społeczeństwa myśli, że bogactwo bierze się z drukowania więcej banknotów – są inne, niż w społeczeństwie rozumiejącym fundamentalny problem rzadkości. Biada krajowi, w którym większość, czy też znaczna część polityków wierzy w to, że więcej banknotów oznacza więcej bogactwa.

Niestety chyba jesteśmy przypadkiem tego kraju, opisanego powyżej na końcu akapitu. Nie bez powodu wprowadzono do naszej Konstytucji zabezpieczenia przez finansowaniem deficytu z pieniędzy drukowanych przez bank centralny. Co prawda na Zachodzie, czy też w dalekiej Japonii – luzowanie ilościowe sprawdza się znakomicie, chociaż nie bardzo wiadomo, jakie to będzie miało przełożenie na inflację w przypadku przejścia gospodarki w rytm kryzysowy. U nas to jest niemożliwe, w uproszczeniu głównie dlatego, ponieważ to nasza waluta jest wyceniana przez inne waluty. Jak wydrukujemy więcej Złotówek, to od pewnego poziomu, będziemy musieli płacić ich więcej za Euro, Dolary i inne waluty. SZANOWNI PAŃSTWO – NIE TRZEBA TEGO SPRAWDZAĆ – TAK BĘDZIE. PROSZĘ TO PRZYJĄĆ NA WIARĘ. Starsze osoby mogą sobie przypomnieć przełom lat 80/90-tych, jeszcze przed denominacją. Naprawdę było bardzo źle, tak źle, że całe paczki pieniędzy z banderolami NBP można było otrzymać w osiedlowym warzywniaku, jako wydanie reszty (autor miał taki przypadek). Co prawda dzisiaj mamy sytuację odwrotną, więc teoretycznie jest pewne miejsce do radosnej twórczości na maszynach drukarskich, jednakże trzeba to dokładnie przemyśleć. Ponieważ jesteśmy na nieznanych wodach, do tej pory nie mieliśmy w kraju zbyt wielu doświadczeń deflacyjnych.

Jeżeli rządzący zamierzają się dalej zadłużać w takim tempie, jakie ujawniają oficjalne statystyki, to raczej deflacja nam nie grozi. Mechanizm rozdawnictwa jest skandaliczny, ponieważ nie ma niczego w zamian. Gdyby, chociaż te pieniądze np. przepuścić przez samorządy? Czyli pierwszy kwartał nie wypłacać 500 + tylko przeznaczyć to, jako kapitał obrotowy dla samorządów, które realizowałyby zobowiązania wstecznie wobec obywateli – przy okazji zmniejszając swój własny dług (stale byłby obniżony o mniej więcej trzymiesięczną sumę świadczeń w danej gminie), to mielibyśmy jakąś wartość dodaną (mniejsze oprocentowanie długu samorządów, większą płynność samorządów i inne). Jednakże nikt nie pomyślał, zanim włączono pieniądze do obiegu. Biorąc pod uwagę, że trzeba je pożyczyć, – na co wskazują oficjalne statystyki, trzeba się zapytać, kiedy rzeczywistość napisze kreatywny komentarz do naszego życia politycznego w tym zakresie?

Tags: , , , , , , , ,

9 komentarzy “Rzeczywistość pisze kreatywny komentarz do życia politycznego „500+””

  1. sweter
    22 sierpnia 2016 at 05:40

    Zapłacimy za radość posiadania &&&&kich bachorów!!!!

  2. inicjator
    22 sierpnia 2016 at 08:20

    Artykuł bardzo dobry i potrzebny.

    Te 500 + wcale nie przełoży się na zwiększenie ilości rodzonych dzieci, tylko na poprawę obecnej NĘDZY rodzin wielodzietnych w byłych wsiach po-PGR-owskich i podobnych miejscach biedy.

    Nędzę zastąpi bieda.

    Nadal jest aktualny problem nadciągającej inflacji w Polsce i trzeba się będzie do niego przygotować.

    • krzyk58
      22 sierpnia 2016 at 15:54

      „Nędzę zastąpi bieda.”..I już jest pewien krok
      do przodu! Gdybyśmy tkwili w układach POwskich,
      czy SLDowskich,nędza miała by się świetnie, byłaby
      zabetonowana na amen…pomimo „światłych” dywagacji europejczyka a zarazem liberała,
      doradcy d/s.ekonomicznych Kwaśniewskiego – Witolda O.!

  3. wieczorynka
    22 sierpnia 2016 at 19:09

    Skarb Państwa ma pieniądze wówczas jeżeli zarabiający płacą podatki adekwatne do zysków. PiS obiecało uszczelnić podatki, jednak ostatnio o tym cisza. Niech w końcu Markety (w większości nie polskie), Banki (w 80% nie polskie). Zaczną płacić podatki. Nie żałuję 500 zł. polskim dzieciom, których rodziców nie stać na kupno pełnego kompletu książek, zimowej kurtki czy zimowych butów.
    Zawsze pisałam, że powinien być dochód gwarantowany i jeżeli tylko w/w wymienione instytucje i jeszcze ileś innych zaczną płacić podatki to sytuacja finansowa Polski ulegnie zmianie na lepszą.

    • Lech
      23 sierpnia 2016 at 10:26

      @Wieczorynka „Skarb Państwa ma pieniądze wówczas jeżeli zarabiający płacą podatki adekwatne do zysków”. to cytat z początku Twojego wpisu. Ale co ja się będę rozpisywać o meandrach podatkowych. Polskie firmy uciekają do „rajów” podatkowych, nadal działając na naszym terytorium. Raje wcale nie są położone daleko, bo są nimi: Litwa, Słowacja, Czechy, Bułgaria i Niemcy. W tym ostatnim „raju” lokują się duże firmy transportowe i o dziwo często nawet nie z uwagi na dokuczliwość urzędów skarbowych, ale z uwagi na mnogość uciążliwych, nic nie dających i nie kończących się kontroli różnych urzędów. Kontrole po prostu przeszkadzają wszystkim w efektywnej pracy przekładając się na generowane strat w tych przedsiębiorstwach. Sam spotkałem się z opinią cytuję: uczciwie płacę podatki (tu podano sumę w milionach za ostatni rok, sumę którą trudno mi było sobie wyobrazić). Zarejestrowałem firmę płacąc (tu podano sumę w euro, którą nawet łatwo mi było sobie ją wyobrazić, co mnie nawet zdziwiło znając skalę firmy), w (tu podano kraj) i wreszcie ustały ciągłe kontrole. Moi pracownicy przestali być odrywani od pracy. A jeśli chcesz znać skalę zjawiska kup „znany tygodnik” nr 34 z 28 sierpnia 2016 i przeczytaj artykuł w dziale „Rynek” zatytułowany” „Podatkowi uciekinierzy”. Tak więc raczej uszczelnianie systemu podatkowego słabo nam może wyjść. Od płotek nie uzbiera się większych sum. Poza tym „płotka” zlikwiduje biznes i o jeden punkt jakiejś pożytecznej działalności będzie mniej. Na zakończenie warto przypomnieć jak Morawieckiemu „Mercedes” uciekł na „zaprzyjaźnione” Węgry. Pozdrawiam.

      • wieczorynka
        23 sierpnia 2016 at 18:53

        Całkowicie się zgadzam, że wszelkie kontrole różnych urzędów przeszkadzają w efektywnej pracy. Powinno być regułą, że tu płacę podatki gdzie zarabiam, miałam na myśli głównie zachodnie firmy, które zarabiają w Polsce dziesiątki/setki milionów a pieniądze wyprowadzają do swoich central właśnie w krajach zachodnich (w sieci jest lista tych co nie zapłacili w Polsce ani złotówki podatku).
        Jako puentę podam, nadmiar prawa równa się bezprawiu a od wielu lat i to nie tylko w Polsce właśnie w ten sposób jest tworzone nazwijmy to prawem. Pozdrawiam.

  4. krzyk58
    23 sierpnia 2016 at 20:50

    Napiszę nieco w tonacji sarkastyczno – ironicznej to czego
    nie lubią kontrolowani, mianowicie tego, że jak powiada
    nabyta poprzez „różne” doświadczenia mądrość
    – kontrola jest PODSTAWĄ zaufania…albo
    – wierz lecz – kontroluj… byle z sensem i pożytkiem dla „sprawy”. 🙂
    A zapewniam Państwa wspomniane sentencje muszą być za pan brat
    z organami kontrolującymi,(nie tylko doraźnie, na prywatny użytek :))gdyż jaki koń tzn.organ kontrolujący jest – każdy widzi…dopełnienie linkiem
    pierwszym z brzegu…a mógłbym kontynuować
    w nieskończoność.

    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03233-Pranie-pieniedzy-w-Polsce-sie-oplaca.htm

    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03230-Fatalne-skutki-rozszczelnienia-systemu-podatkowego.htm

    • wieczorynka
      23 sierpnia 2016 at 21:56

      Krzyku, kontrola NIK to zupełnie coś innego aniżeli nękające kontrole choćby Urzędu Skarbowego (wiele firm padło z tego powodu i uzyskało duże odszkodowania a podatnicy za to zapłacili). Swego czasu kontrole NIK miały najwyższą rangę, obecnie dziennikarz, urzędnik krytykuje decyzje NIK.
      Odnośnie wyłudzenia podatku VAT czytałam wiele artykułów i to jest właśnie zadanie dla Urzędów Skarbowych, jednak jak ze wszystkim są trudności z egzekwowaniem.
      Krzyku pozdrawiam i dzięki za podrzucone linki.

      • krzyk58
        24 sierpnia 2016 at 07:48

        Wieczorynko znam kompetencje NIKu, a na uwadze miałem jakże potrzebne kontrole US, oczywiście
        nie w stylu „wykończymy firmę p.Jóźka’ po to
        by np.rozwalić dosłownie, konkurencję dla szwagra
        działającego w tej samej branży – BO jest „zlecenie”…. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

About krakauer,

Scroll Up