Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

27 marca 2017

O wyniku wojny decyduje szybkość działania – wyzwanie jakie stanowi artyleria rakietowa


 O wyniku wojny zawsze decyduje szybkość działania. Chodzi o szybkość działania wojsk własnych oraz działania wojsk przeciwnika, jeżeli nasze oddziały są w stanie w tej samej jednostce czasu osiągnąć więcej, mogą przeciwnika zaskoczyć i nie tylko.

Na szybkość działania wojska składa się szereg czynników, w tym ukształtowanie terenu, jak i przeciwdziałanie przeciwnika. Jednakże najważniejszym zagadnieniem jest logistyka własna, w tym Materiały Pędne i Smary. Nie ma niczego ważniejszego na wojnie niż paliwo, bez środków napędowych nie da się dzisiaj prowadzić wojny, chyba że mówimy o wojnie w wysokich górach lub trudnej dżungli, jednakże w obu przypadkach będą potrzebne śmigłowce, a one nie działają bez paliwa. Paliwo to podstawa, jest wykładnikiem wszelkiej wojskowej działalności.

Żeby wojsko mogło działać – jak to określiliśmy powyżej: szybko, musi być w sposób odpowiedni przygotowane, przećwiczone i posiadać sprawdzone procedury przygotowania i marszrutyzacji. Oczywiście wojsko powinno działać w warunkach zabezpieczenia przeciwko atakowi lotniczemu i rakietowemu, bez tego naprawdę trudno jest w ogóle myśleć o przemieszczaniu się w realiach współczesnego konfliktu. Przy czym trzeba się pogodzić z faktem, że środki przeciwrakietowe, to bardzo droga i wysublimowana broń, można zestrzelić jedną, dwie rakiety przeciwnika. Jednakże w przypadku zmasowanego ataku przy pomocy artylerii rakietowej – praktycznie nie ma przed nią innej obrony, niż próba ucieczki z rejonu ostrzału, oczywiście mówimy o sytuacji, w której pododdziały są w marszu, jeżeli są dobrze okopane – jest poważna szansa na przetrwanie ataku. Jednak sam atak paraliżuje pododdziały w jego strefie.

W istocie najskuteczniejszym sposobem na uniknięcie lub ograniczenie skutków ataku rakietowego nieprzyjaciela jest po pierwsze możliwość przeciwdziałania jego rozpoznaniu, a po drugie możliwość wprowadzenia w błąd jego rozpoznania. Oczywiście najlepiej jest połączyć obie metody, bo przesuwając własne wojska, można doprowadzić do sytuacji, w której przeciwnik „wystrzela się” na standardowe krzaki i pola, co najwyżej zniszczy kilka celów pozorowanych. W takim przypadku przydają się środki ataku na odległość około 100-150 km, ponieważ można własnym ogniem, zniszczyć środki ogniowe nieprzyjaciela oraz odciąć go od zaplecza logistycznego.

Działania w ukraińskiej wojnie domowej pokazały, że skuteczne używanie artylerii rakietowej nie musi oznaczać użycia zmasowanego. Wyjście na pozycję i szybki atak na np. skrzyżowanie dróg, gdzie w określonej chwili znajduje się kolumna wojska pancernych nieprzyjaciela – to kwestia odpowiedniego zwiadu, przekazania informacji oraz ognia z kilku wyrzutni (BM-21). Skutki widzieliśmy na ekranach naszych telewizorów – jako przerażające. W zasadzie na tą chwilę, to nic nie ma porównywalnej siły ognia, niż jeden samochód ciężarowy z 40 wyrzutniami rurowymi o zasięgu około 40 km, który rośnie wraz z opracowywaniem paliw rakietowych nowej generacji. Jeżeli wyposażymy nasze wojsko w wyrzutnie oferowane przez przemysł zachodni i ich rakiety, zdolne do rażenia nawet na 300 km – będziemy mieli nową, jakość w stosowaniu i użyciu broni.

Musimy mieć świadomość, że potencjalny przeciwnik posiada takie uzbrojenie, mające możliwość rażenia na odległość około 300 km (pociski ATACMS). Prowadzenie walk manewrowych w tych realiach, bez własnych środków adekwatnego przeciwdziałania będzie bardzo utrudnione o ile wręcz skazane na porażkę. Jeżeli bowiem weźmiemy pod uwagę wielkość naszego kraju, to 300 km zasięgu rakiet taktycznych, to w zasadzie połowa kraju, przy założeniu, że linia styczności wojsk, sięga mniej więcej linii granicznej. Przykładowo najnowsze rosyjskie rakiety Iskander, mogą pokryć zasięgiem prawie całe terytorium Polski.

Powyższe powoduje, że nie tylko musimy mieć obronę przeciwrakietową, ale przede wszystkim środki odpowiedzi, zdolne do jej udzielenia w jak najszybszym czasie, w jak najbardziej skuteczny sposób. Skuteczność wymaga odpowiedniego rozpoznania i oznaczenia celów. Mając odpowiednio dużo środków bojowych, w tym tzw. efektorów, służących do rażenia przeciwnika (np. rakiet), można zaatakować takie miejsca na terytorium agresora, w których można z całą odpowiedzialnością przypuszczać, że znajdują się punkty koncentracji wojsk na pozycjach wyjściowych.

Jeżeli Polska będzie miała dużo nowoczesnych rakiet ziemia-ziemia o zasięgu około 300 km i większym, (to tzw. program „Homar”) i do tego dobre rozpoznanie (przydałby się satelita), to główne siły przeciwnika raczej nie podejdą bliżej niż 100-150km na moment rozpoczęcia konfliktu. To jest pół dnia marszruty zorganizowanych kolumn wojskowych, plus rozwinięcie, masa czasu. To zupełnie zmienia układ sił i sposób domniemanego ataku na Polskę.

Nie da się zrozumieć, dlaczego postępowanie prowadzące do zakupu tego typu broni, tak bardzo się ślimaczy.

Tags: , ,

10 komentarzy “O wyniku wojny decyduje szybkość działania – wyzwanie jakie stanowi artyleria rakietowa”

  1. Franciszek z NY
    6 sierpnia 2016 at 05:53

    Homar to prosta broń, poza elementem naprowadzania i stabilizacji toru lotu – które można kupić, a resztę samemu produkować. Langusta jest naszym sukcesem, szkoda tylko że nie działa w rezimie w pełni automatycznym.,

  2. Inicjator
    6 sierpnia 2016 at 08:23

    Bardzo potrzebny tekst.

  3. Wlodek
    6 sierpnia 2016 at 08:31

    Cały czas pytam.Z kim i w imię czego to wszystko,opowieści że mamy się zbroić aby się bronić do mnie nie przemawiają. Ewentualny konflikt to nie wojna hybrydowa a tragiczny koniec cywilizacji!

    • Rysa
      6 sierpnia 2016 at 19:16

      Włodek, podejrzewam, że Sz.Pan Krakauer byłby „chory” gdyby nie wsiadł na swojego konika militarystycznego przynajmniej kilka razy w m-cu. Sądzę, że pochodzenie lub „lobby” wojskowe dają o sobie znać i dlatego próbuje On sygnalizować obecnie rządzącym kierunki działania. Taka metoda sprawdziłaby się w pełni, ale w PRL-u, gdzie sprawy bezpieczeństwa Państwa czy integralności granic były oczkiem w głowie tak polityków jak i rządzących. W związku z tym wymagania stawiane przed armią, podkreślam z poboru, były takie, że z mamisynków robiono chłopców na schwał, którzy nie przewracali się od huku wybuchu. A dzisiaj jak jest, to opisuje poniżej @jerzyjj.
      Moim skromnym zdaniem, jako inżyniera, a także oficera rezerwy LWP z nominacji w początkach lat 70-ych, realia obrony terytorium Polski z jakiegokolwiek domniemanego kierunku, mimo iż jesteśmy w NATO i mamy być chronieni jego szpicą, są praktycznie zerowe, a więc podstawowe założenie bezpieczeństwa granic kraju nie będzie spełnione, co przy narwanych w działaniu naszych politykach i rządzących może się skończyć hekatombami ofiar.
      A więc musimy zweryfikować naszą doktrynę militarną z kierunku obrony terytorium na kierunek obrony społeczeństwa, gdyż tylko jego przetrwanie daje możliwość zachowania ciągłości narodowej Polaków.
      Wymaga to jednoznacznej zmiany sposobu myślenia z zasady, że mamy się odgryzać najedźcy kosztem nie wiadomo jakich ofiar, bez praktycznego celu i bez jakichkolwiek efektów (casus Powstania Warszawskiego), na myślenie w którym podstawową zasadą będzie PRZETRWANIE POLAKÓW. Pozdrawiam Rysa

      • Wlodek
        6 sierpnia 2016 at 21:03

        Rysa,pełna zgoda,tu chodzi o biologiczne przetrwanie narodu,a nie wojenki niedouczonych polityków, jakie wykształcenie wojskowe ma obecny minister MONu,oprócz doktoratu z rusofobii i teorii zamachów? Pozdro!!!

    • wieczorynka
      6 sierpnia 2016 at 19:55

      @ wlodek, mamy zbliżone poglądy gdy chodzi o zbrojenie, w przypadku Polski bezsensowne.
      Ponieważ jestem fanką wieczorynek/kreskówek z czasów PRL to przypomniała mi się wieczorynka Piksi Diksi i Kot Dżinks, występował tam też kuzyn z Teksasu-biedny i wychudzony i tak rolę pełni obecnie Polska i to w różnych dziedzinach.

  4. jerzyjj
    6 sierpnia 2016 at 12:17

    PÓKI CO TO MAMY TYLKO SNOWNIA DOKTRYNERA KRZKAUERA.
    Artyleria Bóg Wojny – brama – Toruń

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a5/ArtyleriaB%C3%B3gWojny.jpg/1280px-ArtyleriaB%C3%B3gWojny.jpg

    Na mocy Rozporządzenia Rady Ministrów z 7 czerwca 1994 w sprawie zniesienia dotychczasowych wyższych szkół oficerskich w miejsce Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii powstała Wyższa Szkoła Oficerska im. gen. Józefa Bema a nastepnie Decyzją Ministra Obrony Narodowej Nr 105 z dnia 22.04.2002 roku oraz Rozkazem Dowódcy Wojsk Lądowych Nr PF-157 z dnia 13 sierpnia 2002 roku, do dnia 30 września 2002 roku utworzono Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu
    PS.
    DZISIEJSZA „polska armia” zawodowa wymaga aby oficerami zostawały wyłącznie osoby z tytułem magistra. Obecnie wystarczy licencjat.
    Resort obrony narodowej zwiększa wymagania wobec kandydatów, ale jednocześnie wprowadza możliwość pozostania w służbie mimo niezaliczenia zajęć ze sprawności fizycznej.
    Nieważne ćwiczenia
    TO KPINA Z WOJSKA!!!
    MON nie chce tracić „specjalistów”, np. inżynierów, którzy są fachowcami, ale mają problemy z zaliczeniem sprawdzianu sprawnościowego.Żołnierze, którzy nie zaliczą dwukrotnie z rzędu ćwiczeń fizycznych, nie będą wydalani z armii (tak jak jest obecnie).

  5. daniel
    6 sierpnia 2016 at 15:56

    pierwsze to nie dopuscić do wojny, czyli wycofać się z NATO i nie przyjmować na naszym terytorium okupacyjnych wojsk kolonialnych mocarstw. To wszystko plus odbudowa własnymi środkami przemysłu obronnego. A zachodnie rakiety? I być skazanym na import każdej głupiej śrubki?

    • krolowa bona
      13 sierpnia 2016 at 01:21

      @daniel
      Identyfikuje sie z powyzszym komentarzem @daniel, ” I ‚am@daniel ” !!!
      A ci , co zakupily za krocie „zachodni” arsenal wojenny min.”rakiety” lub bron bez amunicji , bo Polski na nia nie stac winni za sprzeniewierzanie pieniedzy publicznych , takze za to, ze tego drogiego arsenalu bez srubek i amunicji itd. nie da sie uzywac, wiec Polska stoi sobie okoniem i jest bezbronna
      jak niemowle, co naraza ja na
      uniecystwienie i za to ci odpowiedzialni
      winni odpowiefziec przed sadem wojskowym….ci , ktorzy zachwycaja sie „zachodnim” arsenalem wojennym winni kupic sobie klocki lego i meskie lalki Barbie w uniformach wojskowych i bawic sie w wojne w swoim mieszkaniu…przez te gry komputerowe ludziom sie juz wszystko kicka i traca w zastraszajaco szybki tempie granice miedzy wlasna fantazja i rzeczywistoscia

  6. Królik Zygmund
    6 sierpnia 2016 at 17:30

    Bardzo dobre przypomnienie i ze znakiem zapytania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

About krakauer,

Scroll Up