Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

26 maja 2017

Przepraszanie za milczenie?


 Pierwszy raz w historii naszego państwa, przedstawiciel legalnych władz przepraszał za to, że milczał – przepraszał opinię społeczną, czyli suwerena. To wydarzenie bez precedensu, po prostu będące fenomenem i czymś niesłychanym w ogóle jak na stosunki międzyludzkie i wszelakie. Jak w ogóle można przepraszać za to, że się jako władza milczało?

Okazuje się, że jest taka możliwość, jak najbardziej logiczna, wynika ona z wcześniejszych działań, kiedy to milczeniem, chciało się zmusić „przeciwnika”, czy też interlokutora do werbalnej aktywności publicznej. Dokładnie tak, było i w tym przypadku. Ludzie, których motywację trudno jest pojąć na trzeźwo, jak również w ogóle w jakimkolwiek poczuciu szacunku do samego siebie i do sprawy, której ważyli się ruszyć – doprowadzili do sytuacji niesamowitej. Nawet Komuniści na przełomie lat 40 tych i 50 tych bali się ruszać kwestii Powstania. Marsze odbywały się w milczeniu, na Powązkach było morze ludzi, bo Naród pamiętał. Służba Bezpieczeństwa swoje robiła, ale nie było tak, żeby próbować cokolwiek narzucać, dodawać, przekłamywać, czy też właśnie poprzez milczenie dorozumieć.

Niestety w tym przypadku okazuje się, że Apel Poległych można zastąpić szerszą formułą, tak żeby tych, którzy upamiętniają wydarzenie, zrównać z jego uczestnikami! To coś niespotykanego, niesamowitego, po prostu niemożliwego do zrozumienia, pojęcia i jakiejkolwiek innej kwalifikacji niż pycha i próba budowania mitu, którego nie było.

Jeżeli uświadomimy sobie, że do tego jeszcze doszły bezpardonowe ataki na media, które rzekomo miały przekłamywać informacje, tworzy się nam nowa rzeczywistość, w której media są „czarnym Piotrusiem” naszej współczesności. Oczywiście sprawca zamieszania nie jest winien, nie ma znaczenia, że doszło do złamania tradycji wokół upamiętnienia wydarzeń w Poznaniu, to wszystko winne są media. Dobrze, że jest ktoś winny tzw. dyżurny winny, starsi ludzie, pamiętający realia przedwojenne i powojenne doskonale znają ten mechanizm, wypierania rzeczywistości i przerzucania odpowiedzialności na „innych – onych”.

Hańbą jest jakiekolwiek naruszanie pamięci Powstania, jakakolwiek zmiana formuły, dopóki żyje chociaż jeden Powstaniec i chociaż jedna cywilna ofiara Powstania, wyrażający sprzeciw. Tacy ludzie dzisiaj są, zostali zmuszeni do przyjęcia jakiegoś niezrozumiałego kompromisu, który w ogóle nie powinien być przedmiotem zainteresowania kogokolwiek z tego grona. Narodowych świętości nie wolno ruszać.

Jednak poczekajmy na uroczystości w Getcie, poczekajmy na uroczystości w Oświęcimiu i innych miejscach hitlerowskiej kaźni i zbrodni. Czy wówczas również będziemy mówili o poszerzeniu formuły? Czy też, tak jak w przypadku tegorocznego wspomnienia dramatu, jaki wydarzył się w Jedwabnem – dostojnicy państwowi zapomną o rocznicy? Zobaczymy, czy uzurpatorowi i jego świcie starczy pychy na to, żeby i tam się upomnieć o zmianę formuły.

Są sprawy, o których nie powinno się mówić w konotacji negatywnej i odnosić się do nich i ich uczestników z szacunkiem – lub milczeć. W tym przypadku pan uzurpator stracił okazję na milczenie i okrył się hańbą, nie tylko dożywotnią, ale i na pokolenia. Ponieważ pewnych rzeczy czynić się nie godzi. Na pewno nie można dopuszczać się przekłamania własnej historii, ani nawet tak ustawiać rzeczywistości, żeby o takie działania być oskarżanym. To kwestia fundamentalna i elementarna, wręcz podstawowa jak „abc”, dlaczego dorośli ludzie, uważający się za patriotów, czyniący się pierwszymi synami Ojczyzny, w sposób tak niesłychanie nierozważny odnoszą się do narodowych świętości? Tego naprawdę nie da się pojąć.

Jesteśmy w sytuacji z jednej strony tragicznej a z drugiej komicznej. Tragiczne jest w tym wszystkim to, że w kraju próbuje się moderować świętości. Komiczne jest to, że ludzie, którzy to robią będą rozliczeni przez historię, prawdopodobnie mianem zapomnienia. Ponieważ nie ma skuteczniejszej broni w powszechnej pamięci, niż zapomnienie tyranów, którym tak bardzo zależy na zapisaniu się w pamięci i upamiętnieniu własnych i innych rzekomych zasług.

Niestety to wszystko jest dowodem na to, jaki jest prawdziwy charakter obecnej władzy, która prawdopodobnie pogubiła się w tym, co robi i co deklaruje, ponieważ naprawdę żadnymi kategoriami logicznymi, nie da się pojąć tego, co zrobili i po co? Przecież pamięć o tych, którzy tak godnie przyczynili się do upamiętnienia – pamięci Bohaterów i Męczenników Powstania, nie przeminęłaby. Jednak nie można jej równać, ponieważ to jest równanie pamięci kategorii nieporównywalnych.

Miejmy nadzieję, że w tym roku uroczystości na Powązkach przebiegną bez buczenia i zbędnych emocji. To nie jest miejsce, gdzie możliwy jest protest.

Tags: , , , , , ,

5 komentarzy “Przepraszanie za milczenie?”

  1. inicjator
    26 lipca 2016 at 05:16

    Autor się myli, pisząc: “prawdziwy charakter obecnej władzy, która prawdopodobnie pogubiła się w tym, co robi i co deklaruje”.

    Przecież Prezes wraz ze Śp. Bratem BRALI UDZIAŁ w Powstaniu Warszawskim!

    Sam to widziałem.

    A tak na serio: wielka jest siła rekonstrukcji historycznych.

    Mróz 40 stopni, a my przez żyto, przez kartofle …

  2. wlodek
    26 lipca 2016 at 06:33

    Krakauerze piszesz “nawet komuniści”,tak nawet komuniści uczyli że te niepotrzebne ofiary to wynik wykorzystania patriotycznej młodzieży w imię niedorzecznych planów i księżycowych sojuszy,a kłamstwa ciąg dalszy wczoraj nosiciel “prawdy Smoleńskiej”twierdzi że była to największa bitwa II wojny.?

  3. krzyk58
    26 lipca 2016 at 11:41

    …Jednak poczekajmy na uroczystości w Getcie, poczekajmy na uroczystości w Oświęcimiu i innych miejscach hitlerowskiej kaźni i zbrodni. Czy wówczas również będziemy mówili o poszerzeniu formuły?

    NO WŁAŚNIE…?!

  4. Uraa
    26 lipca 2016 at 12:47

    Pohańbili emerytów, to się naprawdę nie mieści w głowie – ja nie wierzyłem w to, co widziałem w telewizorze. Prawdopodobnie wiele osób również tego nie rozumie. To dobre określenie – uzurpator, przegięli. Powstanie bez względu na ocenę to narodowa świętość bo to hekatomba, rzeź i horror – nikomu nie życzę, oby się nigdy nie powtórzyło, oby nigdy nie było konieczne. Pan M. bo rozumiem że na tym portalu nie używamy nazwiska tego pana, pohańbił się na kilka pokoleń do przodu.

  5. wieczorynka
    26 lipca 2016 at 20:32

    Powstanie Warszawskie i tragedia z tym związana to świętość, czym innym natomiast jest ocena osób, które doprowadziły do tej (moim zdaniem) niepotrzebnej tragedii. Chylę czoło przed ludnością cywilną jak i żołnierzami uczestniczącymi w Powstaniu, natomiast ocenę pomysłodawców Powstania pozostawiam każdemu z osobna. Przeczytałam wiele materiałów na temat Powstania i nie mam odwagi wypowiadać swojej opinii ze względu na tragedię jaka spotkała miasto i jej ludność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Historia

About krakauer,

Scroll Up