Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

27 maja 2017

Wydatki państw NATO na obronę w latach 2009-2016 a obowiązek obrony kolektywnej


 Sojusz opublikował dane na temat wydatków na obronę państw członkowskich NATO w latach 2009-2016 [Źródło: tutaj]. Polskie wydatki nie wyglądają źle na tle innych państw członkowskich, natomiast Europa jako taka, jest malutka wobec Stanów Zjednoczonych. Szczegóły możemy sobie darować, o wiele ciekawsza jest jedna prosta obserwacja – mianowicie, USA to supermocarstwo i wiadomo że wydają pieniądze na wojsko, ponieważ na tym opierają swoją potęgę. Jest jednak całe grono krajów, które wydają o wiele mniej na obronność, niż zalecane przez NATO 2% PKB.

Powstaje pytanie – jak się kolektywnie bronić, jeżeli niektóre państwa od lat, z premedytacją zaniżają swoje wydatki na obronność, a w ten sposób negatywnie oddziałują na zdolności obronne sojuszu. Nie mówimy tutaj tylko o najmniejszych krajach, jak wielokrotnie wytykane palcami kraje bałtyckie, to znane przypadki oszczędzania na wojsku, ale domagające się od sojuszników solidarności. Niestety również także duże kraje, są poniżej natowskiej rekomendacji, co ma już znaczenie systemowe, bo w przypadku największych budżetów obronnych jak Francji i Niemiec po około 40 mld Euro, czy Wielkiej Brytanii, mówimy o dziesiątkach miliardów Euro brakujących pieniędzy na obronność. To się przekłada na realne jednostki, ludzi, wyposażenie, generalnie na zdolności bojowe poszczególnych armii i ich zdolności operacyjne.

Model finansowania potrzeb obronnych przez poszczególne kraje NATO, bez możliwości kompensowania potrzeb jest nieefektywny, w interesie całego Sojuszu, jest wspieranie krajów najbardziej narażonych na flankach. Przykładowo – Grecji, Turcji, Włoch i Hiszpanii, jako krajów najbardziej narażonych przez nielegalną imigrację i liczne zagrożenia związane z tym zjawiskiem. Również Polskę, Litwę, Łotwę, jako kraje mające rzeczywiste i wręcz kluczowe znaczenie dla całego Sojuszu, jeżeli chodzi o obronę przed nazwijmy to „tradycyjnym” kierunkiem najpoważniejszych zagrożeń.

Przykład misji w Afganistanie pokazał, że natowska logistyka kuleje bez USA, niestety jak się chcę prowadzić wojnę, to trzeba mieć samoloty, statki i pojazdy, zdolne do dostarczania zaopatrzenia, w każdych warunkach, zawsze i wszędzie. To kosztuje i musi kosztować, bo przecież samolot nie lata za darmo, dlatego bo ma oznaczenia wojskowe. W NATO istnieją inicjatywy mające na celu zakupy wspólnej infrastruktury logistycznej, jednakże to wszystko jest mało. Realnie przydałyby się tego typu okręty jak „Mistrale” i innego rodzaju istotne zaplecze logistyczne, którym można dysponować wedle potrzeb państw, których na takie zaawansowane wyposażenie nie będzie nigdy stać, ale które gwarantuje olbrzymią przewagę logistyczną nad nieprzyjacielem w danym miejscu i czasie. Logistyka jest podstawą prowadzenia wojny, jeżeli nie ma logistyki, to jest partyzantka a nie armia.

Drugą ważną kwestią jest wspólnota wywiadów, rozpoznania i analizy danych zebranych. Wiadomo, że żadne państwo nie zrezygnuje z własnych służb specjalnych. Jednakże nic nie stoi na przeszkodzie, żeby powołać specjalne struktury, które miałyby wspólne finansowanie i działały na rzecz interesu całego Paktu. Istnieją dość duże rezerwy kadrowe w kontekście wielu tego typu instytucji europejskich i można zbudować z nich strukturę subsydiarną i wspierającą wywiady państw NATO. Chodzi oczywiście o coś więcej, niż wspólne samoloty klasy „Awacs – Airborne Warning and Control System”, jednakże tych potrzeba zawsze więcej, niż się ich ma.

Kraje zagrożone powinny otrzymywać także szybką pomoc wojskową i materiałową. Jeżeli dzisiaj Turcy i Grecy mają problemy z nielegalną migracją, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wspólnie zakupić i sfinansować im dodatkowe siły i środki, przekazując je do użytkowania przez tamtejsze siły zbrojne i specjalne siły sojusznicze, których stworzenie to oczywiście kwestia polityczna. Jednakże właśnie doświadczenie nielegalnej imigracji pokazuje, że bez wspólnego działania, będziemy skazani na dysfunkcję. NATO być może w porozumieniu z Unią Europejską, powinno mieć istotne siły interwencyjne, składające się z wojsk specjalnych, wojsk inżynieryjnych i saperów oraz Policji. W interesie nas wszystkich jest to, żeby to były siły stosunkowo liczne i oddzielone od sił narodowych, tak żeby Unia i NATO, mogły nimi rozporządzać wedle potrzeb. Dzisiaj byłoby to zupełnie inne zdefiniowanie problemów z nielegalną imigracją i przemytem na południowej granicy Unii, a jutro być może takie siły przydałyby się do umocnienia i uszczelnienia naszej granicy północno-wschodniej.

Wnioski są proste – jeżeli chcemy solidarności w kontekście obrony kolektywnej, to nie możemy na nią żałować środków. NATO powinno na tyle zwiększyć składki do budżetu Sojuszu, żeby krajom nie opłacało się wydawać mniej niż zalecane 2% na obronę narodową. Nie ma innej możliwości wzmocnienia sił operacyjnych Sojuszu. W średniej perspektywie trzeba stworzyć więcej wspólnych inicjatyw obronnych w zakresie logistyki wojskowej, wywiadu i analizy danych, może kwestii cyber zagrożeń, jak również i stworzyć natowskie siły operacyjne, umożliwiające działanie w miejscach kryzysowych, tak żeby wspierać poszczególne kraje konkretną, realną i dostępną od ręki pomocą.

Tags: , , , , , , , , , , , ,

One Response “Wydatki państw NATO na obronę w latach 2009-2016 a obowiązek obrony kolektywnej”

  1. DrQ+
    8 lipca 2016 at 04:40

    niestety statystyki NATO nie pokazują jaką część budżetu przeznacza się na emerytury wojskowych, w tym zakresie jesteśmy chyba bezwzględnymi rekordzistami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

About krakauer,

Scroll Up