Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

27 marca 2017

150 tys. armia to niezbędne minimum


 Pan Minister Obrony Narodowej w jednym z szeregu wywiadów podkreślił, że konieczny jest rozwój osobowy polskiej armii. Chodzi o wzrost ilościowy etatów do 150 tys., przy czym niestety wliczył w tą ilość około 35 tys., planowanej Obrony Terytorialnej. W ten sposób pan minister zamierza zapewnić rozrost kadrowy armii, jeszcze w trakcie swojej kadencji.

Jest to rozumowanie słuszne, ale jeżeli mówimy o armii operacyjnej, to trzeba przyznać, że 150 tys., łącznie „bagnetów”, to nam z tego nie wyjdzie, nawet jeżeli dodamy pododdziały OT do wspólnego rachunku. Problemem jest struktura Wojska Polskiego, gdzie „bagnetów”, jest dzisiaj około 40% stanów osobowych, reszta to w istocie urzędnicy w mundurach, chociaż i ich przydatności nie sposób kwestionować, zwłaszcza przy tej ilości procedur, które muszą być szczegółowo wypełniane. Mamy urzędników w mundurach, jednak i tacy są potrzebni, natomiast wliczanie pododdziałów OT do regularnego wojska, jakkolwiek na pewno dobrze wpłynie na morale, to nie służy ani wojskom operacyjnym, ani OT. Ponieważ OT w ten sposób z automatu staje się siłą rzeczy tańszym i gorszym substytutem pododdziałów wojsk operacyjnych. Chociaż w praktyce to i tak nie ma żadnego znaczenia, ponieważ mówimy o rysowaniu na mapach kresek z nazwami pododdziałów, których i tak nie ma więc, to pełna wirtualizacja.

Realnie powinniśmy być w stanie wystawić 150 tys., armii operacyjnej złożonej z profesjonalistów i opartej na skadrowanej rezerwie, tak żeby na czas „W” do pododdziałów zgłosiło się stosunkowo więcej Żołnierzy, niż jest w nich etatów. Dodatkowo potrzebujemy 160 tys., Obrony Terytorialnej, w każdym województwie po 10 tyś., rekrutów w różnych stadiach mobilizacji i jak trzeba – przesuniętych na rejony zagrożenia. Ponieważ ani jedna, ani trzy brygady OT na dumnie brzmiącej flance wschodniej, nic nam nie dadzą w znaczeniu operacyjnym. Potencjalny przeciwnik będzie dysponował olbrzymią ilością wojska zawodowego, w tym wojsk specjalnych, a do tego ma jeszcze masę wojska zmobilizowanego. Żeby się mu skutecznie przeciwstawić, nawet na zasadzie rozsądnego powstrzymywania, potrzebne są duże ilości siły żywej, w pododdziałach zmobilizowanych na czas „W” i silna, dobrze skonstruowana armia zawodowa, zdolna nie tylko do wytrzymania i powstrzymania uderzenia przeważającego jakością i ilością przeciwnika, ale także do przeprowadzenia przeciwnatarcia. Tylko manewr nas ratuje, nie ma innego sposobu na to, żeby uratować się przed przeważającym nieprzyjacielem, który może nacierać z dwóch kierunków, wykonać desant morski i powietrzny na olbrzymią skalę.

Armia operacyjna i Obrona Terytorialna w liczbie około 300 tys., to ilość wojska pozwalająca na względnie pewne obsadzenie i manewrowanie na połowie terytorium naszego kraju oraz pilnowanie punktów węzłowych przed desantem powietrznym nieprzyjaciela. Przy czym tutaj najbardziej powinniśmy polegać na przewadze lotnictwa NATO, bo bez przewagi powietrznej, to w ogóle jest bardzo trudno mówić o obronie czegokolwiek. Nie można popełniać błędu i postrzegać scenariusza konfliktu wedle scenariusza wydarzeń w ukraińskiej wojnie domowej. W naszym przypadku będzie to konflikt pełnoskalowy z użyciem broni precyzyjnej dużego zasięgu, artylerii rakietowej i lufowej, desantów powietrznych, bombardowań bronią precyzyjną, rajdów kawalerii powietrznej i specjalnych oddziałów szturmowych wojsk pancernych i zmechanizowanych przeznaczonych do przełamywania pozycji silnie bronionych. Każdy scenariusz, który przyjmiemy do obrony, musi zakładać silną przewagę przeciwnika oraz – uwaga – możliwość użycia taktycznej broni jądrowej średniej mocy na rejon koncentracji wojsk w rejonach wyjściowych nieprzyjaciela, albo atak terrorystyczny na stolicę państwa.

Żeby się temu przeciwstawić trzeba mieć silnie manewrową i zdolną do przetrwania konfliktu w warunkach ABC armię operacyjną i bardzo silną, to znaczy liczną i dobrze uzbrojoną Obronę Terytorialną, która silna wojskami inżynieryjnymi i uzbrojeniem przeciwpancernym, będzie w stanie wytrzymać natarcie i przygotowanie natarcia nieprzyjaciela. Tylko połączenie działań operacyjnych, zakładających manewr z oparciem się na własnych pododdziałach trzymających i blokujących teren, może zagwarantować nam utrzymanie północno-wschodniej części terytorium kraju, jak i łączności z Zachodem. Na pewno presja na kluczowe elementy infrastruktury będzie znacząca, nie można mieć co do tego złudzeń.

Wnioski są trudne, przede wszystkim potrzebujemy wzmocnić obronność. Jeżeli udałoby się nam powrócić do wzorców z PRL-u, to byłoby bardzo dużo, ponieważ wówczas istniała Obrona Terytorialna i Obrona Cywilna, jak również armia oparta o sprawdzone systemy uzupełnień. Widać jak bardzo się pomyliliśmy odchodząc od poboru, jak również likwidując gotowe struktury, zdolne do zapewnienia nam maksimum efektu z posiadanych możliwości. Dobrze, że w trakcie mrocznej neoliberalnej nocy nie zlikwidowano w Polsce WKU, chociaż były takie sygnały, że władza uważa ten system za przestarzały, a jego utrzymanie ocenia na kosztowne. Dzisiaj tylko wysiłkiem całego Narodu można myśleć o jakiejkolwiek obronie czegokolwiek. Bez względu jednak na scenariusz, trzeba mieć świadomość, że koszty konfliktu będą straszne.

Tags: , , , , , , , , ,

22 komentarze “150 tys. armia to niezbędne minimum”

  1. Wielka Polska Katolicka
    5 lipca 2016 at 04:40

    Bóg, Honor, Ojczyzna! Bolszewicką zarazę zwyciężymy!

    • krzyk58
      5 lipca 2016 at 08:18

      Kompromitujesz nie tylko swoją osobę nudnymi uwagami
      z powielacza.Spróbuj spłodzić kilka zdań,tak od serca
      co boli czy w duszy gra…rozumiem że Wy wybieracie
      się wbrew intencjom Dudy, 🙂 „na Chińczyka”, jeno tam
      Komunistyczna Partia Chin zachowała się w dobrej
      formie – oczywiście z pożytkiem dla Chińczyków.
      BO jeśli szukasz „bolszewickiej zarazy” tam gdzie
      sądzisz że jest, to muszę rozczarować cię, „tam”
      póki co, także hula liberalizm nie mniejszy niż nad Wisłą…i jeszcze dosłownie dwa zdania z rosyjskiego
      punktu widzenia na nurtujące twoją osobę tematy.

      … Niedawno pan powiedział, że teraz Rosja nigdy już nie będzie wyzwalać Europy. Dobrze cytuję?

      – Zgadza się. Nie potrzebujemy ich zdobywać, na przykład krajów Bałtyckich czy Polski. Nawet jeśli oni sami poproszą nas o wejście w sojusz lub, nie daj Boże, zechcą wejść w skład Rosji. Ich brać nie trzeba. To już inna cywilizacja, która będzie niszczyć nas od środka.
      [Brzmi to bardzo przykro dla Polaków. Dla normalnych Polaków. Ale taka jest prawda. Być może Rosja nie będzie więcej chciała nas znać i zostawi nas swojemu losowi. – admin]

      A z Anglosaksami, na czele których stoi Ameryka, czy kiedyś będziemy mogli się zaprzyjaźnić?

      – Klasyk rosyjskiej geopolityki Aleksiej E. Wandam w 1912 roku, powiedział słynne słowa: „Gorsza od wojny z Anglosaksami może być tylko przyjaźń z nimi”. To trzeba mieć na uwadze. Owszem, spotykać się jak równy z równym, handlować – ale ufać im w zakresie bezpieczeństwa nie wolno w żadnym przypadku. Tylko równowaga sił jest naszą gwarancją w obliczu przyszłej wojny.

      http://zygmuntbialas.blog.pl/2016/07/03/co-sie-dzieje-w-chinach-03-07-2016/#comments

      Z blogu http://www.kp.ru/daily/26547.7/3563115/
      http://rusdozor.ru/2016/06/30/general-ivashov-poxozhe-nato-gotovitsya-k-vojne-s-rossiej/

      • abracadabra
        5 lipca 2016 at 12:04

        Niestety ale Rosja nie ma wyboru i musi coś zrobić z Polską aby przeżyć najbliższe pół wieku. Zgodzimy się chyba, że Rosja traktuje Ukrainę jako własną cywilizację a są opinie, że bez Ukrainy Rosja nie będzie mocarstwem. Rosja zaś bez idei imperialnej długo istnieć nie będzie. Tylko idea imperium jakoś trzyma w kupie tę masę kompletnie różnych narodów czy religii. Ponadto Ukraina daje Rosji nie tylko możliwość ingerencji w Europie ale przede wszystkim daje je przewagę geostrategiczną nad Turcją. Turcją, która, w ciągu ledwie 20 ostatnich lat osiągnęła status mocarstwa regionalnego, które nie ukrywa swoich amblicji w tzw. miękkim podbrzuszu Rosji(Azja Centralna) i nie boi sie nawet strzelać do samolotów państwa dysponujacego bronią atomową. Właściwie ekspansja gospodarczo-polityczna w Azji Centralnej to jedyna przepustka Turcji do przyszłości jako już nie mocarstwo regionalne ale wręcz światowe z korzyściami politycznymi i gospodarczymi wynikającymi z takiego statusu. A więc Rosja nie może stracić Ukrainy czyli nie może dopuścić do ostatecznego wykrystalizowania się kompletnie odrębnego od rosyjskiego czy właściwie homo sovieticus narodu. Czyli nie może pozwolić na dalsze istnienie Ukrainy jako odrębnego państwa. I tu wszystko wraca do problemu Polski w rosyjskiej geopolityce. Jeżeli Polska nie zostanie cofnięta w rozwoju do poziomu Ukrainy czy Białorusi to będzie wpływała na mentalność tych narodów, które widząc u nas wyższy poziom życia będą chciały iść polską drogą. Tzn. modernizacja systemu na wzór Polski(kompletnie różny niż na obszarze homo sovieticus) i przyjęcie kierunku na współpracę z instytucjami świata zachodniego. Ponadto niezależna od Rosji Polska może oznaczać, że w pewnej perspektywie Polska stanie się mocarstwem regionalnym jak Turcja i będą rosły ambicje gospodarczo-polityczne Warszawy w regionie. Już teraz to dobrze widać gdy za pomocą gazoportu w Świnoujściu i naftoportu w Gdańsku staramy stać się dla Europy Centralno-Wschodniej centrum dystrybucji ropy i gazu z Bliskiego Wschodu a wkrótce z Ameryki i Kanady. Dla nas oznaczałoby to wzrost wpływów politycznych w regionie oraz zwiększenie dochodów budżetowych. Dla Rosji wręcz odwrotnie-utrata rynku i dochodów i związany z tym spadek wpływów politycznych. A więc już dziś stalismy się zagrożeniem dla rosyjskich interesów i z każdym rokiem bez ruskiego buta na naszej szyi będziemy dla nich coraz większym problemem. Niewykluczone, że w związku z problemami wewnętrznymi Rosji za kilkanaście lat możemy przyłączyć się do państw dążących do likwidacji państwa rosyjskiego i zwiększenia własnego potencjału jego kosztem. A te państwa to przede wszystkim Turcja i Chiny. Tak więc Rosjanie mają coraz mniej czasu na dokonanie ataku. my mamy coraz mniej czasu na przygotowanie się do obrony. Już Dostojewski zauważył, że niemożliwe jest istnienie Rosji jako imperium jeżeli Polska będzie niezależna od Moskwy.

    • M
      11 sierpnia 2016 at 19:13

      Na to są lekarstwa – wiek. Dorośnij.

  2. Inicjator
    5 lipca 2016 at 06:16

    Mądre to i sprawiedliwe.

    Autor jest realistą i patriotą.

    Amen.

  3. wlodek
    5 lipca 2016 at 06:55

    Z kim i w imię czego chcemy walczyć? Określmy nasze cele jednoznacznie,za Ukrainę z Rosją? Paranoja!

  4. wlodek
    5 lipca 2016 at 09:47

    K.G.Policji w rubryce Pilnie Poszukiwani, na 10 osób 5 to obywatele Ukrainy,wszyscy za zabójstwo na terenie Polski!!! Kiedy rusza ruch bezwizowy z bratnią Ukrainą?A oni szukają rosyjskich zielonych ludzików,a banderowcy już tu są!

  5. abracadabra
    5 lipca 2016 at 10:55

    Nie. Nie grozi nam wojna pełnoskalowa tzn. skoncentrowana masa sssss piechoty w transporterach opancerzonych plus tysiące czołgów i bitwy pancerne. Po pierwsze Rosja nie ma aż tylu czołgów(może ledwie 3 tys. nadawałoby się do użycia) a zasoby ludzkie są ograniczone i też nie są pierwszej jakości-30% żołnierzy to wyznawcy Islamu. Może oni są dobrzy do działań na Kaukazie czy na wschodzie Ukrainy gdzie de facto mogą być pewni, że nikt do nich strzelał nie będzie na jakąś większą skalę. W Centralnej Europie ci żołnierze po pierwszym spotkaniu z przeciwnikiem dość szybko zrozumieją, że nie warto walczyć za Rosję, która de facto jest im obca kulturowo a wręcz jest dla nich okupantem. Po drugie Rosja nie może rzucić wszystkiego co ma przeciw Polsce(a tylko rzucenie co najmniej pół milionowej armii daje szansę na zwycięstwo) nie może tego zrobić bo nie byłaby w stanie zapewnic minimalnej zdolności do obrony terytorium Rosji przed np. atakiem hybrydowym czy jakimś buntem np. na Kaukazie. Po trzecie marsz skoncentrowanych sił, jakichś większych oddziałów to w dobie wszechobecnej obserwacji satelitarnej czy nawet za pomocą dronów jak np. polski FlyEye to de facto wyrok śmierci na te masy wojska. Zamaskowana i czekajaca na sygnał zwykła bateria artylerii np. armatohaubic Krab czy wyrzutni rakietowych WR 40 Langusta w kilka minut zamieniłaby tę kupę wojska w mix porozrywanego mięsa i pogiętego złomu. I nawet nie trzeba do tego taktycznej broni atomowej bo wystarczy amunicja kasetowa do anihilacji skoncentrowanych jednostek bojowych. Na szczęście Polska nie podpisała układu o likwidacji i zaprzestaniu produkcji takiego uzbrojenia. Tak więc skoncentrowany atak odpada. Raczej możemy mieć do czynienia z masowym atakiem ale rozproszonych jednostek co sprawi nam znacznie większe problemy. Zresztą z powodu braku sił do opanowania i okupacji Polski Rosjanie ograniczą się do zniszczenia infrastruktury gospodarczej i zastraszania ludności cywilnej. Aby skutecznie się temu przeciwstawić musimy jeszcze bardziej zwiększyć możliwości wykrywania plus rozbudować siły specjalne wyposażone w nowoczesne środki przerzutu(głownie chodzi o śmigłowce transportowe) bo tą masową wojnę hybrydową przeciw nam będzie prowadzić rosyjski specnaz a nie zwykli żołnierze. Dlatego rozbudowa OT nie ma sensu bo nie jest w stanie dorównać oddziałom wojsk specjalnych przeciwnika. Oczywiście w tym przypadku przyda się głównie broń precyzyjna. Ponadto powinniśmy być także zdolni do prowadzenia wojny hybrydowej na obcym terytorium. I ponownie przydałoby się zwiększenie sił specjalnych. W odpowiedzi na wtargnięcie przeciwnika w nasze terytorium należałoby natychmiast dokonać ataku na jego zaplecze. Zniszczyć węzły infrastruktury transportowej i energetycznej na Białorusi, w Kaliningradzie aby utrudnić prowadzenie wojny przeciw Polsce.

    • wlodek
      5 lipca 2016 at 12:05

      Pełen cccccc kolejny tekst,módl się o zdrowie bo o ccccc za póżno!!!!!!!

      SZANOWNI PAŃSTWO – SZANUJMY SIĘ – KAŻDY MA PRAWO DO UJAWNIANIA TUTAJ SWOICH OPINII, NAWET NAJ… POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    • 50-parolatek
      5 lipca 2016 at 13:59

      Od strony zaoceanicznych analiz, które Pan z takim namaszczeniem powielasz, może to być wielce prawdopodobne. Swiat jest jednak Panie Abrakadabra do pewnego stopnia przypadkowy i nieprzewidywalny.
      To, co stanowiło „rzeczywistość” 50-40-30 lat temu w trakcie „planowania” „ujarzmienia i zdobycia Swiata” wiadomo przez jaką nację (a raczej określoną grupę), zmieniło się nie tak, jak życzyliby sobie tego główni „moderatorzy” przyszłości.
      To przypadek sprawił, że pewien naród w Azji, w przeciągu ostatnich 25 lat wyrósł na realną potęgę. I to zupełnie nie ten, którego się spodziewano.
      „Jerzyjj” ma w 100% rację, Polska (i nie tylko, cała EU) to (już!) nic innego, jak dodatkowe „zagony” „moderatorów”.
      To rejony, które dla „głównych graczy” o tyle są interesujące, że można ewentualnie wykorzystać je jako „buffor” przy jakimkolwiek militarnym starciu.
      Panie Abrakadabra, snuje Pan jakieś rozważania na temat konwencjonalnej wojny na polskich terenach, o ekspansji i ruchach rosyjskich wojsk, o zachodniej technice rozpoznawczej i o ewentualnych środkach zapobiegawczych. A czy Pan zdaje sobie sprawę z tego, że cała ta „technika” bazuje na technice satelitarnej ?
      I czy jest Pan tak naiwny, że wierzy w to, że w razie poważnego, globalnego starcia, Rosjanie nie mają przygotowanego co najmniej jednego „odkurzacza satelitów” ?
      Na myśli mam starty załogowych, czy bezzałogowych rakiet w celu „utylizacji” militarnie istotnych satelitów strony przeciwnej.
      Wystarczy 2 dni od rozpoczęcia konfliktu, a większość tak dumnie przez Pana podkreślanej wysokiej techniki satelitarnej przestanie po prostu funkcjonować. Akurat czas, gdy do Polski dotrą pierwsze poważniejsze transporty pancerne.
      Co się tyczy załóg i żołnierzy, to i to przegapiliście, albo nie przewidzieliście takiego rozwoju przypadków w swoich planach.
      http://pl.sputniknews.com/foto/20160704/3336046/wspolne-manewry-rosja-chiny-wspolpraca-2016.html
      To dopiero początek. Dochodzi do tego zbrojona przez Rosjan armia Korei Północnej, więc Pana rozważania o problemach z posłusznym wojskiem są puste.
      Proszę wziąść jedną rzecz pod uwagę, a mianowicie, te, co najmniej trzy różne narody (armie) łączy jeden, wspólny WRóG, a ideologicznie jedna wspólna rzecz, t.j. WALKA O PRZETRWANIE NACJI!
      Co do Polski i ewentualnej rosyjskiej agresji na nią, to Panie Abrakadabra, nie bądź Pan śmieszny i nie rób błazna z siebie!
      Po co Rosjanie mieliby to robić?
      – przecież Polska to 30 mln zadłużonych na dwa pokolenia gęb do wyżywienia!
      Bez własnego przemysłu, bez atrakcyjnych złóż, bez energetycznych zasobów, o przestarzałej infrastrukturze i walących się strukturach państwowości.
      W dodatku, z ludnością o mentalności…
      Nie dokończę, bo sam stąd się wywodzę, ale powiem Panu, że na miejscu Rosjan na pewno nie chciałbym tego „brzemienia”. Bo Panie Abrakadabra, „zdobyć/zwyciężyć” to jedno, ale „opanować”, czy „zrusyfikować” to dwa.
      Więc po co komuś zadłużony, bezproduktywny i w dodatku wrogo nastawiony żebrak !?
      Więc skończ Pan już z tymi „zaoceanicznymi wywodami”, bo jeszcze chwila, a pomyślę, żeś Pan „Nawiedzony Antoni”…

      • wieczorynka
        5 lipca 2016 at 19:48

        Świetna analiza obecnej rzeczywistości, podpisuję się pod tekstem zwłaszcza części dotyczącej: ..po co Rosjanie mieliby to robić (dot. ewentualnej aneksji Polski). Choć część komentarza dotycząca możliwości militarnych i skutków tegoż, mimo, że nie jest to moja dziedzina jest też zrozumiała.

    • krzyk58
      5 lipca 2016 at 14:09

      Solidarnościowiec z głową w chmurach…. i w dodatku nawiedzony 🙂
      gdzie(jeszcze) tacy „sie rodzo”??
      Wrogiem Słowian w tym, POLAKÓW jest protestancko – katolicki, euroatlantycko –
      – chazarski świat syjonistów „– Klasyk rosyjskiej geopolityki Aleksiej E. Wandam w 1912 roku, powiedział słynne słowa: „Gorsza od wojny z Anglosaksami może być tylko przyjaźń z nimi”. To trzeba mieć na uwadze.

      AMEN!

    • krzyk58
      5 lipca 2016 at 14:39

      … … Niedawno pan powiedział, że teraz Rosja nigdy już nie będzie wyzwalać Europy. Dobrze cytuję?

      – Zgadza się. Nie potrzebujemy ich zdobywać, na przykład krajów Bałtyckich czy Polski. Nawet jeśli oni sami poproszą nas o wejście w sojusz lub, nie daj Boże, zechcą wejść w skład Rosji. Ich brać nie trzeba. To już inna cywilizacja, która będzie niszczyć nas od środka.
      [Brzmi to bardzo przykro dla Polaków. Dla normalnych Polaków. Ale taka jest prawda. Być może Rosja nie będzie więcej chciała nas znać i zostawi nas swojemu losowi. – admin]

      http://twitter.com/dimsmirnov175/status/750212763780276224/photo/1

      http://smart-lab.ru/uploads/images/00/42/23/2016/06/27/d335ad.jpg

      http://pl.sputniknews.com/swiat/20160704/3333997/Turcja-Rosja-baza-lotnicza-PI.html

      В Вашингтоне праздничный салют в честь Дня независимости
      прогремел под увертюру Петра Чайковского «1812 год», в которой
      используется тема гимна Российской Империи «Боже, Царя храни!».

      https://www.youtube.com/watch?v=dmYxLcwie04

      Dlatego że Rosyjska Cywilizacja,Kultura – nie ma sobie
      równych w świecie …есть лучше всех…а РОССИЯ лучше всех!!

  6. jerzyjj
    5 lipca 2016 at 11:14

    cccccccccc NATYCHMIAST ODSTAW TO CO PIJESZ I PALISZ…
    PÓKI CO TO JESTEŚMY W NATO A W ZROZUMIENIU ZAISTNIAŁEJ SYTUACJI TYLKO KUBEŁ ZIMNEJ WODY WYLANY NA ŁEB POWINIEN POMÓC.
    Bardziej, niż na polu polityki zagranicznej, podporządkowanie Eurokołchozu hegemonii USA uwyraźnia się na polu polityki obronnej i bezpieczeństwa, prowadzonej w poszczególnych państwach członkowskich pod amerykański strychulec. Przeprowadza się w nich tak zwaną szumnie „modernizację” sił zbrojnych, czyli systematyczną redukcję liczebności armii i zmniejszanie jej budżetu, a w konsekwencji – stopniowe rozbrojenie państwa. „Modernizacja” ma prosty cel: obniżenie zdolności obronnych państw Eurokołchozu, uzależnienie ich w ten sposób od pomocy militarnej USA, a tym samym utrzymanie i wzmocnienie ich politycznej wasalności wobec Waszyngtonu. Jako punkt dojścia procesu „modernizacji” podaje się narzucany odgórnie przez amerykańskich planistów model „małej, sprawnej armii zawodowej”, czyli takiej, którą można w każdej chwili przerzucić szybko w najodleglejsze miejsca na ziemi, by tam mogła pełnić zadania sił pacyfikacyjnych, okupacyjnych i policyjnych w kolejnych neokolonialnych wojnach USA, jeśli zajdzie potrzeba. Taka „restrukturyzacja” armii odbywa się obecnie w Niemczech, państwie przywódczym Eurokołchozu, gdzie pobór do wojska został zawieszony, jego budżet – poważnie zredukowany, a liczebność – na przeciągu minionych dwóch lat zmniejszona o ponad pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy, przy czym zapowiada się jej dalsze ograniczanie. Niedawne wprowadzenie w Bundeswehrze możliwości podjęcia służby przez obywateli innych państw jeszcze bardziej upodobnia ją do bezideowej armii najemnej.

    Analogiczny schemat (redukcje i cięcia przy jednoczesnym wstrzymaniu poboru) realizuje się w Polsce.

    Nawet w Szwecji, państwie tradycyjnie neutralnym i nie zrzeszonym w NATO (ale zrzeszonym w Eurokołchozie), zlikwidowano model armii narodowej (oparty na powszechnym obowiązku służby wojskowej) na rzecz komercyjno-kontraktowego modelu „małej, sprawnej armii zawodowej”. Poszczególne państwa członkowskie Eurokołchozu posłusznie przebudowują swoje siły zbrojne tak, aby ich struktura była komplementarna z aktualnymi potrzebami USA. Narzucanej odgórnie „modernizacji” wojska stosunkowo najbardziej opiera się Francja. Nad Sekwaną wprawdzie też przeforsowano „uzawodowienie” armii (1996-2002), uzasadniając je, jak wszędzie, nowomową o „konieczności dostosowania się do nowych wyzwań”, i zniesiono pobór, niemniej francuska młodzież wciąż podlega obowiązkowemu przeszkoleniu obronnemu, a pomimo kolejnych redukcji siły zbrojne tego państwa wciąż liczą „aż” ok. 350 tysięcy ludzi (czyli mniej więcej tyle, ile przy swoim obecnym zaludnieniu powinna posiadać mniejsza od Francji Polska).Eurokołchoz to nie żadne „imperium in statu nascendi”, lecz narzędzie USA do kontroli i dyscyplinowania państw Europy, sprawowanych ze współudziałem Niemiec.
    KONIEC SNU O POTEDZE MILITARNEJ POLSKI PANIE nnnnnnnnnn. Z OBECNEGO BAGNA W KTÓRE WDEPNĘŁA JUŻ SIE POLSKA NIE PODNIESIE A SWOJĄ SZANSE ZAPRZEPAŚCIŁA 300 LAT TEMU… W Polsce mamy do czynienia z całkowicie ogłupionym pokoleniem, które nawet przejmując władzę, nie będzie zdolne do pozbawienia władzy posłusznych Ameryce styropianowców. O to właśnie w roku 1989 chodziło i to się udało.
    PS.
    Mamy MON, ale nie mamy armii, już nie mamy, jest korpus ekspedycyjny wojujący nie w polskie sprawie, za wcale niemałe polskie pieniądze!Umiłowani w zimnym piwie, kondycja militarno gospodarcza i nasze sojusze nie gwarantują nam niczego!
    NATO, „nie będzie umierać za Gdańsk!”
    Armię i przemysł obronny, Polska miała, to czas przeszły, dokonany!
    Polecam dwie publikacje, najpierw to: „Victory, czyli zwycięstwo” Peter Schweizer. Z niej dowiecie się, dlaczego jest jak jest w kraju nad Wisłą.Jak była w tworzeniu tego bajzlu rola mmm i jego świty, kto i w jakim celu powołał KOR i Solidarność.
    Bieda, niebotyczny dług, bezdomność, bezrobocie, wyzbycie się podstaw bytu, majątku. Pochodną takiego stanu jest kondycja czegoś, co kiedyś nazywało się armią. Pisze o tym komandor Artur Bilski w „Polska Armia Na Posyłki”.Czas ddddd, korowsko – solidarnościowego chowu, to ponad ćwierć wieku…
    Przykre w tym wszystkim jest to, że ŻELAZNY KANCLERZ miał rację. dddddd !!! Życzę miłych snów o potędze…

    • abracadabra
      5 lipca 2016 at 14:45

      @jerzyjj, problem z masowym poborem w państwach zachodniej Europy jest taki, że do takiego wojska trafiałoby coraz więcej ludzi obcych kulturowo i nawet niezbyt lojalnych. To wynik zmian demograficznych gdzie rdzenna ludność jest coraz starsza i niezbyt chętna do posiadania dzieci a ludność napływowa wręcz przeciwnie. Nawet Rosjanie zauważyli ten problem u siebie i wprowadzają de facto armię zawodową. To raczej głupio uczyć walczyć dziesiątki tysięcy potencjalnych buntowników. Jeżeli chodzi o obcokrajowców w Bundeswerze to chodzi o to, że lepiej mieć żołnierzy pochodzących z Europy Centralnej niż urodzonych w Niemczech Turków czy Albańczyków. Zresztą wśród tych obcokrajowców często są młodzi z niemieckimi korzeniami np. z Opolszczyzny czy rumuńskiego Siedmiogrodu. Emigracja mniejszości niemieckiej z tych regionów to zjawisko, które od ponad dwudziestu lat nasila się systematycznie. Jeżeli chodzi o naszą armię tu jest trochę inna sytuacja. W Polsce przynajmniej od tzw. obiadu drawskiego politycy boją się wykorzystania armii do walki politycznej. Zresztą ta obawa ma korzenie juz w przewrocie majowym. Dlatego postanowiono osłabić armię aby nie była w stanie kontrolować społeczeństwa i bezpieczeństwo oprzeć na członkostwie w NATO. Amerykańskie gwarancje kupowaliśmy właśnie w zamian za przekształcenie armii poborowej w małą armię zawodową, która będzie wspierała Amerykanów na całym świecie. Ala ta koncepcja runęła 4 lata temu. W 2012 roku polscy decydenci doznali szoku gdy amerykańska agencja Stratfor dokonała analizy pod nazwą „Strategia dla Polski„. Stratfor to takie nieoficjalne źródło wiedzy w jaki sposób administracja USA widzi świat. A więc w tej analizie pojawił się tekst, że aby Ameryka była w stanie pomóc Polsce polska armia musi być zdolna do zatrzymania inwazji napastnika stosunkowo długo aby Amerykanie mieli czas do zorganizowania pomocy. Czyli otwarcie mówiąc agencja Stratfor powiedziała wprost, że Polska zostanie sama w razie agresji na jej terytorium. To było nawet logiczne gdy uwzględni sie fakt, że administracja Obamy zaczęła poprzez tzw. reset budować jakiegoś rodzaju sojusz z Moskwą przeciw Chinom. A przynajmniej miała nadzieję na taki sojusz. Zszokowani polscy decydenci nie schowali jednak głowy w piasek. Postanowiono wyprzedzić sytuację i poprzez polsko-szwedzką ideę Partnerstwa Wschodniego(Szwedzi w tej imprezie byli kwiatkiem do kożucha, który miał uspić czujność Berlina). Jednocześnie rozpoczęto szukanie kontaktów z Chinami. Tzw. pomysł 16+1-budowa silnych relacji państw mozna je nazwać państwami Międzymorza z Chinami. Ponadto zaczął się zmieniać stosunek do armii. Ponieważ okazało się, ze to siła polskiej armii będzie decydującym czynnikiem gwarantującym Polsce bezpieczeństwo. Jak na razie nasza reakcja okazała się dość skuteczna. Partnerstwo Wschodnie doprowadziło do zablokowania wpływów Moskwy na Ukrainie a z drugiej strony próba budowy relacji z Pekinem nieco wystraszyła Amerykanów i postanowili oni coś zrobić aby przyblokować coś co może jest trudne do wyobrażenia ale nie niemożliwe. Czyli obecność militarna Chin w Europie. Dlatego amerykanie z jednej strony prowadzą rozmowy z Moskwą z drugiej wysyłają wojsko do naszego regionu może niezbyt poważne siły ale mające już znaczenie większe niż tylko słowne gwarancje. Wracając do polskiej armii. Niestety brak inwestycji w polska zbrojeniówkę od wejścia do NATO a nawet wcześniej aż po 2012 czyli datę analizy Stratfor doprowadziło do tego, ze nie jesteśmy w stanie szybko przezbroić sie w nowoczesny sprzęt. Dlatego to poprzedni rząd rozpoczął kilka programów, które dają nam możliwość uderzeń na terytorium przeciwnika jak drugi dywizjon rakiet NSM czy rakiety JASSM dla polskich F 16. Poprzednia Komisja Obrony Narodowej zarekomendowała także , że nowe okręty podwodne muszą być uzbrojone w rakiety cruise o zasięgu co najmniej 1000km. I te trzy programy są dowodem, ze klasa polityczna straciła bezgraniczną wiarę w zewnetrzne gwarancje bezpieczeństwa i chcac nie chcą decyzja o budowie silnej armii jest nieunikniona. Szkoda tylko, ze nowa ekipa poszła w kierunku odstraszania za pomocą OT czyli wojny partyzanckiej a nie za pomocą możliwości przeniesienia konfliktu na terytorium wroga. Czyli jest obawa, że środki na OT uszczuplą wydatki na nowoczesną broń odstraszającą.

      • krzyk58
        5 lipca 2016 at 20:29

        Strzeżcie się Amerykanów – nawet,a może zwłaszcza gdy przynoszą
        Wam proch, perkal i paciorki…

        Któż przeciwko Nam, gdyby powstała Unia
        Słowiańska? Od Pacyfiku do Odry co najmniej,
        od morza Białego do Czarnego i Peloponezu…

  7. wlodek
    5 lipca 2016 at 13:27

    Co raz częściej myślę że ze strony O.P,abracadabra to swoista prowokacja wobec komentatorów,na ile możemy znieść tezy domorosłego pseudo stratega,znawcy podbrzusza Rosji i bogactwa Polski!,Jerzyji radzi odstawić używki,ja namawiam do picia i jarania bez tego nie razbiriosz,gdzie śmiech gdzie grzech!

    SZANOWNY PANIE NIE MAMY NIC WSPÓLNEGO Z TYM FORUMOWICZEM, KAŻDY MA PRAWO DO SWOICH POGLĄDÓW – SZANUJMY JE I LUDZI KTÓRZY JE WYRAŻAJĄ. ZAMIAST KOGOŚ PRZEŚLADOWAĆ MOŻE LEPIEJ ZACZNIJCIE GO NAMAWIAĆ DO WSPIERANIA NASZEJ POTRZEBUJĄCEJ FUNDACJI? POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  8. wlodek
    5 lipca 2016 at 19:06

    P.Józefie sam wspieram i przyjaciół namawiam,natomiast wrogów Rosji i mitomanow nie!Pozdrawiam!

    SZANOWNY PANIE – MIMO WSZYSTKO SZANUJMY WSZYSTKICH LUDZI – NAWET WROGÓW. POZDRAWIAM I DZIĘKUJĘ. TRZEBA WSPIERAĆ, BO JEST BARDZO ŹLE. ZARZĄD MÓWI O KOŃCU ROKU. NIESTETY. WEB. JÓZ.

  9. Kamczatka
    5 lipca 2016 at 23:12

    Witam!
    Zawsze mówiłem, że
    pytanie „jak leci” nie wymaga raportu o stanie zdrowia.
    A wszystko to przez p. @królowa bona 🙂 Powiedziała pani, że @abra „bardzo wykształcony”, no to „Остапа понесло”.

    Бред сивой кобылы wolę nie komentować, ale zanim „pan analityk” pójdzie dzielić bogactwa Rosji niech nie zapomni o testament.
    I nie trzeba wciągać w tę awanturę Chiny, a tym bardziej Turcji. Erdogan tylko wczoraj przeprosił.

    • krzyk58
      6 lipca 2016 at 08:07

      A już ‚mówiono’ tu i ówdzie, że ruszył Pan
      niekoniecznie dobrowolnie szlakiem dekabrystów
      podobnież – aż na Kamczatkę czyli na koniec świata,
      daleki wschód,Japończycy zaś twierdzą że bliski zachód. Wychodzi na to że wszystko jest względne
      i płynie analogicznie jak zawsze…u Heraklita. 🙂

      Ps. Tytułem wyjaśnienia i dopowiedzenia ‚dekabryści”
      na pewno nigdy nie byli bohaterami(pozytywnymi)
      mojej bajki…ojcowie duchowi dzisiejszych liberałów…także tych w dzisiejszej Rosji…
      Wrócę na krótko do meritum – b.celna uwaga,niektórzy
      chcieliby ustrzelić Медведя из Тайги po to by „DZIELIĆ i RZĄDZIĆ” – ПРИДУРКИ!

      Pozdrawiam

      • Kamczatka
        6 lipca 2016 at 20:24

        Zgadzam się panie, wszystko jest względne. Niektórzy nadal są przekonani, że Słońce krąży wokół Ziemi… Chociaż dla Japończyków Kamczatka to raczej bliski Północ 🙂 .

        „Szlakiem dekabrystów” – brzmi jak reklama trasy turystycznej i wymaga logicznego zakończenia – „oferta specjalna dla pana Chodorkowskiego & …”

        P.S.
        Co do dekabrystów to też tak uważam, ale skoro wszystko jest względne, to można i tak -„Rozmowy o kulturze rosyjskiej” (Беседы о русской культуре) Лотман Юрий Михайлович.

        https://m.youtube.com/watch?v=GHXRRemfxL4

        https://m.youtube.com/watch?v=TLm8bZ0tVxI

        Pozdrawiam

  10. krzyk58
    6 lipca 2016 at 21:56

    @Kamczatka
    Pisze pan m.in. „Chociaż dla Japończyków Kamczatka to raczej bliski Północ”.
    ‚Умом Россию не понять,
    Аршином общим не измерить”

    Coś jest magicznego we wspomnianej frazie wiersza
    czyżby stąd brała się „oszibka’? 🙂
    Przyznam nieskromnie iż nieco „wyznaję się” w geografii
    Rosji ze szczególnym uwzględnieniem Syberii i Дальнего Востока…lecz czy wszystko wiemy?
    I czy na pewno totalna wiedza uczyni Nas szczęśliwymi?
    Niech krąży „Słońce – wokół Ziemi’,oby nie zbyt często. 🙂

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

About krakauer,

Scroll Up