Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

21 września 2017

Wojnę z terroryzmem trzeba prowadzić „po cichu” i w zabezpieczeniu


 Wojnę z terroryzmem trzeba prowadzić po cichu, a przynajmniej na tyle, na ile to jest możliwe. Ponieważ to właśnie media dają największe wzmocnienie działalności terrorystów, to przez media wpływają na naszą rzeczywistość i właśnie, dlatego nie należy przyczyniać się do żadnej proliferacji informacji związanych z ich istnieniem. Nie mówiąc nawet o działalności.

Niestety właśnie dowiadujemy się, że rządzący Polską zdecydowali się na formalne wysłanie Wojska Polskiego w rejon wojny z terroryzmem i jedną z organizacji terrorystycznych, podającą się za strukturę państwową. Nasi Żołnierze mają być rozlokowani w Kuwejcie, być może także w Iraku – szczegóły są istotne, ale najważniejsze jest to, że wysyłamy lotnictwo. Formalnie do działań zwiadowczych, jednakże niektóre media świata arabskiego już przypominają naszą poprzednią misję w Iraku. Zestawienie tych kontekstów na pewno nam nie służy, aczkolwiek jeżeli dzisiaj polscy Żołnierze będą prowadzili działania w Iraku, na zaproszenie irackiego rządu, to będzie dla nas niezwykle istotne pod względem historycznym. Ponieważ zawsze pytani o misję w Iraku, będziemy mogli powiedzieć, że były misje. Rozmycie faktów zawsze pomaga, zwłaszcza jeżeli mamy do czynienia z przekazem medialnym niekoniecznie nam przyjaznym.

Jeżeli jednak już zdecydowaliśmy się na misję wojskową, to można było ją przeprowadzić zupełnie inaczej. Przede wszystkim za pośrednictwem lub przy udziale firmy świadczącej zaawansowane usługi w zakresie dostarczania konsultacji w zakresie bezpieczeństwa. Stworzenie takiego podmiotu postulowaliśmy już przed laty, dzisiaj byłaby doskonałym wsparciem, umożliwiającym o wiele szersze logistyczne działanie w rejonie, niż w oparciu o struktury formalne. Wystarczy, że Żołnierze jedynie formalnie gdzieś są, swoim pobytem firmują powagę działań. Natomiast większość czynności operacyjnych, przynajmniej w zakresie użycia sił lądowych, można wykonać przy pomocy odpowiednio przeszkolonego personelu, który – ochotniczo, w zamian za pieniądze, realizuje zaawansowane usługi, nie pod flagą państwa. Zmniejsza to ryzyko ogólne i to w sposób znaczący.

Wysłanie samolotów w celach zwiadowczych, to działania, które będą dla nas bardzo kosztowne. Trzeba pamiętać, że samoloty nie latają tylko w oparciu o powietrze. Ryzyka związane z użyciem naszych najnowszych samolotów nad Irakiem są istotne i nie powinno się ich pomijać.

Przede wszystkim maszyna może mieć awarię i możemy stracić pilota. Czy w takiej okoliczności, dysponujemy w rejonie własnymi siłami poszukiwawczo-ratowniczymi i niezbędnymi siłami osłonowymi? Odpowiedź jest banalna – nie! Ponieważ nie mamy nadal śmigłowców, które można byłoby do takiej misji wysłać, jako środek transportu ratowników i ich osłony. Jest skandalem, że kraj naszej wielkości, nie jest w stanie stworzyć nawet jednej eskadry przeznaczonej do niesienia w ten sposób pomocy. Jak można bez własnego zabezpieczenia – wysyłać pilotów w rejon wojny? Oczywiście można wysłać Mi-8 z komandosami i cztery inne do ich osłony. Jednak, to nie dzieje się samo przez siebie, wszystko wymaga szkoleń, zgrania, pewności i skuteczności, co do sprzętu, ludzi i sojuszników. Niestety prawdopodobnie my zamierzamy się całkowicie opierać na sojusznikach. Tymczasem żaden polski pilot, nie powinien latać nad rejonem, gdzie w ciągu godziny nie jest w stanie dolecieć grupa polskich śmigłowców ze wsparciem i ratownikami. Już samo funkcjonowanie pilota byłoby inne, gdyby startując widział w bazie lub wiedział, że w innej są ludzie, w gotowości do niesienia mu pomocy zawsze i w każdych warunkach.

Istnieje również szereg innych ryzyk, np. zderzenie z samolotem innego państwa w przestrzeni powietrznej Iraku? Ewentualnie fałszywe oskarżenie o zbrodnicze działanie naszego lotnictwa w oparciu o sfałszowane materiały w terenie i inne. W takich przypadkach, trzeba mieć przede wszystkim stałą współpracę, ze wszystkimi państwami, których samoloty latają dzisiaj nad Irakiem i Syrią. Chodzi o poważną dyplomację przy udziale wojskowych, którzy doskonale rozumieją, jak działają obce struktury i już samą atmosferą wokół swoich zabiegów zabezpieczających, potrafią spowodować, że to, co jest niepotrzebne i niewyobrażalne wydarzy się z jeszcze mniejszym prawdopodobieństwem.

Jeżeli chodzi o zagrożenia z nieprawdziwymi oskarżeniami, to należy mieć do tego własne siły i środki, umożliwiające na działanie w mediach wielu kręgów kulturowych. Przede wszystkim trzeba mieć chociażby minimalną agenturę na miejscu konfliktu, tak żeby móc się do niego zbliżyć i mieć własne źródła danych. Następnie ich obróbka, analiza i proliferacja to już zadanie dla całego przemysłu medialnego, którego nie mamy.

Nagłaśniając sam fakt „wejścia do akcji”, wystawiamy się na celownik terrorystów, nie mówiąc już o tym, ze nasi Żołnierze również stają się przez to „wskazani”. Zabija się z zasady po cichu. Nie potrzeba do tego kamer. Terroryści nie są idiotami, doskonale rozumieją, że nawet misja zwiadowcza, to nic innego jak wsparcie w skuteczniejszym zabijaniu „ich ludzi”. Konsekwencje mogą być jednoznaczne, nie trzeba być nawet domorosłym analitykiem, żeby je sobie – przynajmniej w zarysie – uświadomić.

Tłumaczenie się w mediach, że oto robimy coś dla naszych sojuszników, jest największym samooskarżeniem tej władzy i dowodem na jej oderwanie od rzeczywistości.

Tags: , , , , , , , , , ,

6 komentarzy “Wojnę z terroryzmem trzeba prowadzić „po cichu” i w zabezpieczeniu”

  1. jerzyjj
    19 czerwca 2016 at 06:42

    BO W POLSKIM MON-ie (i nie tylko w MON-ie) PILNIE POTRZEBA GŁOWY NIE TYLKO Z MÓZGIEM ALE TAKIEJ,KTÓRA WIE PO CO NATURA WYPOSAŻYŁA JEGO MÓZG W SZARE KOMORKI!!!
    PS. Psychiatrzy zaobserwowali, że hipokamp kurczy się u ludzi cierpiących na przewlekłe depresje.

  2. Inicjator
    19 czerwca 2016 at 07:42

    Za dużo propagandy w działaniach, o których nic nie powinno się mówić.

    Może dopiero po latach …

  3. wlodek
    19 czerwca 2016 at 08:28

    Nie wyciągamy wniosków z historii,Samosierra,Monte Casino,Irak,Afganistan,oprócz ofiar i łez,Nic nam nic nam nie dały.

  4. wlodek
    19 czerwca 2016 at 10:45

    Pseudo dziennikarzynom którzy w sytuacji w E.U widzą rękę Moskwy odpowiedział W.W.Putin”wilka nie interesuje co dzieje się w stadzie owiec”,dosadnie i prawdziwie!

    • jerzyjj
      19 czerwca 2016 at 14:17

      bardziej bliskie prawdy to określeni “stado baranów”…

  5. wlodek
    19 czerwca 2016 at 11:01

    Pisomatołkom polecam artykuł w dzisiejszym Adnovum,nic dodać nic ująć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up