Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 października 2018

Dlaczego nadal będziemy biedni?


 Zastanawiające jest to, dlaczego nadal będziemy biedni, pomimo funduszy unijnych, inwestycji krajowych, jak również wzrostu ogólnego poziomu zamożności? Oczywiście można szklankę postrzegać, jako do połowy pełną i cieszyć się z każdego wzrostu płacy minimalnej i z każdej 40 złotowej podwyżki pensji, czy też 3 złotowej indeksacji emerytur i rent.

Jeżeli mierząc postęp, rozwój i przyrost zamożności, będziemy się np. odwoływać do danych z roku 1944, to w zasadzie zawsze wyjdzie, że żyjemy w kraju powszechnej szczęśliwości, oblewani strumieniami ciepłej wody z własnych kranów. Zagadnienie zamożności społeczeństwa, jest bowiem o wiele bardziej złożone, niż jakiekolwiek proste porównania statystyczne. W zasadzie to nawet trudno uważać PKB za coś wiarygodnego, od czasu kiedy wiele krajów wlicza w jego skład np. dochody z prostytucji. Zamożność społeczeństwa – w realnym życiu jest składową dwóch czynników, po pierwsze możliwości akumulacji w długich okresach czasu oraz strukturą branżowo-gałęziową budowanej gospodarki, właśnie dzięki tej akumulacji.

Nie będzie zamożnym społeczeństwo, które nie ma możliwości prowadzenia akumulacji kapitału. Takie społeczeństwo, co najwyżej nazwiemy „na dorobku”. Rozwarcie nożyc dochodowo-kosztowych, spowoduje że ludzie nie będą w stanie odłożyć swojego dochodu nominalnego, nawet z jednego miesiąca w roku. To są realia, niestety przerażające. Równolegle jednak liczy się JAKOŚĆ LOKOWANIA KAPITAŁU, często mylona z efektywnością i stopą zwrotu. Otóż, bowiem można ten kapitał akumulowany z ciśnienia krwi i potu ludzi alokować w sposób efektywny i dający względnie dużą stopę zwrotu, a zarazem nie będzie się to przekładać na żadne realne systemowe korzyści dla jego posiadaczy. No, chyba że ktoś cieszy się z tego, że eksportujemy produkcję prostą, mało złożoną, konkurując głównie cenami pracy jako składowych wyrobów? Kapitał alokowany w sposób zapewniający wysoką jakość inwestycji, przyczynia się, nie tylko dla ogólnej korzyści gospodarki, ale przede wszystkim powoduje, że generalne możliwości zmieniają się, przenosząc całość przestrzeni w danym wycinku na inny poziom rozwoju. Cezurą jakości i skuteczności jest tutaj zdolność nawiązania dialogu konkurencyjnego w ramach globalizacji.

Obserwując łańcuchy kreowania wartości u nas w kraju, które przed 27-u laty w wielu miejscach zostały z rozmysłem zerwane, a nawet ukradzione i celowo zniszczone, nie można być optymistą. Proszę pokazać choć jedną polską markę – o globalnym zasięgu? Proszę wskazać prestiżowe międzynarodowe nagrody za prace badawczo-rozwojowe? Proszę wskazać mechanizmy kreowania warunków do innowacyjności, które przyniosły realne i wymierne korzyści gospodarce? Jeżeli przez 27 lat nie byliśmy w stanie stworzyć nawet takiego modelu kapitalizmu państwowego, żeby wspierał i rozwijał krajową gospodarkę w takich dziedzinach jak np. przemysł zbrojeniowy i powiązane z nim gałęzie gospodarki, to czego oczekujemy od przyszłości poza rozczarowaniami i kupowaniem dosłownie śrub w Japonii i na Zachodzie?

Istotą budowy zamożności jest działanie rozmyślne, umożliwiające odnoszenie korzyści akumulowanie ich. Jeżeli system państwowy nie jest stworzony tak, żeby promować jakość inwestycji publicznych (np. drogi, kolej), jak również po prostu rugować i karać przedsiębiorców (pan Kluska i inni), to nie ma szans na to, żebyśmy byli bogaci. Z tej prostej przyczyny, że system się nie bogaci i nie sprzyja wzajemnemu bogaceniu się jego uczestników. Możemy oszczędzać grosze z pracy, jednakże to się nie przełoży na wzrost zamożności, ponieważ te pieniądze będą inwestowane w sposób niegwarantujący wzrostu. W erze pędzącej globalizacji – brak wzrostu, jest stagnacją. Jak ktoś był 20 lat temu w Indiach, albo Chinach a miał okazję ponowić podróż, doskonale rozumie, co to znaczy rozwój i to pomimo wielkich zapóźnień i realnej biedy większości członków tych społeczeństw.

W naszych realiach nie potrafiliśmy nawet zadbać o system edukacji, który służyłby do kształtowania postaw kreatywnych i przedsiębiorczych. Chociaż słupki z ilością studentów mamy fantastyczne! Właśnie dzisiejsza edukacja jest kluczem i fundamentem przyszłej stopy zwrotu jutro. Jeżeli nie zbudujemy mechanizmów percepcyjnych u młodych ludzi, dających im szanse w globalnym starciu z innymi młodymi ludźmi, których jest więcej i często mają większą motywację, bo startują z o wiele niższego poziomu, to przegraliśmy. Czego wymagać od dzieci, które mają więcej lekcji religii, niż informatyki?

Nadal będziemy biedni. Gdyby rząd zamiast promować kupowanie chińskich zabawek, elektroniki, piwa, podpałek do grilla i używanych samochodów w wyniku programu rozdawnictwa społecznego – zmniejszył horrendalne i niczym nieuzasadnione sztywne obciążenia parapodatkowe dla Małych i Średnich Przedsiębiorców. Po prostu pobierając składki na ZUS z części podatkowej, proporcjonalnie do np. obrotu przedsiębiorcy, ale bez sztywnego obciążenia kwotą około 1000 PLN miesięcznie, to za cztery lata rzeczywiście byśmy mogli mówić o efektach dobrej zmiany i być może ponownym sukcesie gospodarczym. W taki prosty sposób wykreowalibyśmy nową jakość. Tymczasem przedsiębiorcy są orani jak chłopi pańszczyźniani, bez względu na to, czy mają jakiekolwiek obroty, nie mówiąc o dochodach – muszą płacić sztywne składki. Naprawdę jest cudem to, że nasza gospodarka w ogóle funkcjonuje!

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

Tags: , , , , , , , , ,

21 komentarzy “Dlaczego nadal będziemy biedni?”

  1. DrQ+
    14 czerwca 2016 at 06:02

    Dokładnie autor trafił w sedno

  2. jerzyjj
    14 czerwca 2016 at 06:39

    AUTOR:”słupki z ilością studentów mamy fantastyczne! Właśnie dzisiejsza edukacja jest kluczem i fundamentem przyszłej stopy zwrotu jutro. Jeżeli nie zbudujemy mechanizmów percepcyjnych u młodych ludzi, dających im szanse w globalnym starciu z innymi młodymi ludźmi”
    RZECZYWISTOŚĆ:”NA DOBRY POCZĄTEK PROPONUJĘ ZOBACZYC PROGRAMY Z CYKLU —- ,,MATURA TO BZDURA”
    I JESZCZE RODZYNEK:szanowny ,,MENIE” PROSZĘ NIE ZAJMOWAĆ SIE PIERDOŁAMI-BUŁECZKAMI A PROSZĘ ZAJĄĆ SIĘ EDUKACJĄ I JEJ POZIOMEM BO TO CO OBECNIE ,,WYPUSZCZACIE W ŚWIAT” TO TYLKO WOŁA O POMSTĘ DO NIEBA …
    Demolowanie polskiej oświaty i kultury trwa od lat, teraz nabrało tempa. Wyrzucono ze szkół Mickiewicza i Sienkiewicza! Literaturę polską dzieci w szkołach poznają tak jak podczas zaboru rosyjskiego “po kusoczkam” czyli we fragmentach. Historii w liceach ogólnokształcących uczą się tylko w I klasie. Liczba godzin z przedmiotów ścisłych ograniczona do minimum. Po co Polakom technicy i inżynierowie? Do zbierania szparagów w Niemczech niepotrzebne wykształcenie i do szorowania garów w knajpach całego świata.
    Rodzi się pytanie pod jaką okupacją żyjemy? Kto niszczy Polskę? Odpowiedź jest niestety prosta. Daliśmy się oszukać i trafiliśmy pod okupację ignorancji, głupoty i pychy. Iluż to ludzi dało się zwieść propagandzie “okrągłego stołu” żyrowanej przez “Wolną Europę”, a nawet też niestety, przez “KK”. Zdałoby się zawołać – Bereza Kartuska to mało dla dzisiejszych szkodników! Nawet komuniści nie odważyli się wymazać z lektur szkolnych Mickiewicza! Polacy obecnie to najgłupszy naród na świecie , od zawsze okradany i poniżany, i nawet nie zdający sobie z tego sprawy (vide wyniki każdych wyborów). W II RP wychowano wspaniałe patriotyczne pokolenie. Do dziś jesteśmy dumni z naszych przedwojennych matematyków i inżynierów. To oni po wojnie odbudowali kraj. Teraz wpaja się młodzieży poczucie wstydu z bycia Polakiem. Patriotyzm to ma być obciach. Julien Bryan, autor poruszających kronik filmowych i świadek walki Warszawy i Polski z dwoma agresorami niemieckim i sowieckim w 1939r. powiedział: “GDYBY SPARTANIE ODŻYLI , TO PRZED WAMI, POLACY, POCHYLILIBY CZOŁA”.
    Nasze pokolenie przejdzie do historii jako gnuśne i naiwne. Jeśli nie odwojujemy Polski z rąk nieudaczników i zwykłych złodziei to kolejne pokolenia będą ginąć na barykadach. Będą to nasze dzieci i wnuki.
    (mój kolega nauczyciel akademicki zapytany:to czego wy tam teraz uczycie na tych studiach? – odpowiedział – to czego Ty
    uczyłeś się np. z matematyki w 10-tej i 11-tej klasie dzisiaj ,,studenci” uczą sie dopiero na trzecim roku)
    NAUCZYCIELE AKADEMICCY OPISUJA OBECNY POZIOM MATOLECTWA POLICEALNEGO:
    —- Kierunek studiów stosunki międzynarodowe, Warszawa, pani z Polski, I rok studiów, na pytanie kiedy i gdzie rozpoczęła się II wojna nie wiedziała kompletnie niczego. “Czy słyszała pani może o Westerplatte?”. “No chyba nie” – pada odpowiedź. I nie wiedziałem czy sobie szanowna studentka przysłowiowe ,,jaja” ze mnie robi czy co. Kolejne dopytywania o to pioruńskie dla niej Westerplatte spotkało się z odpowiedzią, że “to chyba jakiś plac”!!! No to pytam: “Szanowna Pani, a gdzie ten plac się znajduje?” I słyszę: “chyba w Warszawie”.
    —- Kierunek studiów Administracja, przedmiot Historia administracji. Pytanie o struktury Polskiego Państwa Podziemnego. Nic. “Czy słyszał/ła pani o PPP? Odpowiedź powszechna taka mniej więcej; to było takie państwo zbudowane pod ziemią bo tam Polacy mogli spokojnie rozmawiać”
    —- Historia stosunków międzynarodowych: np pytanie o przyczyny wybuchu II wojny światowej. Wiele “cudownych” odpowiedzi. Jeden z przykładów: Gorbaczow z Hitlerem wystąpili przeciwko Wielkiej Brytanii.
    —- Na pytanie o narodowość ministra Józefa Becka z ok. 30 delikwentów tylko 2 wiedziały, że był polskim ministrem.
    —- Kilka lat temu zadałem studentce pytanie o gałęzie przemysłu Królestwa Polskiego w XIX wieku. “Wolnomularstwo” – pani rzekła. No więc zapytałem: “Droga Pani a czym ten przemysł się zajmuje?. I co słyszę: wolnym murowaniem w budownictwie.
    —- Grupa studencka (13 osób). Tylko jedna osoba wiedziała jakie jest pole powierzchni sześcianu.
    —- A pole powierzchni kuli, pewnie wynik byłby: “ani jedna osoba nie wiedziała jakie jest pole powierzchni kuli”. Nie mówiac o objętości.
    —- A co do myslenia: jedna osoba na 330 potrafiła (z prawa Avogadry) policzyc ciężar 1 m3 powietrza.
    —- W czasie studiów z samej matematyki musiałem rozwiązywac 150-170 całek tygodniowo, bo takiego hopla miał asystent profesora matematyki. A były jeszcze inne przedmioty jak fizyka, chemia, mechanika, wytrzymałość materiałów, hydromechanika… I żaden z prowadzących nie uwzględniał tego, że każdy z nas nie będzie mechanikiem, fizykiem, matematykiem, chemikiem…. Każdy wymagał wiedzy i z nudów wymyslał pytania egzaminacyjne ( do tej pory pamietam, jak na egzaminie z “kresek” kazano mi narysować czworobok foremny na płaszczyźnie zjednoczonej. Cy dzisiejszsi studenci wiedzą co to jest “płaszczyzna zjednoczona”
    —- Przykładów wzietych z życia mogę przytoczyc wiecej…. Np na obronie pracy dyplomowej, ktoś zadał delikwentowi pytanie: “czego jednostką są mm/s?”. Po pięciu minutach odpowiedział z wahaniem: “prędkości?
    —- W latach pięcdziesiatych, sześcdziesiatych i siedemdziesiątych nie było “karty bolońskiej”, a student (aby skończyc studia) musiał zdac ponad 50 egzaminów, (obecnie to 15-20) a liczba godzin zajęc przekraczała 7000 (obecnie nie wiecej niż 2500). Poziom wiedzy polskiego inżyniera nie może byc wyższy niż inżyniera amerykańskiego, niemieckiego, francuskiego, brytyjskiego itp… bo wtedy ci “iżynierowie z zachodu” mieli by problemy z zatrudnieniem, a polscy inżynierowie byli by geniuszami ( znajomy, który kończąc w Polsce budownictwo 40 lat temu wzbudzał zachwyt swoją wiedzą w USA – gdzie pracował do emerytury).
    —- Na III roku mechaniki na pytanie czym jest sześcian 40% narysowało sześciokąt i zdziwieni byli że mają trepy; obecnie studenci nawet ułamków nie potrafią dodawać – śmiałem się z matematyków jak mówili, że 1/2+1/4 to 2/6 – uwierzyłem dopiero po kolosie z belek – masakra; jak tak dalej pójdzie to swoje dzieci trzeba będzie uczyć na tajnych kompletach jak za okupacji
    Poziom intelektualny dzisiejszych “magistrów” czy “inżynierów” odpowiada poziomowi najlepszych absolwentów “zawodówek” sprzed lat pięćdziesięciu a gdyby tych ,,dzisiejszych prymusów (studentów)” jakimś cudem przerzucić w lata sześćdziesiąte – to ponad 90 % tych “prymusów” nie skończyła by studiów (ze względu na niski poziom wiedzy osobistej).
    Dzisiaj w teleturnieju “Jeden z dziesięciu” można obserwować poziom wiedzy młodych.

    TRAGEDIA!!!

    TU POTRZEBA NA CITO REWOLUCJI NIE RUSKIEJ ALE FRANCUSKIEJ !!!

    • jerzyjj
      14 czerwca 2016 at 10:38

      PS.
      Niektóre ustalenia z traktatu akcesyjnego logicznie wkomponowują się w strategię niszczenia Polski, którą zgotowały nam ekipy liberałów i postkomunistów w ciągu ostatnich lat tzw. transformacji ustrojowej.
      Konsekwencją takiej polityki była emigracja około 3 mln młodych ludzi, często i gęsto po wyższych studiach.
      Zlikwidowano wiodące biura projektowe, ośrodki badawczo-rozwojowe, ośrodki doradztwa technicznego, zakłady doświadczalne, szkolnictwo zawodowe, niemal wszystkie ośrodki oryginalnej polskiej myśli naukowej, technicznej, medycznej i rolniczej.
      To wszystko stało się w ramach wyrównywania poziomów między Polską a Unią Europejską. W dziedzinie nauki i szkolnictwa wyższego dla Polski przewiduje się tylko pięć wyższych uczelni.
      Towarzysze z opcji SLD – UP oraz liberałowie spod znaku Unii Wolności, obecnej Platformy Obywatelskiej czy Partii Demokratycznej, oszukali nasz Naród. Według ich zapewnień, Unia Europejska miała być organizacją (wspólnotową) niezależnych państw.BU,HA,HA,HA,HAAAAAAAAAAAAA…

    • bona
      14 czerwca 2016 at 12:10

      Proszę Pana. Ręce mi opadają. Przemawia przez Pana w tym tekście potworna gorycz. Co do zasady ma Pan rację co do poziomu nauczania. Z tym jednak, że problem nie leży w tym aby wszystkim łup, bo nie potrafią obliczyć powierzchni sześcianu. Ma Pan pewne “skrzywienie” zawodowe, które wszyscy mamy. Czego szkoła powinna uczyć to wielki problem – nierozwiązywalny. A jeszcze większy problem jest wtedy gdy szkolnictwo jest przymusowe i finansowane, no własnie nikt nie wie przez kogo. Ja także wielokrotnie miałam takie rozterki. Moje wykształcenie jest wszechstronne, zdobyte na czterech uczelniach (ekonomiczno-finansowe, historyczno-filologiczne oraz prawno-administracyjne). Mam już … hoho i jeszcze trochę i nauczyłam się nie przerzucać na innych tego co uważałam, że powinnam wiedzieć. Co chcę przez to powiedzieć? Otóż lata temu, gdy jeszcze poznawałam świat poznałam człowieka, bez wykształcenia, bez kultury osobistej (błagam nie potrafił złożyć poprawnego zdania po polsku) i handlujący wtedy gałązkami z choinek na targu. Już na początku lat 90-tych jeździł 3-letnim mercedesem. Dziś ma firmę na giełdzie (new connect). Dorobił wykształcenie, obył się, już można z nim rozmawiać. Zatrudnia 645 osób. Ma 65% akcji w swojej spółce. Pomyśli Pan być może, że idę na materię. Nie. Życie nauczyło mnie, że najważniejsza jest umiejętność odnalezienia się w takiej roli jaką sobie wyznaczyliśmy. Rzeczywistość nie lubi schematów i ma w nosie czy ktoś umie liczyć powierzchnię sześcianu. Każdy na swoim stanowisku ma umieć to co trzeba. Tak się składa, że najtrudniej połączyć w sobie wszystkie te cechy, które pozwalają stworzyć firmę. Tak się składa, że to jest najtrudniejsze (pomijam zagadnienia rozwoju naukowego, bo to inny świat) – to, tzn. tworzenie firmy, a przez to wpływanie na rzeczywistość realną. Tego nikt nie nauczy się. To się ma albo nie. Prawda jednak jest taka, że własnie ten ułamek procenta ludzi stanowi o naszej zamożności i jakości zycia. To u tych przedsiębiorczych “prostaków” zatrudnienie znajdują tacy idealiści jak my, prawnicy, ekonomiści, lekarze. To z ich podatków mogą swoje pasje rozwijać historycy i filozofowie. Tak zawsze było i będzie. Człowiek przedsiębiorczy nie zawsze musi być oczytany, znać wzory matematyczne. Jest coś innego co się liczy – i kto to wie, no wiedzą to tylko ci przedsiębiorczy, ale oni nad tym nie zastanawiają się bo nie mają na to czasu. Rozróżnijmy więc nasze ideały od twardej rzeczywistości. To nie ludzie z nabitymi regułkami głowami stanowią o naszej rzeczywistości. Oni jedynie wynajmują się ludziom innym, by mogli się rozwijać, tyle, że warunki rozwoju dla inżyniera stwarza ten przedsiębiorczy prostak, choć niektórzy mają wszystko, inteligencję, kapitał i przedsiębiorczość. Nikt nie wie dlaczego tak jest.

    • krolowa bona
      14 czerwca 2016 at 12:45

      @jerzyjj “ujal”” niestety….. ( od milionera do zmywaka talerzy & retoure ! prosimy o retoure !!! )

  3. wlodek
    14 czerwca 2016 at 08:25

    Jerzyji,mam podobne doświadczenia ze studentami,chociaż dzisiaj jest trochę lepiej bo większość zorientowała się że w obecnym układzie przepustką do życia nie jest niestety wykształcenie! i nie ma owczego pędu.

    • jerzyjj
      14 czerwca 2016 at 11:03

      Dorzucę ze swojego podwórka…
      Moj młodszy skończył TECHNIKUM TECHNOLOGII DREWNA ZE SPECJALNOŚCIA MEBLARZ,TECHNIKUM INFORMATYCZNE,POLITECHNIKE-
      WYDZ.MECHANICZNY I JEST INŻYNIEREM O SPECJALNOSCI LOGISTYKA PRZEDSIĘBIORSTAWA.
      W ,,NASZYM KRAJU” MŁODY CZŁOWIEK Z TAKIMI PREDYSPOZYCJAMI GODZIWEJ PRACY I ZA GODZIWE PIENIĄDZE NIE ZNAJDZIE.
      TYLKO 1500 BRUTTO JAKO GRYZIPIÓREK…
      ZAINWESTOWAŁEM KOLEJNY RAZ W NIEGO.ZROBIŁ WSZYSTKIE UPRAWNIENIA DO PROWADZENIA POJAZDÓW MECHANICZNYCH
      OPRÓCZ AUTOBUSÓW.
      TERAZ PAN IŻYNIER LOGISTYK JEZDZI SOBIE ZESTAWEM – CIAGNIK SIODŁOWY + NACZEPA(Volvo-automat,klima, chłodziarka,kanapa, webasto)A CO NAJWAŻNIEJSZE TO ZARABIA TYLE,ŻE KUPIŁ SOBIE MIESZKANIE ZA GOTÓWKE BEZ OBCIĄŻENIA HIPOTECZNEGO I SAMOCHÓD. TERAZ WIE CHŁOPAK,ŻE ŻYJE!
      ŻEBY JEDNAK KIEROWAĆ TAKIM ZEZSTAWEM TRZEBA SPORO TALENTU…

  4. krolowa bona
    14 czerwca 2016 at 12:36

    Nie tylko prawidlowa ale i przerazajaca jest analiza autora. Na lamach OP wielokrotnie wspominalam, ze ludzie zajeci propaganda “wolnosci i demokracji”plynaca z ” zachodu” oraz wrecz chorobliwa konsumcja dobr wszelkiej masci, najchetniej wlasnie zagranicznych marek , bo to “pewex” dla kazdego wcale nie zauwazyli co to wlasnie sie stalo ba zyczenie “solidarnosci”…, ze srodki polskie srodki produjcji wraz z technologiami przeszly prawie calkowicie w rece Polsce wrogich zagranicznych korporacji, ktore czerpia zyski i je akumuluja poza Polska…by ten obrot rzeczy pojac i dokonac ponownego przewrotu politycznego
    , jak juz wspominalam potrzeba 200 lat……ta chorobliwa konsumcja ” z pewexu” to jak bielmo na oku, nic poza ta konsumpcja nie ma… do tego przeniesione w skali 1:1 modele polityczno-administracyjne z Niemiec z ta np. sztywna oplata malych przedsiebiorstw na ZUS i z pewnoscia innych pidobnych “sztywnych” oplat, to nie pasuje do Polski, bo przedsiebiorcy nie maja kapitalu zakladowego by go wpuszczac w ruch..to droga do podupadania tych malych przesiebiorstw, ktore maja duze znaczrnie..by wogole rozwoj mogl miec miejsce to “ZUS” i inne temu podobne musza byc przejeta przez panstwo, jako promocja przedsiebiorczosci…jak ” interes idzie” trzeba proporconalne podatki stosowa , tzn. takie by dalsze inwestycje w firmie byly mozliwe. to wielka sztuka te proporcje odpowiednio ulozyc …… badania naukowe np. to takze inwestycja.. skasowano je z obawy przed polska konkurencja, jaki byl motyw “solidarnosci” w wyniszczaniu polskich miejsc pracy ? Na co liczyli tak liczni rodacy wytepujac tak zawziecie przeciw polskiemu panstwu ? Czy ludzie zadaja sobie te pytania ? Felieton ten fenomrn analizuje a kiedy zrobi to reszta obywateli w Polsce …no i jak to wszystko odwrocic ? Ja mowie o 200 latach, ale nie mam nic przeciw temu, zebym sie mylila……!

  5. krolowa bona
    14 czerwca 2016 at 12:39

    Nie tylko prawidlowa ale i przerazajaca jest analiza autora. Na lamach OP wielokrotnie wspominalam, ze ludzie zajeci propaganda “wolnosci i demokracji”plynaca z ” zachodu” oraz wrecz chorobliwa konsumcja dobr wszelkiej masci, najchetniej wlasnie zagranicznych marek , bo to “pewex” dla kazdego wcale nie zauwazyli co to wlasnie sie stalo ba zyczenie “solidarnosci”…, ze srodki polskie srodki produjcji wraz z technologiami przeszly prawie calkowicie w rece Polsce wrogich zagranicznych korporacji, ktore czerpia zyski i je akumuluja poza Polska…by ten obrot rzeczy pojac i dokonac ponownego przewrotu politycznego
    , jak juz wspominalam potrzeba 200 lat……ta chorobliwa konsumcja ” z pewexu” to jak bielmo na oku, nic poza ta konsumpcja nie ma… do tego przeniesione w skali 1:1 modele polityczno-administracyjne z Niemiec z ta np. sztywna oplata malych przedsiebiorstw na ZUS i z pewnoscia innych pidobnych “sztywnych” oplat, to nie pasuje do Polski, bo przedsiebiorcy nie maja kapitalu zakladowego by go wpuszczac w ruch..to droga do podupadania tych malych przesiebiorstw, ktore maja duze znaczrnie..by wogole rozwoj mogl miec miejsce to “ZUS” i inne temu podobne musza byc przejeta przez panstwo, jako promocja przedsiebiorczosci…jak ” interes idzie” trzeba proporconalne podatki stosowa , tzn. takie by dalsze inwestycje w firmie byly mozliwe. to wielka sztuka te proporcje odpowiednio ulozyc …… badania naukowe np. to takze inwestycja.. skasowano je z obawy przed polska konkurencja, jaki byl motyw “solidarnosci” w wyniszczaniu polskich miejsc pracy ? Na co liczyli tak liczni rodacy wytepujac tak zawziecie przeciw polskiemu panstwu ? Czy ludzie zadaja sobie te pytania ? Felieton ten fenomrn analizuje a kiedy zrobi to reszta obywateli w Polsce …no i jak to wszystko odwrocic ? Ja mowie o 200 latach, ale nie mam nic przeciw temu, zebym sie mylila……!

  6. krzyk58
    14 czerwca 2016 at 13:10

    …Obserwując łańcuchy kreowania wartości u nas w kraju, które przed 27-u laty w wielu miejscach zostały z rozmysłem zerwane, a nawet ukradzione i celowo zniszczone, nie można być optymistą…Jeszcze by…:)))
    Polecam wnikliwej uwadze wywiad przeprowadzony
    z p.A.Gwiazdą,jeszcze w końcówce 2000 roku gdzie
    w przeprowadzonej rozmowie z kongresmenem
    USA u schyłku Polski Ludowej,wyłania się bez retuszu oblicze Zachodu pozwolę(sobie) i Państwu
    zacytować po raz n- ty, mały fragment odnoszący się do zamieszczonego wyżej fragmentu z Krakauera… “Polska od samego początku wybrała model niszczenia własnego przemysłu. Mówię „wybrała”, bo byli to jednak ludzie z wyboru. Plan Balcerowicza był w sensie skutków planem zniszczenia przemysłu, a na potwierdzenie tego, że nie był to plan przypadkowy i że nie jest to oszalały, nawiedzony ekonomista i doktryner – krótka anegdota. W 1988 roku rozmawialiśmy chyba w San Francisco z kongresmanem z Kalifornii, który powiedział tak: „My bardzo chętnie poprzemy waszą niepodległość, tylko powiedz, co zrobić z waszym przemysłem”. Opadła mi szczęka ze zdumienia. Mówił tak: „Na Japonię mieliśmy 20 lat czasu, żeby się przygotować i okazało się, że te dwadzieścia lat nam nie wystarczyło. Wy, z waszym poziomem rozwoju przemysłu i waszym wykształceniem, wchodząc na rynki światowe w ciągu dwóch lat zdestabilizujecie wiele rynków lokalnych i my nie mamy przed tym żadnej obrony”.(…)

    A. G.: Ten kraj(PRL – mój przyp.) ekonomiści amerykańscy szacowali na 10. miejscu pod względem potencjału przemysłowego.’
    (…)

    “Przez ostatnich 10 lat(p.Gwiazda miał wówczas na myśli jeszcze lata 90’…mój przyp.) – nasza inteligencja była właśnie tą warstwą, która najmniej rozumiała z tego, co się dzieje, najmniej widziała, bo tylko w pierwszym porywie robotnicy dorównali inteligencji w głupocie. Ale już po 3 latach to właśnie ludzie prości i niewykształceni zaczęli dostrzegać, że źle się dzieje, a inteligencja do dzisiaj głosuje na Olechowskiego, wiedząc, kim jest lub mogąc wiedzieć, bo jeżeli ja wiem, to nie rozumiem, czemu mój kolega ze studiów ma nie wiedzieć – to już jest tylko kwestia jego wyboru.”

    http://nowyobywatel.pl/2015/04/14/moze-byc-niewesolo-z-andrzejem-gwiazda-rozmawia-maciej-muskat-wywiad-z-27-grudnia-2000-r-przypominamy-w-80-urodziny-andrzeja-gwiazdy/

    • bona
      14 czerwca 2016 at 16:54

      Ot poruszył Pan sedno. Ci co uważają się za oświeconych są w istocie analfabetami politycznymi. Idealistyczny obraz naszej inteligencji wyniesiony ze szkoły “lepiej być niż mieć”, który dobrze pokazał wyżej “jeżyjj” (przy całym szacunku do niego) jest naiwny i nierealny. Jeżeli głównym kryterium ma być umiejętność policzenia chyba powierzchni sześcianu (to potraktuję jako pewien symbol rozumowania i tylko tak proszę to rozumieć) to nie tędy droga. Tu nie ma miejsca na rozważania. Owszem wykształcone społeczeństwo tak, ale przede wszystkim patrzmy na rzeczywistość. Ideałami żadne państwo nie nakarmiło się i nie zbudowało potęgi. Trzeba by może młodych ludzi wysyłać na nauki życia w świecie, języki obce, młodzież ma poznać sposób myślenia innych zamożnych społeczeństw, odnaleźć ich słabe strony. Absolwenci? – to mają być ludzie znający mentalność swoich rówieśników. Jak trzeba będzie to posiadając solidną podstawę emocjonalną (braki kompleksów tak typowe dla Polaków) to tę powierzchnię sześcianu szybciutko obliczą. Przede wszystkim pewność siebie. Stąd programy powinny obejmować częste wyjazdy za granicę, lecz nie na wycieczki, na spotkania w zielonych szkołach z rówieśnikami, przyjmowanie młodzieży zza granicy. To nie musi wiele kosztować, my fundujemy np. młodzieży niemieckiej pobyt u nas oni u nich. Jeżeli co rok wyjechałoby na takie powiedzmy miesięczne nauki na początek 200 tys młodzieży to sukces. To można załatwiać na poziomie szkoły, dyrekcji. Młodzież z każdego zakątka Europy chętnie do nas przyjedzie – to właściwość młodzieży. A nasi na tym skorzystają. Młodzież z np. z Włoch także. Zobaczą innych ludzi w “akcji”, zmierzą się w turniejach, olimpiadach szkolnych razem, zobaczą, ze są tacy sami lub lepsi od francuskiego, niemieckiego itp. młodego człowieka. Poza tym może powstać mnóstwo znajomości, część z nich przetrwa. Nic nie szkodzi także aby zaangażować w to kościół. Poprzez taki przedmiot jak religia (tak krytykowany) można poznać choćby bawarską młodzież, irlandzką, hiszpańską. Kościół także można w to zaangażować, ma on najlepszą w tym zakresie bazę logistyczną, wielu księży jest z Polski. Trzeba tylko to wykorzystać. To jest prawdziwa szansa na budowę nowego otwartego (zdrowo otwartego) społeczeństwa. Wartości polskie tylko się ugruntują, zdrowo ugruntują. Po jakimś czasie wyjeżdżający Polak nie będzie myślał, aby załapać się tylko na przysłowiowy zmywak. W ten sposób wykorzystamy potencjał innych państw z korzyścią dla nas

  7. Rysa
    14 czerwca 2016 at 21:37

    Sz.Panie redaktorze Krakauer, skąd ten pesymizm w prognozach przyszłości Polaków? Zacytuję tutaj Pańską wypowiedź: “Nadal będziemy biedni. Gdyby rząd zamiast promować kupowanie chińskich zabawek, elektroniki, piwa, podpałek do grilla i używanych samochodów w wyniku programu rozdawnictwa społecznego – zmniejszył horrendalne i niczym nieuzasadnione sztywne obciążenia parapodatkowe dla Małych i Średnich Przedsiębiorców. Po prostu pobierając składki na ZUS z części podatkowej, proporcjonalnie do np. obrotu przedsiębiorcy, ale bez sztywnego obciążenia kwotą około 1000 PLN miesięcznie, to za cztery lata rzeczywiście byśmy mogli mówić o efektach dobrej zmiany i być może ponownym sukcesie gospodarczym.”
    Sam Pan daje jedną z propozycji rozwiązania naszych problemów.
    Ja prowadzę od ponad 31 lat taką właśnie mała firmę budowlaną i doskonale zdaję sobie sprawę ze skutków obciążenia mnie właśnie tymi parapodatkami. Te koszty w większości zżerają cały kapitał, jaki mogę wypracować w swojej działalności, ograniczając rozwój.
    Mając niemało doświadczenia i wiedzy w utrzymaniu się na rynku chętnie podpowiedziałbym parę uregulowań i rozwiązań dla tej grupy. Jest propozycja rządu “dobrej zmiany” scalenia obciążeń podatkowych i ZUS-owskich (o czym Pan sam wcześniej pisał) warto więc byłoby spróbować wypracować przynajmniej ogólne ramy tego zakresu obciążenia.
    Popełnij Pan kolejny felieton ogólnie zarysowując jak to jednolite obciążenie miałoby wyglądać. I zostawić ten artykuł na jakiś okres czasu niech tam czytelnicy i komentatorzy wyzewnętrzniają się. Na końcu sprecyzować całość w kilka punktów i poprosić rząd aby był uprzejmy się tym zająć tworząc jednolity podatek. Czy to się uda to trudno powiedzieć, ale ten co nic nie robi, nie wytworzy też nic.
    Biorąc pod uwagę wypowiedzi Szanownych PT komentatorów w tematyce konieczności zmian w kreowaniu postaw i wartości młodego pokolenia, zmian w zakresie kształcenia i promowanie obycia ze światem, podglądania u innych dobrych rozwiązań, etc. jest to kolejna sprawa na szeroką dyskusję tutaj właśnie na tym portalu. Myślę, że oprócz racjonalnej krytyki jaka tutaj występuje, dobrze byłoby spróbować podsunąć temu rządowi kilka przedyskutowanych i uściślonych propozycji rozwiązań.
    Pewne decyzje mające aspekt polityczno-społeczny są i będą narzucane przez Prezesa i na to podejrzewam nic nie poradzą nawet najwięksi “gieroje” jedynej słusznej partii, a co dopiero my, i z tym się musimy pogodzić.

    SZANOWNY PANIE JESTEŚMY BARDZO SCEPTYCZNI W DWÓCH SPRAWACH:
    1) WYSYŁANIA CZEGOKOLWIEK KOMUKOLWIEK – NASZĄ DEWIZĄ JEST NIE NARZUCAĆ SIĘ – NIE REKLAMUJEMY SIĘ, NIE PISZEMY PETYCJI, ROBIMY SWOJE, SWOIMI METODAMI. SĄ SKUTECZNE. POD PEWNYMI WZGLĘDAMI NAWET BARDZIEJ NIŻ SIĘ SPODZIEWALIŚMY.
    2) “WOLI” DOMINUJĄCEJ CZĘŚCI INNYCH CZYTELNIKÓW DO JAKIEJKOLWIEK DZIAŁALNOŚCI, JAKIEGOKOLWIEK ZAANGAŻOWANIA SIĘ – NIESTETY PRZEWAŻNIE CZYTELNICY NIE SĄ SKŁONNI WPŁACIĆ NAM NAWET PO 5 ZŁ A CO DOPIERO MIELIBY SIĘ DO CZEGOŚ PRZYŁOŻYĆ. CZYTELNICY SĄ BIERNI, NAWET ŚWIADOMI, WYROBIENI I KRYTYCZNI JAK WIĘKSZOŚĆ U NAS. CO INNEGO SKRYTYKOWAĆ – O TAK, TO SIĘ UDAJE DOSKONALE I NIGDY NIE BRAKUJE CHĘTNYCH!

    JEDNAKŻE ŻEBY SPEŁNIĆ ZA DOŚĆ PANA SUGESTII – ZAWIESIMY TEN TEKST NA POZYCJI WYRÓŻNIONEJ. ZAMIAST JEDNEGO CO DZIENNIE – BĘDĄ PRZEZ KILKA DNI DWA, W TYM TENŻE. W SPRECYZOWANIU MATERIAŁU POMOŻEMY, JEDNAK BĘDZIE SIĘ PAN NIM POSŁUGIWAŁ WE WŁASNYM IMIENIU I NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. POWODY NA PEWNO PAN ROZUMIE, A JAK NIE TO PO ZASTANOWIENIU SOBIE UŚWIADOMI Z ŁATWOŚCIĄ.
    POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  8. LEOPARD
    15 czerwca 2016 at 12:10

    JEST TAKIE POWIEDZENIE CZEMU JESTES BIEDNY ODPOWIEDZ BO GLUPI A CZEMU GLUPI BO BIEDNY JA BYM ODPOWIEDZIAL BO JESTEM UCZCIWY NIE JESTEM MAFIJNA GNIDA

    • bona
      16 czerwca 2016 at 00:55

      no i właśnie z tą uczciwością… trzeba być uczciwym, ale mądrze. Uczciwość nie może oznaczać naiwności, bezradności ale zdrowy kręgosłup. Myślę, że powiedzenie “czemuś biedny, boś głupi? nie, bo się dałeś złupić” oznacza, że byłeś uczciwy, ale naiwnie. Jeśli np. ma się rodzinę (ale zgoda nie ma lepszej i gorszej uczciwości, nie chcę relatywizować), to trzeba mieć postawę uczciwą, ale w tej uczciwości zawiera się wiele innych treści, solidność, zdrowy rozsądek, mądrość życiowa, zaradność itp. Tak rozumiem uczciwość. Samo stwierdzenie, “żem” uczciwy często wyraża postawę przegrania, usprawiedliwienia swoich (subiektywnych) porażek. Pozdrawiam…

  9. Emerytowany Zielony Ludzik
    15 czerwca 2016 at 13:07

    Moim zdaniem jesteście altruistami. Niech rządzą ci co wygrali wybory, nie ma potrzeby im pomagać bo pomocy nie oczekują. Ja bym nie działał na rzecz PIS-u. Oni przeminą, a ludzie i tak wiedzą swoje.

    • krzyk58
      15 czerwca 2016 at 17:34

      Wszyscy przeminiemy…systemy,imperia. W zapomnienie
      ‘poszło” SLD,PO,partia “chłopska”, nie do zwalenia,
      dzięki mariażowi z PO pójdzie na śmietnik(historii).
      O planktonie demoliberalnym i “demokratycznym” nie wspominam – to margines był i pozostanie (w pamięci)
      wyborców…
      PiS JESZCZE ma szanse zapisać się złotymi zgłoskami,
      lecz tak się nie stanie – z prostego powodu jest TYLKO prawie wierną kopią PO czyli przedłużeniem
      Solidarności…nie jest ZMIANĄ jakiej oczekują
      POLACY!!!!!!!!
      Amen!

      • bona
        16 czerwca 2016 at 01:11

        słusznie Pan rzekłeś. Życzę PISowi dobrze (każdy myślący odczyta to zdanie oczywiście jako werbalna kurtuazja za którą nic nie stoi), ale uzmysłówmy sobie, że PIS… no właśnie czym jest PIS. Dla mnie PIS to po prostu kolejna grupa, powiedzmy trzeci, czwarty, piaty… garnitur byłych struktur PZPRowskich, który z różnych względów skłócił się z kolegami (często z pobudek nawet patriotycznych) kiedyś tam. Do tego doszły oczywiście inne grupy polityków. Teraz ci ludzie (lub ich potomkowie) odbierają to co im się należy za lata stracone i często poniżenie, które ich spotkało. Teraz przyjęli postawy otwarcie patriotyczne i tak się kreują. Nic w tym złego, ale mechanizm chyba jest taki właśnie. Dlatego właśnie ta “rewolucja” nie ma miejsca. Są obszary, w które PIS nie wchodzi, bo zna reguły gry… To nie przypadek, że w PIS jest tyle osób z dawnych struktur partii PZPR – często zresztą zarzuca się to Panu Kaczyńskiemu. Kolejne grupy do władzy na przyszłość (jeśli wcześniej esesmani z KE nie zrobią tu swojego porządku) to narodowcy, ci mają długą tradycję i solidne (jak chyba żadna formacja polityczna w Polsce) podstawy ideowe. Muszą się tylko zorganizować… Czas działa wg mnie na ich korzyść. Po 5 latach PIS będzie już spalony. Wtedy otworzy się nowe okienko transferowe (transfer władzy oczywiście).

    • Rysa
      15 czerwca 2016 at 18:12

      Sz.P.@Emerytowany Zielony Ludziku. Tu nie chodzi o altruizm i działanie na rzecz PIS-u. Oni już mają bardzo dużą władzę, a przy zdolnościach Prezesa do manipulowania społeczeństwem mogą mieć jeszcze większą. W obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej kiedy wali się jeden z elementów rozruchowych gospodarki, a mianowicie budownictwo, może wystąpić całkiem nieciekawa sytuacja. Pogłębianie sporów politycznych tylko przyśpiesza proces dezintegracji społecznej. Dlatego też każde rozsądne pociągnięcie czy to z prawej czy z lewej strony jest niezmiernie cenne i powinno być przez wszystkich poparte.
      Nauczmy się wreszcie jako naród, że nawet najdoskonalsza i rozsądna krytyka zawsze będzie dotykać “ego” naszych “politykierów” i oni w odreagowaniu będą popełniać kolejne głupstwa. Spróbujmy przynajmniej w dyskusji takich działań, które będą popierały racjonalne postępowanie obecnego rządu.
      Jak wspomniałem w poprzednim poście podjęty przez rząd plan jednolitego podatku pozwoliłby rozwiązać naprawdę wiele spraw, zwłaszcza z zakresu nadmiernego obciążenia fiskalnego dołów. Np. wprowadzenie obowiązkowej zasady przy udzielaniu zamówień ze środków publicznych niezależnie w jakiej formie, że realizowane mogą być one przez ludzi zatrudnionych, conajmniej w większości, na umowie o pracę pozwoliłoby na ograniczenie czarnej i szarej strefy dając pracownikom większy status bezpieczeństwa bo jakiś tam ten nowy podatek łącznie ze składką ubezpieczeniową będzie od jego pracy odprowadzany. Z kolei mali pracodawcy będą mieli większe szanse w konkurencji z innymi, gdy żarłoczne rekiny zatrudniające na lewo, po wpadce stracą zamówienie i poniosą jeszcze dodatkowe koszty.
      Potrzebne jest tylko właściwe sformułowanie zapisów o korzystaniu ze środków publicznych przez podmioty.

      • bona
        16 czerwca 2016 at 01:21

        Szanowna Pani/ Panie – znów mi ręce opadają. Proponuje Pani/Pan kolejne komplikacje w prawie o zamówieniach publicznych. Ja coś powiem – w Małopolsce wymyślono tzw. Małopolskie Standardy Usług Edukacyjnych. Miało być fajnie, system bonów szkoleniowych, lista firm z takim certyfikatem, całe procedury – i jak się skończyło takie idealistyczne podejście i w dodatku za unijne pieniądze?. Na listę firm z takim certyfikatem trafiły firmy często nie istniejące. A certyfikat mają, bo… papier wszystko zniósł… wymogi zostały spełnione. Obciach…

        http://bonyszkoleniowe.pl/prod/home/view/ma_opolskie_standardy_us_ug_edukacyjno_szkoleniowych/40

        Po przeglądnięciu ww strony – ładnie wygląda, ale mało kto wie że za tym kryje się po prostu jeden wielki obciach, nie powiem, że przekręt, bo idealiści za to się zabrali; jednak nie za swoje pieniądze, ale tzw. unijne środki. Ot do tego prowadzą “dobre rozwiązania prawne”…

      • Rysa
        16 czerwca 2016 at 15:37

        Sz.P.@bona, nie mogę się zgodzić z Pani argumentacją, a podany przykład stanowi typowe podstawianie słupa dla wykorzystania środków z funduszy UE.
        Mamy generalnie problem zaniżania płac dla około 60-70% zatrudnionych pracowników wg oficjalnych statystyk zarobków. Wywołuje to efekt domina w gospodarce-ograniczone dochody-ograniczona konsumpcja-ograniczone podatki i w rezultacie pogłębia się czarna dziura do której kolejno wpadają i firmy (przede wszystkim te małe i średnie) oraz ludzie, w rezultacie kryzys się pogłębia, a nieliczni cwaniacy żerujący na nieuczciwości bogacą się coraz bardziej.
        Ponieważ mam do czynienia z Ustawą Pzp od początku jej powstania i przećwiczyłem osobiście na mojej firmie jej wady i zalety, mogę obiektywnie stwierdzić, że moja propozycja nie jest jej w stanie więcej skomplikować niż ją skomplikowano dotychczas.
        Wprowadzenie zasady, że środki publiczne mogą być wykorzystywane tylko poprzez udział społeczeństwa, które je wypracowało pozwoli na ich częściową dla nich przynajmniej redystrybucję i jak wyżej wspomniałem wywoła efekt domina w drugą stronę.
        Zamówienia Publiczne to tylko jedna z możliwości wykorzystywania środków publicznych przez rekinów naszej gospodarki. Inną formą jest wykorzystywanie przez monopolistów takich jak PGNiG, firmy energetyczne, telekomunikacyjne, użytkujące autostrady, etc. wybudowanej za społeczne pieniądze infrastruktury do dowolnego w zasadzie kształtowania ludziom opłat za ich użytkowanie. Tutaj też są konieczne zmiany polegające na określeniu ram, co można włożyć w koszty kalkulacji.
        Wymaga to częściowego sterowania centralnego gospodarką, ale “niewidzialna ręka rynku” niestety nie sprawdziła się w praktyce.
        Takie stopniowe działania zabezpieczające i ochraniające społeczeństwo pozwoliłyby w stosunkowo krótkim okresie czasu, 4-5 lat, zapewnić tej przeszło 60% grupie zabezpieczenie podstawowych potrzeb.
        Dopiero wtedy dalsze działania na rzecz zwiększenia ich dochodów zaczęłyby dawać efekty w postaci akumulacji przez nich kapitału.
        Niestety społeczeństwo nie jest bogate nawet jeśli zakumulowany kapitał wynosiłby kilkaset tysięcy na osobę jeśli to będzie zgromadzone w rękach niewielkiego procentu ludzi. Dopiero masowe posiadanie kapitału nawet w niewielkiej wysokości daje zupełnie inne efekty gospodarcze.
        Ale żeby to zrobić trzeba niestety przeprosić się z K.Marksem i wrócić do jego myśli.

      • krolowa bona
        16 czerwca 2016 at 23:19

        @Rysa, 16 06’2016,15:37
        powyzszy wywod i analize @Rysa popieram, bez interwencjonizmu panstwowego nota bene bardzo szeroko stosowanego przez wujka zza oceanu i metod ochrony obywatela / “konsumenta ” bo go tak neoliberalizm nazywa / nie ma mowy o osiagnieciu pozadanych efektow i politycznych i gospodarczych, takze nentalnych, gdyz ludzie jak piczujs “wiatr w skrzydlach” sa w stanie lepiej i wydajniej pracowac, wpadsja na nowatorskie pomysly itd., tak jak jest bez tego interwencjonizmu jest czystym biologicznym darwinizmem, te roznej masci spryciule i bystrzachy to tak wykreca kazda regulacje, ze nie wiadomo co to jest czy to pies czy wydra i komu rzrczywiscie sluzy, najczesciej warholstwu i prywacie, jak to zilustrowala @bona z ta extra regulacja “uslug” edukacyjnych za pieniadze UE: opracoeuje sie niby szablon taki wzor procedur absolutnie pasujacych do najczesciej programow komputerowych, w ktorych jest takze nr.konta bankowego i ta to przelewa sie publiczne pieniadze na prywatne konta tych kombinatorow bez zadnych swiadczen..za nic…ta pokusa zawsze istnieje gdy tymczasem @Rysa mowi o koniecznosc chronieniai nie tych wybrancow co to “wolny rynek” zaraz maja po swojej stronie /przywilej b.niewielu /lecz o ogolnej, ustawowej ochronie pracy ludzkiej i obywatela,ktory moze i czesto chce i dla siebie i dla “panstwa’ wiecej wypracowac, to musi byc mu przez psnstwo gwarantowane, wtedy i o lojalnisc nie trudno, jak panstwo jednak jak 7-reki bandyta wszystko zabiera, to taki ” wyrobnik” / niewolnik / marzy tylko jak zabrac panstwu … w tych okolicznosciach nie odbywa sie zaden rozwoj czy postep, to takie dreptanie w kolko i narzekanie gdy tymczasem wszelakie pieniadze publiczne wykorzystuje znowu ta waska grupa ludzi…to jest noeoczesna forma przeszepstw gospodarczych, posluzyc sie metoda prawa w kumulacji pieniedzy publicznych…czy takie pieniadze sluza rozwojowi ? Czy powtarzajace sie zagarnecia funduszy publicznych nie prowadzi do kompletnego wysuszenia podloza, ktore zadnych plonow przyniesc nie moze…pisze przecie o takim coraz bardziej szerzoc
        ym sie kryzysie @Rysa, ” ziemie trzeba systematycznie nawadniac, to i bedzie mozna zbiera plony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up