Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

27 maja 2017

Zamiast na 500+ powinniśmy wydać te pieniądze na interwencyjne dozbrojenie Wojska


 Zamiast na program 500+ powinniśmy wydać te pieniądze na interwencyjne dozbrojenie Wojska, w tym na utworzenie planowanej Obrony Terytorialnej.

Naszej armii brakuje całego szeregu systemów uzbrojenia, które nawet w symbolicznej ilości, może spowodować, że różnica potencjałów pomiędzy nami a potencjalnym przeciwnikiem będzie o wiele niższa, niż obecnie. Chodzi oczywiście o współczesne systemy rozpoznania i walki radio-elektronicznej i cybernetycznej. Niezbędna jest również rozbudowana obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Na „tarczę” będziemy długo czekać, a tymczasem na rynku dostępne są rozwiązania, które można zamówić jako uzupełniające dla przyszłych poważnych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

Równie ważne są systemy umożliwiające walkę z pojazdami pancernymi nieprzyjaciela. Na rynku są co najmniej dwa lub trzy dostępne rozwiązania, porównywalne do posiadanych przez Polskę pocisków „Spike”, których inne wersje bardzo by się nam przydały. Niekoniecznie w dużych ilościach, bo nie ma pieniędzy. Jednak nawet kilka wyrzutni i dosłownie sto pocisków o przedłużonym zasięgu (około 21 km), może przyczynić się do istotnego zmienienia sytuacji taktycznej na kluczowym odcinku frontu.

Jednak to czego potrzebujemy najbardziej to nowy, tani i masowy granatnik ręczny – jednorazowego użytku, z różnymi rodzajami głowic. To po prostu nie jest normalne, że nasze wojsko używa sprzętu z połowy ubiegłego wieku, podczas gdy standardem jest użytkowanie granatników zapewniających różnego rodzaju specyfikę rażenia.

Na to wszystko nakłada się jeszcze problem termowizji – Żołnierze muszą widzieć w nocy, zarówno w zakresie wykorzystania osobistych środków rażenia, jak i sprzętu, który obsługują. Bez termowizorów, w zasadzie w ogóle można sobie dać spokój. Każdy na wyposażeniu powinien posiadać sprzęt umożliwiający wykorzystanie w obronie lub ataku podstawowego uzbrojenia. Chodzi o lornetki i gogle noktowizyjne, jak również specjalne celowniki odpowiednio na broni – tą kwestię można zostawić fachowcom. Liczy się przede wszystkim to, żeby nasycić pododdziały tego typu sprzętem, który nie jest tani, a daje olbrzymią przewagę operacyjną.

Potrzebujemy artylerii rakietowej dalekiego zasięgu z prawdziwego zdarzenia. Dostępne są systemy zachodnie klasy MLRS i ich pochodne, które można po prostu zamówić i kupić, jak również licencje na pociski. Przy tym optymistycznym założeniu, że bylibyśmy w stanie w ogóle produkować ich układy naprowadzania, to byłby wielki skok technologiczny dla krajowego przemysłu.

To hańba, że nie mamy dobrej, nowoczesnej amunicji dla naszych czołgów. Zarówno do armat 120 mm i 125 mm są dostępne na rynku pociski, które biją na głowę, te o których oficjalnie wiadomo, że są podstawą uzbrojenia naszych wojsk pancernych. Dodatkowo po prostu czymś nienormalnym jest to, że nie poddano czołgów rodziny T-72/PT-91 modernizacji zwiększającej ich odporność na polu walki. Proste obłożenie pancerzem reaktywnym czołgów – znacząco zwiększa ich możliwości. Dodatkowo dla przynajmniej kilku w każdej kompanii można dać systemy ochrony aktywnej, które po prostu można kupić na rynku, skoro ich nie produkujemy sami. W naszym przypadku, gdybyśmy mieli ochronę aktywną chociażby 100-150 pojazdów pancernych, to byłaby rewolucja. Znacząco zwiększylibyśmy przeżywalność załóg, których szkolenie trwa latami. Jednak decydenci muszą mieć tego świadomość.

O łączności nie ma co rozprawiać, to kwestia tak zasadnicza, jak to że są potrzebne konserwy i woda oraz środki opatrunkowe. Swoją drogą, zakup kilku nowoczesnych szpitali polowych w kontenerach i namiotach, na pewno by nam nie zaszkodził.

Z Marynarką Wojenną problem jest o wiele bardziej skomplikowany. Tutaj nie można się dłużej oszukiwać, ponieważ nie mamy pieniędzy można szybko zdecydować się na najprostszą, a zarazem najskuteczniejszą protezę jaką można wzmocnić naszą Marynarkę Wojenną. Chodzi o zakup pełnowartościowych samolotów bojowych przeznaczonych do działania nad morzem. W naszym przypadku z konieczności – najtaniej powinny to być używane F-16. Zakup 12-16 maszyn z odzysku, ich remont w trakcie służby i co najważniejsze dostosowanie do przenoszenia zaawansowanego uzbrojenia przeciw okrętowego – zupełnie zmieniłoby naszą sytuację na Bałtyku. Trzeba bowiem pamiętać, że w tej chwili nie jesteśmy w stanie wykorzystać potencjału posiadanych rakiet ziemia-woda, ponieważ radary do ich obsługi „widzą” na około 40 km, a ich zasięg jest o wiele większy. Oczywiście można nimi strzelać z głębi lądu, a radar mieć na wybrzeżu, jednak samolot zmieniłby wszystko.

W przypadki sił podwodnych nie ma mowy na protezy, ale nadal nie mamy pieniędzy. Dlatego wszystko na co nas stać, to zakup lub budowa robotów do walki podwodnej, zdolnych przede wszystkim do inteligentnego minowania, jak również zwalczania min. W naszych realiach możliwość zaminowania akwenu np. zrzucając 12-16 robotów o średniej masie z dużego samolotu transportowego na dobę przed spodziewanym konfliktem – w rejonie działań operacyjnych nieprzyjaciela, może zupełnie zmienić scenariusz rozpoczęcia konfliktu. Uwaga, to jest technologia, którą mamy w kraju. Nie wymaga niczego szczególnie nadzwyczajnego, to można zbudować i skutecznie użytkować.

Ponieważ granica jest goła, potrzebne są zawodowo-ochotnicze formacje wojsk, na kształt dawnych Wojsk Obrony Pogranicza. Mówimy o sile batalionu w każdym powiecie który jest w strefie przygranicznej. W tym kompania wojsk specjalnych, kompania saperów, kompania przeciwpancerna. Do tego, tylu ochotników w kompaniach pomocniczych ile tylko się da. Chodzi o to, żebyśmy byli w stanie stawić opór na samej granicy i w jej bezpośrednim rejonie, wynika to z mechaniki wojny hybrydowej, której pożywką jest tworzenie stanów nieustalonych. Po prostu grupa przemytników może być terrorystami, dlatego trzeba ich zabić, zanim np., okażą się zwiadowcami, którzy potrafią być bardzo skuteczni, zwłaszcza jeżeli są z elitarnych wojsk. Do tego trzeba cały czas być w terenie, działać w nim, prowadzić rozpoznanie i dosłownie być obecnym stale w pasie przygranicznym. Możliwa jest do wykorzystania formuła Straży Granicznej, dzięki czemu ma to zupełnie inny wydźwięk polityczny. Jednakże istnienie takich oddziałów – do dyspozycji już, od razu i na miejscu – reagujących na działanie przeciwnika, zupełnie zmieni sytuację na początku konfliktu. Chodzi o to, że bez sił w terenie raczej nie unikniemy zaskoczenia na granicy.

Pieniądze przejedzone w tym roku z przetargu na częstotliwości i to, co rząd dopłaci do programu „500+” to jakieś 14 mld PLN. Może trochę więcej, może trochę mniej. Za te pieniądze, można było bardzo istotnie wzmocnić naszą armię – działając na zasadzie zakupów interwencyjnych. Niestety nie skorzystano z tej szansy. Wymaga to zmiany filozofii myślenia o bezpieczeństwie. Samo Wojsko, bez wsparcia Narodu – nie obroni nas przed poważnym wrogiem. Oznacza to konieczność wyrzeczeń i ponoszenia ciężarów – solidarnie przez wszystkich, także tych, którzy zdecydowali się na emigrację. Sprawa jest poważna i może dla nas oznaczać totalny reset, dlatego trzeba zrobić wszystko, co tylko jest możliwe, żeby być jak najsilniejszym. Realia już dzisiaj pokazują, że nie mamy co liczyć na żadną realną pomoc, ze strony Sojuszników z NATO. Niech nikt nie ma złudzeń, to co widzieliśmy na Ukrainie – pod względem organizacji obrony, w zasadzie odtworzenia Sił Zbrojnych, to niestety scenariusz dla Polski, ponieważ pomimo upływu czasu i świadomości zagrożenia – trzy rządy nie zrobiły niczego realnego, żeby szybko wzmocnić obronność! Zapewnienia pana ministra obrony narodowej, że już jest lepiej – nie mają pokrycia w faktach.

Tags: , , , , , , , , , , , ,

13 komentarzy “Zamiast na 500+ powinniśmy wydać te pieniądze na interwencyjne dozbrojenie Wojska”

  1. jerzyjj
    25 maja 2016 at 07:22

    JEŚLI TO MA POMÓC W ELIMINOWANIU GŁUPOTY POLSKOJĘZYCZNYCH TO POPIERAM …

  2. Pozorovatel
    25 maja 2016 at 07:34

    Widzę tu nutkę polskich snów o potędze kiedy to ojczyzna naszych przodków zbroiła się w idei ekspansji terytorialnej, i to nie tylko na naszym kontynencie. II RP połowę budżetu przeznaczała z myślą o podboju “Sowietów”, zdobycia zamorskich kolonii i ochrony oceanicznych konwojów płynących z łupami do macierzy. A rzeczywistość zaskrzeczała. Nie dosyć że nadzieje na sojusz z Hitlerem upadły, to Niemcy okazały się głównym agresorem i gdyby nie “Sowiety” i ich wielka ofiara, dzisiaj język polski znali by tylko badacze wymarłych kultur. Dzisiaj znów wracają ambicje rozciągnięcia Polski “od morza do morza” , może nawet Ochockiego. Znów mamy wielkiego przyjaciela i sojusznika w idei podboju Eurazji. Zapominamy jednak że nasza “pomroczna” jest państwem małym, biednym, zadłużonym, pozbawionym przemysłu oraz potencjału innowacyjności i środków finansowych na jego budowę. Zaś dla naszego wojennego “partnera” nasze terytorium jest jedynie strefą buforową przeznaczoną do odparowania w blasku atomowych wybuchów. Nie od nas zależy kiedy wielka wojna wybuchnie i jaki będzie miała przebieg. Nie my będziemy faktyczną stroną tej wojny, lecz jej ofiarą. Cóż więc uczynić aby ochronić choć niewielką część ludności aby nasz naród dostał jeszcze jakąś szansę odrodzenia? Czy inwestować w okręty czołgi i samoloty? Czy też może w schrony, sprzęt ochrony osobistej, ukryte w schronach zapasy żywności wody i medykamentów? Jak, tych którzy przetrwają atomowe wybuchy ochronić przez zbrojnymi grabieżcami którzy znów przyjdą “riezat Laszków”? Przecież lotnictwo nie przetrwa głównych działań wojennych a okręty podwodne i broń rakietowa są nieprzydatne do obrony przed zbrojnymi bandami które przyjdą złupić nasze zapasy. Zastanówmy się więc nad takim właśnie wojennym scenariuszem i przygotujmy się do takiej właśnie wojny.

    • 50-parolatek
      25 maja 2016 at 08:47

      Pełna zgoda i poparcie.
      Polska nie jest JUż w stanie militarnie siebie obronić, a co dopiero dorównać wiodącym potęgom. Z obecnym stanem gospodarki to nic innego, jak ZBęDNE wydatki, które nabijają jedynie kiesy producentom broni.
      Trochę pokory. Będąc w takiej sytuacji, nie powinno się marzyć,jak dziecko o baśniowej krainie, a usiąść z długopisem, czy kalkulatorem w ręce i przeliczyć realne możliwości finansowe polskiej gospodarki. Ale nie na jedną i tę kadencję, a na przyszłe 20-30-40 lat!
      Uwzględniając szczególnie przyszłe, wzrastające wydatki socjalne starzejącej i kurczącej się polskiej Społeczności.
      “Chciejstwo” mniej, lub bardziej, zawsze dotyczyło Polaków. I chyba jest to największa przywara tego Narodu.
      A wystarczyłoby wziąźć przykład np. z Czechów..
      Pozdrawiam

      Ps. “Pozorovatel” to z czeskiego ?
      – dostrzegam u Kolegi “śląsko-czeskie” spojrzenie na Swiat…

      • krolowa bona
        26 maja 2016 at 06:20

        Wywod @Pozorovatel & @50-parolatek popieram w calej rozciaglosci

      • Pozorovatel
        26 maja 2016 at 09:49

        Jestem Polakiem, lecz Czechy, Czechów, czeską tradycję; znam i mam tam przyjaciół.

  3. krzyk58
    25 maja 2016 at 08:01

    ‘Konik” żołnierski to taka nieustająca przypadłość
    Krakauera,poza tym wszyscy zdrowi ,nic ważnego
    nie zaszło… 🙂
    “W tym kompania wojsk specjalnych, kompania kaperów, kompania przeciwpancerna.

    Ps.Przypuszczam że autor miał na uwadze kompanię saperów – a może to ja jestem niedoinformowany?
    No BO czy będziemy stosować formy kaperstwa,a jeśli
    już to chyba na Bałtyku,na Bugu czy Sanie nie da rady …

    WIDZĘ ŻE PAN BARDZO CHCE DOKONAĆ DOBROWOLNEJ WPŁATY – TYTUŁEM DAROWIZNY NA RZECZ NASZEJ FUNDACJI? DO CZEGO GORĄCO ZACHĘCAM. ZA JEDYNE 3000 PLN MIESIĘCZNIE PLUS VAT, BĘDZIEMY MIELI W PEŁNI KOREKTĘ JĘZYKOWO-STYLISTYCZNĄ (W OBU JĘZYKACH ROBIMY BŁĘDY). SERDECZNIE POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    • krzyk58
      25 maja 2016 at 10:38

      To prawda p.JÓZEFIE – ktoś,kiedyś powiedział że “tylko
      ten nie popełnia błędów,kto nic nie robi”. Aaaaa, swoją
      drogą czy MY Polacy nie powinniśmy przemyśleć bogatych
      tradycji i doświadczeń kaperskich tych historycznych,
      a i współczesnych z okolic Adenu – Somalii…tylu OBCYCH
      niepotrzebnie pławi się w Bałtyku …

  4. Inicjator
    25 maja 2016 at 08:11

    Słusznie alarmowy tekst.

    Nowym władzom bardziej zależy na pognębieniu poprzedników niż na faktycznej poprawie obronności Polski.

    Poza sprzętem potrzebujemy LUDZI, a ci są za granicą.

    Na przykład lekarze.

    Już skompletowanie zespołów medycznych do Afganistanu pokazało trudności, musieli być zatrudniani obcokrajowcy.

    A tu chodzi o 200 razy więcej …

    Problem tkwi w ludziach i ich postawach.

    Ochotników do rekonstrucji znajdziemy, nawet do obchodów miesięcznic, ale na pobyt w szczerym wojennym polu?

    Trzeźwiejmy.

  5. Mykoła
    25 maja 2016 at 08:12

    Dziwię się taki mądry a tak głupio pisze, żeby odebrać dzieciom 500 zł. i dać je złodziejom to już przekracza wszelkie wyobrażenia, to właśnie w ramach zbrojenia najwięcej się robi szwindli panie Krakauerze, tak było w Polsce prawie zawsze. Znam to z opowiadań ojca jak w czasie II wojny, służył w Pińsku. A może najwyższy czas rozliczyć tych co najbardziej nakradli i jeszcze mają odwagę walczyć z prawowitym Rządem aby te łupy zachować a prymitywna luda to kupuje i jeszcze pan taki elegacky pisze …….

  6. Emerytowany Zielony Ludzik
    25 maja 2016 at 09:03

    Bardzo słuszna uwaga, PIS pomylił priorytety. Będzie robił Obronę Terytorialną poprzez rozbieranie prawdziwej armii. Trzeba powstrzymać Macierewicza

  7. Mykoła
    25 maja 2016 at 09:57

    Emerytowany Zielony Ludziku a coś ty zrobił, że krytykujesz PiS. To m.in. takim ludzików jest to co jest, dlatego czasem warto zamknąć GUMBA i siedzieć cicho, cicho,bo nawet mam wątpliwości czy takim ludzikom warto dać wnuki pod opiekę i tyle.

  8. Uraa
    25 maja 2016 at 21:49

    Żebyśmy potem nie żałowali braków decyzji w ostatnim możliwym momencie

  9. Inicjator
    26 maja 2016 at 07:14

    Siły zbrojne budujemy latami.
    Trzeba wiedzieć przeciw komu i na jaką wojnę.
    Nie wierzę w “ochotniczość” formacji zbrojnych, na których ta modernizacja ma być oparta.
    Chodzi o obronę państwa, co oznacza PRZYMUS świadczeń i osobistego udziału powołanych oraz szereg ograniczeń i ciężarów dla społeczeństwa.

    To nie mogą być parogodzinne występy grup rekonstrukcyjnych, co pokażą jak np. “wyklęci” pacyfikują wieś na podlasiu, tuż po parcelacji ziemi dworskiej.

    Chyba że projektowane siły OT mają zajmować się tylko “uspakajaniem” niezadowolonej ludności …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

About krakauer,

Scroll Up