Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

27 marca 2017

TTIP szansą na wzajemne otwarcie – rozmowa z Tonym Houshem, Prezesem AmCham


Tony Housh; fot. AmCham Poland [Copyrights]

TTIP szansą na wzajemne otwarcie
– rozmowa z panem Tonym Houshem,
Prezesem Zarządu Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce

W pierwszych dniach stycznia br., Obserwatora Politycznego spotkał wyjątkowy zaszczyt, Pan Tony Housh, Prezes Zarządu Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce znalazł dla nas czas na bardzo interesującą rozmowę dotyczącą niezwykle ważnych spraw, które udało się nam omówić stosunkowo szczegółowo. To aż sześć zagadnień, z których w istocie każde mogłoby stanowić temat dla  oddzielnej dyskusji.

W przyjętym układzie staraliśmy się odzwierciedlić przegląd najważniejszych spraw w amerykańsko-polskich relacjach gospodarczych, niezwykle istotnych dla naszego kraju. Z oczywistych powodów zagadnienie TTIP (Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji) – było główną osią naszej rozmowy. Dzięki uprzejmości pana Prezesa mamy wgląd od drugiej strony, z amerykańskiej perspektywy.

[MS] Magdalena Szczepańska – Prezes Zarządu Fundacji Pisanie Książek, Wydawca czasopisma „Obserwator Polityczny” i portalu „obserwatorpolityczny.pl”

Szanowny Panie Prezesie, najważniejszą sprawą w naszych relacjach gospodarczych jest obecnie TTIP – Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji. Czy w Pana opinii TTIP będzie bardziej szansą czy zagrożeniem dla polskich firm? Czy będziemy mogli kupić np. Forda Mustanga w amerykańskiej wersji i amerykańskiej cenie w Europie?

[TH] Tony Housh – Prezes Zarządu Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce

Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji, jest poważną szansą na wzajemne otwarcie się na siebie Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej, której ważną częścią jest Polska. Jestem przekonany, że szanse związane z TTIP dalece przeważają potencjalne zagrożenia, zwłaszcza dla polskich firm. Wierzę, że jak już umowa będzie obowiązywać, to właśnie Polska stanie się jednym z większych beneficjentów naszej współpracy po stronie Unii Europejskiej. Zadecydują o tym trzy główne polskie przewagi: baza produkcyjna, profil eksportu oraz bezpośrednie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, przekładające się na doskonały klimat dla współpracy gospodarczej. Mam nadzieję, ze nowy rząd w Warszawie będzie miał zbliżony punkt widzenia naszych relacji oraz będzie kontynuował polskie poparcie dla TTIP.

[MS]: TTIP dotyczy bardzo wielu obszarów i zagadnień. Które aspekty w Pana ocenie wysuwają się na pierwszy plan? 

W istocie, TTIP to proces składający się z kilku równoległych zagadnień wielkiej wagi. Po pierwsze, to bardzo ambitne porozumienie handlowe i inwestycyjne, które dokona przełomu w naszych relacjach i będzie stwarzało możliwość usunięcia wielu barier, które powstrzymują, zwłaszcza małe i średnie polskie przedsiębiorstwa, przed braniem pod uwagę amerykańskiego rynku.

Z amerykańskiej perspektywy TTIP dotyczy całej Unii Europejskiej i przenosi na Europę korzyści z Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu (NAFTA: North American Free Trade Agreement). TTIP będzie kluczem do wprowadzenia europejskich produktów na rynek północnoamerykański. Mówimy o działaniach skoordynowanych, od spraw patentowych, przez regulację działań agentów handlowych i pośredników, na szeregu innych zagadnień kończąc. Mówimy o otwarciu rynku na cały kontynent północnoamerykański, zgodnie z zasięgiem porozumienia NAFTA. Oczywiście z wzajemnością ze strony Unii Europejskiej.

[MS]: Mówimy zatem o szansie na wzajemne otwarcie się obu wielkich rynków od Honolulu po Helsinki?

[TH]: TTIP to rzeczywista szansa dla obydwu stron na otwarcie nowych rynków zbytu oraz zdobycie nowych kontrahentów. Wiele międzynarodowych korporacji już podjęło decyzje o lokowaniu i rozmiarze inwestycji po obu stronach Atlantyku. Likwidacja barier i sztucznych ograniczeń w wymianie gospodarczej stworzy dla nich nowe możliwości biznesowe, da nową perspektywę rozwoju na rynkach produktów i usług.

Aktualnie w Polsce po wyborach, jak i w innych krajach Unii Europejskiej, ważna jest kontynuacja współpracy, zachowanie i rozwinięcie całego pakietu ustaleń wypracowanego na drodze do porozumienia. Ewentualna zmiana Administracji w Waszyngtonie na pewno nie będzie przeszkodą w dalszych pracach nad rozwijaniem naszego transatlantyckiego partnerstwa.

[MS]: W rzeczy samej jesteśmy w bardzo ciekawym momencie historii…

[TH]: W rzeczy samej! W szerokiej perspektywie aktualnie toczących się globalnych procesów, dążymy do ustalenia ogólnoświatowych norm handlu, które obowiązywać będą przez kolejne dekady, z korzyścią dla wszystkich stron. TTIP jest niesamowicie ważnym przedsięwzięciem, które w swej istocie ujednolica standardy handlowe, nakłada konieczność ciągłego utrzymywania jakości i podnosi bezpieczeństwo obrotu towarów i usług.
W szczególności tzw. bezpieczeństwo konsumenckie – likwidując obecnie często występujące niepożądane, czy wręcz chaotyczne sytuacje na rynku. TTIP to bardzo ambitny projekt i poważna szansa dla Europy, żeby osiągnąć kolejny etap rozwoju, zapoczątkowany traktatem z roku 1957. Myślę, że trudno przecenić wagę wzrostu konkurencyjności Europy na globalnym rynku zbytu.

[MS]: Co można zrobić dla poprawy konkurencyjności Europy?

[TH]: Europa będzie bardziej konkurencyjna, jeżeli będzie działać jako całość. Są kraje, a nawet pojedyncze firmy, które świetnie sobie radzą. Bezdyskusyjnie jednak Europa będzie lepiej postrzegana i będzie działać sprawniej jako jeden organizm. Obserwując chociażby współpracę pomiędzy Polską i Niemcami – symbiotyczne relacje nie tylko pomagają lepiej prosperować obu krajom z osobna, ale także przynoszą szersze korzyści, które pozytywnie wpływają na rozwój całej Unii Europejskiej. Czyż nie byłoby dobrze móc kupić tutaj w Europie np. Forda Mustanga z amerykańskim wyposażeniem w amerykańskiej cenie?

[MS]: To bardzo dobre pytanie, nie sądzi Pan?

[TH]: Rzeczywiście, to bardzo ciekawy problem, zwłaszcza kiedy porównamy ceny nowych samochodów na rynku amerykańskim i europejskim. Sam sprowadzałem amerykański samochód do Europy i z doświadczenia wiem ile jest niezbędnych zmian do wprowadzenia, procedur, które można uprościć i ujednolicić, np. w kwestiach homologacji.

[MS]: To bardzo praktyczne spojrzenie na bariery dzielące nasze strefy handlowe.

[TH]: O tak, widać to nawet na przytoczonym, wydawałoby się prozaicznym, przykładzie indywidualnego importu pojazdu amerykańskiego. Cały szereg związanych z tym wymagań proceduralnych potrafi skutecznie popsuć humor na cały dzień. Aktualnie obowiązuje mnóstwo przepisów wymagających ujednolicenia i porozumienia na linii między Unią Europejską a producentami samochodów. Nasze samochody różnią się zastosowaną techniką i standardami bezpieczeństwa, co rodzi szereg aspektów, z którymi musimy się uporać. Kwestie bezpieczeństwa, ochrony środowiska, zapewnienie miejsc pracy, a przy tym dostarczanie jak najbardziej zaawansowanych rozwiązań i produktów po względnie niskich cenach – to obszary pewnych rozbieżności, ale w końcu po to są negocjacje, żeby wypracować satysfakcjonujące porozumienia.

[MS]: Analogiczne wyzwania stoją przed negocjatorami zapewne również w innych dziedzinach?

[TH]: Rzeczywiście, podobne różnice istnieją chociażby w temacie standaryzacji produkcji spożywczej. Mówimy ciągle o tysiącach drobnych, szczegółowych kwestii, często abstrakcyjnych dla postronnych obserwatorów. Jednak dla menadżerów korporacji oznaczają już konieczność podejmowania bardzo konkretnych, generujących koszty decyzji np. zmiany technologii produkcji lub organizacji pracy. Dlatego pracując nad TTIP nie można pójść na łatwiznę, na skróty. Ważne są szczegółowe uzgodnienia, dokładne kalkulacje, gdyż takie podejście leży w naszym wspólnym interesie. Proszę pamiętać, że priorytetem w tych działaniach jest jak najwyższa ochrona konsumenta. Największą korzyścią wynikającą z TTIP będzie uregulowanie standardów i procedur, co obniży koszt prowadzenia interesów, a tym samym bezpośrednio pozytywnie przełoży się na konsumentów.

Konkludując, TTIP to bardzo ambitny projekt dla całej Europy, który jednocześnie stwarza mnóstwo szans rozwojowych dla poszczególnych krajów, także dla Polski. Bilans korzyści wynikających z tego układu dla Europy jest nie do przecenienia, bo stawia ją, obok Stanów Zjednoczonych, w centrum handlu światowego.

[MS]: Kończąc temat TTIP, na czym Polska powinna się koncentrować w ciągu następnych, najbliższych lat? AmCham i KPMG szacują, że wartość amerykańskich inwestycji w Polsce dokonanych w ciągu ostatnich 25 lat sięga 91 mld PLN, z czego aż 78% ulokowanych jest w sektorze usług. Jak w Pana ocenie taki komunikat może wyglądać po kolejnych 25-ciu latach, w 2040 roku?

[Informacja o 78% inwestycji ulokowanych w sektorze usług pochodzi z danych umieszczonych na stronie internetowej AmCham z okazji 25-lecia polsko-amerykańskich relacji gospodarczych z 2.09.2014r., link.]

[TH]: Można prognozować, że zainteresowanie inwestorów amerykańskich rynkiem polskim będzie się pogłębiać. Główne dotychczasowe inwestycje ulokowano w obszarze usług, jednak nie można pominąć inwestycji na innych polach. Chociażby General Motors, który montuje samochody w polskich zakładach firmy Opel, czy Procter & Gamble także produkujący tutaj na miejscu. Podobne strategie przyjęło wielu innych inwestorów, takich jak: Amec Foster Wheeler Energia Polska, Blade Polska, Pratt & Whitney, Delphi oraz International Paper. Inwestycje tych firm odpowiadają na zapotrzebowanie rynkowe, targetują te branże, które przynoszą największe korzyści i dają większą stopę zwrotu.

[MS]: Czy możliwe jest prognozowanie tendencji inwestycyjnych?

[TH:] Moim zdaniem to będzie kontynuacja dotychczasowych działań. Inwestycje będą dokonywane zarówno w sektorze produkcyjnym, jak i usługowym, a o ostatecznym wyniku zadecyduje rynek. Polska ma stosunkowo silną bazę produkcyjną, która może być rozbudowywana. Patrząc jednak globalnie, ogólna tendencja idzie w kierunku rozwoju sektora usługowego np.: branży informatycznej, czy projektowania komponentów produkcyjnych. Te sektory nie tylko implementują, ale co istotne, również generują innowacje, przez co oferują większą stopę zwrotu z inwestycji.

Poprzedni rząd mocno naciskał na inwestycje technologiczne ze strony amerykańskiej i ten trend powinien być kontynuowany. Zaangażowanie amerykańskiego kapitału w Polsce jest bardzo znaczące i wciąż rośnie. Mamy do czynienia z dużą ilością inwestycji w zaawansowane przedsięwzięcia usługowe, w tym na rzecz biznesu, jak również w rozwiązania produkcyjne stanowiące wsparcie dla sektora usługowego. Polska jest ważnym partnerem dla amerykańskich inwestorów i ich zaangażowanie będzie z pewnością nadal rosło w kolejnych latach.

[MS]: Co z perspektywy amerykańskich inwestorów jest uważane za największą systemową barierę prowadzenia interesów w Polsce? Jak ocenia Pan kwestię promocji gospodarczej?

[TH]: W ujęciu generalnym możemy mówić głównie o informacyjnych barierach we wprowadzaniu nowych przedsiębiorstw do Polski. Mam na myśli potrzebę szerszej promocji Polski za granicą – jako docelowego miejsca inwestycji i partnera w interesach, za którym stoi ogromny ludzki i intelektualny kapitał. Uważam, patrząc na postawie obserwacji po latach spędzonych w Polsce i dzięki zrozumieniu lokalnej specyfiki, że Polska nie jest w obszarze promocji kraju tak aktywna i efektywna, jak powinna i mogłaby być! Dotychczasowa strategia, chyba wszystkich rządów, była nastawiona na ściąganie inwestycji do Polski. W rezultacie Polska przyjęła bardzo dużo kapitału z innych państw w formie inwestycji, co najlepiej świadczy o braku realnych, fundamentalnych barier.

[MS]: Czy dostrzega Pan tutaj słabość naszej polityki informacyjnej? Czy nasze położenie geopolityczne nie jest naszą największa zaletą?

[TH]: Sądzę, że Polska ma poważną szansę na zostanie liderem pod względem wartości lokowanych inwestycji w regionie. Wyzwaniem jest natomiast stworzenie strategii, która wypromuje Polskę, jako partnera w każdej dziedzinie. Działa tutaj  bowiem mnóstwo różnych grup interesów lobbujących na swoją korzyść. W konsekwencji niektóre regiony kraju radzą sobie lepiej od innych,  które są po prostu zaniedbywane. Z drugiej strony, kapitał ludzki jest dostępny stosunkowo równomiernie na terenie całego kraju, funkcjonuje wiele świetnych ośrodków szkolnictwa wyższego, regiony rozwijają się dynamicznie i nie wszystko skupia się w Warszawie. Polska ma wiele do zaoferowania inwestorom i światu, potrzeba o tym mówić.

[MS]: Przykładowo samorządy miast robią wiele w zakresie promocji gospodarczej np. Kraków, Gdańsk, Wrocław i inne miasta – czy to jest dostrzegalne?

[TH]: Tak, zdecydowanie Kraków radzi sobie teraz świetnie. Wszystkie te miasta zrobiły przez ostatnie lata ogromny krok do przodu, również dzięki programom miast partnerskich, współpracując z innymi ośrodkami na całym świecie, jak np. Gdańsk i Gdynia z Seattle.

Dzięki takim działaniom, miasta w Polsce wiele zyskały, przede wszystkim stały się rozpoznawalne na świecie, przez co budują dobry wizerunek Polski, decydujący o jej atrakcyjności. Obok największych miast, liczą się także mniejsze ośrodki, które nie konkurują z Pragą czy Budapesztem, jednak są istotne w swojej lidze. Różne miasta i regiony mają bowiem własne często wysublimowane potrzeby inwestycyjne, a zarazem przedstawiają bardzo zróżnicowane i przez to wartościowe profile inwestycyjne. Kluczem jest właściwa promocja, bycie widzianym – nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim globalnie. Miasta amerykańskie mają bardzo duże doświadczenie w tzw. brandingu terytorialnym, warto korzystać z dobrych i sprawdzonych wzorców. Dobra promocja z pewnością pomoże wyeliminować mnóstwo barier przed inwestowaniem za granicą, w tym także i w Polsce.

[MS]: Na czym taka promocja powinna się skupić, aby przynieść oczekiwane efekty?

[TH]: Istotną sprawą jest psychiczna bariera przed inwestowaniem w Polsce. Biznesmeni z innych stron świata nie znają realiów panujących na miejscu, więc powinni być odpowiednio uświadamiani w tym kierunku. Warto się zastanowić nad strategią pozyskiwania inwestorów, która jako jeden z elementów zakładałaby wizyty potencjalnych inwestorów, żeby pokazać im, jak tutaj wszystko wygląda. Nic bowiem nie zastąpi żywego kontaktu i doświadczenia ludzi oraz miejsca. Goście przyjeżdżając do Polski, widzą infrastrukturę, rozwinięte miasta, a zwykle się tego nie spodziewali. Obraz Polski dla odwiedzających ją gości, zwłaszcza dzięki profilowanym wizytom gospodarczym, może być bardzo pozytywny, a przez to wyjątkowo przekonujący.

[MS]: Jak zatem możemy zachęcić firmy do inwestowania? Jakie mamy atuty? Co w głównej mierze zwraca uwagę osób odwiedzających nasz kraj?

[TH]: Szczególnie zauważalne oczywiście są inwestycje w infrastrukturę. Obecny stan rozwoju sieci drogowej, chociaż nadal nie satysfakcjonuje większości polskich kierowców, to dla ludzi, którzy byli tu powiedzmy 10 lat temu, jest imponujący. Być może tego nie pamiętamy, ale w tamtym okresie Warszawa była jedyną stolicą europejską niepowiązaną autostradami z innymi stolicami Europy. Choć z perspektywy amerykańskiej nie są to duże odległości, to wiem z doświadczenia, że inne kraje regionu, jakkolwiek przyjazne dla Polski, „lubiły” ten fakt przywoływać przy każdej nadążającej się okazji, szczególnie, jeżeli chodziło o inwestycje. Teraz wiele tego typu barier zniknęło. Polska przesunęła się na wyższą pozycję w skali ocen inwestycyjnych, gdzie standardowe czynniki, jak właśnie dostęp do infrastruktury transportowej, uznawane są za oczywistość. Ciężar uwagi się zmienia i przykładowo przy każdej zmianie władz państwowych, będzie podnoszona kwestia stabilności politycznej, w szczególności w znaczeniu przychylności dla klimatu inwestycyjnego. Oczywiście to nie działa tak, że wraz ze zmianami politycznymi, powstają nowe bariery dla biznesu. Rozpoczęte projekty biznesowe nie są przecież wstrzymywane. Niektóre procesy mogą jednak zostać spowolnione w oczekiwaniu na decyzje nowych władz. W tym wszystkim warto zatem pamiętać, że klimat dla biznesu jest decydującym czynnikiem wstępnym.

[MS]: Odnosi się Pan zapewne do bieżącej sytuacji na polskiej scenie politycznej. Czy zmiana w kręgach rządzących może budzić obawy co do kształtu polityki inwestycyjnej?

[TH]: Myślę, że to zupełnie naturalne w takich okolicznościach. Każda zmiana niesie za sobą pewne pytania. Patrząc jednak na działania obecnego rządu nie sądzę, że będzie to miało drastyczny wpływ na wszystkie sektory biznesowe, choć dla niektórych proponowane są nowe rozwiązania legislacyjne i podatkowe. Biznes generalnie przyjął postawę wyczekującą, a ewentualni inwestorzy obserwują i szacując ryzyko kolejnych inwestycji, ocenią czy dalsza ekspansja ma sens i w jakim zakresie. Myślę jednak, że bariery dalej będą zanikać, a rząd sprosta wymaganiom potencjalnych zagranicznych inwestorów, choć dynamika działań może początkowo nieco spowolnić.

[MS]: Wyhamowanie dynamiki działania nie jest chyba jednak tym, na co liczą inwestorzy?

[TH]: Owszem, jak mówi popularne powiedzenie: „czas to pieniądz”. Biznesmeni myślą praktycznie i potrafią liczyć pieniądze. Jeżeli mijają miesiące, a dany ośrodek decyzyjny nie jest w stanie podjąć wiążących ustaleń, to rzeczywiście może to zaważyć na decyzjach podmiotów gospodarczych. W konsekwencji planowana inwestycja może zostać przeniesiona do sąsiedniej gminy, regionu, państwa, czy nawet na inny kontynent. W procesie inwestowania chodzi o pieniądze, a pieniądze nie lubią niepewności i związanego z nią ryzyka. Przewidywalność i stabilne zasady prowadzenia biznesu, to najlepsza wizytówka dla każdego państwa, które myśli o ściąganiu zagranicznego kapitału. Jeżeli do tego dochodzi jeszcze pozytywne nastawienie władz, które dbają o klimat dla inwestycji, to mamy wszystkie główne składowe sukcesu.

[MS]: AmCham jako podmiot wsparcia dla amerykańskich inwestycji w Polsce – czy to współczesny lobbing, czy już wspólnota interesów?

[TH]: Priorytetową działalnością AmCham jest reprezentacja firm członkowskich, które już dokonały w Polsce inwestycji. Reprezentujemy inwestorów na poziomie rządu, przed władzami regionalnymi i lokalnymi oraz polskimi organizacjami biznesowymi. Służymy kontaktami z mediami i pomocą przy dokonywaniu dalszych inwestycji przez firmy członkowskie. W dużym uproszczeniu, naszą główną rolą jest działanie na rzecz rozwoju naszych członków. Choć reprezentujemy punkt widzenia amerykańskich inwestorów, to pragnę podkreślić, że dzięki inwestycjom członków Izby, zatrudnienie w Polsce znalazło około 220 tys. osób. To w przeważającej większości obywatele Polski, płacący tutaj podatki, aktywni konsumenci na polskim rynku. W ujęciu całościowym reprezentujemy zatem istotny element polskiej gospodarki. W tym kontekście, biorąc pod uwagę skalę zaangażowania, bezwzględnie możemy mówić o wspólnocie interesów.

[MS]: A jeżeli chodzi o kontakty międzynarodowe?

[TH]: Jesteśmy płaszczyzną międzynarodowej wymiany kontaktów i kanałem informacyjnym pomiędzy organizacjami biznesowymi, a także ich pośrednikiem w relacjach z rządem i władzami. Osobiście zasiadam w Polsko-Amerykańskiej Radzie Innowacji, której AmCham jest również oficjalnym członkiem. Jako Izba regularnie organizujemy polsko-amerykańskie szczyty i fora biznesowe, reprezentujemy partnerów biznesowych w relacjach pomiędzy sobą. Wszystkie nasze działania mają na celu wspieranie wzrostu ekonomicznego naszych partnerów, ale także zwiększanie szans na wzrost zatrudnienia i ogólny rozwój gospodarczy kraju.

[MS]: Czy istnieje przestrzeń dla polskich firm, w której możliwa jest kooperacja z amerykańskimi potentatami na rynku zbrojeniowym?

[TH]: Uważam, że jest duże pole do takiej współpracy. Trzeba natomiast pamiętać, że to polityka obronności państwa dyktuje przyszłe działania w kierunku zakupu technologii zbrojeniowych. Aktualnie współpracujemy z takimi firmami jak PZL Mielec, czy zakłady w Świdniku, robiące m. in. gotowe śmigłowce. Poza tym, w łańcuchu podwykonawców znajdują się też inne polskie firmy i polscy pracownicy, którzy wykonują pomniejsze zlecenia. Wiele z nich opiera się na międzynarodowym kapitale i będą one wykonywać zlecenia związane z dostarczaniem najwyższej klasy uzbrojenia, uczestnicząc właśnie w zaawansowanym łańcuchu podwykonawstwa.

[MS]: Jak taka amerykańsko-polska współpraca mogłaby zatem wyglądać?

[TH]: Sądzę też, że obecne dążenie do konsolidacji polskiej zbrojeniówki pozwoli firmom, które są najlepiej przygotowane, najbardziej zaawansowane technologicznie, na współpracę i wniesienie korzyści do polskiego przemysłu, poprzez pozyskanie know how, na rozwój kolejnych produktów wykonywanych w partnerstwie z podmiotami międzynarodowymi. Mam na myśli polskie pojazdy bojowe, artylerię mobilną, ręczne wyrzutnie rakietowe i inny podobny sprzęt, który nie musi być oferowany tylko polskiej armii, czy też partnerom z NATO, lecz z powodzeniem może być promowany na rynkach międzynarodowych, takich jak np. Azja Południowo-Wschodnia, czy też Indie. W tym zakresie kooperacja z amerykańskimi firmami może być gwarancją podtrzymania i rozwoju produkcji, ponieważ duża firma bierze na siebie sprzedaż końcową, a poddostawcy uczestniczą w procesach wymiany technologii i wytwarzają gotowe produkty, potem składane w jedną całość.
Przy tym temacie warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną istotną sprawę, która pokazuje, że rynek amerykański jest otwarty na współpracę w wielkiej skali, jeżeli chodzi o polską technologię obronną. Mianowicie, firma WB Electronics sprzedała licencję korporacji Harris, która wyposaża w technologie radiową FONET, następcę popularnych Hummerów. Mówimy zatem o tysiącach pojazdów używanych przez wojska amerykańskie. Z raportów prasowych wynika, że ten kontrakt może być wart około 100 mln dolarów na przestrzeni najbliższych 10 lat.

[MS]: Tak, to wielki sukces polskiej spółki technologicznej oferującej innowacyjny i sprawdzony sprzęt. Czy to nie jest zaskakujące, że Amerykanie kupują najnowsze technologie masowej łączności w Polsce?

[TH]: Myślę, że jeżeli byśmy przeprowadzili sondę uliczną i zapytali o polską najnowszą technologię, to raczej odpowiedzi zmierzałyby w kierunku związanym z pojazdami opancerzonymi, niż z technologią łączności radiowej. Jest to więc bez wątpienia sukces, poważna karta przetargowa i prawdziwa wizytówka polskiego przemysłu. Możecie śmiało powiedzieć: „Patrzcie, co mamy do zaoferowania! Amerykanie produkują na naszej licencji dla swojego wojska!” Czy jest potrzebna lepsza rekomendacja?

Na tym przykładzie dobrze widać, że współpraca jest realna. Jeżeli Polska chce mieć najbardziej zaawansowane technologie obronne na świecie, co więcej, jeżeli chce je współtworzyć – to jest teraz dobry moment i miejsce na to, żeby to zrobić!

[MS]: Powiało prawdziwie amerykańskim optymizmem…

[TH:] Skala, w jakiej działają amerykańskie firmy pozwala na optymizm. Wszystkie firmy zaangażowane w kontrakty zbrojeniowe dostrzegają jak bardzo istotne jest, aby mieć solidnego partnera do współpracy, stwarzającego możliwości transferu technologii zbrojeniowych, ponieważ wzajemne uzupełnianie się jest korzystne dla obydwu stron.

Taka współpraca pomiędzy naszymi krajami już istnieje. Trzeba pamiętać o F-16 i o planowanej amerykańskiej bazie rakietowej w północnej Polsce. Mówimy zatem o trwałej obecności amerykańskiej i NATO na terenie Polski. To przykład mocnego zaangażowania się Stanów Zjednoczonych we współpracę z Polską, jako partnerem wojskowym.

Jesteśmy bardzo zaangażowani w te rozmowy, nie tylko z politycznego punktu widzenia, ale też i z technicznego, ponieważ stawką jest zapewnienie możliwości wykonania naszych wspólnych planów na przyszłość. Na współpracę w dziedzinie obronności trzeba patrzeć z punktu widzenia dużo większej skali i w perspektywie długich okresów. Tylko zaangażowane podejście umożliwi osiągnięcie sukcesu obu stronom.

[MS]: Czy zna Pan jakiś polski produkt, który odniósł sukces na amerykańskim rynku? Czy może polskie firmy nie potrafią się tam odnaleźć? Jakie są powody słabej kooperacji? Czy nie mamy nic do zaoferowania w świecie wielkich marek?

[TH]: To bardzo dobre, a zarazem bardzo ważne pytanie. Myśląc o rozwoju marki i sprzedaży warto pomyśleć o tym, czy ktoś chce kupić dany produkt? Czy jest gotowość zainwestowania czasu i pieniędzy w przygotowanie odpowiedniego planu i jego egzekucji?

Przez 20 lat mojej obecności w Polsce, nieustannie słyszę narzekania, np. że amerykański rynek jest za duży, że nie ma szansy na zaistnienie tam. Nie mogę się z tym zgodzić. Na Times Square w Nowym Jorku jest na przykład polska firma z kosmetykami, a w Los Angeles, w sklepie komputerowym, widziałem gigantyczny plakat reklamujący grę „Wiedźmin”. Jedną z wiodących firm w branży budowlanej na rynku amerykańskim jest polska firma FAKRO, produkująca okna dachowe. Teraz ta firma otwiera kolejne biura sprzedaży na północy USA. Wszystko jest zatem możliwe.

[MS:] Tak, rzeczywiście FAKRO to znany producent doskonałych okien, schodów strychowych i całego szeregu użytecznych elementów w budowlance…

[TH:] Jeśli się nie mylę te okna są montowane w Koszalinie. Ludzie cały czas mówią o barierach, lecz ja byłem w tej firmie i widziałem produkcję towarów najwyższej jakości, które sprzedawane są na cały świat. Ta firma podjęła wyzwanie i teraz dynamicznie działa w Stanach Zjednoczonych – na rynku o najwyższym potencjale wzrostu i odnosi sukcesy. Firmy z Polski naprawdę są w stanie to zrobić, to nie są mrzonki.

Sądzę, że jest mnóstwo innych możliwości współpracy, a TTIP te możliwości wzmocni i poszerzy, likwidując niepotrzebne bariery w dostępie do rynków. Obserwujemy jak Polska buduje swoje bogate portfolio, dobrze zdywersyfikowaną gospodarkę: technologie wojskowe, meble, gry wideo, aplikacje telefoniczne, systemy łączności i inne. Takie pozytywne historie pomagają motywować firmy w Polsce, żeby myślały w sposób twórczy, kreatywny i aspiracyjny: skoro oni byli w stanie to zrobić, to dlaczego my nie możemy tego powtórzyć? Sądzę, że jest bardzo wiele niedostrzeżonych szans rozwoju naszych kontaktów w biznesie.

Jako Izba Handlowa staramy się tutaj pełnić istotną rolę, prowadząc fora biznesowe, wspierając ciała doradcze przy placówkach dyplomatycznych, poszukując partnerów i łącząc ludzi. AmCham umożliwia spotkanie bardzo interesujących partnerów biznesowych.

[MS:] Wspaniale. Pana sposób postrzegania naszych relacji, skupienie się na dostrzeganiu szans i poszukiwanie wszystkiego, co może łączyć – jest nadzwyczajnie inspirujący!

[TH:] Niestety, wiele osób wykazuje postawy bierne. Oczekują bardzo łatwych rozwiązań, a relacje gospodarcze i to wszystko, co się z nimi wiąże, to bardzo skomplikowana sieć powiązań i działań, które trzeba podjąć, aby odnieść sukces. W biznesie konieczna jest wielokierunkowa koncentracja i działanie.

[MS:] Pana optymizm i nastawienie na sukces działa bardzo motywująco, wręcz zaraźliwie…

[TH:] Zdarza się, że niektórzy ludzie, nawet w biznesie, po prostu nie nadążają za sposobem działania wymuszanym przez świat Czasami obserwuję jak polscy biznesmeni, czy przedstawiciele sektora publicznego, za długo się wahają przy podejmowaniu decyzji, wykazują za mało entuzjazmu. I nie chodzi mi o jakiś bombastyczny sposób wyrażania się, tylko chęć do działania, do bycia częścią większych procesów, otwarcia się na zmiany.

Choć i na tym polu widzę zmiany w Polsce na plus. W Warszawie żyje ponad 20 lat i czasem czuję, jakbym żył w kilku zmieniających się Warszawach. Widać postęp, zmienia się poziom usług, nastawienie ludzi, wymagania, sposób wchodzenia w relacje, wzrasta aktywność i dynamika.

[MS]: O tak! Ludzie z pewnością się zmieniają, duże miasto zmienia wszystkich, wymusza dostosowanie się do tempa życia, pracy, relacji…

[TH]: Dzisiaj siedzimy w przyjemnym biurze, w budynku zbudowanym przez firmę z Chicago, a jeszcze kilka lat temu miałem biuro w zaadoptowanym mieszkaniu po drugiej stronie ulicy. Ludzie, którzy teraz po raz pierwszy przyjeżdżają do Polski, do Poznania, Wrocławia czy Krakowa, są bardzo pozytywnie zaskoczeni. Znajomi ze Stanów, widząc moje zdjęcia, są często zaskoczeni i pytają czy to naprawdę Warszawa, w której pracuję? Kraków, który widzą na zdjęciach, to dla nich typowe europejskie miasto, które zupełnie nie przypomina już obrazków znanych im z czasów wojny lub okresu komunistycznego.
Na koniec chciałbym wspomnieć o jednym istotnym problemie. W Stanach, w Los Angeles, Chicago, czy Bostonie, jest bardzo mało przedstawicieli biznesowych i administracyjnych, promujących Polskę. To duży błąd, ponieważ każdego dnia tracicie szansę na promocję. Stany Zjednoczone to świat marek i marketingu, Amerykanie potrafią chyba wszystko wycenić i sprzedać. Jeżeli chcecie bardziej korzystać na współpracy z amerykańskimi podmiotami, musicie być obecni w Ameryce, stale się promować i przypominać o Polsce – w tak wielu dziedzinach życia, w ilu tylko się da.

[MS] Bardzo dziękuję za niezwykle inspirującą rozmowę. Życzmy sobie możliwości zakupu Forda Mustanga z amerykańskim wyposażeniem, w amerykańskiej cenie – tutaj w Europie, w Warszawie.

[TH] Ja również dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników portalu „Obserwatorpolityczny.pl”.

***

Tony Housh, Prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, doradca Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta, członek Amerykańsko-Polskiej Rady Innowacji. W listopadzie 2014 odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej  za zasługi we wspieraniu transformacji ustrojowej Polski oraz osiągnięcia w działalności na rzecz rozwoju polskiej gospodarki i przedsiębiorczości. W latach 2000-2009 współpracował z NASDAQ i CEDC. Uprzednio dyrektor w Departamencie Skarbu USA oraz analityk w Londynie i Brukseli. Absolwent Katholieke Universiteit Leuven (Belgia) i the University of Kansas (USA).

Tags: , , , , , , ,

30 komentarzy “TTIP szansą na wzajemne otwarcie – rozmowa z Tonym Houshem, Prezesem AmCham”

  1. Wierny_czytelnik
    4 kwietnia 2016 at 05:09

    Świetny wywiad, bardzo ciekawe spojrzenie – kompleksowe i wydaje mi się prawdziwe. Co do samego TTIP raczej prezydent Trump nie będzie chciał tego porozumienia.

  2. Marek Ćwikliński
    4 kwietnia 2016 at 05:47

    Myślę że TTIP to ciekawa inicjatywa – o ile Brukseli uda się obronić przed żądaniami globalnych korporacji. Problemem nawet nie są te amerykańskie, o wiele gorzej jest z tymi co tutaj są, ponieważ przejdą na amerykańskie standardy wobec nas. Żeby tylko nie było żywności modyfikowanej, reszta ok. Mustanga kupiłbym jeszcze dzisiaj (w amerykańskiej cenie).

  3. Piotr Sz.
    4 kwietnia 2016 at 05:56

    Myślę że to bardzo szeroki materiał, poruszyliście w nim państwo cały szereg tematów niesłychanie istotnych. Przeczytam jeszcze raz jak dojadę do pracy.

  4. hiena
    4 kwietnia 2016 at 07:29

    nie ulega wątpliwości, że Amerykanie będą bronić swojego pomysłu na TTIP, jednak dla Europy to nie oznacza niczego dobrego, ujednolicenie standardów o których mówi pan Housh to nic innego jak przyjęcie przeważnie amerykańskich rozwiązań, a na pewno w tych dziedzinach w których Amerykańskie korporacje są wiodące – biomedycyna, nanotechnologie, lekarstwa i inne kwestie które będą regulowali w Waszyngtonie a nie w Brukseli. Paradoksalnie z perspektywy tak małego kraju jak nasz możemy na tym wiele zyskać, można wyszukać nisze i odnieść jakieś sukcesy – na pewno będzie łatwiej handlować niż obecnie. Dlatego można TTIP popierać. Poza tym nie mamy innego wyjścia, bo przecież rząd zrobi wszystko żeby to się udało.

  5. jerzyjj
    4 kwietnia 2016 at 07:46

    AUTORZY OPAMIĘTAJCIE SIĘ! NIE WYPISUJCIE O TYM TTIP-ie BZDUR I NIE OGŁUPIAJCIE I TAK JUŻ WYSTARCZAJĄCO OGŁUPIONEGO POLACTFA!
    TTIP („Transatlantyckie Porozumienie w dziedzinie Handlu i Inwestycji”) to kolejny potężny cios w ostatnie resztki polskiej suwerenności, a skala jego szkodliwości może być, co najmniej, porównywana z Traktatem Lizbońskim. Wg zapisów umowy każda ustawa przyjęta w państwie może być podważona i wycofana przez międzynarodowy trybunał (ISDS) jeśli zagrozi to interesom korporacji. Treść wyroków i pertraktacji ma zostać całkowicie utajniona! W praktyce to oznacza całkowity kolonializm i ubezwłasnowolnienie. Ale o czym nie mówią w mediach, tym patriota polski się nie zainteresuje.
    Temat TTIP jest marginalnie znany w Polsce. Dlatego namawiam do jego zrozumienia i przekazywania innym osobom. Jest to jedna z najważniejszych spraw dla Polski. Brak zainteresowania tym tematem spowoduje, wdrożenie najpodlejszej wersji NWO. Możemy sprzeciwić się tym bandyckim zapisom, poprzez naciskanie na polityków. Jednak w pełni ochronimy się wychodząc z Unii Europejskiej.

    https://socjalnacjonalista.wordpress.com/2015/09/13/ttip-kolejny-etap-likwidacji-suwerennosci-gospodarczej-panstw-narodowych/

    P.S.
    PO robiło a PiS obecnie robi wszystko, aby sprowadzić do Polski obce wojska(obiecali ale jeszcze nie zlikwidowali bandyckiej ustawy 1066). Działanie ty ch partii było i jest skierowane, tylko i wyłącznie, przeciwko Federacji Rosyjskiej, pomimo iż od początku gospodarczego rozbioru Polski w 1989 państwo to w żaden sposób nie przyczyniło się do katastrofalnej sytuacji naszego kraju. Oczywiście, straszenie jakąkolwiek mityczną interwencją Rosjan w Polsce jest bzdurą. Tworząc propagandę odwróconych pojęć legitymizuje się katastrofalną politykę łaszenia się do amerykanów i NATO.
    Tak więc pomiędzy pseudo-patriotycznymi i miłymi dla Polaków hasłami i pustymi sloganami, amerykańscy namiestnicy z PO realizowali a z PiS-u realizują obecnie program nowego porządku światowego, w najbardziej agresywnej, ordynarnej i antynarodowej wersji. Nie dajcie się nabrać na sprytne zagrywki i kłamstwa ludzi, którzy od lat prowadzą Polskę ku upadkowi!

  6. wlodek
    4 kwietnia 2016 at 09:40

    Jerzy,święta prawda,nie tak to tak trwa proces niszczenia Europy,a nasze styropianowe ślepo wierzą wujkowi z za oceanu,nie wyszło w Syrii trzeba oprócz islamskich gett stłamsić ekonomicznie Europę!

  7. Eugeniusz Zin
    4 kwietnia 2016 at 11:33

    Bardzo ciekawy wywiad, bogactwo treści prawdziwa kopalnia wiedzy

  8. ah+
    4 kwietnia 2016 at 12:26

    Chciałbym żebyśmy mieli amerykańskie samochody w ich cenach w Europie. Są dwa razy przeciętnie tańsze, a wyposażenie mają kosmiczne w porównaniu z naszymi. Za cenę Astry można mieć Forda F 150 z silnikiem Hemi!!! Fajny wywiad, napracowaliście się, gość sprawia wrażenie jakby strzelał z karabinu maszynowego, wulkan wiedzy… Amerykanie są inni od nas.

    • krolowa bona
      4 kwietnia 2016 at 16:06

      @ah+
      Nie wiem czy sobie zdaje Pan / Pani / sprawe zachlystujac sie tak konsumpcja, ze w momencie masowego pojawienia sie po TTIP tanich, konkurencyjnych cenowo produktow z Usa bedzie w blyskawicznym tempie dochodzic do wyniszczania miejsc pracy w UE i w Polsce, male i srednie firmy to znikna jakby nigdy nie istnialy…TTIP to extremalny program upadku gosodarczego UE i Polski…resztki demokracji i suwetenosci znikna jakby nigdy nie istnialy z wprowadzeniem prywatnego sadawnictwa arbitrazowego, ktore bedzie uprawnione zaskarzac o krocie suwerenne pabstwa i rzady tych panstw, jak oczekiwane zyski z jakiegos przedsiewziecia beda mniejsze, tak to bedzie mozna doprowadzic do pleity cale panstwa, jak ma to miejsce z Argentyna i Grecja, prosze wyszuksc sobie ile takuch procesow ma Canada ( szukanie ropy naftowej ) i Australia ( z koncernami tytoniowymi, ktore nie zycza sibie zakazow pslenia papierosow w szkolach.i przedszkolach, bo.im zysku spadaja …), co taka umowa o wolnym handlu i inwestycjach zrobila z Mexykiem : wykonczyla Mexyk, tylko olbrzymie Usa-Koncerny mogly w rolnictwie i w przemysle przetrwac, tworza monopole ipraciwbikom placa grosze mexykanskim, amerykanscy potracili prace, bo byli za drodzy ……wie Pan/ Pani zeby

      • wieczorynka
        4 kwietnia 2016 at 20:22

        @ krolowa, zgadzam się z komentarzem, ci co twierdzą iż TTIP jest korzystna dla Europy to albo nie wiedzą jakie są zamierzenia TTIP albo piszą swoje teksty tendencyjnie, powodów nie znam.

  9. Henryk Sawka
    4 kwietnia 2016 at 14:07

    Czyli wedle przedstawiciela USA w Polsce – jesteśmy za mało widoczni w USA? Nie ma promocji? Nie ma lobbingu? Nie ma obecności? Smutne.

    • Je Suis Obserwatorpolityczny.pl
      4 kwietnia 2016 at 17:01

      Nie chodzi to że za mało widoczni – po prostu nie ma nas w ogóle poza Chicago, a w NY polska mniejszość nie ma żadnego znaczenia.

  10. Franciszek z NY
    4 kwietnia 2016 at 17:26

    Potwierdzam w NY polonia nic nie znaczy, zupełnie nie znaczy niczego. Nawet w small biznesie

  11. Dawid Warszawski
    4 kwietnia 2016 at 17:43

    A co ten pan tam rysował? I tak szczerze – za ile się sprzedaliście Amerykanom?

    • krolowa bona
      5 kwietnia 2016 at 16:36

      @Dawid Warszawski, nie tu zdaje sie nie chodzi o prostytucje OP lecz o badanie kliniczne wujka, przestawienia jego ciezkiego przypadku klinicznego narcyzmu , powyzej to opinia bieglego sadowego, ekspertyza lekarska, by wiedziec, jak z tak ciezko chorym na skrajny narcyzm patientem postepowac..wogole , by sie muec na bacznosci, jsk sie pacjentowi zdejmie kaftan bezpieczenstwa, ten proces nazywa sie podpusanie TTIP, to ratuj sie kto moze, bo hydrze beda codziennie nowe glowy wyrastac …i to wymysli na to.jakues leczenie …mize nawuetlania promieniami nuklearnymi , jaj to przy nowotwirach konieczne bedzie potrzebne …znam sie conieco na homeopatii …

  12. Henryk z Hamburga
    4 kwietnia 2016 at 19:20

    „Konkludując, TTIP to bardzo ambitny projekt dla całej Europy, który jednocześnie stwarza mnóstwo szans rozwojowych dla poszczególnych krajów, także dla Polski. Bilans korzyści wynikających z tego układu dla Europy jest nie do przecenienia, bo stawia ją, obok Stanów Zjednoczonych, w centrum handlu światowego.” – bardzo bym chciał żeby tak było, ale w tej chwili BMW X 3 w USA jest tańsze niż w Europie, chociaż produkuje je ten sam bajecznie bogaty koncern BMW, kto da nam gwarancje że ceny spadną?

    • krolowa bona
      5 kwietnia 2016 at 16:45

      @Henryk z Hamburga
      prosze komentatora Prima Aprilis byl 01.04’2016, a to.juz bylo pare dni temu !
      CzyPan ma fiolki w glowie ? A kuku !
      Prosze przylaczyc sie 23 /24 .04′ 2016 do wielkich demonstracji.przeciw TTIP w Hanowerze, wujek ma razem z cesarzowa otworzyc

    • krolowa bona
      5 kwietnia 2016 at 16:54

      c.d.
      …coroczne Hanoweranskie Targi Komputerowe …moze przy tej to okazji zdola Pan zapozna sie wogole z nateria o co to chodzi w tym TTIP, i ze nie chodzi w tym o podroz ” Alicji w krainie czarow”, a propos w Niemczech prasa trabi krytycznie , nawet Bundestag domaga sie ujawnienia rokowan UE z Usa w sprawie TTIP a komentator to niby nie czytaty i.niepisaty, a OP daje sobie czytac …..ma komentator bielmo na oczach ? W Hamburgu sa bardzo dobrzy okulisci, samochodziki prosze sobie kupic w kiosku z gazetami , trzeba zaczac sie przyzwaczajac, po TTIP nie bedzie Pana stac ani.na samochod ani na gazete …

  13. inicjator
    4 kwietnia 2016 at 20:01

    Gratuluję Pani Prezes Zarządu Fundacji Pisanie Książek bardzo udanego wywiadu.

    Prosimy o więcej.

    Ciekawe jest pokazanie zupełnie innej, bo OPTYMISTYCZNEJ osobowości Amerykanów, a Pan Tony Housh odzwierciedla wręcz MODELOWY ich przykład.

    Dlatego warto ze sobą współpracować.

    Niekoniecznie przy rozmieszczaniu antyrakiet na Północy Polski, są jeszcze inne obszary współpracy, dającej obu stronom korzyści.

  14. Kiełbasa Wyborcza
    4 kwietnia 2016 at 20:25

    jest to jeden z najdokładniejszych studiów tego, jak amerykanie widzą Polskę, gratuluję sukcesu obu stronom. Nawet się nie domyślacie, kto was codziennie czyta…

  15. Królik Zygmund
    4 kwietnia 2016 at 21:12

    Bardzo ciekawe

  16. krzyk58
    4 kwietnia 2016 at 21:19

    OP po raz kolejny „strzela okiem”(?) Do czytelnika(?)
    A po każdym takim strzale, oko w odbiorze treści jakby traci na ostrości odbioru. Przesłanie staje się jakby
    mniej czytelne a obraz rozmazany – zanika kontrast…

    CAŁA SZTUKA W ROZBUDOWANYCH UMIEJĘTNOŚCIACH PERCEPCYJNYCH PANIE KRZYK, A NIE PROSTYM GAPIENIU SIĘ NA POMALOWANE W OKREŚLONE KOLORY WROTA… TU NAPRAWDĘ CHODZI O COŚ WIĘCEJ NIŻ PROSTE SCHEMATY I UTARTE WZORCE. MYŚLEĆ, MYŚLEĆ, MYŚLEĆ, – MYŚLENIE MA KOLOSALNA PRZYSZŁOŚĆ JAK PISZE CZĘSTO KRAKAUER 🙂 Z POZDROWIENIAMI WEB. JÓZ.

    • krolowa bona
      5 kwietnia 2016 at 16:20

      @krzyk58 & @WEB.JOZ.
      zdaje sie, ze chyba czaje „loco” chodzi , troche podobnie jak w bajkach i fraszkach Jana Kochanowskiego, ktory w mistrzowski sposob posluguje sie alegoria…pod postacia owieczki wilk it’d., it’d…..

  17. Henryk Stawka
    4 kwietnia 2016 at 22:54

    Przeczytałem po raz kolejny z rosnącą przyjemnością! Pozdrawiam państwa serdecznie!

  18. YUZEK
    5 kwietnia 2016 at 02:29

    1. traktat TTIP wg dokumentu londyńskiego CEPR jaki był podstawą do decyzji o starcie negocjacji USA z EU mówi, że przyrost PKB obu stron będzie wynosił 0,5% procenta dla każdej ze stron SUMARYCZNIE W OKRESIE 10 lat. Każdy kto jest odrobinę obznajomiony z ekonomią wie, że błąd statystyczny dla tego parametru i tej skali jest większy. Niech mi ktoś wskaże gdzie tu jest korzyść dla EU a tym bardzie dla Polski.
    2. NIE MA TAKIEGO PRODUKTU w USA jakiego nie da się WYPRODUKOWAĆ w EU a już o kwestiach jakości nie wspomnę. No niech mnie ten amerykański rozśmieszy. Samochody amerykańskie? Były dobre ale DAWNO, DAWNO TEMU. Ale jeszcze bardziej niech mnie ten pan rozśmieszy i powie, co USA kupią w Polsce?? Szynkę? Wódkę?
    3. Opinie tego pana nt NAFTA (a także nt Trans Pacific Partnership) są dramatycznie odmienne od tego co mówią społeczności USA i krajów na południe od USA. Sam Obama zresztą mówi, że konieczna jest rewizja NAFTA. A czy się uda z TPP? Wątpię bo Amerykanie mają już dość „eksportu” swoich miejsc pracy.
    4.Tu macie przykład „porządków” NAFTA: 2100 miejsc pracy w Indianie idzie się paść do Meksyku za 3 USD/hr za to były szef, odbiera wypasioną „odprawę” emerytalną

    • krolowa bona
      5 kwietnia 2016 at 17:06

      @YUZEK ujal …choc bardzo delikatnie …tragedia powstala w Mexyku i w Usa po tych umowach o wolnym handlu i wolnych inwestycjach. jest nie do opisania , moze dla uleczenia tej sytuacji beda niezbedne naswietlania nuklearne, jak zwyklo sie stosowac w terapii nowotworowej …

  19. Anna_77
    5 kwietnia 2016 at 21:06

    Myślę ze jest tak jak w tytule to szansa na wzajemne otwarcie, od nas zalezy jak ją wykorzystamy

    • YUZEK
      6 kwietnia 2016 at 01:45

      #anna_77 a także #Henryk Stawka/#Kiełbasa wyborcza/#inicjator/#eugeniusz zin:
      jak was to TTIP tak podnieca to uprzejma prośba: CZEKAM na Wasze propozycje co RPjakiśtamnumer ma do zaoferowania USA a czego USA nie mają)?? Na dzień dzisiejszy to USA „wyruchało” (sorki za ‚kolokwializm’) Polskę przy zakupie Jaszczębi (czyli F-16) i tzw. „offsetem”. To było za czasów SLD.
      Wiecie co to jest Bilateral Investment Treaty sc. BIT? Nie wiecie. NIE w nr 13/2016 to ślicznie opisało: z EU jest to podpisane tylko przez 9 tzw. postkomunistycznych krajów (kraje starej EU nie podpisały tego bo tak durne nie są). Już płacimy z tego powodu a Pisiory chcą jej wypowiedzenia (słusznie). To co kochamy USA czy Pisiorów czy wielbimy KOD/Michnika/Sorosa/etc??

      #Marek Ćwikliński: Szanowny Panie, Pan wykazuje KOMPLETNĄ NIEZNAJOMOŚĆ świata w jakim pan żyje: WSZYSTKO CO SIĘ DZIEJE TO SIĘ DZIEJE Z POWODU I NA RZECZ KORPORACJI (ale nie tych „korporacji” al la Polacca.

  20. wlodek
    6 kwietnia 2016 at 06:56

    Yuzek,gratulacje nic dodać ,wiedza kosztuje a głupota nie.Pozdro!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Cytaty

About Redakcja,

Scroll Up