Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 maja 2017

Wielcy inni


 Największym pesymistą po Schopenhauerze był Gogol. Wszyscy jesteśmy martwymi duszami, z których się śmiejemy nie przyjmując tego do wiadomości. Wygodniej jest śmiać się z innych, zwłaszcza wielkich, których przecież znamy prawie dobrze.

Wielcy Martwi to idealne tematy do śmiechu. Wszyscy ich przecież znamy, przynajmniej na tyle, by robić sobie z nich żarty. Wiem Rymkiewicz jeszcze żyje i z tego powodu łamie konwencję przyjętą przez autora spektaklu. A raczej on sam złamał konwencje Rymkiewiczem. Lecz czy istnieje życie po Nike? Zresztą, o tym że Rymkiewicz nie żyje byli zapewne przekonani w Łodzi przyznając mu nagrodę im Juliana Tuwima, niejako przy okazji uśmiercając po raz drugi Tuwima.

Więc zacznę od Rymkiewicza, który na scenie w wykonaniu Włodzimierza Dyły, zdaje żyć znacznie bardziej niż sam poeta. A nawet udaje mu się wzbudzić sympatię publiczności, pokazując, że nie taki Rymkiewicz straszny. Szczerze mówiąc postanowiłem, dzięki spektaklowi sięgnąć po Rymkiewicza, choć jest taki, właśnie inny.

Rymkiewicz jest wyjątkowy w tym spektaklu jeszcze pod jednym względem. Każdy z pozostałych bohaterów ma swoich pasożytów/symbiontów, którzy upowszechniają pamięć o postaci, czerpiąc z tego korzyści. Mają pewnie nieco mniej talentu, za to nieco więcej pieniędzy. Czy są niezbędni? Same postacie zdają się tego nie wiedzieć. Z jednej strony taka Rita Gombrowicz zrobiła wiele dla ocalenia i upowszechnienia twórczości swego męża. Z drugiej, byłoby trochę szkoda, gdybyśmy pamiętali Gombrowicza jedynie jako autora dzienników.

Podobnie, nieco wygląda sytuacja Szymborskiej, Osieckiej, Hanki Bielickiej i Jezusa.

Pamiętamy o Osieckiej, takiej jaką nigdy nie była. Być może o takiej, o jaką być kiedyś chciała lub jaka chciała widzieć ją córka. Z Hanki Bielickiej został tylko szal powieszony na mikrofonie. Tak samotny, że wielu już nie wie do kogo należał

Nobel Szymborskiej jest „naszym Noblem” a jej wyklejanki naszymi. Zniknęła Szymborska, człowiek, kobieta a powstał narodowy wieszcz małej formy, choć trochę niepasujący do formy. Stała się Szymborska adoptowaną córką Rusinka, która nigdy nie dojrzeje.

Pierwsza z postaci sztuki, Jezus ma niezwykle dużą grupę Rusinków, którzy mówią w jego imieniu,. Tak wiele słów już powiedzieli, że nikt już nie wie co powiedział naprawdę Jezus a wielu wątpi czy w ogóle istniał. W ten sposób autorzy legendy o życiu mistrza pokonali autora dzieła.

W obronie mistrzów i jednocześnie w jednym szeregu z zawłaszczającymi ich twórcami legend o nich, stanął twórca sztuki „Wielcy inni”. Wykorzystał aktorów i kazał im mówić w imieniu innych.

Monologi prześmiewcze, poematy heroikomiczne. W obronie siebie, autora i nas. Zmuszając nas do myślenia przerywanego chichotem. No, bo każda kwestia musi mieć pointę, rechot, oklaski i śmierć. I tylko pamięć pozostaje, po wielkich i po małych. Małe dramaty, ciche tęsknoty. I duch Jonasza Kofty.

I gender, bo pełno go w całym spektaklu od pierwszych słów i pierwszego gestu aż do samego końca

Więc zapraszam do Łaźni Nowej w Krakowie i do Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu. Na Wielkich Innych. Zobaczcie sami. Więcej nie powiem nic.

Nie jestem Rusinkiem.

„Wielcy inni”

Tekst i reżyseria: Jacek Kozłowski

Projekt scenografii: Karolina Pająk

Opieka artystyczna: Maciej Podstawny

Obsada: Mirosława Żak, Włodzimierz Dyła, Rafał Kosowski

Aranżacja piosenek:

Wojciech Bergander (kontrabas), Bartłomiej Libera (perkusja), Piotr Dziadkowiec (piano), Beniamin Drożdżal (realizacja dźwięku, mix).

Adam Jaśkow

Tags: , , , , ,

3 komentarze “Wielcy inni”

  1. krzyk58
    21 marca 2016 at 13:31

    Że wyrażę się – “nie kumam” pisania p.Adama Jaskowa.
    A może nie chcę?

    “I gender, bo pełno go w całym spektaklu od pierwszych słów i pierwszego gestu aż do samego końca”
    🙂
    ” O,to,to”…jewro pejska lewicowość… 🙂

    Przepraszam za szczerość – nie jestem z “warszawki ni krakówka”…kiedyś, daaawno temu czytałem coś z prozy
    Michała(?) Rusinka,przypominam sobie że “rzecz’ umocowana była w naszym,czasie przeszłym.
    XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

    To już – WIOSNA….

    XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

  2. wieczorynka
    21 marca 2016 at 16:12

    Czytając prozę lub poezję odnoszę się do treści nie do osoby, jeżeli utwór mi nie odpowiada nie czytam.

    Z cyklu cytaty:
    ” Kto cudze błędy gani sam powinien unikać błędów”
    Arthur Schopenhauer

  3. inicjator
    21 marca 2016 at 17:19

    Pani Wisława Szymborska była moją sąsiadką z Bronowic.

    Proszę o niej z szacunkiem, bo to była DAMA!

    Z kolei Osiecka to wspaniała poetka czasów naszej młodości, kobieta z krwi i kości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ogólna

About Adam Jaskow,

Scroll Up