Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 listopada 2017

Ekonomia i polityka wymagają retoryki bez emocji


 Żałosne są w większości wszystkie przypadki prelekcji różnej maści samozwańczych ekspertów na tematy ekonomiczne i polityczne, których retoryka jest oparta na emocjach. Oczywiście nie można zabronić nikomu mówienia o sprawach ekonomii i polityki językiem emocji. Można się emocjonować wszystkim, można używać argumentów emocjonalnych, można reagować emocjonalnie. Nie ma w tym niczego złego, jeżeli to komuś sprawia przyjemność to można się w ten sposób wzajemnie nakręcać i utwierdzać w przekonaniu własnej słuszności.

Pojawiają się problemy, jeżeli towarzystwo wzajemnej emocjonalnej adoracji wychodzi do świata zewnętrznego i się z nim konfrontuje. Najczęściej mamy tutaj do czynienia z przejściem z wnioskowania emocjonalnego do argumentów opartych na wierze. Następuje wyparcie argumentacji strony przeciwnej, w ogóle nie ma znaczenia, co ktoś ma do powiedzenia. Liczy się tylko i wyłącznie powtarzanie i utwierdzanie się w tym, w co się wierzy, ponieważ towarzyszy temu bardzo duży ładunek emocji, jest to walka osobista o słuszność, honor i wszystko, co ma jakiekolwiek znaczenie.

W naszym kraju w kontekście ekonomicznym najczęstszą ofiarą wszelkiej maści dyskutantów pada kwestia przyjęcia przez wszystkie kraje Unii Europejskiej wspólnej waluty Euro. Zagadnienie to z natury multidyscyplinarne jest najczęściej spłycane do symbolu niepodległości i niezależności państwowej, ewentualnie jest postrzegane przez osobiste lub zaobserwowane doświadczenia jednostkowe sytuacji płatniczej w krajach, które przyjęły Euro. Oczywiście to klasyczne błędy w analizie, ale dla osób podchodzących do tematu emocjonalnie, taka wycinkowa analiza jest wystarczająca. Rozpatrywanie problemu na płaszczyźnie np. geostrategicznej, tj. wzmocnienia Polski poprzez trwałe osadzenie i powiązanie z gospodarkami zachodnimi po przyjęciu Euro. Poruszaliśmy już to zagadnienie na naszym portalu. Nie trzeba być szczególnie zdolnym analitykiem, żeby zrozumieć różnicę geostrategicznego położenia Polski bez waluty Euro, a wraz z walutą Euro w przypadku ziszczenia się poważnego zagrożenia ze wschodu? Poza tym jakby wszyscy zapomnieli jest jeszcze strona czysto ekonomiczna, oczywiście Euro oznacza dla Polski ryzyko systemowe, JEDNAKŻE ANALOGICZNYM RYZYKIEM SYSTEMOWYM JEST POZOSTANIE PRZY WALUCIE NARODOWEJ – TOTALNIE UZALEŻNIONEJ OD EURO! Które z tych ryzyk jest większe i w razie ziszczenia się spowoduje większe straty – to kwestia oceny dla ekonomistów.

Polityka także nie ma w naszym kraju łatwo, zwłaszcza jeżeli chodzi o dialog pomiędzy elitami a społeczeństwem, mamy tutaj do czynienia z jednym wielkim totalnym teatrem emocjonalnym. Przede wszystkim sam dialog prawie nie istnieje, jeżeli już to mamy do czynienia z „wrzucaniem” przez elity określonych tematów poprzez media głównego nurtu do przestrzeni publicznej. Następnie dochodzi do wzmocnienia przekazu określonym ładunkiem emocji – klasyczny przykład to tzw. pięć stów na drugie i kolejne dziecko. Sposób, w jaki tą kwestię wykorzystano do zilustrowania Trybunału Konstytucyjnego, jako rzekomej bariery prawnej, uniemożliwiającej realizację polityki socjalnej rządu to mistrzostwo nad mistrzostwami. Proste, banalne, trywialne – niemające związku z niczym DOMNIEMANIE, zadziałało skutecznie, ponieważ ludzi po prostu poszczuto na „tłuste koty” w Trybunale zarabiające olbrzymie pieniądze nie tylko tam, ale także na wyższych uczelniach. Brakowało tylko wezwania do „rezania wykształciuchów”. Mechanizm jest dokładnie taki sam, warto zapamiętać.

Czy w ogóle możemy sobie wyobrazić sytuację, w której dyskusja polityczna lub dyskusja na poważne tematy ekonomiczne – zwłaszcza te mające strategiczne znaczenie dla naszego państwa odbywałaby się bez emocji? Można uznać, że pewien poziom emocji jest potrzebny, ponieważ pomaga skoncentrować uwagę opinii publicznej. Nie może być jednak tak, że to emocje dominują i nadają kierunek głównemu nurtowi tego czegoś, co powinno być dialogiem.

W naszym interesie jest przede wszystkim uświadomienie sobie wpływu emocji na nasze postrzeganie tych najważniejszych spraw, stąd już tylko krok do opanowania umiejętności rozpoznawania manipulacji, jakich może dokonywać ten, kto nadaje ton dla wiodącej części mediów głównego nurtu. Potem być może rzeczywiście możliwy będzie dialog.

Tags: , , , , ,

17 komentarzy “Ekonomia i polityka wymagają retoryki bez emocji”

  1. alatarnik
    28 grudnia 2015 at 04:35

    Szanowny Autorze,
    (1) Większość ludzi nie ma stosownej wiedzy, nie rozumie faktów i nie zastanawia się nad logiką argumentów. Większość ludzi reaguje emocjonalnie, podążając za swymi kapłanami. Oczywiście, że wszelka retoryka będzie oparta na emocjach, bo inaczej byłoby to gadanie dziada do obrazu. Jest to cena tzw demokracji.

    (2) Waluta narodowa ma wiele poważnych zalet, włączając w to mechanizmy “okradania” własnych obywateli. Przyjęcie waluty obcej to oddanie tych mechanizmów w cudze ręce. Można ze względów politycznych naciskać na dołączenie do strefy Euro, można do tego namawiać. Ale uczciwość/przyzwoitość nakazywałaby aby przy tej okazji rozważyć jakie byłyby konsekwencje społeczne i ekonomiczne tego kroku.

    (3) Wspominanie w jednym paragrafie o Euro (ekonomia) i bezpieczeństwie kraju (geopolityka) jest przykładem właśnie manipulowania emocjonalnymi zachowaniami ludzi.
    Podobnie ustawienie w jednym paragrafie TK, “tłustych kotów” i “wykształciuchów”.
    Więc odpowiedż na pytanie “Czy w ogóle możemy sobie wyobrazić sytuację, w której dyskusja (…) odbywałaby się bez emocji?” jest prosta: można, ale kto by tak nieemocjonalnie pisał, kto by to czytał?

    • krolowa bona
      28 grudnia 2015 at 06:58

      Analize @alatarnik popieram, steruje sie wszystkim, dobrym i zlym poprzez emocje, wywolane slowami, zdjeciami, zapachami, wspomnieniami …mowi sie takze o inteligencji emocjonalnej ….
      Autor probuje czesciej poprzez prezentacje rozmaitych stanow wplynac na emicje czytelnikow, mam wrazenie, ze nawet pragnie ich wyprowadzic w ” w pole” tj. nieco zakpic …

  2. Je Suis Obserwatorpolityczny.pl
    28 grudnia 2015 at 05:59

    Ontologicznie pan alatarnik absolutnie nie ma racji. Nie słyszał o dowodzeniu logicznym? Co jest prawdą co jest fałszem można wykazać matematycznie.

    • krolowa bona
      28 grudnia 2015 at 07:06

      Owszem mozna wykazac logicznie i matematycznie co jest praeda co jest klamstwem, logarytmami obecnie robia to komputery…ale ludzmi sie steruje i rzadzi zawsze emocjonalnie , np. wywolujac strach, zgroze, wspolczucie , zazdrosc, pobudzajac chciwosc itd.
      @latarnik mowi o czyms innym niz komentator @Je suis Obserwatorpolityczny.pl, to byla wlasnie manipulacja ….

    • alatarnik
      28 grudnia 2015 at 17:01

      Szanowny Je Suis,
      Pisałem o zachowaniach ludzkich, o tym jak większość z nas reaguje i żadnych twierdzeń o tym co można wykazać matematycznie nie robiłem. Jak Jej Królewska Mość raczyła zauważyć, pisałem o tym że ludźmi się steruje i rządzi emocjonalnie, a to co innego.

      Osobnym i ciekawym pytaniem jest czy da się inaczej? Czy można wyeliminować lub ograniczyć manipulowanie emocjami? Myślę że nie, bo żadnego dowodu czy też wywodu nie da się przedstawic w 140stu znakach, a emocjonalne wezwanie do czegokolwiek da się.

  3. krolowa bona
    28 grudnia 2015 at 07:21

    A propos €uro
    Odnosze wrazenie, ze autor mysli, ze sytem pieniezny to zabawka ……” mala hustawka, a rozkolosze, rozbawi”…o dzianiu pieniedzy w danym systemie gospodarczym nie autor nic i opowiada ciagle takie banieluki …nawet w momencie zagrozenis “ze wschodu”, bedzie lepiej z wlasna waluta niz ze sztywnym, policyjnym kursem zza granicy ….pomijajac, ze jsk € zostsnie w tych warunkach niepolitycznej UE to doproeadzi. ono do upadku UE lub nawet wojny miedzy panstwami -czlonkami UE …takie emocjonalne poskoki autora …niby Merkel bedzie umierac lub niszczyc swoj przemysl, by ratowac Polske …..a zmueni to €na €II np.z platynowa nitks, jak to bylo juz z DM / marka niemiecka …..tymi wywodami trafia do czytelnikow nuerzetelna informacja, ze waluta € moze militarnie bronic Polski ….WHAT ?…..

  4. dr1977
    28 grudnia 2015 at 10:34

    Widać, że Polacy się kłócą o coś tak fundamentalnego jak same emocje.

  5. sprawiedliwy NH
    28 grudnia 2015 at 15:01

    No nie stety emocje biorą górę nad rzeczową dyskusją i szukaniem najlepszych rozwiązań dla ogółu. Ot taki kraj taka elita.

    • alatarnik
      28 grudnia 2015 at 17:15

      Szanowny Panie Sprawiedliwy,
      IMHO, nie należy niezadowolenia z aktualnego stanu rzeczy obracać w stwierdzenia typu “taki kraj taka elita”. Po pierwsze, to wszędzie jest to samo: kłopoty, emocje, brak dyskusji i cokolwiek tam Pan nie wymieni. Różnice są niewielkie, zmienia się tylko język. (Każda z czterech moich ojczyzn jest taka sama, a przynajmniej o dwoch z nich Polacy mają stanowczo zbyt dobre zdanie.)

      Ludzie są tacy. Wszyscy jesteśmy jednakowi. Zamiast się unosić, trzeba dyskutować, argumentować, słuchać drugiej strony. Bo nawet nasz zagożały religijno-polityczno-ideologiczny wróg może wskazywać na coś rozsądnego. (Przyznaję, sam mam z tym problemy, ale trzeba się starać)

      • krolowa bona
        28 grudnia 2015 at 22:12

        @alatarnik, 28.12’2015,17:15
        A to komentator mnie zaciekawil tymi 4-oma ojczyznami…..ja sama zyje tez tak “miedzy swiatami”, a po 2° troche po lini socjologi, bo to min. tez moj fach. A wiec prosze wybaczyc mi: Polska, Usa..Izrael (? ) ….& ……???
        Podobnie oceniam te polityczno-spoleczne realia…..wsia ryba …czasami np.na lamach OP opisuje sie jakies afery podsluchowe, “osmiorniczki”( luxus na koszt podatnika …), inne wynaturzenia i stwory i upiory …mysle sobie co oni opisuja : cis z Niemiec czy cos z Francji, nie to “incydenty” z Polski itd., itd….czasami mysle “po jakiemu”( w jakim jezyku …) ja to czytam ….”wsia ryba, wsia ryba”…wszystkie drogi prowadza ” do Rzymu” , lub “wszystkie drogi prowadza do nikad ” ( ohl ! tak mi sie wymsknelo ….juz Arystoteles szukal “zlotego srodka” …..wszyscy szukaja go od tysiacleci. ….a w J. zbudowano “mur placzu”…bo nikt ludzi nie chce wysluchac ….
        Pozdrowienia

      • alatarnik
        28 grudnia 2015 at 23:55

        @krolowa bona, 28 grudnia 2015, 22:12: odnośnie ojczyzn: tak, tak i tak. Wskazówki odnośnie czwartej: córce mojej na imę 優理香 Zofia, rodzinnym kwiatem jest chryzantema, a naszym drzewem jest wiśnia (ale trochę inna od tej polskiej)….

        A jeśli chodzi o resztę – prawda, prawda i “wsia ryba” 🙂

      • krolowa bona
        30 grudnia 2015 at 20:37

        @alatarnik, 28.12’2015,23:55
        ..a to komentator mi tu “trening mozgu” aplikuje, przy czym ngdy nie studiowalam sinologii i trudno mi tylko na 1 rzut oka odriznic jezyk chinski mandaryn , od Taiwan czy koreanski od japonskiego a wiec sprobuje, moze sie niezblaznie: chryzantema w Chinach to symbol sokoju i dostatku, herbatke z lisci chryzantemy w/g “tradycyjnej chinskiej medycyny” na bole glowy, glownie tzw. napieciowe bole glowy …., natomiast imie Zofia jest bardzo popularne w Korei Poludniowej, co do

      • krolowa bona
        30 grudnia 2015 at 20:50

        c.d.
        @alatarnik,28.12’2015,23:55
        z tym drzewkiem wisniowym to nawet moze sie “w ostatniej instancji” rozchodzic o Japonie ….
        Te w/w panstwa, wcale siebie wzajemnie nie lubia i prowdza od zarania dziejow rozne wojny ….i wogole nie sa podobne, ani ich jezyki, choc nam sie. czesto ” na zachodzie” ( ¿¿¿ ).tak wydaje …
        A to mnie komentator zapedzil w kozi rog, czuje , ze mam masywne braki w wyksztalceniu …ah! naturalnie moze chodzic o Vietnam, przez te francuska kolonizacje to tam takie pomieszanie z poplataniem np. bagietka to ich “narodowy, tradycyjny chleb …(:), a i imiona czesto “zapowziete” z francuskiej kultury np. Zofia ….
        Brawo, brawo 100 punktow dla komentatora @a latarnik …
        Moja odpowiedz brzmi: nie wiem …, ale przyznaje bez bicia, ze ja kazda odpowiedz zaakceptuje ….ja jestem, ze tak powiem bardzo “miedzyplanetarna” …..

      • alatarnik
        31 grudnia 2015 at 00:26

        @krolowa bona 30 grudnia 2015 20:50 Najmocniej przepraszam Jej Wysokość, rzeczywiście zabełkotałem (chociaż nie zełgałem). Zagadek mi się zachciało (po piwie czy też dwóch)…. Tak, chodziło mi o Japonię. Chińskie znaki to stąd że spora część jezyka pisanego używa Kanji. Ja staram się zawsze pisać o mojej córce używając albo polskiego imienia Zosia albo japońskiego 優理香, a najchętniej to obu naraz. Obu naraz, bo wtedy można wydobyć znaczenia imiena (Zofia to grecka σοφία czyli Mądrość, a znaki Kanji pozostawiam jako zagadkę). BTW: fonetycznie imię japońskie to Jurika co zgadza z anglosaską wymową słowa “eureka”.

        Złota chryzantema jest symbolem imperialnym (prawie-że herbem Japoni) i do tego ma podobne znaczenia jak w Chinach. A wiśnia to tak naprawdę sakura. (Przyznam, że byłem rozczarowany gdy odkryłem, że japońska wiśnia nie nadaje się do robienia konfitur.)

        Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku – dla wszystkich piszących, czytających i cenzurujących 🙂 ten portal!

  6. krzyk58
    28 grudnia 2015 at 18:23

    …”tu nie chodzi o to że, wam zabierają demokrację.
    Wam zabierają KORYTO…” I TO WAS BOLI… 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=EJXUY3M_HPk

    • krolowa bona
      28 grudnia 2015 at 21:52

      @krzyk58
      No oczywiscie, ze o to chodzi: o zabieranie koryta, to niezwykle boli, niezwykle…, o demokracje by sie nikt az tak nie klocil, mozna ja znalezc w slowniku pod litera “D” …..

  7. wlodek
    28 grudnia 2015 at 19:03

    Zabierają koryto,dla siebie,krzyku może coś ci kapnie,bo Staniszkis nie dostanie nic!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up