Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

13 grudnia 2017

Kto też przysnął na debacie pań E. Kopacz i B. Szydło?


 Przepraszamy wszystkich, którzy spodziewali się dzisiaj, chociaż subiektywnej analizy politologicznej wczorajszej debaty pomiędzy panią Ewą Kopacz i panią B. Szydło. Niestety autor sobie przysnął, jak tylko się debata zaczęła. Jednak uwaga – to nie wina obu pań, albowiem one robiły to, co mogły, czy raczej to, na co były przygotowane przez sztaby. Człowiek, który napisał scenariusz tej kolejnej wielkiej telewizyjnej porażki chyba za bardzo chciał komuś pomóc, ale zarazem tak żeby sobie nie zaszkodzić, bo wiadomo, że czeka go zmiana szefostwa lada tydzień. Niestety, więc wyszło jak wyszło – totalna, absolutna, wręcz abstrakcyjna porażka i blamaż.

Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że nic z tego, co widzieliśmy nie było przypadkowe, może poza bezpośrednimi pytaniami kandydatek do siebie nawzajem. Dlatego pytania były takie, jakie były i nie pozostawiały wątpliwości, te obie panie nie powinny się zajmować polityką w ogóle, a polityką na szczeblu państwowym w ogóle! Co to bowiem były za pytania? O uchodźców? O elektrownie atomową? O brak odpowiedzialności za budżet? O prawa kobiet? O SKOKI? Do tego pytania zadawane przez prowadzące i prowadzącego o zagrożenia globalne? Czy chociaż udzielono na jedno pytanie pełnej odpowiedzi?

Szczególnie zszokowała nas wypowiedź obu pań, jeżeli chodzi o ocenę kwestii wschodnich. Pani Kopacz nadal twierdzi, że dokonaliśmy jakiegoś wielkiego sukcesu sprzeciwiając się „agresji”, a pani Szydło to w zasadzie nie wiadomo, co powiedziała, coś o potrzebie jedności z prezydentem i w Unii Europejskiej, używając w kontekście Rosji słowa “przeciwnik”. Czyżby obie panie nie kojarzyły Nordstreamu 2?

Było więcej kwiatków, o pensji minimalnej i inne kwestie – w tym o Konstytucji, której projekt rzeczywiście w ostatnich dniach był niedostępny na stronach partii opozycyjnej, co zauważyła pani premier. Jednak to wszystko to było poniżej, dużo poniżej poziomu odniesienia państwowego, do którego panie na tym stanowisku i do niego aspirujące powinny się odnosić.

Ponieważ całość była nudna jak flaki z olejem i zdechłe ryby, można było zasnąć i niestety wielu zasnęło na tej debacie. Dlatego nie ma żadnego sensu badanie, która z pań wygrała debatę, ponieważ obie ją przegrały – głównie przez organizującą tą porażkę telewizję publiczną i jej prywatnych partnerów. To była strata czasu, bez emocji w studiu telewizyjnym, ale z emocjami po wyjściu z niego. To był niesamowity teatr. Kontrast pomiędzy panią Szydło, na cześć, której wiwatował tłum młodych ludzi a panią Kopacz w otoczeniu smutnych i złamanych przez sondaże działaczy partyjnych i dygnitarzy rządowych był jednoznacznym sygnałem, kto był rzeczywistym zwycięzcą. Przynajmniej, kogo za zwycięzcę uznali przeciętni widzowie telewizji, kierujący się emocjami przekazywanymi przez media. Przerażające – naprawdę przerażające! Jak to było możliwe, że Platforma Obywatelska, nie była w stanie zmobilizować 300-400 osób, które przekrzyczałyby konkurencję? Ktoś zapomniał, że polityka to teatr? Szkoda słów – łatwo oddają zwycięstwo.

Ta debata mogła być momentem przełomowym w kampanii wyborczej, oczywiście zobaczymy po sondażach czy drgnie poparcie dla obu partii, czy nie. Jednakże można zupełnie śmiało mówić, że obie panie zmarnowały swoją szansę na dobicie nieprzyjaciela. W przypadku pani Kopacz ta porażka jest jeszcze bardziej widoczna, ponieważ ona ma więcej do odrobienia, jeżeli popatrzymy na słupki. Niestety nie pokazała niczego, co powodowałoby, że mamy do czynienia z jakąś nadzwyczajną walką, staraniem się i przedstawieniem Polakom „czegoś więcej”. To jest po prostu niemożliwe, żeby jako szefowa – mimo wszystko przecież! – partii politycznej, była skazana na samotność! Czy nie ma nikogo w PO, kto podałby jej POMOCNĄ DŁOŃ – bez sztyletu? Jeżeli w ten sposób chcą prowadzić kampanię wyborczą, to naprawdę wszelkie przypuszczenia o tym, że ich odpuszczenie walki wyborczej może być celowe.

Jeżeli więc nie oglądaliście państwo tej debaty – niczego, ale to naprawdę niczego nie straciliście. Jednak to przede wszystkim wina prowadzących, czy też już będąc dokładnym – sztabów, które ustaliły takie a nie inne pytania, jednak prowadzący nie powinni zachowywać się w sposób serwilistyczno-bezkonfliktowy w tak wysokiej grze!

Tags: , , , , , , , , , , ,

6 komentarzy “Kto też przysnął na debacie pań E. Kopacz i B. Szydło?”

  1. Jamnik_2015
    20 października 2015 at 06:16

    Zgadzam się to kaszana była, szydło się ośmieszyła cienką teczką z wydatkami na 1,4 bln zł

  2. wlodek
    20 października 2015 at 07:43

    Obudzi nas Jarek,o 6 rano,jeszcze trochę poczekajmy.Przyjemnego pobytu bez wyroku!

  3. krzyk58
    20 października 2015 at 07:59

    Nie wiem nie oglądałem.To tylko(były,są,będą) “kłótnie” w rodzinie, na użytek przyszłej “orgii demokracji”, zresztą
    jak zawsze i (prawie)wszędzie.

    A pryncypia pozostaną niezmienne(oby tylko),a zwłaszcza na kierunku wschodnim…

  4. Wierny_czytelnik
    20 października 2015 at 08:09

    zgadzam się obie panie nie nadają się do sprawowania jakichkolwiek funkcji publicznych, zwłaszcza z wyboru. Jeżeli to są nasi “najlepsi” i takie osoby rządzą państwem to niech już nawet Bóg nie ma nas w opiece bo to wszystko nie ma sensu

  5. Moskal
    20 października 2015 at 13:15

    Byłem nawet pozytywnie zdziwiony, że Sz.P.Szydło, wypowiadając się w kwestii “wschodniej” prawie nie używała retoryki antyrosyjskiej. Inna sprawa, że to wyglądało trochę jako “Bogu świecka, a diabłu ogarek”, ale zawsze lepszy rydz niż nic.

  6. inicjator
    20 października 2015 at 17:07

    Nie mam zdania – nie oglądałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ogólna

Scroll Up