Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

13 grudnia 2017

Czy rzeczywiście jesteśmy ofiarami neokolonializmu?


 Jeden z doradców obecnego prezydenta opublikował książkę podsumowującą rządy obecnie nieudolnej władzy, gdzie postawił szereg niezwykle interesujących tez, w tym jedną niesłychanie intrygującą, bo skupiającą w sobie jak w soczewce cały szereg spraw, problemów i zagadnień. Otóż, zdaniem autora jesteśmy jako państwo ofiarą neokolonializmu Unii Europejskiej, a ściślej Niemiec, albowiem nasza gospodarka została w wyniku procesów transformacyjno-dostosowawczych wkomponowana w międzynarodowy podział pracy w ramach Unii, w taki sposób, żeby jak najbardziej pasować do potrzeb i wymogów gospodarki niemieckiej.

Kosztem jaki płacimy za to neokolonialne dostosowanie jest niski poziom płac, płace śmieciowe, brak poważnych przedsięwzięć w gospodarce generujących wysoką wartość dodaną itd. Jesteśmy wpisani w określone miejsce i czy to się nam podoba, czy nie – jest dla nas przewidziany tylko określony kawałek tortu. Nic więcej, ponieważ na straży neokolonialnego systemu stoi kapitał, który nie jest zainteresowany tym, żeby mu zakwitła tutaj jakaś konkurencja. W ostateczności są jeszcze instytucje unijne, które stoją na straży uregulowań, na które się zgodziliśmy rękami konkretnej elity. Skutki widać codziennie w naszych portfelach, w naszych porodówkach i w bilansie migracji.

Generalnie ciężko było by się z powyższymi tezami nie zgodzić. Kluczowe jest rozumienie szklanego sufitu jako samoograniczenia wyniku naszej całej przestrzeni społeczno-gospodarczej. Jest jednak pewien problem, który możemy określić jako „determinizm” w podejściu do zagadnienia w ogóle. Otóż twierdzenie, że ktoś nam coś zrobił, albo nam na coś nie pozwala, albo że ktoś przewidział na dla nas rolę, a krajowe elity są strażnikami – tak zdeterminowanego scenariusza – to bardzo duże nadużycie. Trzeba bowiem pamiętać z jakiego poziomu startowaliśmy po 1989 roku. Straciliśmy gospodarkę opartą na przemyśle, jednak ta strata nie wynikała dlatego, bo przyjechali źli kapitaliści – wyburzyli, zaorali, spalili dokumentacje techniczną a kadrę wysłali na „kuroniówki” (chociaż i takie przypadki były). Problem był systemowy – załamał się cały system w którym funkcjonowaliśmy, do ZSRR nie było jak sprzedawać, a Zachód nie potrzebował „Dużych Fiatów”. Zabrakło nam determinacji, kapitału i doświadczenia, żeby ocalić przed zniszczeniem najważniejsze zakłady przemysłowe. Jednak twierdzenie, że to wina kogoś złego, trzeciego – to za dużo powiedziane, bo to przede wszystkim nasza własna wina. ZA DUŻO CWANIACTWA I ZŁODZIEJSTWA BYŁO W POLSCE EPOKI LAT 90-TYCH! Proszę sobie przypomnieć co to były za czasy, jak wówczas „prywatyzowano” np. cukrownie, albo różnej maści gorzelnie. Mienie spółdzielcze wypracowywane przez pokolenia – sprzedawano za grosze, często jeszcze za kredyty w krajowych bankach. To były czasy oscylatorów, bezpiecznych kas, a także „szczęk” rozstawianych wszędzie, gdzie tylko się dało, bazarów – złotej epoki stadionu w Warszawie. Działo się wówczas bardzo wiele różnych procesów, które zadecydowały o wykształceniu się w Polsce elity ekonomicznej naszego społeczeństwa, z jednej strony niezwykle silnie zakotwiczonej w establishmencie dawnego systemu, a z drugiej w establishmencie, który nie wylegiwał się zbyt długo na styropianie, ale akurat tyle ile trzeba.

Pojawienie się wówczas człowieka mówiącego po angielsku, niemiecku lub francusku, z walizką pieniędzy – to był zupełnie nowy standard i nowy poziom. Wszystko było w Polsce możliwe za niewielką ilość Dolarów. Bardzo łatwo kupowano nas i bardzo łatwo kupowano naszą elitę, wręcz można było banalnie zdecydować, kto tą elitą zostawał. Wszystko było bardzo łatwe, jeżeli znało się odpowiednich ludzi, często ze środowisk związanych  „etosem’, w tym w szczególności reprezentujących pewną instytucję, mającą tysiącletnią tradycję na ziemiach polskich, której oficjalni przedstawiciele potrafili jak nikt inny importować środki transportu osobistego z Zachodu dzięki korzystnym przepisom. Duże Fiaty nie były nikomu potrzebne. Wszyscy woleli blichtr zachodu, więc teraz mamy to, czego podwaliny wówczas położyliśmy.

Zamiast biadolić, że zachodni doświadczeni kapitaliści nas wykorzystali, warto pomyśleć w jakiej niszy możemy działać, żeby mieć możliwość funkcjonowania w ramach systemu, bez ryzyka nadziania się na śmiertelną systemową i poza systemową konkurencję, już na początku naszego istnienia.

W ostateczności w odpowiedzi na pytanie czy rzeczywiście jesteśmy ofiarami neokolonializmu? Trzeba odpowiedzieć, że w jakiejś części i to pewno całkiem sporej – na pewno tak. Jednakże w dominującej części to jesteśmy ofiarami własnej słabości, braku wizji, nieudolności, złodziejstwa niektórych itd. Nasza tendencja do zwalania winy za stan spraw państwowych na obcych nie może przysłaniać roli „czynników narodowych” w procesie destrukcji i obstrukcji państwowej!

Tags: , , , , , , , , , , , ,

9 komentarzy “Czy rzeczywiście jesteśmy ofiarami neokolonializmu?”

  1. Bior
    13 października 2015 at 09:21

    Nie możemy się obrażać na Niemców, Amerykanów, Rosjan za to, że działają w swoim interesie. Napiszę więcej, nie możemy im mieć za złe, że mówiąc o solidarności europejskiej, robiąc medialne zasłony dymne ukrywają swoje rzeczywiste cele przed obcymi narodami, którymi chcą manipulować w celu osiągnięcia własnych zysków. Działania tych państw mają na celu utrzymanie własnego dobrobytu kosztem innych narodów. Oczywiście możemy się obrażać i mówić o nadrzędnych uniwersalnych prawach, humanizmie, równości, sprawiedliwości ale z takimi poglądami radzę wrócić na Ziemię za 1000 lat bo może wtedy dorosniemy cywilizacyjnie do takiego pojmowania i urządzenia świata. Na większość procesów globalnych nie mamy jako państwo wpływu bo jesteśmy słabi, możemy się tylko im przyglądać i dostosowywać. Nie mając zbyt wielu atutów w globalnym wyścigu moglibyśmy pokusić się o jedność narodową. Społeczeństwa, w których słowa braterstwo, zaufanie, godność i honor nie są tylko pustymi hasłami mogą więcej i to wiadomo już od starożytności. Jednakże i na tym polu zasiano ziarno atomizacji, które w Polsce trafiło na bardzo podatny grunt. Zachodni guru przedstawili Polakom jako obowiązującą, krwiożerczą wersję kapitalizmu, w której człowiek się nie liczy a im bardziej jest bezlitosny dla współbratymca tym bardziej wpisuje się w ten nowoczesny i modny trend. Stosunki społeczne opisane jako “pan i cham” mają się w Polsce bardzo dobrze. Począwszy od nagminnego udowadniania przez klientów marketów kasjerkom gdzie ich miejsce po kierowników na najwyższych stanowiskach w korporacjach, którzy widzą w swoich podwładnych jedynie charujące “mięso”. Pełna atomizacja społeczeństwa i brak zaufania powoduje, że cała energia idzie na wewnętrzną walkę pomiędzy jednostkami i grupami społecznym. Nie starcza już sił żeby coś wspólnie zbudować. A dodatkowo to wszystko dzieje się za cichym przyzwoleniem instytucji stających na straży moralności. Biorąc to wszystko pod uwagę nie widzę żadnych szans na pozytywne zmiany w Polsce. Gdzie nas wicher historii zaniesie tam będziemy.

    • krolowa bona
      13 października 2015 at 10:14

      Analitycznie rzecz biorac zgadzam sie z wywodem komentatora @Bior

    • leming
      13 października 2015 at 14:53

      no to już podnoszę ręce do góry. jakiego języka mam się uczyć ? kto będzie moim panem ?. jesteśmy zatomizowani. a co robimy żeby się odatomizować. ? dlaczego ulegamy macherom różnej maści ? dlaczego słowo zachodni ma u nas zawsze pozytywną konotację ? odpowiedź jest prosta. dlatego że król Kazimierz Wielki nie miał potomka.Gdy zmarł nauczyliśmy się handlować Polską i polskością. Bo czas tego króla był za krótki byśmy naprawdę zostali narodem. na dobre i złe. a więc podnoszę ręce do góry, bo nas polaków jest tak mało.

    • wieczorynka
      13 października 2015 at 18:41

      Podpisuję się pod komentarzem.

  2. daniel
    13 października 2015 at 15:28

    O co ta wrzawa? Bezrobotny Polak to tylko i po prostu Polak, który długo świętuje zwycięstwo nad komunizmem.

  3. inicjator
    13 października 2015 at 15:36

    Jesteśmy ofiarami neokolonializmy w ok. 60%.
    Reszta to nasze niezgulstwo i głupota.

  4. wieczorynka
    13 października 2015 at 18:38

    Do Polski w pierwszej kolejności przyjechali ekonomiści np. Jeffrey Sachs, który pomagał w terapii szokowej, mówiąc po naszemu szoku bez terapii. Wcześniej doradzał w Ameryce Łacińskiej, skutki znamy. Ponieważ transformacja w wykonaniu przyjezdnych ekonomistów była skuteczna zatem dalsze czytaj bardziej drastyczne środki nie były potrzebne.

    • krzyk58
      13 października 2015 at 21:23

      Przypominam sobie, że z Boliwijczycy pogonili
      “swego czasu” demoliberalne dziadostwo
      doprowadzające jak nie przymierzając później w Polsce
      do nędzy miliony – “mieli jaja”…Boliwijczycy! 🙂

  5. klimek
    16 stycznia 2016 at 21:23

    Generalnie uwazam ze caly sens jest demagogiczny , ostentacyjnie i totalnie negujacy ewidentne fakty ! To przecieZ jest odczywiste ze byl tzw plan Balcerowicza a wlsciwie miedzynarodowego FFFFF i FFFFFF ( tak nazwal go premier Malezji ) polegal on na tym zeby pod pozorem reform ekonimicznych dokonac VVV VVVV VVVVV na Polske ! Tak ustlic parametry ekonomiczne i prawne zeby z premedytacja z defincji doprowadzic do ruiny polskie podmioty gospodrcze ! A pozniej z gory upatrzone ukrasc nazywajac to prywatyzacja ! To sa ewdentne fatkty z zacietrzewiem ignorowane przez autora ! Ten kryminalny szwindel jest realizowany do dzisiaj ! W absolutnie nie zmienionej formie Np jedyny na swiecie podatek od kopalin dla KGHM ! Wyprowadanie z niego miliardow dolarow pod pozorem inestycji w egzotycznych miejscach ! Sprzedaz olbrzymich zloz miedzi wartosci kilku milirdow dolarow jakiejs firmie z Kanady pomijac KGHM Tylko czekac kidy kGHM bedzie w ruinie i bedzie …..prywatyzowany Jakos tym kryminalnymi przekretami nie intersuja sie zadne PIS ,BISY i inni psedopatrioci i łzepatrioci !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ogólna

Scroll Up