Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

22 października 2018

Publiczny sceptycyzm wobec afirmowania kwestii imigrantów to nie jest ksenofobia


 Publiczny sceptycyzm wobec afirmowania kwestii imigrantów to nie jest ksenofobia. Jeżeli ktokolwiek publicznie wypowiada się, że jest przeciwko polityce rządu – afirmującej przyjmowanie imigrantów do Polski – to nie znaczy, że ktoś jest ksenofobem, rasistą lub z jakiejkolwiek przyczyny nienawidzi jakichkolwiek ludzi. Kwestia imigracji, jest dokładnie taką samą kwestią polityczną, jak i wszystkie inne – nawet przy uwzględnieniu obowiązujących Polskę zobowiązań z tytułu konwencji międzynarodowych. Każdy może być przeciwny polityce rządu afirmującej, czyli przychylającej się przyjmowaniu imigrantów do Polski, tak samo jak może być przeciwny np. wydawaniu pieniędzy na lekcje religii w publicznej szkole lub inne kwestie polityczne. Taka jest, bowiem istota demokracji, że w ramach pluralizmu – należy dopuszczać dyskusję na każdy temat społecznie i publicznie istotny. W demokracji nie może być tematów tabu, ponieważ wówczas mamy do czynienia z kołtunerią i to najdelikatniej mówiąc.

Niestety wiodąca część zagranicznych mediów w Polsce z niezrozumiałych powodów prowadzi kampanię na rzecz przychylności dla afirmacji kwestii imigranckiej w ogóle w Europie i w Polsce. Jest to robione znanymi już z innych sporów medialnych metodami stygmatyzacji przeciwników i osób niezdecydowanych, w ogóle nie bierze się pod uwagę zdania drugiej strony, obaw i lęków społeczeństwa. Jeżeli ktoś za bardzo logicznie podnosi te kwestie, albo powołuje się w dyskusji na zdanie społeczeństwa, prawie natychmiast jest nazywany w sposób zgodny z logiką mowy nienawiści. To jest nic innego, jak ograniczenie prawa do dyskusji, przez atak na interlokutora. W masie takich zachowań to jest kampania nienawiści, skierowana przeciwko ludziom, którzy odważają się mieć inne zdanie i je wypowiadać.

Drugim zarzutem, delikatniejszym od zarzutu ksenofobii jest twierdzenie, że osoby wypowiadające się negatywnie o kwestii imigracji – uwaga – budują negatywną atmosferę wokół tematu, czym przyczyniają się do – uwaga – wzrostu nastrojów negatywnych, lęków i w konsekwencji – niechęci do imigrantów w Polsce. Co gorsze, już żeby rzecznicy złej sprawy byli w pełni perfidni posuwają się jeszcze do tego, że rzekomo „budujący negatywną atmosferę” ponoszą odpowiedzialność za przyszłe skutki narastania nastrojów antyimigranckich, rasowych, ksenofobicznych, w ogóle jakichkolwiek, ale złych. Oczywiście to jest typowy przykład zgłoszenia fałszywego zarzutu i manipulowania rzeczywistością. Wyjątkowo parszywy i przewrotny, ale w ten sposób można zanegować dokładnie każdy fragment rzeczywistości, więc nawet nie trzeba się wysilać, w zbijaniu takiej argumentacji.

Zjawisko, które w tej chwili obserwujemy można sprowadzić do modelu i wyekstrahować jego konstrukcję teoretyczną, a następnie zastanowić się nad jego penalizacją. Czymże bowiem innym, jak nie łamaniem przyrodzonej godności drugiego człowieka jest odmawianie mu prawa do swobody wypowiedzi, przez manipulację połączoną z publiczną stygmatyzacją opartą na kłamstwie, ewentualnie próbie wywołania u interlokutora lęku przed publicznym przedstawianiem swojego zdania – z obawy przed konsekwencjami w rodzaju – doniesienia jego pracodawcy, że ma określone poglądy, poinformowania o nich rodziny, sąsiadów, przedszkola gdzie chodzą jego dzieci itd. To przerażające, że są dzisiaj ludzie, którzy grożą publicznym nękaniem i szczuciem na człowieka, ze względu na niezgodność jego poglądów z własnymi. To się dzieje dzisiaj, to ma miejsce – są stowarzyszenia i inne podmioty prawne, które próbują się lansować właśnie na zapowiedziach publicznego nękania ludzi.

Jeżeli ktoś nie rozumie, że w dyskusji publicznej mieści się wszystko, co dotyczy spraw publicznych, nie powinien brać udziału w tej dyskusji. Poglądy ograniczające prawo do pluralizmu powinny być stygmatyzowane i być może, – jeżeli prowadzą do działania np. w formie publicznego nawoływania do ograniczenia pluralizmu to powinny być penalizowane i to z elementem ścigania z urzędu. Dlatego i tylko, dlatego ponieważ pluralizm jest podstawą demokracji. Więcej argumentów nie potrzeba, może poza wyjątkiem kraju, który stygmatyzuje i jest w stanie karać za poglądy polityczne, a ściślej za ich wyrażanie. Jednak to już bardziej temat na inne rozważania, chociaż w istocie ten sam problem.

W przypadku pluralizmu i swobody wyrażania własnego stanowiska w bieżących kwestiach politycznych, nie może być mowy o żadnych ograniczeniach, w tym nawet o ograniczeniach wynikających z dyktatury słuszności – dominującej w publicznej retoryce większości.

Tags: , , , , , , , , , , , , ,

7 komentarzy “Publiczny sceptycyzm wobec afirmowania kwestii imigrantów to nie jest ksenofobia”

  1. Onufry Zagłoba
    22 września 2015 at 07:21

    W naszych realiach jeżeli nie popierasz lewackiego ścieku to jesteś faszystą i moherem.

    • krolowa bona
      22 września 2015 at 09:29

      Prosze mnie tu uswiadomic co to jest “byc moherem”, ja nie wiem, bo od lat mieszkam w innej parafi

      • wieczorynka
        22 września 2015 at 21:41

        Po pierwsze uważam,że nick “Onufry Zagłoba” to nadużycie, Sarmata Zagłoba był bardzo życzliwie nastawiony do kraju o nazwie Polska. Wpis Onufry Zagłoba jest właściwie obraźliwy ale nie bawmy się w szczegóły.
        Teraz postaram się wyjaśnić określenie “moher” w polskim znaczeniu są to osoby głęboko wierzące i zgromadzone w okół Ojca Dyrektora, który posiada radio w Toruniu o nazwie Maryja. Wiem, że nie wypada “wcinać” się pomiędzy drzwi a futrynę jednak uznałam, że Pani należą się wyjaśnienia.

      • krolowa bona
        22 września 2015 at 22:38

        @wieczorynka
        Dzieki, Pozdrowienia

  2. wlodek
    22 września 2015 at 07:46

    Onufry,pomieszały ci się pojęcia,szybko do nauki,gdzie Rzym ,a gdzie Krym???

  3. krzyk58
    22 września 2015 at 19:48

    I jak zawsze różnice w ocenie bieżących wydarzeń
    pomiędzy zarządzającymi z ramienia… a Narodem…
    “„Polska, zamiast przewodzić mniejszym sąsiednim sojusznikom z grupy wyszehradzkiej, dawać przykład obrony wspólnych interesów, zdradziła te kraje w sposób przynoszący nam wstyd. Żaden polski rząd by tak na pewno nie postąpił. Dawno nie było przykładu takiego zeszmacenia się. Hańba na nas, nieszczęśliwych. Zostaliśmy odarci z honoru. Będziemy teraz opuszczać oczy przy spotkaniu z ludźmi, którzy byli naszymi przyjaciółmi i wierzyli nam” – piszą oburzeni internauci.

    To jest zdrada! http://www.mysl-polska.pl/627

  4. krzyk58
    22 września 2015 at 19:59

    Cd. Do kom. – końcowy fragment z tytułu na stronie…
    “Cztery kraje były przeciwko.Nie my.
    🙂 🙁 🙁 – Nie My… dlaczego ONY wypowiadają się w imieniu Narodu, kogo ONY reprezentują.
    Na takich samych prawach powiem MY POLACY jesteśmy
    solidarni z suwerennymi decyzjami w sprawie…
    JESTEŚMY z Czechami, Słowacją,Węgrami,Rumunią a także
    z Finlandią!!
    Przepraszamy WAS za “naszych” reprezentantów.
    Jest nam WSTYD!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up