Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

20 września 2017

Odnośnie wysokości płac i generalnego populizmu przed wyborami


 Nie żyjemy w próżni politologicznej, każde zdarzenie, każda deklaracja, każde emocje przed wyborami są ważne, zwłaszcza jeżeli mogą mieć wymiar wyborczy. Dobrze się stało że establishment generalnie zorientował się, że znaczna część społeczeństwa żyje w biedzie, żeby nie powiedzieć w nędzy i bez perspektyw. Jeszcze lepiej, że problem niskich dochodów Polaków, w ogóle pojawił się jako „temat” w naszym życiu publicznym. Było przecież duże ryzyko, że głównym tematem kampanii wyborczej będzie Ukraina. Jednakże zaczyna lekko przerażać poziom populizmu, jaki uwalnia się z dwóch głównych stron politycznego sporu o słuszność. Jedni mówią coś o 500 zł na każde drugie dziecko, inni coś niezrozumiałego o pieniądzach dopłacanych dla ludzi którzy pracują, ale mało zarabiają. Szczegóły nie mają znaczenia, bo to jedna wielka papka wyborcza, dopiero z niej powstanie coś więcej. Co, to dopiero zobaczymy – będzie to wynik licytowania się stron, podgrzewanego przez media głównego nurtu.

Społeczeństwo musi sobie uświadomić fakt, niestety smutny, ale realny – otóż, 26 lat temu zdecydowaliśmy się w Polsce na likwidację socjalizmu i transformację społeczno-gospodarczą w kierunku neoliberalnego kapitalizmu. Wszystko co się wydarzyło jest konsekwencją przyjętego wyboru. Proszę się nie wykręcać, ale wszyscy, którzy w pierwszych wolnych wyborach głosowaliście za „Solidarnością”, poparliście państwo ten system. Nie ma znaczenia jak świadomie i na ile nas wszystkich potem oszukano. Dzisiaj mamy konsekwencje tamtego wyboru, właśnie jesteśmy w okresie wejścia w poważne systemowe trudności i czy to się nam podoba czy nie, po prostu musimy przez nie przejść, ponieważ nie ma drogi powrotnej, co więcej nie ma żadnej trzeciej drogi, o której swego czasu mówili różni politycy. Świat zewnętrzny poprzez globalizację, wymusza nawet na tak potężnych krajach jak Rosja, czy nawet Niemcy – dostosowanie się. Więc proszę nie mieć żadnych złudzeń, my także musimy się dostosować, żeby przetrwać. Inną kwestią jest to, czy zrobimy to mniej czy bardziej nieudolnie. Liczy się przede wszystkim, to czy w ogóle jesteśmy w stanie zbliżyć się percepcyjnie, a potem systemowo do wyzwań przed którymi stoimy jako państwo, jako wspólnota i jako członek Unii Europejskiej, czy nie? Jak na tą chwilę, trzeba brutalnie powiedzieć, że nawet jeżeli jesteśmy w stanie, to tylko w bardzo ograniczonym zakresie. Czego konsekwencje ponosimy wszyscy, z establishmentem włącznie, ponieważ nie zapraszają go na najlepsze salony, tylko trzymają w przedpokoju, a czasami nawet i przed drzwiami.

Problem przeciętnego dochodu w naszej gospodarce jest problemem systemowym. NIE MA MOŻLIWOŚCI ZADEKLAROWANIA WZROSTU ZAROBKÓW I ŚWIADCZEŃ, to jest w gospodarce kapitalistycznej niemożliwe. Czy to się nam podoba, czy nie – to trzeba się na to zgodzić, ponieważ taka jest logika kapitalistycznego systemu społeczno-gospodarczego, zwłaszcza w wydaniu neokolonialnym. Państwo nie ma wpływu na gospodarkę, w zasadzie wszystko co potrafi, to tylko psuć i mniej lub bardziej nieudolnie coś regulować. Jeżeli ktoś zna pozytywne skutki regulacji państwa na jakimkolwiek rynku, niech je pokaże – mamy najnowszy przykład rynku leków, do jakich patologii doprowadziło działanie i zaniechanie rządu.

W związku z powyższym, nie może być w ogóle problemu, to znaczy nie można w ogóle stawiać względem państwa roszczenia politycznego, w którym ktoś twierdzi, że obywatele mało zarabiają i coś z tym zróbmy. Ponieważ to problem z poza możliwości oddziaływania naszego systemu państwowego w ogóle. Oczywiście możemy tworzyć kolejne miejsca pracy za pieniądze publiczne, tylko trzeba się zastanowić – gdzie jest wytrzymałość systemu? Ponieważ ktoś musi na wydatki budżetowe zarobić, jak wiadomo nasze państwo opiera się na podatku VAT i akcyzie. Jeżeli spadną przychody z tych źródeł, to nie będzie na wypłaty dla urzędników jak również na świadczenia społeczne. Wtedy będziemy mieli rewolucję i konieczne reformy, przeprowadzimy je błyskawicznie.

Trzeba pamiętać, że zapłaciliśmy straszną cenę w okresie transformacji. Po prostu szokującą, tak bardzo, że jak się nad tym co ponieśliśmy zastanowić, to nie da się zrozumieć powodu, dla którego ludzie nie wyszli w naszym kraju na ulice. Wytrzymałość i poświęcenie Narodu było i jest totalne. Obecnie do tej transformacji doszło nam nowe zagrożenie, okazało się bowiem, że ostatnie rządy prawicowe – TOTALNIE ZADŁUŻYŁY POLSKĘ! Mamy na sobie garb długu, który nie poszedł na rozwój, tylko został przeważnie przejedzony, gdyż budżet od lat się nie równoważy i nikomu to nie przeszkadza.

Płace wzrosną w gospodarce wtedy, kiedy będzie więcej zamówień na produkty i usługi, a zarazem wzrośnie efektywność ogólna i ta mierzona jednostkowo. Silnym impulsem systemowym byłyby takie kwestie jak np. dostawy tańszej energii elektrycznej, zmiana dogmatów na rynku pracy umożliwiająca łatwiejsze nawiązywanie i rozwiązywanie stosunku pracy, wzrost eksportu. Wzrost płac, trzeba bowiem czymś napędzać. Samo zadekretowanie wzrostu, nie ma żadnego sensu, w tym znaczeniu że można sobie uchwalić na dowolnym plenum dowolne słupki i dowolne ich wzrosty, a potem wynająć tysiące specjalistów do mierzenia „delty” dynamiki ich zmiany. Tylko to nie zmieni rzeczywistości, do tego potrzeba zwiększenia produkcji np. przetworzonej żywności, a następnie eksportowania jej na masową skalę, na nowe i stare rynki pod własnymi znakami towarowymi, przez własne sieci dystrybucji hurtowej i w ramach własnych grupowań gospodarczych. Przykłady można mnożyć, można szukać rozwiązań, do których mamy zasoby, siłę roboczą, kapitał, ale nie podejmujemy aktywności, ponieważ „niewidzialna” ręka rynku powoduje, że w Polsce biznes powyżej pewnej przeciętnej średniej się nie udaje.

Reasumując – więcej zdarzeń w gospodarce, zmniejszenie kosztów wytwarzania i elastyczność rynku pracy, to są kwestie, które mogą realnie zmienić wysokość naszych przeciętnych wynagrodzeń. To nie jest tak, żebyśmy nie mieli możliwości przebicia szklanego sufitu. Otóż bowiem jedną z metod na dokonanie tego, jest bardzo intensywne poruszanie się pod nim, wówczas jest szansa, że tafla pęknie. Jeżeli chcemy więcej zarabiać, musimy generować i przejmować więcej wartości dodanej jako gospodarka, a to wymaga więcej starania się i posługiwania się metodami i sposobami oraz mechanizmami, jak również przejęcia całej filozofii – od tych, którzy dzisiaj zarabiają na naszej niewiedzy, słabości, czy też co jest niestety częste – serwilizmie.

Dlatego odrzućmy przedwyborczy populizm, patrzmy realistycznie na to, co nam proponują partie polityczne. Odsiejmy piewców ekonomicznej, a przede wszystkim systemowej głupoty. Często nawet najszlachetniejsze intencje, odziane w narodowe barwy to jawne szkodnictwo. PROSZĘ ZAPAMIĘTAĆ, NAWET JAK BYŚMY TO PRZEGŁOSOWALI W REFERENDUM – TO I TAK NIE BĘDZIEMY BOGATSI! (LEPSZE SKUTKI MOŻE DAĆ TUTAJ NAWET MODLITWA). Jak to powstrzymać? To zależy od państwa w najbliższych wyborach, które okazują się o wiele ważniejsze dla Polski, niż byśmy do tej pory przypuszczali. Jeżeli społeczeństwo nie da się nabrać na głupotę wylewaną dzisiaj przez polityków i media, to przetrwamy, a nawet będzie możliwa progresja. Wszystko wskazuje na to, że tym razem będzie na kogo głosować, pojawiła się bowiem ciekawa propozycja polityczna, o czym będziemy rozważać w kolejnych felietonach w najbliższych dniach. Generalnie na bezrybiu i rak ryba!

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

9 komentarzy “Odnośnie wysokości płac i generalnego populizmu przed wyborami”

  1. dr_Wolanin
    21 lipca 2015 at 05:36

    Znakomite ujęcie problemu. Żeby więcej ludzi tak patrzyło na te kwestie.

  2. szary
    21 lipca 2015 at 08:31

    Dzień Dobry.
    Nie byłbym sobą gdybym nie czynił uwag ;).
    Establishment dobrze o tym wie od samego początku że przy zawoalowanej regresywnej skali podatkowej znacząca większość będzie żyła lub zbliżała się do granic biedy. Nawet kiedy tworzy się lewe statystyki i wskaźniki należy znać realia bo jeszcze nieopatrznie przekaże się ludowi prawdę i będzie klops.
    26 lat temu niczego “my” nie wybraliśmy. Bo wybór między obcięciem prawej nogi a obcięciem lewej nogi to żaden wybór. I nie takie “my” bo nawet te rzekomy 62% frekwencji w pierwszej turze (na które nikt nie przedstawił wiarygodnych dowodów) szybko zmieniło się do 25% w drugiej. O tym co działo się w samych komisjach to już nie wspomnę a system wyborczy nie był tak szczelny jak w dzisiejszych czasach. Co do wyboru drogi były jeszcze trzy referenda później. Polecam zapoznanie z faktami. Zgodnie ze średnim rozkładem dla populacji przy statystykach dotyczących tamtych “wyborów” to wybrali się sami przy poparciu najgłupszej (teoretycznie ze średnim rozkładem) części społeczeństwa (nie zapominajmy że jakaś część była przeciw). WIęc nie żadne “my”.
    W kontekście “długu” to właściwie nie jest on nasz bo prawnie wszystkie rządy III RP (i IV) są nielegalne. Tu również nie jest możliwe od tak wymazać fakty (no może za 200 lat albo skutkiem wielkiego kataklizmu) a od momentu naszego przystąpienia do tzw unii (co przypominam nastąpiło na mocy art 90 obecnej Konstytucji) nie jesteśmy państwem suwerennym. Ta sama Konstytucja mówi że obecna RP “jest demokratycznym państwem prawnym”. Skoro “prawnym” to polecam szukać jako że jest co najmniej kilka odrębnych ścieżek które determinują nielegalność niektórych albo wszystkich władz zależnie od ścieżki.
    Pozostaje jeszcze kwestia “długu” i teorii współczesnych “pieniędzy” które to nigdy nie istniały a są bardziej produktem politycznych decyzji w skali geopolitycznym, czymś co na poziomie mikro nazywa się spekulacją oraz wrogim przejęciem. Otóż z pieniądzem jako teorią (bo nawet nie wydrukowanym) jest tak że w każdej chwili można zastąpić go inną teorią. Problem bardziej jest mentalny dla ogółu społeczeństw które zapomniały że podstawą handlu jest towar z towar. Pieniądze towarem nie są a niektórych towarów nie da się wycenić. Ich wycena i sprzedaż to nic jak oszustwo celem kradzieży w majestacie innej teorii zwanej “prawem”.
    Pozdrawiam Wszystkich
    Udanego i Spokojnego dnia życzę

  3. inicjator
    21 lipca 2015 at 16:42

    Już dawno i nigdzie nie czytałem tak doskonałego podsumowania naszej sytuacji społeczno-ekonomicznej po 26 latach.
    Gratulacje dla autora!

    • krzyk58
      21 lipca 2015 at 18:28
    • krzyk58
      21 lipca 2015 at 18:30

      22 Lipca – 70-ta rocznica ogłoszenia

      Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego

      71 lat temu ogłoszono Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. To doniosłe wydarzenie stało się symbolem – pomnikiem wyzwolenia Polski spod okupanta niemieckiego i budowy nowoczesnego, demokratycznego państwa.

      Manifest wzywał do walki z okupantem i ustanawiał Krajową Radę Narodową jako jedyne legalne źródło władzy. Zapowiadał on także powojenną odbudowę Polski w duchu socjalistycznym tzn. takim w którym podmiotem i celem są obywatele wolnej Polski. Manifest w szczególności zakładał:

      1) konfiskatę przez państwo majątku poniemieckiego,

      2) wdrożenie szerokiej reformy rolnej, która rozwiązywał biedę na wsi (nacjonalizacja ziemi obszarniczej i poniemieckiej, tworzenie gospodarstw rodzinnych o powierzchni minimum 5 ha),

      3) odbudowę przemysłu, pracę dla wszystkich i podniesienie płacy,

      4) budowę powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych,

      5) wprowadzenie bezpłatnego szkolnictwa na wszystkich szczeblach,

      6) utworzenie Wojska Polskiego z połączonych oddziałów Armii Ludowej i Armii Polskiej w ZSRR oraz utworzenie milicji obywatelskiej.

      Manifest PKWN i jego pierwsze dekrety były historycznym momentem odrodzenia narodowego. Oddać należy cześć i szacunek wszystkim, którzy w trudnych warunkach walcząc z wrogiem zewnętrznym i wewnętrznym, przyczynili się do realizacji jego założeń. Dzięki ich patriotycznemu zapałowi szybko udało się zrealizować najważniejsze cele wyznaczone w manifeście i stworzyć w powojennej Polsce dogodne warunki do życia i rozwoju, jakich nie było nigdy wcześniej.

      Za;www.kompol.org

  4. wieczorynka
    21 lipca 2015 at 17:23

    Z największą przykrością przyznaję, że w pierwszych wolnych wyborach poparłam Solidarność czytaj wylegujących się na styropianie, czego dotychczas żałuję.
    Sokoro jednak każdemu obiecują jakieś dopłaty, to uprzejmie informuję, że jeden z moich kocurów uwielbia wylegiwać się na styropianie, może należą mu się jakieś dopłaty kombatanckie?

  5. krzyk58
    21 lipca 2015 at 18:47

    Fragment z wystąpienia M. Piskorskiego na Zjeździe Krajowym “ZMIANY” (całość linkowana w dniu wczorajszym)
    w dn.19.07.

    “Wreszcie, jako jedyni w Polsce zdecydowaliśmy się radykalnie odrzucić dorobek tzw. polityki historycznej uprawianej na przestrzeni ostatnich lat przez Instytut Pamięci Narodowej i wszystkie środowiska polityczne głównego nurtu. Sytuacja, w której lider partii określanej jako postkomunistyczna chlubi się rehabilitacją zdrajcy Ryszarda Kuklińskiego jest patologiczna. Dlatego opowiadamy się za radykalnym zerwaniem z nagonką na Polskę Ludową, na okres kilkudziesięciu lat polskiej historii najnowszej, ale przede wszystkim mówimy NIE opluwaniu tych milionów Polaków, którzy wówczas swoją Ojczyznę budowali. Chcemy, by historia najnowsza stanowiła w Polsce przedmiot badań i dociekań naukowych, a nie przyczynek do organizowania nagonek i polowań na czarownice”.

  6. Słońce_Petru
    21 lipca 2015 at 20:13

    w sumie jest tak jak tutaj napisane, nic dodać i nic ująć

  7. Silva rerum
    21 lipca 2015 at 22:11

    “… nie da się zrozumieć powodu, dla którego ludzie nie wyszli w naszym kraju na ulice. Wytrzymałość i poświęcenie Narodu było i jest totalne”

    Mam inne zdanie na temat narodu,którego bezczynność i apatia wcale nie dziwią. “Masa śpi, bo przestała być narodem i zapomniała o swoich bohaterach”
    Masa ma swoich bohaterów, celebrytów,seriale i ogłupiającą rozrywkę w tv, masa zobojętniała nawet na największe przekręty “polskiego rządu”, masie wszystko wisi i powiewa, grill, piwo i pilot telewizora, śmieci z Biedronki i jest super!
    Formatowanie mózgownic reklamami, środkami masowego przekazu zrobiły swoje.
    Ludzie nie są tacy głupi jak nam się wydaje. Ludzie są jeszcze głupsi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up