Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 listopada 2017

Program naprawy państwa pana Kukiza w części dotyczącej mediów zmusza do refleksji


 Na profilu pana Pawła Kukiza w bardzo popularnym medium społecznościowym wymyślonym przez naszych amerykańskich przyjaciół pojawił się taki oto niesłychanie interesujący wpis, który cytujemy w całości, za oryginałem:

A tutaj macie co wg naszego programu naprawy Państwa powinniśmy zrobic z mediami:

3.3 Media

– Zakazy koncentracji więcej niż 20% mediów lokalnych (dziś prawie 90% mediów regionalnych ma jedna grupa : Verlagsgruppe Pasau)

– Zakaz koncentracji powyżej 20% rynku mediów centralnych.

– Kary za rozpowszechniania nieprawdy zwiększone w przypadku nieprawdziwych informacji uderzających w polską rację stanu (kłamstwo oświęcimskie typu „Polskie Obozy”).

– Zakaz reklamy firm państwowych oraz organów władzy publicznej wydawanych w Polsce mediach o kapitale zagranicznym (za wyjątkiem mediów branżowych reklam w mediach wydawanych za granicą do tamtejszego klienta)

– Zakaz zatrudniania w mediach publicznych dziennikarzy pracujących jednocześnie dla mediów zagranicznych (Vide Tomasz Lis – z jednej strony „dziennikarz” TVP z drugiej płacą mu Niemcy wydający Newsweeka) .

– Zakaz reklamy firm państwowych w mediach ukaranych sądowo za publikację nieprawdziwych materiałów sprzecznych z polską racją stanu.

Trzeba przyznać, że to dobrze, że jednak pan Kukiz zdecydował się w ogóle na jakikolwiek program dotyczący naprawy Państwa, to nawet bardzo dobrze z tego co tam widać, że ma on już co najmniej trzy punkty i podpunkty. Jednakże zawartość merytoryczna tego fragmentu zmusza do refleksji, albowiem ktoś kto cieszy się tak poważnym poparciem społecznym, jeżeli prezentuje jakiekolwiek tezy i do tego jeszcze nazywa je programem, po prostu musi liczyć się z krytyką. W tym przypadku – z pełnej i szczerej sympatii do pana Pawła Kukiza, należy uznać, że prawdopodobnie jest to jakaś wersja pośrednia i pan Kukiz zaprezentował nam raczej jeden z „draftów”, części proponowanego programu, bo to co zawiera ta propozycja niestety ZUPEŁNIE DYSKWALIFIKUJE pana Pawła Kukiza z jakichkolwiek kompetencji do zajmowania się sprawami publicznymi w kraju, zwłaszcza tymi dotyczącymi mediów.

W wielkim uproszczeniu, mamy w Polsce pewien system prawa dotyczący środków masowego przekazu, jak również publikowania dowolnych informacji – publicznie. Opiera się to wszystko na Konstytucji, pakiecie ustaw oraz linii orzeczniczej Sądów i Trybunału Konstytucyjnego, która jest niezmiernie ważna dla interpretacji całości właśnie jako działającego systemu, w którym istnieją ustawowe gwarancje, ale i obowiązki podmiotów publikujących. Generalnie podstawą systemu jest konstytucyjna zasada wolności słowa i swobody wypowiedzi, był to temat tak często u nas wałkowany, że nie będziemy zanudzać czytelników. Wystarczy pamiętać, że można publicznie wypowiadać i rozpowszechniać wszystko, biorąc za to odpowiedzialność. Osobistą, jeżeli robi się to pod własnym nazwiskiem, ewentualnie – redakcyjną, którą ponosi solidarnie redaktor naczelny publikatora i jego wydawca, jeżeli pozwala publikować autorom pod pseudonimami chroniąc ich dane osobowe (jak np. w naszym przypadku). Rynek środków masowego przekazu jest w Polsce wolny, ale regulowany i koncesjonowany. W zależności od tego z jakiego rodzaju medium mamy do czynienia wymagane jest określonego rodzaju uzyskanie koncesji lub tylko wpisu we właściwym rejestrze prowadzonym przez określony ustawą organ. Całość systemu nie jest idealna, można o tym poczytać setki artykułów, tworzonych przez ludzi mediów od prawej do lewej, liczy się jednak to, że system jako gwarant wolności słowa i swobody wypowiedzi – co do zasady w ujęciu generalnym funkcjonuje i się sprawdza.

Tymczasem, co w wynika z przedstawionych propozycji pana Kukiza? Niestety jest bardzo źle, albowiem z tego co zaprezentowano, wynika że powróci co najmniej cenzura, ale powoli i stopniowo do tego dojdziemy analizując po kolei poszczególne zapisy:

„- Zakazy koncentracji więcej niż 20% mediów lokalnych (dziś prawie 90% mediów regionalnych ma jedna grupa : Verlagsgruppe Pasau)” – Postulat zakazu koncentracji własności mediów na polskim rynku prasowym jest bardzo ciekawym postulatem, jednakże jest pewien systemowy problem mający dwa źródła. Po pierwsze – co zrobimy ze stanem istniejącym? Czy podobnie jak np. w Federacji Rosyjskiej wydawca będzie zobowiązany odsprzedać udziały w określonym czasie? Może po prostu nastąpi nacjonalizacja? To – właśnie po drugie rodzi poważne problemy z prawem unijnym. O wiele rozsądniej byłoby zaproponować zmianę ewolucyjną tj. stworzyć prawo, wedle którego wydawca mediów lokalnych musi ubiegać się ponownie o koncesję w Okręgu Sądu, na terenie którego wydaje swoje czasopismo w ciągu np. pięciu lat od wejścia w życie ustawy. Brak koncesji oznaczałby konieczność zmiany charakteru medium z lokalnego na ogólnokrajowe. Ustawodawca określiłby wysokość opłaty koncesyjnej progresywnie – za pierwszą koncesję na np. wartość n, w dwóch okręgach na 3n, a w trzech na np. 6n itd. W ten bardzo prosty sposób i absolutnie legalnie – udałoby się wprowadzić regulację mediów lokalnych, na tej zasadzie że jeżeli robiłby to jeden lokalny podmiot w jednym okręgu – płaciłby opłatę symboliczną. Mógłby również za symboliczną opłatę otrzymać licencję ogólnopolską, jednakże zdobycie dwóch lub więcej licencji okręgowych – powodowałoby gigantyczne opłaty zaporowe. Bez zakazów a skutecznie.

„- Zakaz koncentracji powyżej 20% rynku mediów centralnych.” Jeżeli mierzylibyśmy to udziałem w rynku, na zasadzie porównywania audytoriów poszczególnych mediów, to już mielibyśmy do likwidacji co najmniej dwa kanały telewizyjne, będące w rękach prywatnych. Podobnie zniknęłaby pewna „gazeta”, co miałoby prawie na pewno zbawienny charakter na nasz rynek medialny, jednak to horror. Nie można proponować takiego prawa, ponieważ przegramy w każdym sądzie i przed każdym arbitrażem międzynarodowym, dodatkowo będziemy mieli status wolności mediów gorszy niż w Korei Północnej lub tzw. Państwie Islamskim. Są w państwach zachodnich wypracowane wzorce walki z kartelami w gospodarce, wystarczy te modele odpowiednio dostosować i powielić. Uwaga, nie można ograniczać rynku na zasadzie zakazu prowadzenia działalności jeżeli ktoś przekroczy 20% udziałów! Jednak można taki podmiot poprosić, żeby się podzielił, albo zapłacił stosowną opłatę licencyjną itp. Na pewno to jest bardzo delikatna kwestia i nie da się tego zmienić, po prostu dekretując zakaz. To horror, który jeżeli jest rzeczywiście prawdziwy to dyskwalifikuje pana Kukiza publicznie.

„- Kary za rozpowszechniania nieprawdy zwiększone w przypadku nieprawdziwych informacji uderzających w polską rację stanu (kłamstwo oświęcimskie typu „Polskie Obozy”).” Tutaj to już mamy problem podwójny. To w ogóle „nie tak”, tego typu zestawienie zakazu z obszarem pojęciowym normowanym przez kategorie nadrzędne dla systemu politycznego to szaleństwo, to kres wolności. Co to bowiem znaczy – nieprawdziwa informacja, uderzająca w polską rację stanu? Czy ktoś jest w stanie to zdefiniować? Po pierwsze o jakiej kategorii prawdy mówimy? Pewno chodziło o prawdę materialną (obiektywną)? W uproszczeniu tj. taka prawda jaką możemy udowodnić – ustalić stan faktyczny (odpuśćmy sobie szczegóły na czym opieramy dowody o proces dowodzenia chodzi o to, że organa administracji i sądownictwa wydają orzeczenia na podstawie stwierdzenia obiektywnego stanu faktycznego). Bo w przypadku prawdy formalnej wchodzimy w rozważania o koherencyjności na gruncie filozoficznym, a patrząc na nią w systemie prawa (z czym są kłopoty) dochodzi do zdefiniowania prawdziwości w obrębie zbioru logicznego norm prawa albo innego rodzaju reguł, twierdzeń itd. Ze względu na złożoność tych faktów mamy w systemie prawa zasady materialnego i formalnego dochodzenia do prawdy i „gmeranie” przy tym, w rodzaju definiowania jedynie słusznej słuszności, to po prostu idiotyzm.

Jednakże nie istotne, przyjmijmy że nagle w naszym kraju pojawi się wielki głos mądrości, dobiegający z głębokiej studni gdzieś np. pod Łodzią i ten głos, będzie nam mówił jak wyrocznia w Delfach, co jest prawdą, a co nie jest. Powstaje jednak drugi problem – uderzania w polską rację stanu? Tutaj, można napisać osobny artykuł w odcinakach na dwieście stron, a nie wyczerpałoby się tematu. W wielkim uproszczeniu, mówimy tutaj o nadrzędnym interesie państwowym, wyższym nad wszystkimi innymi interesami, wspólnym dla większości obywateli i służącym dla dobra państwa i jego obywateli, zawsze wyrażającym interes na rzecz danego państwa. Można postawić hipotezę, że nie jest zgodne z racją stanu takie działanie lub zaniechanie, które jest sprzeczne z suwerennością danego państwa, chyba że jej ograniczenie – tutaj uwaga, ma na celu wzmocnienie tej suwerenności. Proszę się nie śmiać, to nie jest „masło maślane”, na takiej wykładni idei przecież opiera się nasze członkostwo w Unii Europejskiej, gdzie dobrowolnie zrzekliśmy się części suwerenności w traktatach, żeby na nowo ją zdefiniować w ramach Unii, jako nową (jeszcze nie wiadomo jaką) nadrzędną podmiotowość Wspólnoty. Problem z uderzeniem w rację stanu jest jednak totalny, bo jeżeli ograniczylibyśmy definicję do uderzenia w suwerenność lub w przyjęte zobowiązania członkowskie i sojusznicze, to jest w sumie prosto – można otworzyć Bramę Straceń i wieszać, da się udowodnić wszystko, stosunkowo prosto. Jeżeli jednak uznajemy, że np. naszą racją stanu, czyli interesem nadrzędnym jest trwanie państwa i Narodu, to już się sprawa komplikuje, bo jak np. ocenić transformację, w wyniku której dziecko w Polsce to luksus, prawie 3 mln Polaków wyjechało z biedy z kraju, a rząd drażniąc sąsiednie supermocarstwo termonuklearne udaje, że dba o rację stanu? Nie ma co ukrywać, ale z trwaniem państwa mamy cykliczny problem od mniej więcej prawie trzystu lat, natomiast to że Naród przetrwał te wszystkie zawieruchy to prawdziwy fenomen.

Definiowanie zasady ogólnej przez casus na zasadzie odwołania do „polskich obozów”, też jest trudne w warstwie logiki formalnej, albowiem np. w tym konkretnym przypadku, było też tak, że w niektórych byłych niemieckich obozach koncentracyjnych po wojnie – skoncentrowano ludność niemiecką, śląską i patriotów polskich, którzy nie podobali się nowej władzy i jej potężnym sojusznikom. Czyje to były wówczas obozy? Nie można na gruncie naszego prawa definiować zasad kazuistycznie, to się nie sprawdza.

„- Zakaz reklamy firm państwowych oraz organów władzy publicznej wydawanych w Polsce mediach o kapitale zagranicznym (za wyjątkiem mediów branżowych reklam w mediach wydawanych za granicą do tamtejszego klienta)” Tutaj trzeba się zastanowić, kto to pisał? Czy osoba która to napisała – może coś przypadkiem skasowała z szyku zdania? Chodzi o to, żeby zrozumieć co autor miał na myśli, bo zaprezentowany postulat jest nieczytelny. Kiedy to organy władzy publicznej reklamowały się w mediach o kapitale zagranicznym? Poza tym, mamy niezgodność z prawem unijnym, bo nie możemy W ŻADEN SPOSÓB dyskryminować podmiotów z Unii Europejskiej (i krajów z jakimi Unia ma stosowne umowy), jeżeli chodzi o dostęp do rynku. Można zrozumieć niechęć pana Kukiza do mediów zagranicznych w Polsce. Jednakże nie da się cofnąć decyzji już podjętych, chyba że nacjonalizujemy? Można doradzić coś innego, zamiast tych wszystkich w pewnej mierze nienawistnych i dyskryminujących zapisów co do mediów z obcym kapitałem, stworzyć inny obowiązek. Wystarczyłoby jedynie, żeby każde medium w Polsce miało obowiązek wraz z każdym wydaniem na pierwszej stronie publikować w uproszczeniu strukturę swojego kapitału właścicielskiego. Media wyświetlane, powinny po prostu takie plansze co jakiś czas wyświetlać lub dawać informację na pasku na dole ekranu. To by wystarczyło, żeby otworzyć Polakom oczy i uwrażliwić społeczeństwo.

„- Zakaz zatrudniania w mediach publicznych dziennikarzy pracujących jednocześnie dla mediów zagranicznych (Vide Tomasz Lis – z jednej strony „dziennikarz” TVP z drugiej płacą mu Niemcy wydający Newsweeka) .” Najlepiej, żeby w ogóle nie było mediów publicznych, być może wówczas takie propozycje jak wyżej przedstawiona po prostu nie hańbiłyby osób je przedstawiających i nie „ryły psychiki” osób, które to czytają – przypomnijmy z czystej sympatii. Dlaczego bowiem mamy stygmatyzować dziennikarzy? Rynek jest taki jaki jest, w Polsce jest wolność zatrudnienia – jeżeli ktoś chce, może pracować nawet dla mediów rosyjskich lub ukraińskich! Dlaczego osoba pracująca gdzieś na część etatu ma sobie nie dorobić? Przecież dowolne medium jest legalnie działającym podmiotem w Polsce? Dodatkowo przeraża ta stygmatyzacja, jednego ze znanych dziennikarzy, co do którego można mieć oczywiście dowolne zdanie, jednakże to nie tymi sposobami rozwiązuje się problemy. W istocie bowiem jeżeli byśmy dokładnie przyjrzeli się samej istocie telewizji i w ogóle mediów publicznych, jako finansowanych z publicznych pieniędzy, możemy udowodnić, że pracujące w nich osoby są w jakiejś ułomnej formie urzędnikami państwowymi. Dlaczego więc niektórzy z nich zarabiają tak dużo? Czy telewizja publiczna nie może zamiast jednej „gwiazdy” zatrudnić w tych samych pieniądzach kilku osób równie zdolnych i dać im szansy? To jest klucz do rozbicia medialnych rodów, a nie majstrowanie przy cudzych portfelach. Każdy musi sobie jakoś dawać radę i nawet przywołany przez pana Kukiza pan dziennikarz, też ma pełne prawo do zatrudniania się i niech mu nikt, tego prawa nie ogranicza. Nie da się po prostu zrozumieć takiego podejścia. Poza tym, co z pracującymi w polskiej sekcji pewnego radia należącego do pewnego małego kraju, który jest dla nas Polaków szczególnie ważny?

„- Zakaz reklamy firm państwowych w mediach ukaranych sądowo za publikację nieprawdziwych materiałów sprzecznych z polską racją stanu.” Najlepiej, żeby firm państwowych było jak najmniej. Jeżeli jednak już się mają reklamować, niech to robią najskuteczniej jak się da, jak chcą i gdzie tylko się da. To jest istota kierunku spojrzenia na to zagadnienie, nie można patrzeć na to jak władca dzielnicowy! Problem sprzeczności z polską racją stanu, jak już wiemy to osobne zagadnienie. Generalnie można to sobie wyobrazić, ale musiałoby to mieć jakieś ograniczenie do okresu trwania tejże kary, bo istotą naszego systemu wymierzania sprawiedliwości jest przywracanie „sprawcy” społeczeństwu. Więc ukaranie zakazem raz na zawsze, byłoby bez sensu i silnie krzywdzące dla wszystkich zainteresowanych, bo co jeżeli w państwie pana Kukiza, najbardziej popularne stałoby się medium, właśnie za to że publikuje materiały nieprawdziwe i sprzeczne z polską racją stanu, wedle pana Kukiza, ale nie wedle milionów innych Polaków?

Generalnie źle się stało, nawet bowiem nieoszlifowany dokument i jak przyjmujemy – wstępny, nie miał prawa być opublikowany nawet w takiej formule. To poważna porażka, deklasująca pana Kukiza państwowo i intelektualnie, czy też może raczej jego doradców. W ogóle sam pomysł oferowania prostych i banalnych rozwiązań na poziomie oderwanym od jakiejkolwiek bazy interpretacyjnej jest chybiony. Mamy tutaj na żywo przypadek, co to znaczy postulat zmiany prawa w ogóle, który lansowała pewna inna kandydatka w ostatnich wyborach.

Na tym poziomie odniesienia na którym najlepiej jest, żeby się pan Kukiz pozycjonował, lepiej byłoby, żeby nie wychodził poza zakresy pojęć generalnych – jak wolność, równość, a jak już coś proponuje, to również w kategoriach generalnych np. poprzez obniżenie podatków. Zejście na konkrety to już jak widać kłopot.

Całość powoduje, że trzeba się panu Kukizowi i jego wyłaniającemu się otoczeniu, bardzo dokładnie przyglądać. Co więcej, trzeba być w tym bardzo krytycznym, albowiem nie można oddać władzy w kraju w ręce kogoś, kto uważa powyższe, za prawdę objawioną Narodowi. To musi być pomyłka, bardzo byśmy chcieli, żeby to była pomyłka.

Tags: , , , , , , , , , , , , , , ,

14 komentarzy “Program naprawy państwa pana Kukiza w części dotyczącej mediów zmusza do refleksji”

  1. Gniewna Zjadaczka Ogórków
    10 czerwca 2015 at 06:04

    Kukiz ma kreta w swoim otoczeniu, który podrzuca mu takie gówna

    • krzyk58
      10 czerwca 2015 at 08:18

      A MOŻE to Kukiz “robi” za kreta?

  2. wieczorynka
    10 czerwca 2015 at 16:23

    Może nie całkiem zgodne z treścią artykułu, jednak warto przynajmniej się zastanowić. Wróci cenzura? i bardzo dobrze jak twierdzą niektórzy humaniści pamiętający czasy PRL. Z Cenzorem w czasach PRL autor tekstu rozmawiał, dyskutował i uzgadniał i udawało się osiągnąć kompromis, tak było z prozą,poezją, tekstami piosenek itd. Aktualnie niby nie mamy cenzury jednak nie pożądany tekst zupełnie się nie ukazuje, czyli w jakim okresie było więcej demokracji?

    • krzyk58
      10 czerwca 2015 at 19:02

      Autocenzura. Piszący na wyścigi trafiają w oczekiwania
      chlebodawców(głównie niemieckich).

      Pozdrawiam

      • wieczorynka
        10 czerwca 2015 at 22:03

        Żeby tylko autocenzura, ja odnoszę wrażenie, że polskie dziennikarstwo wręcz licytuje się kto jest większym rusofobem. Nie wypada mi napisać jakie mam zdanie o osobach, które swój światopogląd uzależniają od ilości pieniędzy za oficjalne poglądy. Również pozdrawiam.

  3. inicjator
    10 czerwca 2015 at 18:34

    Kukiz powinie się dobrze przyjrzeć swemu otoczeniu i spokojnie przemyśleć co po kolei robić, żeby nie zawieść zaufania swoich wyborców.

  4. yuzek
    10 czerwca 2015 at 19:22

    Sprawa jest ciut poważaniejsza niż się Kukizowi – a przy okazji całej reszcie populacji między Bugiem a Odrą – wydaje a rozwiązania jakie proponuje są obarczone jakością „Polnische Wirtschaft” czyli DZIADOSTWO. Sprawę jasno klaruje Noam Chomsky w swoim artykule z października 1997!!: What Makes Mainstream Media Mainstream (http://www.chomsky.info/articles/199710–.htm ): media to jest dzisiaj BIZNES i tylko BIZNES taki jak handlowanie śledziami: czyli SŁUŻY DO ZARABIANIA PIENIĘDZY a nie żadne „populistyczne” bzdety jak prawa człowieka, wolność wypowiedzi, etc. Całość jest w rączkach KONCERNÓW MEDIALNYCH i brudu zza paznokcie nie dam za to kto jest w Rpjakiśtamnumer właścicielem jakiś tam „mediów”. W jakiś sposób wiem, kto jest właścicielem Radio Maryja, NIE, – i na tym koniec. Ażeby było jasno i klarownie to twierdzę, że ostatnia „sprzedaż” TVN jakimś „burakom amerykańskim” jest klasyczną false flag (a kto wie kto jest właścicielem tego „buraka amerykańskiego” i wcale bym się nie zdziwił gdyby to był „XXXXXXXXXXXX” a może „Poroszenko/Walzman” – notabene, dzięki zamachowi zorganizowanemu przez USA a rąsiami Sikorskiego, został prezydentem „Ukrainy” i wtedy sprzedał swój biznes „czekoladowy” (żeby nie było „konfliktu interesów”) ale „zapomniał” sprzedać swój koncern medialny (bo idiotą nie jest, kto widział głupiego Żyda – stawiam piwo, dobre bo nie polskie siki)……..see: next post!!

    SZANOWNY PANIE – NIESTETY JEDNO Z NAZWISK O JAKIM PAN WSPOMNIAŁ NIE SPEŁNIA WYSOKICH STANDARDÓW ETYCZNYCH NASZYCH CZYTELNIKÓW I DLA ICH DOBRA – WYPRZEDZAJĄC EWENTUALNE SKARGI MUSIELIŚMY JE OCENZUROWAĆ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  5. yuzek
    10 czerwca 2015 at 19:23

    I w takiej sytuacji tak a nie inaczej należy analizować całą sprawę, wyciągać wnioski i proponować działania. Nie po to się wymyśliło „globalizację”, „wolny rynek” żeby cokolwiek mogło przeszkadzać ZARABIANIU PIENIĘDZY – WSZELKIMI DOSTĘPNYMI SPOSOBAMI (reklamy, prawa autorskie, fundacje, „nagrody”, „autopromocja”, opłaty reprograficzne, etc, etc a najmniej w tym jest przychód ze sprzedaży do KONSUMENTÓW) a co jest tożsame z oszczędzaniem zarobionej kasy choćby przez unikanie płacenia podatków, etc.
    Zarabianiu kasy przez MainStreamMedia służy np. całe ustawodawstwo „praw autorskich” przedstawiane oczywiście jako ochrona autorów co jest oczywiście nadużyciem bo służy do ZARABIANIA PIENIĘDZY przez koncerny medialne.

  6. yuzek
    10 czerwca 2015 at 19:24

    Naprawa jest możliwa tylko w jeden sposób:
    – państwo – a nie „państwo” jakim jest Rpjakiśtamnumer – posiada suwerenność w działaniu na swoim terytorium co odnosi się również do porządku medialnego,
    – media MUSZĄ żyć z tego co WYPRODUKJĄ i SPRZEDADZĄ TYM, PŁACĄ KUPUJĄC produkt (gazeta, portal, film, piosenkę, etc) i do kosztów winno się zaliczyć TYLKO KOSZT PRODUKCJI – pisanie dziennikarzy, zdjęcia, redakcja, sekretarka, sprzątaczka, ochrona – a nie „KOSZT UZYSKANIA PRZYCHODU”!!! i to jest kluczowa kwestia. I NIE MA ŻADNEGO ŁĄCZENIA/ŻADNYCH FUZJI/ŻADNYCH „SYNERGII”. Całość pozostałych przychodów (poza „kosztem produkcji” jw.) winien podlegać opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Jeżeli się wymaga od każdego z nas abyśmy żyli z tego co otrzymamy za SWOJĄ PRACĘ (np. na umowach śmieciowych) to prosta uczciwość wymaga aby tą samą zasadę zastosować w odniesieniu do KORPORACJI MEDIALNYCH. Nawet do tych MIĘDZYNARODOWYCH KORPORACJI MEDIALNYCH. A jak im się nie podoba, to gdzie mają napisane, że „MUSZĄ DZIAŁAĆ” w RP/EU?

  7. yuzek
    10 czerwca 2015 at 19:25

    To nie są abstrakcyjne czy wydumane postulaty (pomimo, że Chomsky swoje napisał w 1997 – to jest ważne bo to okres w którym rządziła banda Clintona (Summer, Rubin, etc, etc) od którego zaczęły się wszystkie problemy ŚWIATOWE: zadłużenie, bieda, nierówności, „TERRORYZM”, etc, etc.) . Te same postulaty i hasła – a co więcej – dzisiaj działają, oczywiście, ze względu na okoliczności można powiedzieć, że WALCZA liczne organizacje „na zachód od Odry” czyli w Europie i USA. A poza tym internet ani technicznie ani energetycznie nie wytrzyma wymaganiom „przedsiębiorców” jakimi są MIĘDZYNARODOWE KONCERNY MEDIALNE.
    Osobnym przypadkiem jest internet: winien być traktowany jako CYWILIZACYJNE DOBRO WSPÓLNE LUDZKOŚCI a jako takie musi spełniać warunki przewidziane przez Powszechną Deklarację Praw Człowieka ONZ z 1948 (wszystkie „kwity” po tym okresie – do kosza) czyli w żadnym przypadku nie może służyć do ZARABIANIA KASY przez koncerny medialne.

  8. yuzek
    10 czerwca 2015 at 19:26

    A jeszcze innym przypadkiem jest kwestia „mediów publicznych” w RP. Nie wiem, czy publika w RP wie na co idzie opłata zwana „abonamentem”. Oczywiście idzie na opłacenie ludzi zaludniających pałac RTV w Warsiawie, grzanie herbaty/kawy samochody służbowe czy smartfony LTE, stroje (a jakże) ale przede wszystkim to IDZIE NA PRZELEWANIE KASY koncernom medialnym upostaciowanych w „producentach/grupach producenckich/syndykatach dziennikarskich jak ten kierowany przez Blumsztajna/etc” – bo te byty są IMAMENTNĄ częścią koncernów medialnych. A co z tym fantem zrobić? No proste WYDASZ TYLE ILE DOSTANIESZ Z ABONAMENTU a ponieważ abonament płacą ludzie w Pcimiu, Włodawie, Suwałkach a nie tylko ci w Warsiawie (akurat tu mam b.poważne wątpliwości czy te „lemingi/słoiki” z Warsiawy cokolwiek płacą: latami przyzwyczaili się do życia „z innych”) to CENTRALNA TV czy PR musi być zlikwidowana a wtedy utworzyć REGIONALNE (w naszych warunkach „wojewódzkie”) TV i PR pozostające WŁASNOŚCIĄ społeczeństw REGIONÓW i POD SPOŁECZNYM NADZOREM.
    I JESZCZE JEDNO: te „społeczne” TV i PR BĘDĄ PLATFORMĄ dla tych co chcą coś powiedzieć, zaprezentować. Dziennikarz chce coś powiedzieć, mówi. Artysta chce coś pokazać/powiedzieć/zaśpiewać/zatańczyć – proszę bardzo: masz wolny dostęp ALE ŻADNEJ KASY. BO TE REGIONALNE PRZEKAZIORY nie są od zarabiania tylko od zapewnienia WOLNOŚCI WYPOWIEDZI-WOLNOŚCI TWORZENIA czyli wszystko w zgodzie z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka z 1948. Śledzie z beczki proszę sprzedawać tam gdzie się handluje śledziami z beczki.

  9. yuzek
    10 czerwca 2015 at 19:29

    A tera niech mi ktoś powie – świadom, że na „świecie” się walczy o te klocki – czy widzicie jakąś „siłę polityczną”, „elitę naukową”, „elitę kulturalną” ( HA, HA – w Rpjakiśtamnumer to są określenia wewnętrznie sprzeczne), która coś takiego zaproponuje?
    „DLATEGO NIKT NIE PRZYZNAJE SIĘ DO SWOICH BŁĘDÓW BO JESZCZE W NICH TRWA. SEN MOŻNA OPOWIEDZIEĆ PO PRZEBUDZENIU. (a to Seneka a nie żaden „Michnik”, „Blumsztajn” czy profesor XYZ czy profesorka ZYX czy docent Maruszeczko z Akademii Tańca i Humoru w w Bielsku-Białej).
    >>>><<<<…….<<<<>>>>
    A GENERALNIE POZDRAWIAM
    – “NACZ-BLOGERA” (b.cenię chociaż momentami się nie zgadzam)
    – towarzystowo czytające OPol… i postujące (też się niekiedy nie zgadzam ale zawsze coś dają poznawczo)
    I

  10. Kodłuch
    10 czerwca 2015 at 21:40

    Pan K. nie jest z mojej bajki – choć na niego głosowałem protestując na swój sposób…
    Uważam go nadal za łącznik pomiędzy dwoma stronami monety na której z jednej strony jest skorumpowany PiS z drugiej równie skorumpowane PO.
    Niemniej uważam że każde mądre zdania czy pomysł, nawet od kogoś kto skakał na Majdanie i wrzeszczał “sława upadlinie” i przez co ma na rekach krew tysięcy pomordowanych niewinnych osób – należy popierać!
    🙂

  11. Krakauerka
    12 czerwca 2015 at 15:05

    Dzięki Krakauerowi za krytykę! Tylko zapomniał pan do kogo kierowany jest ten program. Nie do politykiera dobrze osadzonego w swej roli, lecz do statystycznego wyborcy, który na prawie unijnym się nie zna. A on to zrozumie. Sposoby na osiągniecie tego by media były w Polsce “wolne nie na papierze” i niesterowane przez grupy interesu, mogą być różne. Ale wyłożenie sposobu osiągnięcia tego statystycznemu wyborcy jest już niewykonalne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up