• 17 marca 2023
    • Paradygmat rozwoju

    Konflikt z Chinami jest już tylko kwestią czasu

    • By krakauer
    • |
    • 30 maja 2015
    • |
    • 2 minuty czytania

    Konflikt z Chinami jest już tylko kwestią czasu, skala nakręcania spirali wojennej wokół Chin stopniowo zbliża się do stanu samowyzwolenia. Strategia, jaką przyjęli Amerykanie wobec Chin, to strategiczne okrążanie mające na celu umożliwić najbardziej skuteczne projektowanie siły w regionie, w taki sposób żeby trzymać potencjał Chin na dystans od własnych brzegów, przy pełnej zdolności rażenia terytorium Chin kontynentalnych.

    Amerykanie postawili na nowe potężne technologie wojskowe, prawdopodobnie wybiorą konfrontacje zamiast drogi miękkiego włączenia Chin do globalnego podziału władzy i wpływów. Powodem, który o tym zadecyduje jest olbrzymi dług USA wobec Chin, którego nie da się spłacić bez konsekwencji dla własnej gospodarki. Amerykanie nie pamiętają o wojnach opiumowych, a zarazem ich władze nie widzą nic złego, jeżeli od czasu do czasu, trzeba kogoś zbombardować.

    W konfliktach chodzi o to, żeby znajdywać ich rozwiązanie. Wymaga to empatii i czasami próby spojrzenia na problemy z innej perspektywy niż własna. Jednak to wymagałoby od USA rezygnacji z pozycji dominującej i co ważniejsze – ciągłego zgłaszania pretensji do jej zajmowania.

    Niestety jak wszystko na to wskazuje, obecny konflikt w Azji jest dopiero w fazie koncentracji potencjałów – najwyraźniej świadczy o tym chińska budowa floty. Przy ich potencjale, nawet oparcie się na stosunkowo starych technologiach własnych i nieco nowszych, ale droższych rosyjskich, może stworzyć wynikowe zagrożenie, nawet dla takiej potęgi jak US Navy. Dlatego prawdopodobnie ewentualny konflikt będzie miał prekursora, tj. konflikt wstępny, będący konfliktem zastępczym, w którym Chiny wystąpią z jednej strony samodzielnie a z drugiej jedno lub koalicja państw regionu. W zależności od jego przeprowadzenia, tj. skali upokorzenia Chin lub chińskiego triumfu – konflikt właściwy wydarzy się wcześniej lub może się w ogóle nie wydarzyć, jeżeli Ameryka wykorzysta swoją władzę ekonomiczną do próby izolowania Chin po tym pierwszym konflikcie.

    Właśnie takie działanie jest prawdopodobnie najbardziej możliwe, ponieważ jest dla amerykańskich celów najbardziej korzystne pod względem skali nakładów do możliwych uzysków. Obecny rozwój Chin jest finansowany eksportem wszystkiego, ten kraj stał się fabryką świata. W wypadku pojawienia się pretekstu politycznego, jakim może być dobrze opracowana propagandowo rzekoma wojna napastnicza Chin, przeciwko mniejszemu i słabszemu przeciwnikowi – będzie można zrobić wszystko, żeby Chiny gospodarczo izolować.

    Byłaby to szokująca wojna gospodarcza, na niespotykaną dotychczas skalę, w której jedne kraje handlowałyby z Chinami na dotychczasowych zasadach, a inne w zależności od posiadanych możliwości starałyby się ten handel ignorować, albo nawet ograniczać. Właśnie te możliwe ograniczenia mogą być zarzewiem przyszłej serii konfliktów, w których Chiny będą stopniowo przegrywały. O ile, bowiem Amerykanie nie tkną rosyjskich statków, a europejskie i należące do generalnie rozumianego Zachodu do portów chińskich już nie przypłyną, to wszystkie inne mogą mieć problem z przejściem przez cieśniny Azji Południowo-Wschodniej, nie myśląc nawet o wejściu na Pacyfik, gdzie dominacja US Navy jest od II Wojny Światowej NIEPODWAŻALNA. Nie będą to jakieś nadzwyczajne wydarzenia, wystarczy odpowiednio nagłośnić jeden incydent, a kto dominuje w globalnym przekazie medialnym, chyba nie trzeba nikomu przypominać.

    Inne kraje świata muszą się na ten konflikt przygotować. Chodzi przede wszystkim o gotowość na szok ekonomiczny, jaki spowodowałoby przeprowadzenie operacji izolacji Chin. Niestety pojawiają się tutaj pewne analogie, wobec obecnych sankcji przeciwko Federacji Rosyjskiej, gdzie zarówno konflikt wywołany na Ukrainie jak i cała polityka bezprawnych sankcji wobec tak olbrzymiego kraju – mogą dostarczać doświadczeń do przyszłej rozgrywki z Chinami.

    Nie ma dobrego scenariusza dla Azji, co ciekawe Chiny jak do tej pory zrobiły wszystko, żeby ich polityka nie była odbierana, jako agresywna w rozumieniu dążenia do dominacji. Wykreowanie obrazu Chin, jako agresora, krzywdzącego mniejsze i słabsze kraje regionu to scenariusz wstępu do przyszłego uzasadnienia postępującej spirali agresji. Nie minie dużo czasu, aż będziemy oglądać pełnometrażowe filmy o tym, jakim to groźnym drapieżnikiem są Chiny, potem będzie już tylko gorzej.

    W naszym interesie jest zrobienie wszystkiego, co jest możliwe, żeby wesprzeć realizację idei „Nowego Jedwabnego Szlaku”, który jest strategią inkluzywnego włączania się Chin do globalnej gospodarki. Wówczas, w przypadku konfliktu sprowokowanego przeciwko temu państwu, nie będziemy zmuszeni, – jako cała Europa – do uznania ewentualnego dyktatu ograniczenia handlu z Chinami drogą morską. To działanie ma wymiar globalny, ponieważ może w znacznym stopniu ograniczyć scenariusz agresji przeciwko Chinom, której skuteczność w przypadku istnienia wydajnego połączenia lądowego z Europą, będzie znacząco ograniczona.

    Na tle możliwego scenariusza wydarzeń, widać jak ważnym elementem światowego porządku jest współpraca Europy z Federacją Rosyjską, jako kluczowym gwarantem globalnego pokoju i bezpieczeństwa. Zarówno Europa jak i Chiny potrzebują Rosji, wszystkie trzy systemy są współzależne i mogą czerpać jeszcze większe korzyści z tej współzależności. Doskonale rozumieją to w Waszyngtonie, w tym również to, że nie ma dla nich uprzywilejowanego miejsca w takim układzie, a za bilet nie mają ani ochoty, ani już czym zapłacić.

    Rosyjskie tłumaczenie tekstu: [tutaj]