Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

20 września 2017

Brakuje spraw ochrony środowiska w kampanii prezydenckiej


Trudno jest mówić o naszej kampanii prezydenckiej, jako o dyskusji merytorycznej pomiędzy kandydatami, bo nie ma tu ani dyskusji, ani niczego merytorycznego. Kandydaci wypowiadają wielkie słowa, odnosząc się do bezpieczeństwa państwa, kwestii finansowych, rozwoju, zagadnień emerytalnych i innych. Niestety jednak kwestia ochrony środowiska nie jest we właściwym stopniu akcentowana przez żadnego z kandydatów.

Co prawda jest jedna z osób kandydujących, reprezentująca partię, która ma na celu kwestie ekologiczne, jak również jest kandydat ludowców, którzy tradycyjnie są przyjaźni kwestiom środowiskowym, jednakże nie ma odpowiedniego nacisku na te kwestie w kampanii w ogóle.

Tymczasem to właśnie kwestie socjalne, gospodarcze i ekologiczne są dzisiaj najważniejsze dla naszego kraju i dla naszego społeczeństwa. Ten z kandydatów, który dostosuje swój przekaz do tych trzech tematów – będzie bardzo atrakcyjny dla wielu grup i nisz wyborców, ponieważ nie ma w Polsce chyba osoby, której nie byłaby bliska jedna z tych kwestii, co więcej, żeby chociaż jedna z tych kwestii nie stanowiła ich naturalnego przedmiotu zainteresowań.

W Polsce generalnie wiele się robi na rzecz ochrony środowiska, przepisy są adekwatne do potrzeb, w wielu sprawach dzieje się dobrze, jednak jest nadal sporo problemów. Przykładowo chodzi o kwestie dotyczące ochrony powietrza, co stało się problemem narodowym dla większości dużych aglomeracji. Nie da się zrozumieć, dlaczego kandydaci na prezydenta, nie podejmują tego zagadnienia, ponieważ przecież załatwienie tej sprawy jest w interesie dokładnie wszystkich. Wiadomo, że to problem złożony, bo dotyka wszystkiego – od spalania śmieci i węgla, a kończy się na uzależnieniu od rosyjskiego gazu. Trudno zresztą żeby było inaczej, może lobby ultra nowoczesnych, sterowanych mikroprocesorami piecyków gazowych coś w tej dziedzinie podejmie, ponieważ w dalszym ciągu spalając węgiel i śmieci skazujemy znaczną część populacji na nowotwory.

Oczywiście wiadomo, że kwestie ochrony środowiska to zagadnienia dotyczące emisji substancji szkodliwych, w tym znienawidzonych przez Unię gazów cieplarnianych, w ten właśnie sposób dochodzimy do sedna problemu – przypomnienia jednemu z kandydatów prawdziwego dziedzictwa jego mentora!

Jeżeli do tego jeszcze dodamy niezrozumiałe swego czasu lęki ministrów PSL przed energetyką odnawialną, to dochodzimy do końcowego pytania o cenę prądu. Nic bardziej nie interesuje wyborców niż tak rozumiany wskaźnik generalnej wydolności gospodarki, która tak jak w przypadku Niemiec, może uczynić z ochrony środowiska przemysł, albo tak jak w naszym przypadku – problem.

Wiadomo, że rola prezydenta w kwestiach ochrony środowiska jest żadna, ale to nie znaczy, że prezydent ma tego tematu unikać. Może zrobić bardzo wiele, chociażby dla kwestii popularyzowania segregowania odpadów – poprzez wspieranie odpowiednich akcji społecznych itp. O zagadnieniach wielkiej polityki, tych wynikających z „dziedzictwa”, nie ma, co wspominać. Nasi politycy prawdopodobnie traktują ochronę środowiska, jako problem, którego lepiej jest nie dotykać poza wiadomym funduszem i ministerstwem, poza tym to problem samorządów – mniej więcej takie przekonanie pokutuje u elit, chociaż nie tylko. Tymczasem troska o ochronę środowiska powinna leżeć na sercu wszystkim, na każdym poziomie sprawowania władzy. W czym właśnie prezydent powinien przodować, świecąc dobrym przykładem.

W istocie bowiem nie trzeba wiele, żeby problematyka ochrony środowiska była właściwie reprezentowana w naszym życiu publicznym i żeby nie była traktowana jako niechciany koszt, tylko jako inwestycja w naszą przyszłość, zdecydowanie zmniejszająca ogólne koszty związane ze skutkami dewastacji środowiska. Wystarczy, jeżeli przedstawi się koszty alternatywne – nie chronienia środowiska, chociażby w postaci wydatków związanych z leczeniem chorób cywilizacyjnych, które we współczesnej Polsce zbierają olbrzymie żniwo. Te procesy muszą mieć właściwego opiekuna i promotora, nie ma godniejszej osoby niż prezydent państwa! Przecież wystarczy, że tylko wykaże czymś zainteresowanie i już natychmiast kieruje się tam uwaga wszystkich mediów, dużej części polityków, komentatorów i w ślad za nimi opinii publicznej, a przecież o to właśnie chodzi. Dlatego warto apelować do wszystkich kandydatów, chociaż w naszym kraju z ochroną środowiska dzieje się dobrze, to te zagadnienia należy stale promować, dbać o nie i nie można pozwolić na ograniczanie ich ważności!

Ps. Autor celowo przemilczał kwestię „prywatyzacji” lasów w Polsce, żeby nie denerwować czytelników, ale to także jest kwestia strategiczna w tej dziedzinie.

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

3 komentarze “Brakuje spraw ochrony środowiska w kampanii prezydenckiej”

  1. crab
    9 marca 2015 at 09:26

    to jest ważna problematyka. Dobrze że ją podejmujecie.

  2. wieczorynka
    9 marca 2015 at 17:29

    Nieśmiało podpowiadam, jak chodzi o ochronę powietrza to zamiast wsiadać w samochód ważący np. 1500 kilogramów i wiozący jedną osobę proponuję spacer/może być szybki marsz i wszystkim to wyjdzie na zdrowie. Ponieważ kampania prezydencka nie jest merytoryczna to ja też nie. Ostatnio rolnicy narzekają, że różne stworzenia z lasu niszczą im uprawy. Podpowiadam, że jeden z kandydatów nadaje się do pilnowania pól rolników i należy to wykorzystać.

  3. inicjator_wzrostu
    9 marca 2015 at 18:47

    Słuszne spostrzeżenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up