• 17 marca 2023
    • Polityka

    Dostarczenie broni Ukrainie będzie preludium do wojny z Rosją

    • By krakauer
    • |
    • 03 lutego 2015
    • |
    • 2 minuty czytania

    Nie wiadomo jak to się stało i mamy wojnę domową na Ukrainie, a miało być tak pięknie – pod błękitnym sztandarem z 12-toma złotymi gwiazdkami. Wyszła z tego brunatna Ukraina pod czerwono-czarną flagą, która ze wszelkich sił, nawet poprzez poświęcenie swojego umęczonego Narodu – dąży do wojny z Rosją.

    Propaganda nowych władz Ukrainy, jako element wielkiej propagandy Zachodu bardzo skutecznie manipuluje swoją i zachodnią opinią publiczną, ale pewnych zasadniczych kwestii okłamać się nie da – na Ukrainie nie walczą zorganizowane oddziały pod dowództwem Federacji Rosyjskiej, nie ma na to żadnych obiektywnych dowodów.

    Właśnie doprowadzone do ostateczności wojska powstańcze, w obronie swoich domów robią wszystko, żeby odepchnąć ukraińską artylerię, na odległość uniemożliwiającą skuteczne ostrzeliwanie Doniecka. Ta heroiczna operacja okazałą się niezbędnym elementem obrony przez rosnącymi w siłę wojskami z Ukrainy zachodniej, gdzie właśnie przeprowadzana jest mobilizacja. Zgadnijmy, w jakim celu? Na pewno nie jest to „korpus odbudowy Donbasu”, tylko kolejne zasilenie wojska, które dopuściło się tylu strasznych czynów wobec własnego Narodu, wobec własnych rodaków.

    Masowo pojawiają się głosy mówiące o potrzebie dostarczenia na Ukrainę nowoczesnego uzbrojenia, najlepiej na kredyt – umożliwiającego Ukrainie zniwelowanie rzekomej przewagi powstańców w zakresie zwiadu i walki radioelektronicznej, wyspecjalizowanych środków wspierania dowodzenia, kodowanej nowoczesnej łączności, termowizorów, sprzętu specjalistycznego w zakresie rozminowywania, sprzętu strzelców wyborowych, precyzyjnej broni przeciwpancernej i innych elementów niezbędnych do prowadzenia wojny.

    Tego typu uzbrojenie i wyspecjalizowane środki wspierania dowodzenia jak np. radary artyleryjskie (umożliwiające określenie w czasie rzeczywistym skąd lecą pociski) i inne zaawansowane systemy jak łączność kodowana – to NAJTAJNIEJSZE Z TAJNYCH elementy uzbrojenia znajdujące się na wyposażeniu każdej szanującej się armii. Generalnie np. takich urządzeń jak sprzęt do nasłuchu elektronicznego i zakłócania – nie jest przedmiotem powszechnego handlu, co najwyżej wobec najbliższych sojuszników, a to i tak zawsze w nieco innej konfiguracji niż sprzęt własny.

    Oczywiście NATO posiada tego typu wyposażenie, jak również posiada je Polska, a nawet produkujemy całą gamę nowoczesnej elektroniki wojskowej, w tym np. systemy wsparcia i dowodzenia w artylerii – gigantycznie podnoszące skuteczność własnej artylerii. Ofertę na sprzedaż tego typu sprzętu posiadają nasze zakłady zbrojeniowe, jest to dodatkowo sprzęt prawie w całości polskiej produkcji – nie ma ograniczeń licencyjnych na reeksport.

    Jest jednak pewien problem ze sprzedażą takiego uzbrojenia, chodzi oczywiście o zachowanie tajemnicy. Nie ma możliwości, żeby zaufać Ukrainie, w 100% jeżeli chodzi o zachowanie parametrów sprzętu w całości, a o możliwościach przejęcia tego typu uzbrojenia przez potencjalnego nieprzyjaciela to lepiej nie myśleć. Oczywiście nie ma tam tajemnic kosmicznych, ale lepiej jeżeli tylko my wiemy jakie nasz sprzęt wsparcia dowodzenia i wsparcia artylerii, czy też walki radioelektronicznej ma parametry.

    Najmniejszym problemem jest udzielenie Ukrainie ewentualnych kredytów na broń, poza kwestią moralną, albowiem oskarżenia o ludobójstwo wobec niektórych ukraińskich formacji ochotniczych stawiane przez separatystów w mediach rosyjskich są tak przerażające, że finansowanie broni dla tych ludzi musiałoby być wynikiem przymusu.

    Można byłoby zrozumieć sytuację udzielenia wsparcia obu stronom, ale na to ze względu na politykę nie ma mowy. Dlatego też lepiej jest odmówić wsparcia, jeżeli miałoby ono posłużyć złej sprawie.

    Dzisiaj sytuacja na Ukrainie dalej dynamicznie się zmienia, w stolicy i regionach protestują weterani – upominając się o swoich kolegów na froncie. Oskarżenia wobec władzy o marnowanie potencjału, czy też traktowanie ludzi, jako mięsa armatniego jest dzisiaj na Ukrainie powszechne. Nie można nie zauważać, że tam właśnie szykuje się kolejna rewolucja – kolejny Majdan. W tym kontekście należy odczytywać wojownicze deklaracje tamtejszych władz (dwa tygodnie temu była mowa o waleniu w zęby z całą siłą). Oligarchowie z Kijowa potrzebują nowoczesnej broni i systemów wsparcia, żeby zaatakować Rosję, tylko w ten sposób mogą podtrzymać jedność okłamywanego cały czas Narodu. Nie można do tego przyłożyć ręki.

    Realnie, gdyby Ukraińcy chcieli sprzęt o tych parametrach – to w znacznej części mogliby go kupić w Chinach i Południowej Afryce. Wystarczy wysłać Antonowa z furgonetką dolarów, a wróci potrzebne uzbrojenie. Ani Antonowów (samolot transportowy), ani dolarów na Ukrainie nie brakuje, brakuje jednak chęci panów oligarchów do „zrzucenia się” na potrzeby wojny. Podobnie rządzący nimi ich koledzy – oligarchowie, nie mają możliwości ich opodatkować, ponieważ jest to jasne dla nich, że mogliby się zbuntować i zmienić front.

    Bez względu jednak na politykę ukraińskiego rządu – należy dostarczać na Ukrainę, dla wszystkich stron konfliktu – pomoc humanitarną. Żywność i lekarstwa – to jest to, czego Ukraińcy dzisiaj bardzo potrzebują. Ci ludzie nie mogą pozostać sami!

    Natomiast, jeżeli ktoś zrobi błąd i da Ukrainie uzbrojenie umożliwiające de facto osiągnięcie zdolności ofensywnych przez ich armię, ten przykłada się do ataku na Rosję.