Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

18 lipca 2018

Potrzeba więcej wojska – żołnierza nie zastąpimy dobrymi chęciami!


 Możemy sobie kupować nowe drogie i skomplikowane zabawki strzelająco-latające dla wojska, możemy się zbroić morsko, możemy kupować czołgi, samoloty, drony, rakiety itd. To wszystko jest potrzebne i to w dowolnych ilościach – im więcej, im lepszego sprzętu tym lepiej. Jednakże jest pewien element, którego na polu walki nie da się zastąpić, przynajmniej do póki nie będzie w pełni humanoidalnych robotów lub bio-robotów bojowych. Chodzi oczywiście o człowieka, a konkretnie o żołnierza, czyli ludzi zdolnych do współdziałania w zabijaniu przeciwnika. Nic na polu walki nie zastąpi wyszkolonego żołnierza, umiejącego rozpoznać sytuację taktyczną, używać broni, improwizować i walczyć – bez obezwładniającego strachu, nawet jeżeli przeciwnik jest w przewadze, nie ma czym strzelać a dowództwo własne szuka szosy na Zaleszczyki.

Mamy 100 tyś. stan etatowy armii, to mało. Państwo o naszym położeniu geostrategicznym powinno utrzymywać co najmniej 1% generalnej populacji pod bronią, w obecnych realiach powinno to być około 360 tyś ludzi. Taką ilość żołnierzy powinniśmy posiadać – stale, jako ilość bazową, pozycję wyjściową, stany etatowe. Wiadomo, że wojsko kosztuje, ale niestety – trzeba te koszty ponosić, bo koszty utraty niepodległości mogą być o wiele większe. Co do tego nie ma wątpliwości – wręcz na pewno będą o wiele większe.

Wszystko można zrozumieć, że nie ma pieniędzy, że potrzeba pieniędzy na uzbrojenie i trzeba oszczędzić na etatach, że państwo jest biedne, że jest dziura emerytalna, że dzieci w szkołach nie mają opieki stomatologicznej – TO WSZYSTKO TO SĄ ARGUMENTY SŁUSZNE I ZROZUMIAŁE, CO WIĘCEJ MOŻNA WYMIENIĆ NA 100 STRONACH POWODY DLA KTÓRYCH NIE NALEŻY WYDAWAĆ NA WOJSKO, jest jednak jeden powód, który to wszystko przełamuje i powoduje że na wojsko pomimo nawet niedojadających dzieci w sierocińcach wydawać trzeba – bo obcy przyjdą i nas zabiją. Po prostu bandyci uzbrojeni po zęby, przyjdą i będą nas zarzynać, jeżeli nie będziemy mieli sprawnych, obeznanych z bronią, wysportowanych i nie znających lęku – żołnierzy. Państwo jeżeli chce istnieć – musi mieć armię, bez armii państwo istnieć przestanie. I proszę nie podawać przykładów krajów z Ameryki Środkowej, gdzie nie ma armii, głównie dlatego bo wojskowi wykorzystywali ją do zamachów stanu, poza tym w tych krajach pająki są wielkości naszych kotów i nie da się oddychać bo jest taka wilgotność więc nikt im nie zagraża, a siły policyjne są wystarczająco uzbrojone.

W naszym przypadku problem polega na tym, że sąsiedzi, w tym także ci potencjalnie nam wrodzy mają bardzo dobrze wyszkolone, liczne i znakomicie wyekwipowane wojsko, które jest zdolne do walki w zasadzie w każdej chwili. My musimy mieć wojsko nie gorsze, co prawda ilościowo nie jesteśmy w stanie mieć przewagi, ale jakościowo – możemy o tym pomyśleć. To oznacza, że trzeba inwestować w szkolenie i uzbrojenie oraz co jest bardzo ważne a o czym się zapomina – motywację, bo dopiero żołnierz w pełni zmotywowany jest groźnym przeciwnikiem na polu walki.

W naszych realiach państwa istniejącego pozornie (wedle słów pewnego ministra) nie ma co myśleć o motywowaniu patriotyczno-religijnym, chociaż jego rola nie jest jeszcze do końca przesądzona. Liczą się przede wszystkim pieniądze i świadomość wspólnego losu – całe państwo, wszyscy obywatele polegają na zdolnościach naszych żołnierzy, właśnie dlatego trzeba im płacić w taki sposób, żeby im się po pierwsze opłacało wkalkulować poświęcenie zdrowia lub życia, a po drugie, żeby po prostu mieli o co walczyć. W kwestii wyposażenia mówi się bardzo wiele, wojsko jest zaniedbane w głównych kategoriach sprzętowych, w innych jest dobrze, w niektórych nawet bardzo dobrze. Poziom generalny jest przeciętny – przydałby się nowy okręt podwodny, samolot dwusilnikowy, w ogóle więcej samolotów, więcej czołgów, modernizacja parku maszynowego, nowy BWP, więcej termowizorów wszelkiego rodzaju w tym tych personalnych (koszt takiego montowanego na karabin około 80 tyś zł produkcji polskiej), lista życzeń jest bardzo długa. Do tego dochodzi jeszcze kwestia szkoleń, to oznacza posiadania sprzętu umożliwiającego szkolenie oraz organizacja szkoleń i ćwiczeń wojskowych na różna skalę – niezbędną do przyswojenia potrzebnych zwyczajów w działaniach operacyjnych. Ponieważ jesteśmy w NATO, należy uwzględnić konieczność zwiększenia ćwiczeń w układach międzynarodowych.

To wszystko musi kosztować, co więcej to musi trwać. Czas sformowania batalionu zmechanizowanego – ogólnego przeznaczenia  z pełną logistyką, organizacją, wsparciem to co najmniej 2 lata, do tego rok na dotarcie – w czwartym roku formowania jednostkę można uznać za gotową do działania. Oczywiście można w potrzebie chwili zrobić to co Ukraina robi dzisiaj – po prostu wsadzać ludzi do autokarów i na ciężarówki i wysyłać ich na front w tenisówkach, ale trzeba pamiętać, że po drugiej stronie są mężczyźni, którzy najprawdopodobniej mają buty z podeszwą udającą, że obcas jest z przodu. Zrozumienie tych niuansów jest wyzwaniem, nie ma żartów – trzeba wzmocnić armię, nawet jeżeli mielibyśmy być bardziej opodatkowani, a pójdzie to na wojsko, to wytrzymamy.

Działać trzeba jednak już i teraz, dobrymi chęciami nie zastąpimy żołnierzy.

Tags: , , , , , , , , , ,

7 komentarzy “Potrzeba więcej wojska – żołnierza nie zastąpimy dobrymi chęciami!”

  1. krzyk
    9 grudnia 2014 at 10:05

    “Oczywiście można w potrzebie chwili zrobić to co Ukraina robi dzisiaj – po prostu wsadzać ludzi do autokarów i na ciężarówki i wysyłać ich na front w tenisówkach, ale trzeba pamiętać, że po drugiej stronie są mężczyźni, którzy najprawdopodobniej mają buty z podeszwą udającą, że obcas jest z przodu”. 🙂 🙂 🙂

  2. szary
    9 grudnia 2014 at 10:08

    Dzień Dobry.

    taki tam mój “teksto-komentarz” 😉

    Pozwolę zgodzić się z tytułem jednak nie zgodzić się z parametrami w treści. Liczbowo nie potrzebujemy więcej. Uwzględniając bieżące dane czyli 120 tyś w Wojsku i 500 tyś rezerwistów do całkiem dobra arytmetyka.
    Gorzej z praktyką. Jakiś czas temu poczyniłem krótkie wyliczenia przy okazji artykułu dotyczącego sprzętu w Siłach Zbrojnych. Mniejsza o tamte wyliczenia. Tym razem pokuszę się o wizję w kategoriach życzeniowych. Jest w Wojsku Polskim 120 tyś. żołnierzy. Ok. Niech zostanie. Niech będą to jednak żołnierze zajmujący się swoim rzemiosłem.

    Zadanie pierwsze. Wyrzucić 99% “biurek”. Kilka zostać musi. To jasne lecz nie więcej niż to niezbędne. Wojsko winno żyć jak Wojsko a ich naturalnymi warunkami winny być warunki Wojenne. Wojsko nie może również być armią tetryków. Wojsko musi być nie tyle “młode” co odmłodzone w stosunku do stanu obecnego. Wojsko jest może i pracą ale przede wszystkim służbą. Nie może być od 7:00 do 15:00. Od 7:00 do 15:00 to jakiś teatrzyk a nie Wojsko. Już słyszę głosy cywilnych pacykarzy: a rodzina, a dzieci. Cóż, bycie żołnierzem to służba, poświęcenie i wyrzeczenia. Bycie małżonkiem czy małżonką żołnierza nie jest łatwe ale trzeba mieć jasność na czym służba Ojczyźnie(!) polega i że ta druga “połówka” tym się właśnie zajmuje.

    Zadanie drugie. Podzielić Wojsko 1:1 na zawodowych i poborowych. 60 tyś. zawodowych i 60 tyś. z poboru/ochotników. Jest dość sprzętu by mieć te 60 tyś. zawodowych żołnierzy którzy będą go utrzymywać. 60 tyś. poborowych zapewni wymianę pokoleniową i wśród zawodowych i wymianę rezerwy która już obecnie rezerwą jest jedynie z nazwy. Taki powiedzmy podział 1:23 pośród poboru to świetny pomysł. 2,5 tyś. luzuje najstarszych zawodowców. 57,5 tyś. wymienia część najstarszej rezerwy.

    Zadanie trzecie. Właściwie będące pochodną zadania numer jedną i dwa. Szkolić, szkolić, szkolić. Służba w warunkach wojennych czyli prawie surwiwal. Pobór na rok tak by żołnierz przećwiczył się w każdych warunkach pogodowych. Cykl powiedzmy co kwartał albo co ciekawszy pomysł, system symulujący uzupełnienia i straty wojenne. Ciekawa koncepcja? Dla mnie niezła a i łatwiejsza do wprowadzenia dlatego że: NIE WYMAGA DODATKOWYCH NAKŁADÓW i SIĘGANIA DO KIESZENI PODATNIKA oraz PODNOSI ZNACZĄCO JAKOŚĆ naszych Sił Zbrojnych.

    Uzbrojenie jest osobną rzeczą. Tym jednak powinni się zająć odpowiednie struktury MON, może trochę zreformowanego (a może połączonego MON i MSZ co praktyczniejsze i dość naturalne). Wojsko powinno zajmować się używanie uzbrojenia, szkolenie, planowaniem, taktyką, strategią, nie zaś przenoszeniem komercyjnych nawyków i myślenia gadżetami do swojego rzemiosła. Na wojnie, walczysz bowiem tym co masz nie czymś co byś chciał mieć. Czasami sprzętu brak, a i amunicji również. Co to za wojsko co potrafi tylko walczyć kiedy coś kupi i nic samemu nie potrafi wymyślić, zaplanować.

    I tak na koniec o sprzęcie. Dobrze jest mieć sprzęt najwyższej półki. Nawet kilka takich elementów w uzbrojeniu winno być. Z różnych powodów obecnie jest jak jest. Ale przesada również nie jest wskazana. Autor przytacza przykład termowizora za 80tys (!). To jest trochę “chore” myślenie. W realnych warunkach termowizor za 1000-2000pln świetnie doskonale się sprawdza. Taki PCO Rubin jest naprawdę świetnym urządzeniem i w czasie Pokoju doskonale się prezentuje. W czasie Wojny prąd się kiedyś kończy i najskuteczniejsza staje się prosta luneta, taka z powiększenie 3x, z jasną optyką i krzyżem który jak znajdziemy baterię tudzież podładujemy akumulator to podświetlimy. Podobnie z odchylanym celownikiem co by strzelać zza przeszkody (jak w PCO). Nakładka z pryzmatem prądu nie potrzebuje (są takie rozwiązania na rynku). Podobnie z kolimatorem. Dobra rzecz ale strzelanie “po lufie” to podstawa. Oczywiście współczesne pole walki wymaga wielu nowoczesnych środków ale już z tym nasyceniem najwyższą półką to przesada. Zresztą nie znam żołnierza który byłby w stanie te wszystkie gadżety udźwignąć ;).
    Inna sprawa że ekonomicznie chyba koszty uzbrojenia dawno osiągnęły granice absurdu.

    Tak to sobie życzeniowo wszystko uknułem.
    Pozdrawiam
    Udanego dnia.

  3. Dort
    9 grudnia 2014 at 10:10

    Specnaz ma takie buty w ramach standardowego wyposażenia, troche dziwnie się w nich chodzi ale można się przyzywczaić.

  4. F%%k Y%u
    9 grudnia 2014 at 17:15

    po co wojsko? to tylko koszty są i tak przegramy

    • axcdbayuf
      9 grudnia 2014 at 18:06

      Oczywiście, że przegramy, oczywiście, że to są tylko koszty, należy natomiast zrozumieć przeogromną wręcz maniacką chęć do militariów niektórych osób.

  5. вася
    15 grudnia 2014 at 09:44

    пидорасы мыльте очко привет с донецка

  6. gchu
    25 stycznia 2015 at 02:59

    UMIERAĆ ZA KNURA I TŁUSTĄ MACIORĘ!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up