Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 czerwca 2018

Ojej biedactwa nie przewidziały spadku deficytu budżetowego?


 W świetle ujawnionych przez szacunków ministerstwa finansów dziura w budżecie może okazać się dużo mniejsza niż planowano.

W okresie styczeń-wrzesień 2014 dochody budżetu państwa oszacowano na 209.262,6 mln zł; wydatki na kwotę 231.635,1 mln zł co daje deficyt na poziomie 22.372,5 mln zł. Źródło informacji [tutaj].

Limit deficytu ustalono na około 47 mld zł (szczegóły nie mają znaczenia – bo mówimy o szacunkach) a dziura ma być mniejsza niż 30 mld zł. Oznacza to znaczne ograniczenie deficytu budżetu państwa! Co samo w sobie jest bardzo dobrą, wręcz doskonałą wiadomością.

W praktyce zawdzięczamy to podatkom pośrednim, ponieważ wpływy z VAT-u są dużo wyższe od spodziewanych, no i nie bez znaczenia było działanie aparatu skarbowego, który w swojej doskonałej nieomylności w trakcie roku bardzo mocno przykręcił śrubę podatnikom m.in. w zakresie blokady zwrotów podatku VAT.

Nie bez znaczenia jest zapewne także spadek kosztów obsługi długu! No, a to już prawdziwy sukces, ponieważ to czyste oszczędności – realne prawdziwe pieniądze, których nie trzeba wydawać na mordercze odsetki.

Docelowo może się okazać, że wedle szacunków ministerstwa cały deficyt sektora finansów publicznych spadnie do około 3,3% PKB. To bardzo dobry wynik, bo oznacza zejście z poziomu blisko 4% PKB w ciągu roku, co daje dobre prognozy na rok przyszły.

Niestety ministerstwo nie podaje jaki wpływ na poprawę wskaźników miała konsumpcja zobowiązań wobec OFE? Oczywiście wyliczenie czegoś takiego byłoby stosunkowo trudne, jednakże niesłychanie istotną byłaby kwestia już samego sygnalizowania pozytywnego efektu dla gospodarki, jaki wywołał ten impuls. O kwestiach politycznych nie ma co wspominać, ale ważne jest stwierdzenie, że te wielkości nie wzięły się po prostu ot tak z powietrza.

Mamy do czynienia z sytuacją lustrzaną, nieco wcześniej jak ministrem był inny pan – deficyt się wahał w drugą stronę przez obniżenie wpływu z podatków pośrednich, gdyż ludzie w wyniku kryzysu nie mieli pieniędzy i nie byli w stanie kupować tyle na ile był obliczony podatek ze stawek VAT.

Niestety uzależnienie państwa od wpływu z podatków pośrednich jest przekleństwem naszego budżetu, to już nie są te czasy, że można finansować dochody budżetu głównie w oparciu o to, co społeczeństwo zje lub czym się podetrze. Mamy w kraju całą grupę bogatych ludzi, dysponujących dużymi dochodami oraz już pewnym poziomem majątku, dlaczego to nie jest opodatkowane? Dlaczego nie są opodatkowane takie składniki majątku jak bezpieczne nieruchomości? W końcu może wróćmy do idei opodatkowania transakcji finansowych – niewielkiego, jedynie na poziomie takim jak w strefie Euro, żeby nie odstawać od średniej unijnej. Dałoby to nam kilka dodatkowych miliardów złotych rocznie – jako dochodów z kapitału! Nie z pracy, która jest przeciążona, nie z konsumpcji jogurtów i ubranek dla dzieci! Nie z akcyzy na energię elektryczną (jeden z największych skandali)! Ale po prostu z kapitałów, które spekulują w Polsce!

Teraz oczywiście trzeba dobrze zaprojektować wszystkie wartości na przyszły rok, tak żeby udało się trafić mniej więcej w deficyt, bo przecież to pośrednio określa naszą wiarygodność. Jeżeli mylimy się w prognozach o 10 lub 15% to jeszcze można jakoś wytłumaczyć, jednakże jeżeli dochodzi do przeszacowania o połowę, to znaczy się że w praktyce my nie prowadzimy żadnej polityki gospodarczej i wszystko co rząd robi to bierne reagowanie na rzeczywistość, taką jaką zastaje.

Przeraża w tym wszystkim to, że te wahania mogą sobie występować, a my jesteśmy wobec nich bierni. Rząd nawet nie definiuje tych zmian jako zagrożenia dla stabilności finansów publicznych, a jest to zagrożenie strategiczne dla państwa. Co więcej, nic z tym się nie robi, a opodatkowanie pośrednie jest problemem klasowym dla naszego kraju, w którym rząd woli finansować swoje wydatki z przeważnie nędznych i głodowych zakupów swoich biednych obywateli niż kapitalistów generujących własność i odsetki od zgromadzonych kapitałów.

Bo po reasumpcji tego wszystkiego powstaje pytanie – DLACZEGO TEN RZĄD – BEZ WZGLĘDU NA TO KTO JEST PREMIEREM – NIE DOTRZYMAŁ SWOICH WŁASNYCH OBIETNIC I NIE ZMNIEJSZYŁ NARODOWI TEGO NIEWOLNICZEGO KAGAŃCA NAŁOŻONEGO NA KONSUMPCJĘ Z 23% DO NP. 22 LUB ODWAŻNIEJ DO 18%? MOŻE WÓWCZAS GOSPODARKA BY RUSZYŁA NA TYLE, ŻE DEFICYT UDAŁOBY SIĘ OBNIŻYĆ NA TRWAŁE W OKOLICE KILKU MILIARDÓW? W istniejącym stanie rzeczy drenowanie społeczeństwa na 23% stawce to po prostu LUDOBÓJSTWO! Nie bójmy się tego powiedzieć!

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

2 komentarze “Ojej biedactwa nie przewidziały spadku deficytu budżetowego?”

  1. Wierny_czytelnik
    21 października 2014 at 08:03

    No właśnie dlaczego nie zmniejszą VAT jak mają taką góre pieniędzy – czas ulżeć ludziom a nie rozdawać

    • Misio-Kicio
      21 października 2014 at 19:29

      Masz pan rodzinę, drogi panie? Pewnie masz. Komu byś dał pieniądze: własnym dzieciom czy żebrakom z ulicy? Jasne, że dzieciom.
      Rząd to jest właśnie taki ojciec, który woli dać pieniądze dzieciom, pociotkom i kumplom niż żebrakom z ulicy – czyli nam. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up