Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

27 maja 2018

To jest rząd tymczasowy, a państwo?


 Podobno pani premier była załamana, wiadomo to od byłego pana premiera – jednakże tutaj zaznaczamy, że to jedynie domysły wynikające z opublikowanych nagrań, które w istocie nie wiadomo, do kogo się odnosiły. Jednakże niestety to jest prawdopodobnie ostateczne potwierdzenie, że to wszystko to jest zwykła kpina, próba PR-owego oszukania Polaków, że oto mają mieć rząd, który będzie nimi rządził a Naród ma być mu posłuszny. Podczas, gdy w istocie jest to wiadomo, „kamieni kupa” i państwo jest też chyba tylko – jak mówił jeden z ministrów na papierze, bo nie da się inaczej w sposób logiczny wytłumaczyć tej nominacji i sposobu, w jaki ją przeprowadzono. Można to rozumieć jedynie w ten sposób, że mamy do czynienia z rządem tymczasowym.

Rząd pani Ewy Kopacz w swojej politycznej i w konsekwencji personalnej konstrukcji to typowa konstrukcja tymczasowa, jego celem jest trwanie, do póki nie pojawią się nowe – wymyślone okoliczności umożliwiające przebicie opozycji. Metody nie będą miały znaczenia, liczy się tylko i wyłącznie skuteczność.

Jeżeli będziemy w tych kategoriach postrzegać ten rząd, to sprawy nie tylko będą prostsze, ale przede wszystkim zobaczymy logikę tego procesu. Tym ludziom chodzi prawdopodobnie tylko o to, żeby przetrwać kolejne święta na wygodnych posadach i mieć wysokie odprawy, ponieważ mamy do czynienia z rządem, który naprawdę ma premiera wybranego poprzez namaszczenie polityczne byłego premiera. Tutaj nie miało zastosowanie żadne kryterium merytoryczne, bo chociaż nawet jakby pani Kopacz była państwowym geniuszem i nie umiała tego pokazać, to będziemy mieli do czynienia z horrorem. Widząc podśmiechiwania niektórych ministrów, stojących za swoją szefową, która miała problem z zejściem po śliskim podeście w wysokich szpilkach, tak że jeden z dzielnych frontmenów musiał zejść i podstawić rękę – trudno o odbudowę zaufania! Zresztą na zaufanie trzeba po prostu zasłużyć, wyrażając takie poglądy, które tworzą jakąś powszechnie akceptowaną wizję, ewentualnie nieakceptowaną, ale niezbędną do realizacji, do której się ludzie właśnie w wyniku procesów rządzenia przekonają.

Jeżeli dodamy do tego obrazu nędzy i rozpaczy, jaki się wyłania z kupy kamieni, rzeczywistość ewakuowania się „najlepszego” premiera na zagraniczny stołek, to trzeba się zapytać zupełnie uczciwie – na ile poważnie elity biorą nasze państwo. Jest, bowiem zrozumiałym, że jak ma się pieniądze, to można żyć wszędzie, ale jak się ich nie ma i żyje się od jednej pensji 1600 zł netto do drugiej, co miesiąc, to można przeżyć tylko w Polsce – tej tutaj, którą mamy, modląc się o ciepłą wodę! Niestety taka jest perspektywa odniesienia dla większości z nas i nic się na to nie da poradzić, ponieważ takie są realia. Właśnie dobre rządzenie miało te sprawy zmienić, ale niestety jak prawie zawsze tutaj nad Wisłą – się nie udało.

Jeżeli bowiem w okresie największej prosperity, gdy rządzący szczycą się skumulowanym wzrostem gospodarczym (owszem jest wysoki, ale to głównie, dlatego bo opierał się na rozwoju czynników prostych – jak zamiast jednego wiadra ma się dwa to ma się przyrost 100% mniej więcej na tej zasadzie) – robi się taką fikcję z centralnego ośrodka sterowania, to może rząd nam w ogóle nie jest potrzebny? Pójdźmy dalej, czy my w ogóle postrzegamy nasze państwo, jako coś trwałego? Przecież zachowanie się naszych elit, świadczy o tym jakby oczekiwali zewnętrznego resetu! W tym znaczeniu, że ci ludzie w swoich rachunkach odnoszących się do rzeczywistości mogą wliczać utratę państwowości w wyniku ich nieudolnych działań. To w sposób bardzo racjonalny tłumaczy postępowanie całej klasy politycznej. Przykładowo niedawno były już na szczęście minister sami państwo wiecie, który oświadczył publicznie, że w wyniku prowadzonej przez niego polityki trzeba się liczyć z konsekwencjami, tj. skutkami ekonomicznymi embarga nałożonego na Unię Europejską przez Federację Rosyjską. Pozornie wszystko w porządku, jednakże pan minister powinien był taki rozwój wypadków przewidzieć i zawczasu rząd powinien był tak pokierować eksportem, żeby można było sprzedać nadwyżki na innych rynkach lub zgromadzić wcześniej fundusze na skupienie tego, czego się nie da sprzedać i stworzenie zapasów państwowych lub w ostateczności podarowanie jakimś biednym krajom kilkudziesięciu statków z jedzeniem… Niestety tak nie myślano, wszystko co ten nieszczęsny rząd robił to było co najwyżej nadążne reagowanie na działania wynikające w przeważającej części z jego własnych błędów. To taka mała różnica pomiędzy pojmowaniem państwa, jako trwałego i niezbywalnego aksjomatu a dopuszczeniem jego tymczasowości.

Im szybciej ta elita – z wyjątkiem kilku nielicznych osób – odejdzie od władzy tym lepiej. Jednakże już wiemy, że namaszczanie następców może prowadzić tylko do jeszcze większego horroru. Prawdopodobnie tylko jakaś ludowa rewolucja może nieudaczników oderwać od koryta. Nie ma innego sposobu, przynajmniej efektywnego sposobu. Teraz to już tylko tracimy czas. Przy czym uwaga, o ile wcześniej głosowanie na Prawo i Sprawiedliwość z powodów po prostu higieny intelektualnej było niedopuszczalne, a minimalnym zachowaniem było głosowanie na mniejsze zło, jednakże w kategoriach kpiny? To przerażające, ale jeżeli popatrzymy na to jak bardzo rządy tej elity rozłożyły nasze państwo, to nawet płakać się nie chce, tylko budować barykady. Co my takiego tym ludziom zrobiliśmy, że tak bezwzględnie i brutalnie niszczą nasz wspólny dom? Uwaga, – jeżeli ktoś pragnie władzy i się na nią godzi, musi liczyć się z odpowiedzialnością. W skrajnym wypadku wyznacza ją kamień i sznur. Zmiana nastrojów społecznych przy nieudolnym rządzie, co do którego widać że jest żałosny i nie tylko nie rządzi, ale po prostu jest kpiną z ludzi – jest banalna. Ciekawe, czy opozycja wykorzysta tą szeroko otworzoną właśnie przez nieudolnie rządzących bramę?

Chyba ratunkiem będzie wprowadzenie wyborów europejskich, tak żebyśmy mogli głosować na panią Angelę Merkel, albo niech stanie się cud i lewica stanie na nogi…

Tags: , , , , , , , , , ,

3 komentarze “To jest rząd tymczasowy, a państwo?”

  1. inicjator_wzrostu
    21 września 2014 at 11:06

    Tylko Angela Merkel!

    Ale Ona ma silne zaplecze polityczne w Niemczech i powszechną zgodę na rządzenie Niemcami.

    Bo to są cywilizowani NIEMCY.

    Polacy muszą marudzić i z definicji nie godzić się na kogokolwiek.

    Dlatego Niemcy przewodzą światu.

    A Polacy?

    Polacy ciągle zadziwiają świat, przynajmniej tę jego europejską część.

    • krzyk
      21 września 2014 at 17:02

      Bo Niemcy(Germania),od zawsze były OAZĄ cywilizacji…
      jeszcze pod Głogowem i wcześniej, jak również w1939r.
      gdy gentelmańscy lotnicy Lutwaffe, z rozbawieniem
      rozstrzeliwali ze swych wspaniałych maszyn
      uciekinierów,kobiety i dzieci polskie.Przypominam
      to działo się tak niedawno,że są jeszcze miedzy nami
      swiadkowie tamtych dni i zdarzeń.
      A może wezmy na tapetę lata 90-te i Jugosławię?????
      Ach ci kulturalni Niemcy,i(polski,słowiański motłoch).
      “Niemcy, Niemcy ponad wszystko”…wystarczy?

  2. wieczorynka
    21 września 2014 at 20:33

    Hmm, głosować na panią Angelę Merkel?, nie mam tylko pewności, czy pani Aniela M. zechce wziąć udział w rozwikłaniu nawarstwionych problemów, a co będzie jak zacznie podejmować decyzje niezgodne z oczekiwaniami polskich/nie_polskich decydentów. Niemcy jednak lubią porządek.
    Chyba jednak zbyt ryzykowne przedsięwzięcie. Artykuł szufladkuję jako bardzo dobry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Privacy Preference Center

Scroll Up