• 17 marca 2023
    • Ekonomia

    Powoli do biznesu, do polityków i do zwykłych ludzi zaczyna docierać…

    • By krakauer
    • |
    • 12 sierpnia 2014
    • |
    • 2 minuty czytania

    Powoli do biznesu, do polityków i do zwykłych ludzi zaczyna docierać jakie będą długofalowe skutki sankcji dla Unii Europejskiej w tym dla Polski, jakie bezsensownie nałożyliśmy na Federację Rosyjską. Swoje właśnie dodała Ukraina, jednakże w przypadku tego nieszczęsnego kraju jest to nic innego jak podcinanie gałęzi na której siedzi, a powód ogłoszenia sankcji w postaci próby karania Rosji za rzekome wspieranie terroryzmu na Ukrainie jest po prostu nieporozumieniem i ostatecznym dowodem na brak zdolności do pragmatycznego myślenia przez rząd w Kijowie.

    Na razie jesteśmy w okresie, w którym już widać że będzie gorzej, tylko jeszcze nie wiadomo na którym piętrze zatrzyma się swobodnie spadająca winda. Spadają wartości spółek produkujących żywność, inne branże mówią o wstrzymaniu inwestycji – ponieważ nie wiadomo jak będzie się układała koniunktura. W przypadku Polski oznacza to zapowiadane prawdopodobieństwo deflacji, w przypadku całego Zachodu – ograniczenie efemerycznego od lat wzrostu gospodarczego. Ze względu na powiązania w gospodarce europejskiej – sankcje poczują wszystkie kraje, w tym także potężne Niemcy, albowiem spadek zamówień na ich wysoko przetworzone produkty odbije się natychmiast na dostawcach i na decyzjach zakupowych ich konsumentów.

    Nie wiadomo jeszcze na jakim poziomie równowagi zatrzyma się gospodarka, jest bardzo prawdopodobne, że generalne straty będą niewielkie, a potęga finansowa Unii umożliwi przetrwanie z zachowaniem potencjału do czasu – przebranżowienia się lub wyszukania nowych rynków dla produkcji rolno-spożywczej. Pewni bowiem możemy być jednego – ze względu na styl w jakim wprowadzono sankcje, bardzo wielu producentów utraci zaufanie do rynku rosyjskiego w ogóle. To znaczy wielu nie będzie chciało sprzedawać do Rosji, nawet jak to szaleństwo minie, ponieważ tak niesolidnemu partnerowi po prostu nie można ufać. Będzie to tym szersze zjawisko im później nastąpi normalizacja, albowiem już następuje poszukiwanie innych rynków, gdzie można by upchnąć eksport. Bardzo dobre wiadomości pochodzą z Chin, gdzie wielu importerów i opinia publiczna cieszy się z nagłych ofert znacznej ilości stosunkowo taniej a wysokiej jak na tamtejsze warunki jakości żywności z Unii Europejskiej. W ich przypadku to bardzo poważna sprawa, albowiem jeszcze niedawno za przemyt mleka w proszku pomiędzy Hong-Kongiem a Chinami kontynentalnymi można było dostać wyrok więzienia. To olbrzymi kraj olbrzymich możliwości, niesłychanie specyficzny rynek, na którym europejskie produkty mają doskonałą markę, a w tej chwili będą miały świetne ceny. Dostępne są opinię, że Chińczycy chcą kupować importowaną żywność głównie dla swoich dzieci – ponieważ uznają ją za żywność wyższej jakości, nieobciążoną ekologicznie (jak własną) i bez przeróbek genetycznych (jak z USA). Natomiast równolegle Chiny z prawdziwym entuzjazmem wyślą swoją żywność do Rosji.

    Negocjacje pod tym względem to problem Komisji Europejskiej, jako pojedyncze kraje jesteśmy zbyt mali na chińskie potrzeby. Proszę pamiętać o tej ilości konsumentów, którzy w znacznej części są całkiem zamożnymi ludźmi. Należy się tutaj spodziewać szybkich działań i skutecznych decyzji, albowiem przy naszej nadprodukcji wszystkiego ryzyko spadku cen na rynku wewnętrznym będzie zabójcze i dla producentów i dla konsumentów.

    Chiny mają interes w kupowaniu unijnej żywności, ponieważ w ten sposób pokażą Europejczykom swoją przyjazność, a dodatkowo zamkną na zawsze już wszelkie polityczne dyskusje o jakimś tam „rzekomym” prześladowaniu jakichś grup ludności autochtonicznej w niektórych rejonach Chin. Handlując w warunkach sankcji centralnego Imperium z Europą – Chiny politycznie pokonają nie tylko dzielące nas oceany, ale jeszcze zyskają sympatię.

    Przekierowanie nadprodukcji jednakże może na trwałe usunąć nasze produkty z rynku rosyjskiego, co będzie oznaczało już raczej trwałą nierównowagę w handlu, bo przecież cały czas importujemy ropę, gaz i inne surowce. To poważna zmiana dla całej Unii, gdzie wyraźnie widać już że rząd Federacji Rosyjskiej zrobił błąd z ogłoszeniem natychmiastowego obowiązywania sankcji. To poważna sprawa, albowiem to jest odgórna ingerencja w dotychczasowe kontrakty – dla ludzi zachodu rzecz świętą. Gdyby było dane trochę czasu na przygotowanie się, to wówczas sankcje i dla Unii i dla Federacji byłyby o wiele lżejsze. Tymczasem naprawdę dokręcono Europie śrubę – bo żywność się psuje, co wielu zrozumie bardzo powoli, no bo niestety taki mamy w Europie standard reagowania, ale jak już to zrozumieją, to procesy logistyczne zostaną przeorganizowane. Nie po to bowiem ktoś produkuje od kilku pokoleń np. sery, troszczy się o nie, leżakuje je, spełnia horrendalnie drogie w stosowaniu unijne normy, żeby odbierać je z powrotem. Wielu Włochów czy Niemców – nigdy nie zrozumie, dlaczego Rosjanie nie chcą ich doskonałych wyrobów!

    Tymczasem czeka nas dostosowanie się do nowych warunków rynkowych. W samej Unii, w której Wspólna Polityka Rolna nigdy nie była normalna już zachodzą zmiany w dystrybucji. Jest to odczuwalne nawet na poziomie osiedlowych sklepów, co prawda należących do jednej z najpotężniejszych w świecie sieci dystrybucji żywności. Otóż, sklep zagranicznej sieci dystrybucyjnej zlokalizowanej u naszych zachodnich sąsiadów – już ogłosił w tamtejszej gazetce wielkie przeceny i promocje pod hasłem „łosoś norweski”. Nie da się tego wytłumaczyć inaczej niż zablokowaniem dostępu do rynku rosyjskiego dla tej szlachetnej ryby. Na początek duża przecena (wedle zapowiedzi około 50-70% ceny). Jak to dojdzie do nas, a to kwestia po prostu kolejnej promocji to z pewnością spowoduje nową modę, jednakże ile można tego zjeść? Będzie to kolejny fenomen zalegający na regałach i paletach w naszych dyskontach jak inne „hity” w rodzaju wspominanych już kiedyś mandarynek w puszkach – tańszych od mandarynek świeżych, czy nieśmiertelnych brzoskwiń w „sosie własnym”, których nie da się już jeść nawet przy całej sympatii do potrzebującej wsparcia greckiej gospodarki, pomimo tego że ich cena jest po prostu niegodziwie niska.

    Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,