Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

18 lipca 2018

Ekskomunikowanie i egzorcyzmowanie polityków, czyli kościół a państwo


 Ekskomunikowanie i egzorcyzmowanie polityków to doskonały sposób na zrobienie porządków w naszym kraju. Ostatnio jakoś w średniowieczu jeden władca poćwiartował pewnego Biskupa i do dzisiaj Kościół dominujący żyje tą tradycją, dzisiejsi władcy Polski raczej się na coś takiego nie odważą. Jednakże rozbrykali się w stopniu niepodlegającym żadnemu zrozumieniu, szkodzą ludowi bożemu swoimi decyzjami – być może wielu z nich jest pod wpływem złego. Dlatego właśnie potrzebne jest ich egzorcyzmowanie, czyli modlitwa o uwolnienie od złego ducha.

Opornych i szczególnie grzesznych należy ekskomunikować, pozostawiać poza wspólnotą wiernych, a przecież nie godzi się, żeby ekskomunikowani rządzili ludem bożym. W ten oto sposób dochodzimy do oczywistej oczywistości – potrzebujemy Inkwizycji. Tylko inkwizycja mogłaby zapewnić nam prawomyślność ludzi władzy.

Dotychczasowy model funkcjonowania państwa się zużył, nie gwarantuje już więcej niczego, w tym w szczególności warunków do życia i kultywowania swojego kultu dla ludzi wierzących.

Konkordat, jest Konkordatem, ale jak wiadomo to państwo ma służyć Kościołowi, zapewniając warunki życia wiernym w sposób zgodny z wymogami religii dominującej. Możemy sobie opowiadać o równouprawnieniu, jednakże żadnego równouprawnienia nie ma, to znaczy państwo jest subsydiarne wobec Kościoła, z którym na własne życzenie dzieli własne terytorium i własnych obywateli. Niby jest równouprawnienie i separacja, jednakże proszę zwrócić uwagę, że koszty i wszelkie ryzyko ponosi tylko strona państwowa, a strona kościelna tylko zyski wszelkiego rodzaju.

Na tle uprawnień lekarzy do stosowania tzw. klauzuli sumienia pojawiła się w naszym kraju dyskusja w przedmiocie prymatu prawa kościelnego nad prawem państwowym. Sama w sobie taka dyskusja jest przerażająca, ponieważ żeby było skuteczne prawo kościelne – musi ograniczać prawo państwowe, chyba że jest z nim tożsame tak jak w średniowieczu. O to właśnie toczył się cały spór oświeceniowy, żeby pozbawić Kościół dominujący prawa do mówienia ludziom jak mają żyć pod sankcjami, które mógł sam ustalać i wprowadzać w życie. Nie może tutaj być ani kroku wstecz, Kościół jak również wszelkie inne wyznania – mogą sobie istnieć i funkcjonować, jednakże nie mają najmniejszego prawa domagać się od państwa przymuszania jego obywateli do obligatoryjnego uznawania jego praw. My jesteśmy obecnie już na etapie swobody podejścia do poleceń Kościoła, jednakże one nadal funkcjonują. Religia w warstwie obrzędowej jest nadal obecna w życiu publicznym, co nie podoba się także wielu wierzącym, dla których szopka, kłamstwa i hipokryzja Kościoła instytucjonalnego są zwykłym PR-em lub propagandą. Państwo ustępując przed Kościołem dominującym zezwala na koncesjonowanie jego praw w życiu publicznym, co jest niczym innym jak robieniem z własnych obywateli – poddanych obcej władzy. Przy czym nie ma znaczenia czy się na to godzą czy nie, przynajmniej do póki dla władzy Kościelnej – nieuczestniczenie w jej praktykach jest, co najmniej odstępstwem, czyli czymś nagannym i piętnowanym.

Jeżeli więc słyszymy groźby ze strony przedstawicieli Kościoła pod adresem świeckich polityków, którzy w jakiś sposób wedle ich oceny przeciwstawili się prawu kościelnemu, to nie jest to nic innego jak celowe działanie mające na celu wywieranie presji na funkcjonariusza państwowego. Kościół, każde wyznanie – zwłaszcza to dominujące musi zrozumieć w umysłach swoich decydentów, że nie ma prawa mieszać się do spraw państwowych, a na pewno już nie może kontestować decyzji. Oczywiście może brać udział w życiu publicznym np. mówiąc jak powinno być, to oczywiste prawo w demokracji, jednakże nie może być zgody na to, żeby piętnować urzędników publicznych za ich decyzje! Przecież to jest podważanie władzy państwowej i autorytetu państwa.

Powodem, dla którego Kościół nie może tak postępować jest to, że nie zastąpi on państwa. Nie jest instytucją demokratyczną, nie ma z demokracją nic wspólnego – musi ją jednak respektować, ponieważ to właśnie ona jest gwarancją jego funkcjonowania w sensie instytucjonalnym. Alternatywą jest likwidacja instytucji wyznaniowych, ponieważ trudne do pogodzenia z istotą państwa demokratycznego jest uznanie istnienia instytucji, z przynależności, do której nie ma możliwości swobodnego wypisania się, a samą przynależność uzyskuje się bez własnej woli i wiedzy…

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

2 komentarze “Ekskomunikowanie i egzorcyzmowanie polityków, czyli kościół a państwo”

  1. krzyk
    18 lipca 2014 at 20:55

    Nikogo do niczego nie namawiam, no może jedynie
    do przeczytania tekstu…a wnioski? “Kużden” sam,
    w zgodzie z własnym sumieniem(jeśli je jeszcze posiada).

    racjapolskiejlewicy.pl/kosciol-katolicki-czyli-zlodziej-duszy-i-woli-czlowieka/7056

  2. Kodłuch
    18 lipca 2014 at 22:38

    Ja zawsze powtarzam że tzw “KOSCIÓŁ” – czyli tych kilkadziesiąt TYSIĘCY pasibrzuchów to nie kościół!!! Kościół to wierni a nie te “pasterze” w wilczej skórze…

    Tzw “hierarchia” nie ma żadnych hamulców ani zasad moralnych a Pisma to oni nie czytaja ani nie znają!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Religia i państwo

Scroll Up