Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 grudnia 2018

„Na początku było słowo”. Czy nie uważacie że jest to zły początek historii?


 Czy nie lepiej: „na początku była idea”? Idea, zamysł, myśl, opowieść, klechda, legenda? Jak to się stało że Polska odżyła po 123 latach zaborów? Nie tylko dlatego, że mieliśmy pomyślne warunki zewnętrzne, ale przede wszystkim dlatego że tliła się raz słabiej a raz mocniej idea. Zamysł, myśl, opowieść, legenda, klechda. Czasem tragiczna czasem pełna dawnej chwały i przewag minionych…

Nie byłoby tej idei bez krótkiego, krótszego niż pokolenie świeckiego szkolnictwa i odrodzenia myśli w okresie stanisławowskim. Bez wykorzystania daru z nieba jakim była kasata Jezuitów, przez kilkaset lat otumaniającego umysły Polaków…

Czy można „stworzyć” naród na krwi, kłamstwie i wrogości? Czy szybciej da się go stworzyć bazując na heroizmie, walce za „wolność waszą i naszą”? Bo takie dylematy i dążenia widzimy teraz na terenie państwa o nazwie „Ukraina”. Państwa które przez wieki stanowiło kresy Rzeczpospolitej oraz Cesarstwa Moskiewskiego. Terenu Rusinów, Polaków, Turków, Tatarów, Słowaków, Węgrów, Bułgarów, Wołochów, Rumunów i wielu innych nacji przez wieki koegzystujących obok siebie. Czy gdyby „wyszła” Umowa Hadziacka w roku 1658 i Rzeczpospolita stała by się Republiką Trzech Narodów nie potoczyłyby się lepiej losy całego świata?

W chwili obecnej jesteśmy niemymi świadkami walki dwóch idei. Idei stworzenia narodu z wielu kultur i tradycji ludzi zamieszkujących obecną Ukrainę.

Jedna idea to tworzenie moralnego kośćca społeczeństwa na bazie jednej skrajnej ideologii. Ideologii Dońca, Bandery i Szuchewycza. Spoiwem ma się stać duma z wymordowania kilkuset tysięcy sąsiadów zamieszkujących „od  zawsze” ten kraj. Duma z nadziewania dzieci na sztachety, rozpruwania brzuchów kobiet, ćwiartowania księży, przecinania piłami mężczyzn i wielu, wielu strasznych sposobów kaźni…

Po 70 latach od tych wydarzeń władze tego kraju próbują spoić społeczeństwo spoiną braku moralności, spoiną wspólnego udziału w kolejnej zbrodni, we wspólnocie przelanej krwi innych współobywateli. Czy można w XXI wieku tworzyć naród na takiej legendzie, opowieści, myśli? Czy nawet, jeżeli by się to udało – czy taki naród zdolny jest do przetrwania? Czy taki naród zdolny jest do dialogu z sąsiadami czy innymi narodami na naszej planecie?

Druga idea jaką obserwujemy, to idea stworzenia narodu na bazie wieloetnicznej części Ukrainy – „Jugowastoka”. Tam ideą przewodnią jest jakże świeża i jakże bliska nam Polakom, idea Republiki Narodów, federalizacji, pokojowego współistnienia, współpracy i solidarności. Jeżeli już solidarności „krwi”, to jednak przelanej krwi własnej, w obronie swych domów, rodzin i zakładów pracy. Do tego dochodzi jakże żywa na terenie Ukrainy idea walki z faszyzmem, walki za naszą wolność i waszą.

Zupełnie pomijanym a chyba największym sukcesem przedwojennej Polski było udane scalenie jakże odmiennych mentalnie, technologicznie i prawnie ziem trzech zaborów. Problemy były ogromne, od prozaicznej szerokości torów po przepisy, kodeksy, miary, wagi, prawo budowlane… A jednak się udało, dzięki mądrej i patriotycznej kadrze technicznej, przesiąkniętej ideami i legendami wspólnego państwa. Nauczonej na uczelniach Petersburga, Wiednia, Berlina, Monachium czy Paryża.

Dobre legendy dobrze i trwale scalają. Złe legendy i idee zła nic nie są w stanie połączyć na dłużej. Jedyną możliwością przetrwania Ukrainy i STWORZENIA jednego społeczeństwa i wieloetnicznego narodu jest fizyczne zwycięstwo powstańców Donbasu i Ługańska nad uzurpatorami w Kijowie. Tylko idea moralnego zwycięstwa, moralnej wyższości obrony Ukrainy i świata przed faszyzmem i zwycięstwo nad banderyzmem daje nadzieję na stworzenie żywej legendy przewagi i zwycięstwa DOBRA nad ZŁEM. Bo żywe na pokolenia mogą być tylko opowieści o obronie DOBRA.

Dlatego też „Jugowastok” musi przejść przez piekło i zmartwychwstać by idea za jaką walczą i umierają przetrwała pokolenia i była osnową jaka powiąże narody Ukrainy w jedno społeczeństwo. Społeczeństwo które z pokorą posypie głowy popiołem za zbrodnie jakich dokonano i jakie się dokonują w jego imieniu. Społeczeństwo które piętnując zbrodniarzy i nie tracąc tej pamięci uzyska nową legendę Ukrainy która potrafiła pokonać własnymi rękami, rękami swoich bohaterów, pasożyta jaki został na jej piersi wyhodowany.

Na początku była myśl. Myśl o państwie wolnych i równych sobie ludzi. Pielęgnujących dobro w swoich sercach i kontynuujących szlachetne idee Wielkiej Rusi, Rzeczpospolitej, Złotej Ordy i Hospodarstwa. Na początku była taka myśl. I stała się… Wolna Ukraina…

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , ,

3 komentarze “„Na początku było słowo”. Czy nie uważacie że jest to zły początek historii?”

  1. Edward
    3 lipca 2014 at 10:19

    Drogi Autor w jednym punkcie się myli: Inaczej niż On twierdzi, nie było nigdy i ciągle nie ma wolnej Ukrainy. Wolna Ukraina, to państwo, które spełniałoby wszystkie wzmiankowane przez Autora warunki, a więc: szanujące się wzajemnie i bratersko ze sobą współpracujące społeczeństwo wieloetniczne, społeczeństwo które gotowe by było “z pokorą posypać głowy popiołem za zbrodnie jakich dokonano i jakie się dokonują w jego imieniu. Społeczeństwo które piętnując zbrodniarzy i nie tracąc tej pamięci uzyska nową legendę Ukrainy”, legendę opartą na innych wzorcach, niż te, które narzucają mieszkańcom Ukrainy wściekli i oślepieni nienawiścią do wszystkich i wszystkiego, co odbiega od ustalonego przez nich wzorca “ukraińskości” “intelektualiści” ukraińscy. Miałem okazję spotykać się w przeszłości z przedstawicielami tej “inteligencji”, obywatelami Republiki Federalnej Niemiec, Wielkiej Brytanii, Kanady czy USA. To ludzie nie rozumiejący świata i historii oraz determinujących ich rozwój tendencji. To ludzie chorzy umysłowo. I to oni i ich podobnie myślący i czujący rodacy na Ukrainie, ciągle podżegani przez pewne mocarstwo zza Oceanu, determinują dziś rozwój wypadków za naszą wschodnią granicą.Zmiana ku dobremu może nastąpić tylko wtedy, gdy – jak słusznie zauważa Autor – nastąpi “fizyczne zwycięstwo powstańców Donbasu i Ługańska nad uzurpatorami w Kijowie” i rządy w Kijowie obejmą ludzie rozumni, pragnący pokoju i dobrobytu dla wszystkich przy wzajemnym poszanowaniu wszelkiej etnicznej i językowej odrębności.I wtedy dopiero zaistnieje “wolna Ukraina”. Stąd musimy ze wszech sił solidaryzować się z bojownikami z Donbasu. Walcząc o wolną Ukrainę, walczą oni też w naszym polskim interesie!

    • krzyk
      3 lipca 2014 at 11:34

      W rzeczy samej, Sz.Pan dotknął i zawarł sedno
      problemu pn. tzw.problemu “ukraińskości”
      ziem i ludzi, obszar wymieniony zamieszkujący.
      Oczywiście z uwzglednieniem diaspory
      zamieszkującej po 1944r. Zachód, w szczególności
      Kanadę, ale nie tylko.

    • Lakszmi
      28 lipca 2014 at 14:23

      Szanowny Panie Edwardzie ma Pan całkowitą rację a to co się teraz dzieje na jugowastokie to zbrodnie wojenne.I nasze władze powinny się od tego odciąć a nie to popierać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up