Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

18 lipca 2018

Tra-la-la-la mamy jaja


Buch bęc gruch wybuchła afera z nagrywaniem osób publicznych przez diabli wiedzą kogo. Afera sobie trwa, PR robi z niej aferkę i w natłoku oburzenia umyka nam jedna naprawdę radosna wiadomość. Nasi rządzący mają świadomość tego w jakim świecie żyjemy.

Rączka do góry prosze tych, którzy od lat mimo zapewnień kolejnych rządów uważali iż dysproporcja w stosunkach Polska-USA jest rażąca i porażająca. Ilu z nas ze zdumieniem obserwowało kolejne zapewnienia o intencji pogłębiania współpracy politycznej i gospodarczej, które końćzyły sie wysyłaniem naszego wojska w coraz to nowe fragmenty świata w zamian za sprzęt z amerykańskiego demobilu?

Nie można powiedzieć oczywiście że tylko sprzęt z demobilu dostarczali nam „amerykańscy przyjaciele” ale za wszystko co nie stało w kolejce do utylizacji lub co nie było potrzebne do ich bezpieczeństwa na misjach słono płaciliśmy, w tym głównie za transport. Płaciliśmy nie tylko w wymiarze finansowym – jak zakup samolotów wielozadaniowych, ale również w wymiarze politycznym, narażajac się na irytację ze strony naszych europejskich partnerów, oraz wydrenowanie naszych i tak marnych finansów z miliardów złotówek w zamian za dyskusyjny offset.

Tyle razy minister Radosław Sikorski zapewniał o tym jak bliskie stosunki nas wiążą ze Stanami Zjednoczonymi, że (o ile nagrania nie sa montażem) uprawianie seksu oralnego z naszym sojusznikiem nie powinno sie wydawać dziwne, wszak to bardzo intymne zachowanie wydawać by się było zarezerwowane do osób którym co najmniej ufamy. Jednak drugie zdanie o tym, że poczucie bezpieczeństwa jest złudne pokazuje, że zaufanie to jest iluzoryczne.

Brawo wiemy, że nie możemy liczyć na naszego sojusznika. Pytanie dlaczego minister jest szczery wobec kolegi a wobec własnego narodu już nie? Pozostaje otwartym. Oczywiście można przyjąć, że nie takie rzeczy przy kieliszku można opowiadać, ale trudno nie odnieść wrażenia, że tym razem z ust ministra Sikorskiego bije najczystsza prawda, w formie tak nieskazitelnej, że wręcz nie spotykanej z ust polityka a tym bardzie dyplomaty. Żadnych niedomówień, żadnych półprawd i dwuznaczności. Przekaz jest banalnie prosty, w kluczowej sytuacji zagrożenia nie możemy liczyć na sojusz ze Stanami Zjednoczonymi.

Warto również zauważyć, że twardo trwając po stronie amerykańskiej racji stanu dystansujemy się skutecznie od naszych europejskich sojuszników. Gdzie tu sens i logika takiego działania? Można by jeszcze zrozumieć, że Polska w ramach nieokiełznanej miłości do Stanów Zjednoczonych oddaje się aktowi seksu oralnego, ale nie jest tajemnicą, że miłość bywa ślepa i głupa, ot wszystko jasne.

Można również mieć podejście pragmatyczne i czerpać z tego korzyści, ma to swoją nazwę ale niech pozostanie ona niewypowiedziana. Teraz pozostaje zadać sobie pytanie, skoro wiemy, że sojusz i bliska współpraca ze Stanami Zjednoczonymi jest dla Polski w obecnej formie niekorzystna, to czy rząd, który ma tego świadomość „coś” zrobił i „co” zamierza zrobić, aby forma tej współpracy nabrała cech wzajemności? Pomimo różnic w potencjałach można przecież coś sojusznikowi zaproponować, żebyśmy nie byli po prostu „gołym” buforem na rubieżach sojuszu.

Warto w tych rozważaniach zwrócić swoje oczy na Irak, który to kraj „stabilizowali” również nasi żołnierze. Co obecny rząd Iraku może powiedzieć o partnerstwie ze Stanami Zjednoczonymi które odmawiają pomocy w sytuacji najwyższego zagrożenia ze strony bojowników islamskich?

A jeśli taka forma współpracy (czyli bojowa) jest nierealna może warto przenieść akcenty i postawić mocniej na współpracę z naszymi europejskimi partnerami, zarazem nieco inaczej reorientując naszą pokraczną politykę wschodnią.

Przyszłość należy do nas, czas najwyższy wstać z kolan, czasy robienia laski się skończyły…

Tags: , , , , , , , , , , , ,

5 komentarzy “Tra-la-la-la mamy jaja”

  1. Kodłuch
    25 czerwca 2014 at 09:47

    Felieton podobał się!
    (później przejrzę resztę felietonów pana/pani niepotrzebne skreślić “IVV”…
    W tej całej sprawie tylko może zadziwiać, że JEDNAK minister MSZ ma TAKIE SAME myślenie i poglądy jak reszta narodu.
    Zrozumiałe że w środku JEDNAK jest patriotą…
    Zrozumiałe że mówi co mu każą i za co mu płacą…
    Pytanie – KTO każe mówić ministrom to co mówią OFICJALNIE?
    Czy to pan Premier jako przyjmujący do pracy pana Ministra czy też może i Panu Premierowi KTOŚ każe i wymaga prowadzić taką a nie inną politykę?

    Panie Premierze!

    Jeżeli Pana ministrowie myślą jak ogół społeczeństwa to może Pana należy wymienić?

    Ile kosztuje patriotyzm i poczucie przyzwoitości?

  2. wieczorynka
    25 czerwca 2014 at 15:28

    Bardzo dobrze napisany artykuł. Politycy nie chcący powiedzieli głośno to, co społeczeństwo wie od co najmniej 15-17 lat. A jeszcze na uroczystościach związanych ze “świętem wolności” ci z najwyższej półki zapewniali jak to społeczeństwu się polepszyło. Komu wolność, temu wolność, inaczej wolność wygląda zza okien drogiego samochodu, willy, apartamentu na chronionym osiedlu a zupełnie inaczej wygląda “wolność” zwykłego Kowalskiego, a takich jest zdecydowanie więcej.

  3. krzyk
    25 czerwca 2014 at 20:05

    …Przyszłość należy do nas, czas najwyższy wstać z kolan, czasy robienia laski się skończyły…

    Przyszłość, w przyszłości(prawda jak ładnie
    sformułowane), może i będzie NASZA, ale nie
    z TYMI, którzy pewne pozycje i zachowania
    także seksualne mają “już we krwi”, a może
    wyssane “z mlekiem matki”.
    Kabotyńska uległość w stosunku do Wielkiego Brata, Braci –
    także “tych strasznych w wierze”.
    To żenujące i poniżające…

    • Kodłuch
      25 czerwca 2014 at 22:01

      Wiesz, w poprzednim systemie który oficjalnie jest nazywany “niewolniczym” – nie czułem się niewolnikiem ani człowiekiem drugiej kategorii…
      Zresztą poza pewnymi pozorami i “koniecznościami” – jak wpisanie do konstytucji “przyjaźń z Wielkim Bratem” nie było u nas jakiegoś “poddaństwa”…
      Ale byliśmy chyba jedynym takim “wesołym i niepokornym barakiem” w socjalistycznym obozie, za co chyba nas “ruscy” cenili i szanowali…
      Ale wystarczyło wyjechac do NRD, CSRS, nie mówiąc o wyjeździe na Węgry czy nawet do Jugosławii, gdzie wiernopoddańcze plakaty i transparenty “komusze” były powszechne. Wracało się do Polski jak na dziki zachód!

      • krzyk
        26 czerwca 2014 at 10:46

        Witaj.

        Uważnie przeczytałem twoją odpowiedz, na mój
        komentarz w którym użyłem niezręcznego,niejasnego
        do końca sformułowania -“Wielki Brat”, winno
        być, Nowy – Wielki Brat…i w tym kontekście
        zawarłem swoje przemyślenia odnośnie kontaktów
        “na klęczkach’z Zachodem…
        na lata siedemdziesiąte,praprzyczyny załamania
        się gospodarki rzuca nieco światła, wyś

        miewany
        (takze przez tow. – z KC PZPR),Albin Siwak
        (i ty mozesz urodzic Siwaka…, Siwak u lekarza,
        z migreną – którą to może mieć…a Siwaka
        to po prostu łeb nap….la)itp.

        (…) 4 stycznia 1972 roku w Warszawie zebrał się Centralny Komitet Żydów w Polsce. Mam wykaz nazwisk i tematy tam omawiane. Chodzi o to, żeby polską gospodarkę uzależnić i firm i finansjery żydowskiej w taki sposób, by po kilku latach Żydzi mieli decydujący wpływ na to, co się dzieje w Polsce. Wtedy, gdy otrzymałem te materiały nie byłem jeszcze politykiem ogarniającym swą wiedzą tę dziedzinę życia i polityki i dlatego nie zwróciłem większej uwagi na te sprawy. Jeśli poruszano temat Żydów, uważałem, że to Polacy “przeginają” niepotrzebnie temat.

        Absorbowały mnie sprawy związków zawodowych, problemy budownictwa i praca mojej brygady. Dlatego nie analizowałem informacji otrzymanej od przyjaciela i nie przywiązywałem dużej wagi do tego tematu. Ten jednak dał mi kolejną notatkę, z której wynikało, że 4 marca 1972 roku ponownie zwołano Centralny Komitet Żydów w Polsce. W czasie tego spotkania zajmowano się osobami narodowości polskiej, zajmującymi kluczowe stanowiska w administracji państwowej, partyjnej i wojskowej.

        Najogólniej rzecz biorąc Żydzi podzielili ludzi sprawujących władzę na swoich i obcych. Postanowiono odsuwać od władzy i z życia społecznego ludzi nieżyczliwych Żydom. Nadal jednak dość chłodno odnosiłem się to tych wiadomości. Poważnie zainteresowałem się sprawą dopiero po otrzymaniu kolejnej informacji mówiącej o nadzwyczajnym posiedzeniu prezydium Centralnego Komitetu Żydów, w dniu 11 czerwca 1978 roku, w którym zasiadały osoby, które jednocześnie pełniły wysokie funkcje w polskim rządzie i w Biurze Politycznym PZPR. Rozpatrywano tam sprawę podwyżek cen na artykuły żywnościowe, w tym mięsne aż o 80%. W czasie obrad tego żydowskiego prezydium padły tam słowa: “Trzeba potrząsnąć drzewem, żeby spadły zepsute owoce”. Tymi “zepsutymi owocami”, które chciano strząsnąć z drzewa mieli być Gierek i Jaroszewicz.

        Wytypowane zostały zakłady, w których dojdzie do rozruchów, a więc będzie to “Ursus” i radomski “Walter” oraz “Naftoremont”. Oszołomiony tą informacją z początku nie mogłem uwierzyć, że możliwe jest takie manipulowanie załogami robotniczymi. Jednak po dwóch dniach słyszę w Sejmie jak Premier Jaroszewicz mówi: Mięso i jego przetwory zdrożeją o 69%, a drób o 300%, oraz, że towarzysz Pierwszy Sekretarz Edward Gierek popiera te podwyżki.

        Następnego dnia po wystąpieniu Premiera Jaroszewicza, tj. 25 czerwca dochodzi do fali strajków i protestów w Radomiu, Ursusie i Płocku. 26 czerwca odbywa się telekonferencja Edwarda Gierka z Pierwszymi Sekretarzami Komitetów Wojewódzkich PZPR. Gierek mówi: “Uważam, że w ciągu dnia jutrzejszego i w poniedziałek muszą odbyć się we wszystkich miastach wojewódzkich masowe wiece. Nawet po sto tysięcy ludzi, muszą to być ludzie dobrani. W oparciu o dobrany materiał muszą towarzysze powiedzieć, że nie popierają metod chuligańskich i narzuconej woli niewielkich grup. Towarzysze, jest to potrzebne jak słońce, jak woda, jak powietrze. Jeśli tego nie zrobicie to będę musiał się zastanowić”.

        Generalnie książki – wspomnienia Albina Siwaka
        z punktu spojrzenia na naszą wczorajszą
        historię, są niezbędne, żeby zrozumieć
        procesy które miały miejsce w ostatnich
        dziesięcioleciach…i mają miejsce po 89′.
        Tak jak są ważne, podobnie ,a może ze względu
        na zawarte przemyślenia – nie do “upolowania”,
        jakieś fragmenty wyrwane z konekstu,poruszają
        się w sieci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up