Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 listopada 2017

Pizza dla ministra, czyli jak się kreuje tematy zastępcze a sprawa jest poważna!


 Naprawdę żyjemy w niesamowitym kraju, jak można w apogeum kampanii wyborczej, decydującej o przyszłości Polski i Europy zrobić ogólnonarodowy problem z dostawy (czy też dostawy i zakupu) pizzy przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu dla pełniącego swoją funkcję ministra?

Z punktu widzenia państwa jest to problem rangi włożenia spinaczy do zszywacza, być może kiedyś rozważymy biomechanikę tego problemu – jakie to fascynujące! Wkładamy zszywki lewą? Czy prawą ręką?

To naprawdę zaskakujące a zarazem skandaliczne. Jednakże nie to, że była tam jakaś pizza lub nawet karton po pizzy. Skandaliczne jest to, że fotoreporter był w stanie tak się ustawić, żeby mieć podgląd na prywatny dom pana ministra Sikorskiego, a Biuro Ochrony Rządu o tym nie wiedziało!

Prowadzimy wojnę z terroryzmem – kolejną! Minister Sikorski jest jednym z polityków rozpatrywanych na najważniejsze stołki w strukturach międzynarodowych organizacji, które uważamy za decydujące o naszym bezpieczeństwie. Równolegle tenże jeszcze podpadł niedawno różnym siłom w sąsiednim kraju pogrążającym się w wojnie domowej, a MOŻNA GO FOTOGRAFOWAĆ JAK PRZEPRASZAM CELEBRYTĘ WYNOSZĄCEGO ŚMIECI W DZIELNICY WILLOWEJ?

Nie będziemy tu sugerować czyje głowy powinny polecieć, albowiem nie jesteśmy fachowcami i z pewnością stosowne struktury zadziałały lub zadziałają, ale to się po prostu nie mieści w głowie, żeby Biuro Ochrony Rządu – nie było w stanie zapewnić panu ministrowi (już bez względu na to, jakim jest ministrem) – pełni prywatności i bezpieczeństwa. Przecież proszę państwa to nie musiał być teleobiektyw aparatu cyfrowego, tylko… no odpowiedzcie sobie sami.

Tymczasem ze sprawy zrobiono temat zastępczy. Wypowiedział się pan premier, wypowiedział się pan prezes największej partii opozycyjnej – nikt nie widzi w tym żadnego problemu, przecież to nie jest problem, że ktoś może sobie wziąć w CELOWNIK na szczęście tylko aparatu fotograficznego – ministra (niestety) naszego (mimo wszystko) rządu!

Do zagadnienia trzeba podejść systemowo, minister w ogóle ma nie wiedzieć, że jest jakaś ochrona – a państwowe służby mają, jeżeli trzeba kupić budynek, obok – jeżeli nie ma innej możliwości zapewnienia bezpieczeństwa, a właściciel nie chce współpracować. Powinny być do tego specjalne przepisy wywłaszczające, – ponieważ proszę państwa toczymy wojnę! Wojnę z terroryzmem i bezpieczeństwo najwyższych władz państwa i ich rodzin jest absolutnym priorytetem! A przynajmniej być powinno.

Druga sprawa – jak najbardziej pan minister może sobie jeść, co chce, a jak ma ochotę na pizzę, to odpowiednie służby powinny nie tylko mu tą pizzę – sprawdzoną pirotechnicznie dowieść, ale powinny mieć swojego człowieka w pizzerii, który ma zwracać uwagę czy nie produkuje się jej w sposób np. mogący spowodować zagrożenie chemiczne lub biologiczne. W praktyce – próbkę pizzy z zakładu monitorowanego, co jakiś czas trzeba dać do laboratorium, a z zakładu wybranego ad hoc – sprawdzić szybkim testem. To nie jest problem, podstawowe laboratorium bio-chemiczne można zmieścić na średniej wielkości ciężarówce, zakup takiego sprzętu i zatrudnienie ludzi nie może być czymś niemożliwym, zwłaszcza, że taki sprzęt by się przydał.

Reasumując – nie tylko BOR powinien przysłowiową pizzę panu ministrowi Sikorskiemu przywieźć, ale najlepiej jeszcze jakby kontrolował cały proces jej powstawania, monitorował miejsce zamieszkania pana ministra w sposób uniemożliwiający nie tylko fotografowanie/ użycie karabinu snajperskiego, ale także np. atak moździerzowy! Naprawdę nie ma żartów, albo chronimy się na serio w taki sposób, że mamy totalną kontrolę nad bezpieczeństwem swoich VIP-ów, albo nie bawmy się w to dalej, bo nie ma sensu. Po co wydawać pieniądze na profesjonalną ochronę państwową, jeżeli fotoreporter może sobie fotografować ministra spraw zagranicznych frontowego kraju NATO w kapciach na jego werandzie, czy też w każdym bądź razie przed domem.

Na to wszystko nakłada się jeszcze żartobliwa forma tematu zastępczego nadana przez media mainstreamowe. Przy czym uwaga, – jeżeli to jest zasłona dymna, to idiotyczna, bo wyraźnie pokazująca, że mainstreamowi dziennikarze mogą pracować na zlecenie wiadomo, jakich służb. Więc jeżeli podjęcie tego tematu to inicjatywa dziennikarzy, to tylko świadczy o ich poziomie, profesjonalizmie i co tu dużo mówić – percepcji…

Tags: , , , , , , , , , ,

4 komentarze “Pizza dla ministra, czyli jak się kreuje tematy zastępcze a sprawa jest poważna!”

  1. Wierny_Czytelnik
    12 maja 2014 at 06:09

    Znowu niesłychanie mocny tekst.

  2. wieczorynka
    12 maja 2014 at 16:30

    Oj tam, oj tam z tą ochroną, przecież bardzo ważny minister to nie przedszkolak i to z grupy tych najmłodszych. Ponadto jaki pan taki stragan, jaki premier/minister taki bałagan, prawda znana od dawna.

  3. wieczorynka
    12 maja 2014 at 19:34

    Po przemyśleniu przychylam się jednak do treści artykułu. Faktycznie bardzo ważny pan minister konsumuje na obiad/kolację jakiś placek zwany pizza, a gdzie 1-sze danie i deser. Ponieważ zupełnie nie znam się na kucharzeniu, zatem udzielam nie podlegających dyskusji porad. Obiad składa się z trzech dań: pierwsze danie zupa szczawiowa, drugie danie placek, który pan minister zjadł, na deser polecam rabarbar z cukrem i mirabelki. Życzę smacznego.

  4. q34
    13 maja 2014 at 12:08

    Na samą myśl, że ktoś mógłby chcieć potraktować pana ministra stęchłą pieczarką to aż mnie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up