Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

27 maja 2018

Poznać Dekalog życia


 Wiele miesięcy temu, natknęłam się na film o bezdomnej parze, która od lat żyje w śmietniku, imitujący ich dom. Bohaterami dokumentu byli – chory na raka – mający świadomość nadchodzącej śmierci mężczyzna i pogodna, optymistycznie nastawiona do życia kobieta. Wiek obojga był trudny do określenia, na co zdecydowany wpływ miały warunki, w jakich wegetują oraz specyficzny tryb życia, na jaki się zdecydowali.

Oglądając reportaż przeplatany rozmowami i codziennymi zajęciami – było mi coraz mocniej wstyd za siebie, za bliskich i wiele osób, które znam. Było mi wstyd, że ludzie, których widząc obok śmietnika obchodzimy z niesmakiem i wyższością – wiedzą to, czego my nie chcemy uparcie zrozumieć. Czujemy się lepsi od osób, które mimo przeciwności losu i tragedii – żyją pełniej i szczęśliwiej. Żyją bardziej świadomie i rozumniej – niż większość mieszkańców zamkniętych osiedli i posiadaczy dóbr luksusowych. Często myślę o tej parze bezdomnych ludzi, którzy mówili o honorze i zasadach z przekonaniem i szczerością. Zwracali się do siebie z szacunkiem i ciepłem. Troszczyli się o siebie i opiekowali – jak tylko to było możliwe – dzieląc wszystkim bez żadnych oporów i manipulacji. Nie było między nimi fałszu, zawiści, złośliwości. Nie było zakłamania i perfidii. Mieszkając na śmietniku starali się stworzyć iluzję rodzinnego domu i normalnych relacji. Żyjąc z zebranych śmieci, czy zdobytego złomu – czuli się wolni. Wolni i radośni w tak prosty i naturalny sposób, którego top class umiejętnie się pozbawiła…

Ojca Chrzestnego F.F. Coppoli – oglądał każdy. Klasyka kina w genialnej obsadzie, wykończona wybitnym dźwiękiem. Dzieło wszechczasów kolejnej recenzji nie potrzebuje. Po książkę Mario Puzo sięgnęłam niedawno. Czytałam kolejne strony z coraz większym zainteresowaniem. Zaczęłam przypominać sobie sceny z przeszłości, które przypominały momenty z życia Corleone. Słyszeć ponownie rozmowy dyktowane przez strach. Czuć zapach bezsilności i zawodu. Kilka historii zostanie w mojej głowie na zawsze. Ludzie, z którymi dzieliłam życie na różnorodnych płaszczyznach, jak i zakodowane zdarzenia zmieniały mnie bezpowrotnie. Nauczyły udawać. Zabiły szczerość i spontaniczność. Mocno unieruchomiły zrywy gorących emocji. Niestety nie unicestwiły naiwności, która do dziś przysparza kłopotów… Zdecydowanie jednak wiem, że jestem inna. Nie wiem czy taka jak bym chciała, ale inna…

Po lekturze opowieści o nowojorskiej rodzinie mafijnej, oraz własnych doświadczeniach – zrozumiałam, że to w świecie pozornej patologii panują zasady godne naśladowania. Nie ma w nim miejsca na półśrodki i kompromisy. Dekalog postepowania jest jasny, konkretny i niezmienialny. Honor, słowo, prawda – cechuje ludzi poważanych i odpowiedzialnych. Odpowiedzialnych za swoje postępowanie – niezależnie od konsekwencji. Dojrzałych na tyle, aby respektować twarde reguły gry rzeczywistości, która aksamitna nie jest…

Ilu ludzi honoru znam w realnym świecie? Ilu słownych, prawych i niezakłamanych? Za mało… o wiele za mało. A już najbardziej paradoksalne jest to, że tych, których charakteryzują te cechy nie wyróżnia pochodzenie z środowiska uznanego społecznie za poważane i przykładne…

Biznesmeni, dyrektorzy, profesorowie, menadżerowie, prezesi, szefowie… pozornie wybrańcy losu. Pozornie wygrani, wybitni, lepsi… Właściciele domów z ogrodami, oszklonych apartamentów, czarnych plastików, garniturów na miarę i zegarków z dedykacją – od fałszywych przyjaciół. Ludzie sukcesu – znający gorące plaże Rio, smak homara i mruczenie lamborghini… Ubrani w idealnie białe uśmiechy, sprzedający hojnie zaplanowane uściski i komplementy. Usztywnieni grą, z jakiej nie zrezygnują – nawet za cenę własnego ja, godności czy rodzinnego ciepła…

Wbijają sobie sztylety w plecy, obsypują trucizną kłamstwa, topią w przekupstwie, żeby tylko wyprzedzić się nawzajem… Zdeformowani przez obłudę. Pokurczeni przez kompleksy. Zakażeni rządzą posiadania, władania, decydowania. Owrzodzeni strachem przed utratą materialnych zbytków. Zblazowani. Paranoicznie cyniczni, niezdolni do uszanowania relacji międzyludzkich i wewnętrznych emocji… Gwałcący wszystko, co dobre, mówiący coraz mniej dla usprawiedliwienia najgorszego.

Ostatnio zmieniłam w swoim życiu parę rzeczy. Wykreśliłam z notesu wiele danych. Powiedziałam słowa, które długo ważyłam w głowie. Zrobiłam rzeczy, których chciałam uniknąć, ale niestety nie byłam w stanie. Zapamiętałam z książki wiele zdań, które przypominam sobie często, kiedy nie wiem jak postąpić. Mówię je sobie na głos, żeby nigdy nie zapomnieć i żałuję, że nie znają ich wszyscy. Potrafię „Składać propozycję nie do odrzucenia”. „Trzymam swoich przyjaciół blisko, ale jeszcze bliżej trzymam swoich wrogów”. „Nigdy więcej nie wyjawiam przy osobach spoza rodziny, co myślę”. „Rozumiem, kiedy sprawy dotyczą interesu i nie ma w tym nic personalnego”. Wiem, że „Jeśli jest w życiu coś pewnego i jeśli historia czegoś nas uczy to tego, ze każdego można zabić”…

Miałam okazję poznać dotychczas wiele wyjątkowych Osób w swoim życiu. Z różnorodnych środowisk, klas, krajów, kultur. O antagonistycznych poglądach. Skrajnych zasadach. Specyficznych wierzeniach. Najbardziej zawiedli mnie Ci wybrańcy losu. Najmocniej zranili i oszukali Ci, którzy najgłośniej deklarowali pozytywne wartości i wzniosłe idee. Najdotkliwiej oszukali elokwentni erudyci, wykształceni inteligenci i zatopieni w sukcesie zwycięzcy. Mówili słowa bez pokrycia, kłamali prędzej niż można oddychać, knuli za plecami a nawet często łgali patrząc prosto w oczy… Najwartościowszych ludzi, jakich szanuję poznałam absurdalnie przypadkowo. To ludzie z marginesu społecznego, z patologii, którą tak bardzo lubimy wytykać palcami. Osoby, które od zawsze musiały walczyć o siebie i liczyć tylko na siebie. Przez lata przekonywałam się, że to właśnie im mogę ufać. Mogę powierzyć nie tylko tajemnice, ale i sprawy większej wagi, a dane słowo będzie obowiązywać bez umów i ingerencji skorumpowanego prawa. To ludzie z patologii uczą mnie dekalogu życia, pokazują właściwe drogi i tłumaczą, co jest słuszne i dlaczego. Oni nie mówią za wiele, nie obiecują, nie posługują się wyszukanym słownictwem. Są jednak odpowiedzialni za każde słowo. Są świadomi swoich zachowań i jeśli posiadają więcej niż inni – nie jest to groteskowo eksponowane.

Chciałabym umieć cieszyć się z tego, co mam, mimo przeciwności losu. Chciałabym doceniać drobne szczęścia, jakie często lekceważę. Nie skupiać się na posiadaniu, gromadzeniu. Posiadać umiejętność właściwej oceny prawdy, niesprawiedliwości i zła.

Muszę się jeszcze dużo nauczyć od… często milczących, ale szczerych Przyjaciół…

Tags: , , , , , , , , , , , , , , ,

16 komentarzy “Poznać Dekalog życia”

  1. Zinedine
    29 kwietnia 2014 at 11:24

    Nie bardzo rozumiem o co autorce chodzi – przecież takie jest życie?

    • Stach Głąbiński
      29 kwietnia 2014 at 12:55

      Nieprawda~Życie nie jest “takie”! Nie możemy mówić o tym jakie jest życie w sensie obiektywnym. Mówimy wyłącznie o tym, jak ja, konkretny osobnik – wyróżniony niepowtarzalnym nie tylko PESEL-em – widzę owo “życie”. A widzenie to mało ma wspólnego z obiektywizmem, lecz odzwierciedla własną wartość/nicość osądzającego. W naszym otoczeniu jest dużo zła, lecz mamy znacznie więcej dobra. Jestem mocno przekonany o tym, że ten, kto widzi, iż życie jest “takie”, winien zastanowić się nad sobą.

      • Izabella Gądek
        29 kwietnia 2014 at 13:50

        Zastanawiam się nad sobą nieustannie, ale dziękuję za komentarz i rady

  2. krzyk
    29 kwietnia 2014 at 13:41

    .”.takie jest życie.”
    To zbyt szeroko pojęte uogónienie i jednocześnie
    usprawiedliwienie norm i systemów (wartości).
    Nożyce rozwarstwienia społecznego rozwarły się
    zbyt szeroko,(nie tylko w Polsce), a to zwykle
    zła wróżba na przyszłość.

    • Izabella Gądek
      29 kwietnia 2014 at 14:50

      Zła…ale czy można ją zmienić?

      • krzyk
        29 kwietnia 2014 at 17:35

        Chcieć to…móc.
        Niestety “to” byłoby zbyt proste(i piękne).
        Napiszę, należy dążyć – zabrzmi jak wyświechtany
        banał.

  3. Magdalena
    29 kwietnia 2014 at 15:35

    podoba mi się ten tekst:)

  4. wieczorynka
    29 kwietnia 2014 at 17:16

    Często spotykam się z ludźmi bezdomnymi pod marketami lub w okolicach dworca i przyznaję mam do tych osób szacunek. Pierwszym moim odruchem jest dać tym osobom jakieś pieniądze i często słyszę stanowcze NIE. Osobom bezdomnym w wielu przypadkach chodzi aby z nimi porozmawiać, wykazać zainteresowanie co też czynię. Mam wręcz znajomych wśród ludzi bezdomnych i wiem, że głównie zależy im aby mieli możliwość zarobienia tych pieniędzy. Przed świętami Bożego Narodzenia dowiedziałam się od jednego z bezdomnych, że otrzymał socjalne mieszkanie i tak naprawdę ta wiadomość była była dla mnie najlepszym świątecznym prezentem. Na temat tych, którym się wiedzie świetnie (takich też znam) i uważam, że to jest ich problem, sami do tego dążyli a, że to “świetnie” wcale nie jest takie świetne to przykro mi ale to była ich decyzja, natomiast bezdomność najczęściej jest skutkiem niezależnym.

  5. mira
    30 kwietnia 2014 at 20:37

    “Nie skupiać się na posiadaniu, gromadzeniu”.
    To także mój dylemat: nie dać się wszechogarniającej konsumpcji, lecz suwerennie zarządzać własnym życiem, mądrze wykorzystać dany mi na ziemi czas i nie ulec pokusie uczestniczenia w “targowisku próżności”. Pamiętam z zajęć z filozofii opowieść o Sokratesie, który codziennie odwiedzał ateńskie targowisko, lecz niczego nie kupował. Zniecierpliwieni przekupnie pytali go, dlaczego tak uważnie przygląda się wystawionym na sprzedaż towarom, skoro zawsze opuszcza targ z pustymi rękami. Odpowiedź filozofa wprawiła ich w zdumienie. Otóż Sokrates bywał tam tylko po to, by upewnić się w przekonaniu, że doskonale może obejść bez tych wszystkich rzeczy, które budzą pożądanie kupujących.
    Owszem, wysoki status materialny zapewnia wygodę, stwarza rozliczne możliwości, ale nie daje szczęścia płynącego z serdecznych kontaktów z innymi ludźmi. Warto pamiętać słowa Eugena Drewermanna, który w książce “Istotnego nie widać” (polecam!) napisał: “Człowiek, który chce i może kupić wszystko za pieniądze, musi wpierw sam sprzedać się pieniądzom, a im bogatszy się staje, tym jest biedniejszy”.

    • Izabella Gądek
      30 kwietnia 2014 at 21:50

      Pani Miro – dziękuję za ten komentarz. ,,Istotnego nie widać” – jakie to piękne, ale jakie inne dla księcia i żebraka…

    • wieczorynka
      30 kwietnia 2014 at 21:52

      Bardzo lubię czytać Pani wpisy, utwierdzają mnie one w moim widzeniu rzeczywistości.

      • Izabella Gądek
        30 kwietnia 2014 at 22:09

        a ja piszę dla takich Czytelników jak Pani… To mnie utwierdza, że istnieje zrozumienie i świat jaki wybrałam

  6. mira
    1 maja 2014 at 00:08

    Z Paniami Izabellą Gądek i Wieczorynką pragnę “podzielić się” skromnym wierszem, który przypadkowo wpadł mi w ręce podczas poszukiwania informacji na temat dzisiejszego święta.

    ***
    Może nas nigdy nie było,
    może nas wcale nie ma.
    Jest tylko wielka miłość
    i chlebna, szeroka ziemia.

    Nad nami w niebie niebieskim
    ktoś jasne słońce zapalił.
    Przez drogi wiejskie i miejskie
    przejdziemy cisi i mali.

    Przeminą nasze imiona
    w dniach nowych, jasnych i ciemnych.
    Młodsze, silniejsze ramiona
    podejmą trud nasz codzienny. […]

    I tylko po nas zostanie
    coś, co wciąż w życiu powraca:
    wielkie, największe kochanie
    i prosta codzienna praca.

    Edward Szymański

    • Izabella Gądek
      1 maja 2014 at 12:52

      Piękne słowa. … Więc czemu ideały upadają??…giną marnie a najsilniejsze czołgają się w łachmanach??…

      • Stach Głąbiński
        1 maja 2014 at 14:07

        To nieprawda, że ” Więc czemu ideały upadają??…giną marnie a najsilniejsze czołgają się w łachmanach??…”. przeczy temu choćby to, że my, tutaj, myślimy i piszemy. A śmiem twierdzić, że na tych ubożuchnych łamach “Obserwatora Politycznego” ani nie jesteśmy łachmaniarzami, ani nie stanowimy jakiegoś wyjątkowego grona.

    • wieczorynka
      1 maja 2014 at 15:29

      Za wiersz dziękuję, natomiast zupełnie nie potrafię o poezji rozmawiać a kolejne natomiast to, lubię czytać poezję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Cytaty

Privacy Preference Center

Scroll Up