Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 grudnia 2018

Kompleks siły i władzy


 Nie ma nic groźniejszego dla polityka niż cierpienie na kompleks siły i władzy, ponieważ jest on oparty na sprzeczności. Z jednej strony polityk czuje siłę wynikającą z pełnionej władzy, jednakże ku swojemu zdziwieniu i niezrozumieniu otoczenia nie może jej uzewnętrznić tak, jakby oczekiwał. To podstawowa bolączka polityków w państwach demokratycznych, powodująca, że zmieniają się w małych satrapów marzących o nieomylności na bazie swojego autorytetu i jedynowładztwie.

Autorytetów politycznych niestety dzisiaj w polityce państw zachodnich jest jak na lekarstwo a może i nawet mniej, ponieważ te znane to przeważnie autorytety technokratyczne, gdzie politycy napawają się samym faktem możliwości wydawania decyzji – brania udziału w procesie decyzyjnym, gdy od ich słowa zależy ostateczne zdanie. Formalne spełnienie tych faktów może być źródłem satysfakcji nawet dla najbardziej demokratycznego technokraty, czy technokratki. Jednakże nigdy nie zadowoli to polityka o zapędach autorytarnych, tam ambicje grają na werblach i mówią głośne nie dla wszystkiego, co nie wynika z auto ekspresji, przy czym w skrajnych przypadkach nie jest nawet akceptowane odgadywanie intencji „władcy” przez klakierów, albowiem autorytet otoczony posłusznymi technokratami czuje się automatycznie zagrożony ich sprawnością działania. Być może z tego powodu największe kariery w polityce w krajach budujących swoje demokracje – „bierni, mierni, ale wierni”. Przy czym uwaga – nie można totalnie uogólniać, albowiem wszędzie – nawet w polityce zdarzają się porządni ludzie, aczkolwiek niestety akurat w naszych czasach bardzo rzadko.

Polityk nieposiadający władzy czuje potrzebę budowy swojego autorytetu formalnego i nieformalnego, ponieważ to właśnie w ten sposób może dokonywać projekcji siły stanowiącej kluczowy zasób w staraniu się o władzę. Dążenie do władzy realizuje się poprzez budowę autorytetu za pomocą takich składowych, które dają przewagę nad otoczeniem a zarazem budują autorytet w szeroko rozumianym audytorium wszelkiego typu interesariuszy.

Jedynie działanie w zespole i nastawienie się na grę zespołową może w sposób naturalny ograniczyć naturalny atawizm, jednakże do tego potrzebne są kolektywne formy sprawowania władzy – samego rządzenia. Uwaga decyzję może podejmować jeden polityk, ale ich wypracowywanie może zależeć od decyzji współdecydującego kolektywu, z którym decydent na mocy przepisów formalnych musi się liczyć. Jednakże nawet takie zabezpieczenie, znane już ze starożytnego Rzymu ma swoje wady, które czynią taką konstrukcję ustrojową niewydolną i w pewien sposób ryzykowną. Dlatego też, chyba nie ma lepszego „bezpiecznika” niż wiek polityków. To znaczy zbudowanie takich struktur, w których dopiero po przejściu przez pewny ciąg funkcji „pośrednich” – dana osoba mogłaby w sposób wiarygodny pretendować do najważniejszych funkcji decyzyjnych.

Bardzo ważne jest zróżnicowanie kompleksu siły i władzy ze względu na płeć. O ile w przypadku mężczyzn sprawa jest stosunkowo prosta – ewentualnie silnie przeklinają lub nadużywają siły, mniej lub bardziej werbalizując swoją „siłę” dla zaspokojenia rządzy władzy, której im brakuje. To w przypadku kobiet „u władzy”, zawsze powstaje problem potrzeby udowadniania, że posiadają siłę, a wręcz, że są zdolne do sprawowania władzy formalnej w swoim środowisku. Co ciekawe występuje to także w środowiskach sfeminizowanych, gdzie konkurencja w obrębie tej samej płci jest skrajnie silna i po prostu ekstremalna. To jak bardzo potrafią nienawidzić się kobiety mogłoby zaskoczyć nie jednego mężczyznę. W realiach politycznych sprawdza się tylko jeden model władzy kobiet – „królowa matka”, czyli jedna kobieta, (bo wiadomo, że królowa może być tylko jedna) w otoczeniu dworu stworzonego głównie z mężczyzn – przynajmniej na poziomie, na którym można zagrozić jej pozycji.

Proszę się zastanowić na własny użytek, u kogo z polskich polityków możecie państwo rozpoznać tą wewnętrzną sprzeczność pomiędzy siłą i władzą. Wynikające z tego konfliktu kompleksy mogą rozłożyć skuteczność każdego, nawet najpotężniejszego i najsilniej umocowanego polityka. Rzeczywiste kłopoty mogą wyniknąć wówczas, gdy dotyczy do decyzyjnego polityka, od którego rzeczywiście „coś” ostatecznego – granicznego zależy.

Warto nadmienić, że omawiany problem występuje w biznesie – w strukturach władzy korporacji, jednakże nie ma przełożenia na formacje mundurowe, gdzie władza jest jawnie zdefiniowana poprzez oficjalnie uznawane rangi. Natomiast wszystkie struktury miękkie, w tym także podstawowe komórki społeczne jak nawet rodziny w erze genderowego-feminizmu – mogą mieć z kompleksem siły i władzy poważny problem.

Władca polityczny musi być silny! Do tego niezbędny jest autorytet. Bez tego zawsze prędzej czy później pojawiają się problemy. Najgorzej jak sprawujący władzę słabeusz uwierzy w to, że jest silny i wejdzie w konflikt z innym politykiem rzeczywiście silnym i mającym więcej władzy, w tym wypełniającym ją bardziej skutecznie.

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

2 komentarze “Kompleks siły i władzy”

  1. przymuszonydoczytania
    31 marca 2014 at 07:46

    W naszych realiach tu i teraz mamy do czynienia raczej z przerażonymi i zagniewanymi a konflikt to sobie chłopcy i dziewczynki zawsze wynajdą

  2. inicjator_wzrostu
    31 marca 2014 at 08:12

    Przez współczesnych polityków popełniany jest błąd dążenia do skuteczności poprzez stosowanie procedur korporacyjnych w zarządzaniu.
    To się nie może udać w ustrojach uważających się za demokratyczne, bo tu muszą działać inne mechanizmy – uzgadnianie, kompromisy, branie pod uwagę zdania koalicjanta – no i czasami OPOZYCJI.
    Co jest u nas?
    W Polsce słyszymy: chcesz mieć rację – wygraj wybory (to PO), lub jesteś z gruntu podejrzany o wszystko, bo jak coś masz, to musisz to skądś mieć (PiS) i wizyty poranne służb mogą Cię spotkać …
    Miedzy tymi skrajnościami obraca się NIEOMYLNOŚĆ naszych polityków w Polsce.
    Bo Oni swą władzę CELEBRUJĄ jakby sam Bóg ich do jej sprawowania wyznaczył, stąd panika przed wyborami, że może jednak nie wybiorą na kolejną kadencję.
    Ale nie ma obaw.
    Frekwencja spada, żelazny elektorat zagłosuje i osoby WYZNACZONE przez przywódców czołowych partii – wejdą do parlamentu.
    Partie dążą do polaryzacji opinii, stąd straszenie czy to wojną, czy utratą suwerenności i dostaw gazu …
    Nie dajmy się zwariować, pamiętajmy o akcji BS – Bez Styropianu!
    Głosujmy na młodzież, nie znającą tego tworzywa, na który powołują się coraz starsi liderzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up