Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lipca 2018

Niewolnicy własnych fobii stają się problematyczni i niewiarygodni


 Nasza elita polityczna swoimi deklaracjami i działaniami podczas tzw. kryzysu ukraińskiego w zasadzie w całości udowodniła zupełny brak pragmatyzmu i myślenie życzeniowe, a nawet brak zdolności do myślenia scenariuszowego.

Nie wiadomo dlaczego cała klasa polityczna – rozpoczynając od przedstawicieli najwyższych władz państwowych a na znacznej części zwykłych polityków kończąc – zaryzykowała relacje naszego państwa ze wschodnimi i jak się okazało – także zachodnimi sąsiadami – za nic. Za darmo, za zero!

Prawdopodobnie zwyciężyły stare fobie – ideologia przedmurza zrobiła swoje na starannie pielęgnowanym trawniku rusofobii. Zanim nasi decydenci się zastanowili, zanim posłuchali doradców, zanim właściwie rozpoznali to, co się w rzeczywistości dzieje – już zdążyli zająć jednoznaczne stanowisko, tak daleko idące, że nie mogli się już potem nie tylko wycofać, ale nawet zatrzymać w swojej niepotrzebnie ostrej retoryce. Co więcej, niektórzy nawet uwierzyli w to, że są reprezentantami interesów sąsiedniego państwa, co więcej, że nasze interesy są rzekomo zbieżne z interesami tego państwa.

Gdyby nasza rzeczywistość składała się tylko z tego, co znajduje się na wschodzie, to prawie na pewno nie byłoby żadnego problemu. Być może po prostu by nas zlekceważono, sprawa by się rozmyła i przycichła, tymczasem jednak jest o wiele bardziej barwnie. Mianowicie – musimy pamiętać jeszcze o tym, że jesteśmy równolegle postrzegani także przez naszych przyjaciół na zachodzie. Niestety jak jesteśmy postrzegani mogliśmy się przekonać w środę po przemówieniu pani Kanclerz Merkel w Warszawie. Nie ma mowy, żeby ktokolwiek z Zachodu na poważnie chciał zaryzykować relacje z Federacją Rosyjską – trwale zmieniając klucz dotychczasowych możliwości współpracy.

Obserwując zachodnie media – nie widać w nich histerii rusofobicznej, podobnie nie dzieje się w mediach naszych południowych sąsiadów. Na tym tle biegunka ksenofobiczna – o nic i bez powodów, jaka ma miejsce w naszych realiach to coś wyjątkowego w skali świata, chyba tylko poza Litwą, gdzie przynajmniej dziennikarze starają się pisać o wiele ostrożniej niż w Polsce. Przy czym uwaga jedna wielka różnica – na zachodzie media głównie relacjonują wypowiedzi swoich polityków, natomiast u nas – można zauważyć przesłanki przemawiające za tezą, że to media „napędzają” polityków – z pewnością przynajmniej niektórych.

To wszystko totalnie obniża wiarygodność naszej klasy politycznej, ponieważ w zderzeniu z politykami z zachodu – mamy pełne rozwarcie poglądów i deklaracji od realnych działań. Przykładowo apele znacznej części naszych europosłów – są po prostu tak emocjonalne, jakby niezidentyfikowane siły stały już w centrum Warszawy grzejąc demonstracyjnie silniki swoich czołgów. Do tego dochodzi oficjalna retoryka naszej dyplomacji i szefa państwa – zupełnie przemawiająca za jedną opcją oraz Pan Prezydent, który zawczasu swoimi deklaracjami ogranicza możliwe pole do działania i rozgrywania polityki.

Sytuacja powoli staje się obciążająca, świadczą o tym sygnały ze wschodu, gdzie kolejni politycy lub publicyści – wskazują na polskie zaangażowanie w problem, podkreślając naszą jednostronną rolę. Równolegle nie ma „feedbacku” z zachodu, bo 12 F-16 nikt na poważnie nie bierze, jako argumentu, który zresztą nie wiadomo czemu miałby świadczyć.

Nie da się zrozumieć powodu, dla którego mielibyśmy ryzykować konfliktem – w świetle retoryki, jaką ujawniali publicznie przedstawiciele naszych władz w interesie przyjęcia innego państwa do politycznego porozumienia obiecującego członkostwo w Unii Europejskiej. Cała sprawa jest potwornie zagmatwana i składa się prawie z samych niewiadomych, – co ubezpiecza podjęte ryzyko? Te 12 samolotów? Artykuł 5 Traktatu? Telefon z Białego Domu?

Proszę się zastanowić w imię czego i dla jakich zysków nasza klasa polityczna podjęła totalne ryzyko, którego koszty w ostateczności – przyszłoby zapłacić całemu społeczeństwu – nie ma znaczenia, czy w kategoriach politycznych, ekonomicznych czy najstraszniejszych militarnych. Po prostu będąc krajem BUFOROWYM Sojuszu, powinniśmy być w retoryce – przynajmniej naszych oficjalnych przedstawicieli o wiele bardziej powściągliwi i pragmatycznie. Ponieważ zawsze stwarza to nam możliwość zachowania twarzy i możliwość podawania ręki WSZYSTKIM.

Natomiast polityczna jednoznaczność i napastliwość motywowana pokładami własnych fobii powoduje, że stajemy się niewolnikami przyjętych i pryncypiów, nawet jeżeli zorientujemy się ze zdziwieniem, że sytuacja kilka razy zmieniła się wraz z układem odniesienia i skalą wartości. W ten sposób nie wiedząc, kiedy jesteśmy niewiarygodni i problematyczni, ponieważ w nie jednej europejskiej stolicy – poważni ludzie się zastanawiają, o co Warszawie chodzi?

Zresztą czy Polacy wiedzą, o co chodzi naszym politykom w ich działaniach odnośnie Ukrainy? To jest dopiero problem. Uwaga nie mówimy o powielaniu figur retorycznych powielanych beznamiętnie przez media, – kto jest dobry, a kto gorszy. Obserwując całość – jest prawdopodobne, że Ukraińcy prędzej się dogadają z Rosjanami niż w Polsce zrozumiemy, o co chodziło w tym w znacznej mierze medialnie i PR-owo wykreowanym konflikcie.

Najgroźniejsze jest to, że prawdopodobnie nikt a na pewno rząd nie ma pojęcia jak wyjść z twarzą z zajętych pozycji, w taki sposób żeby nie być przeszkodą w formalnej normalizacji stosunków Zachodu z Rosją, a zarazem nie być obciążeniem dla interesów naszych sojuszników, w czego konsekwencji jakaś forma lekceważenia może i upokorzenia byłaby nie do uniknięcia.

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

6 komentarzy “Niewolnicy własnych fobii stają się problematyczni i niewiarygodni”

  1. Emil
    14 marca 2014 at 05:26

    Politycy są emanacją narodu. Tak jak polski katolicyzm ma charakter ludyczny, tak polska polityka ma charakter bezideowy. Jest to widoczne w skali mikro i makro. Przytoczę ciekawostkę. Maleńczuk jest nacjonalistą ukraińskim, który odmówił służby wojskowej w WP. Na rozprawie sądowej powołał się między innymi na swoje nacjonalistyczne ukraińskie korzenie. Obecnie polska młodzież zachwycona jest jego wulgarnymi – obscenicznymi tekstami atakującymi Rosję. Podobnie na tym forum. Sepleniący politycznie komentatorzy mieniący się „obserwatorami” – dobierającymi sobie anglosaskie ksywy. Z oślej ławki próbują dezawuować głosy rozsądku Krakauera. Widoczne jest też ich poirytowanie, gdy się wskaże jakiekolwiek źródło prawdy obiektywnej odbiegające od ich serwilistycznych i prymitywnych iluzji politycznych. Poniżej materiał do przemyślenia. Na temat przyjaźni polsko-banderowskiej.

    „Kto tego nie widział, nigdy w to nie uwierzy…”. Zbrodnia Wołyńska – historia i pamięć. Materiały edukacyjne do pobrania z portalu Pamięć.pl.
    http://pamiec.pl/pa/biblioteka-cyfrowa/publikacje/12560,Kto-tego-nie-widzial-nigdy-w-to-nie-uwierzy-Zbrodnia-Wolynska-historia-i-pamiec-.html

    1943 ZBRODNIA WOŁYŃSKA. PRAWDA I PAMIĘĆ

    http://pamiec.pl/pa/biblioteka-cyfrowa/publikacje/12601,1943-ZBRODNIA-WOLYNSKA-PRAWDA-I-PAMIEC.html

  2. Emil
    14 marca 2014 at 08:03

    Kiev Snipers Shooting from Building Controlled by Maidan Forces
    Mercenaries took part in Maidan violence

    “All the orders were given either by the US embassy or by Jan Tombinski, a Polish representative who worked in the EU mission in Kiev. Poland played an invaluable role in the coup. It has always dreamt of restoring its former power and the Polish-Lithuanian Commonwealth.”

    • Emil
      14 marca 2014 at 12:06

      Cytowany Jan Tombiński, to były ambasador IV RP w Paryżu. Fanatyczny PiSowiec, Radiomaryjny. Ma dziewiecioro dzieci tak, więc, uznał, że wielopokojowy pałac ambasady polskiej zbudowany przez Talleyranda jest zbyt mały dla jego rodziny i wielmożny rząd polski wtedy jemu wynajął luksusowy pałac w najbogatszej francuskiej dzielnicy Neuilly, na koszt polskiego podatnika.
      Widocznie Kijów dla niego to nie schodzenie niżej niż Paryż a potem Bruksela (jak to zwykle się uważało) to dalszy krok w jego karierze, co potwierdza, ze Kijów miał kluczowe znaczenie dla NATO jeszcze wcześniej – nim rozpoczął się euromajdan.

  3. inicjator_wzrostu
    14 marca 2014 at 09:15

    Istotne jest rozumienie ustaleń sprzed 15 lat, a jest to akurat rocznica naszego wstąpienia do NATO.
    Rosja z NATO, a szczególnie z USA, gdy na forum OSCE Bill Clinton i Borys Jelcyn, jak już wytrzeźwiał po pijatyce z Wałesą – ustalili, że Polska, Czechy, Słowacja i Węgry mają być militarnie STREFĄ BUFOROWĄ!
    Stąd rozszerzenie NATO tak, ale bez instalowania się militarnego sojuszu na ww. terytoriach.
    Coś za coś.
    I w zasadzie tej umowy Zachód dotrzymywał, nie kłując nas w oczy tą BUFOROWOŚCIĄ.
    Powoli zaczęło to do Polski docierać, że nie istnieją nawet tzw. plany ewentualnościowe NATO do obrony tego BUFORA.
    Podnoszone nasze zaangażowanie w wojenki neokolonialne Wielkiego Brata spowodowały ze strony rdzenia sojuszu jakieś działania.
    Przy okazji powstał jakże denerwujący Rosjan projekt instalacji wyrzutni antyrakiet (niby irańskich) w Polsce.
    Trzeźwi Czesi szybko zrozumieli, ze to nie jest ich interes i o budowie duęej stacji radarowej dla obsługi tego systemu na swoim terenie – zrezygnowali.
    Zadziwia brak instynktu samozachowaczego u naszych elit, przy zapominaniu, że szosa zaleszczycka może być łatwo zablokowana przez np. aktywistów ukraińskiej Swobody …

  4. Krystyna
    14 marca 2014 at 14:09

    Słusznie “krakauer” prawi tylko broń masowego rażenia może trzymać na dystans potencjalnego agresora.

  5. 50-parolatek
    15 marca 2014 at 17:46

    “Nasza elita polityczna swoimi deklaracjami i działaniami podczas tzw. kryzysu ukraińskiego w zasadzie w całości udowodniła zupełny brak pragmatyzmu i myślenie życzeniowe, a nawet brak zdolności do myślenia scenariuszowego.”
    Chaaa…!!! chaaa…!!! chaaa…!!!
    – widzę, iż Szanowny Pan używa delikatnych wyrażeń. Ale rozumiem, w sumie to oficjalny portal i możnaby było paść ofiarą procesów, pomimo, iż wyraziło się tylko prawdę. Taka to już ta nasza “wolność”
    W takim razie sam wyrażę własne zdanie, co o tym sądzę…
    Moim zdaniem WIęKSZOść “polytyków” to… XXXXXXXX, niemający pojęcia o większości spraw i aktualnych tematach, a na które, z racji piastowanych urzędów, czy funkcji mają decydujący wpływ!
    A to z prostej przyczyny, ludzie Ci w większości nie posiadają odpowiedniego wykształcenia i przygotowania. By zatuszować swoją indolecję, a zarazem, by móc “zaistnieć” powielają bzdury wyczytywane, czy słyszane w mediach mainstreamowych bez jakielkolwiek próby ich przeanalizowania, a przynajmniej zrozumienia…
    Precesy te można bardzo łatwo zaobserwować na przestrzeni ostatnich 25 lat. Wystarczy posłuchać/poczytać oficjalne wypowiedzi “wiodących polytyków” na dowolny temat. Prawie w 100% pokrywają się one z wcześniej “prezentowanymi” poglądami wiodących meinstreamów.
    Różni je jedynie stopień rozwinięcia treści. Zależnie od poziomu inteligencji jednostki, powielane “poglądy” pochodzą z GW, onetu, interii itp, a dla “zapracowanych”, wykładnią jest “Teleexpres”, lub inne “Wiadomości dnia”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up