• 17 marca 2023
    • Ekonomia

    Rząd nie potrafi ani podnosić podatków ani racjonalizować wydatków!

    • By krakauer
    • |
    • 19 lutego 2014
    • |
    • 2 minuty czytania

    Rząd, który nie potrafi ani podnosić podatków, ani racjonalizować wydatków jest złym rządem, a nawet pod pewnymi warunkami bardzo złym rządem. W zasadzie nawet nie jest rządem, bowiem bardziej zarządza nić rządzi, gdyż prowadzonej polityki nadążnego reagowania za gospodarką, nie można kwalifikować nawet po pijanemu jako polityki gospodarczej.

    Uwaga my nie mówimy o jakichś nadzwyczajnych czarnoksięskich sztukach i wiedzy tajemnej, ale o bilansowaniu budżetu i zachowaniu płynności całego sektora finansów publicznych właśnie poprzez umiejętne podnoszenie podatków oraz niesłychanie trudną umiejętność racjonalizowania wydatków. Co prawda rząd stale podnosi podatki – trzymając kolejny rok z rzędu kwotę wolną od podatku na tym samym poziomie, a inflacja składana robi swoje, czy też rząd umiał podwyższyć najbiedniejszym haracz zwany VAT-em. Jednakże to nie tu należy szukać pieniędzy – nie da się bowiem wyjść z kryzysu przez gospodarkę napędzaną popytem wewnętrznym, jeżeli będziemy ten popyt dusić i ograniczać! Po prostu to nie jest możliwe, ponieważ wzrost zostanie stłamszony przez obniżenie ilości postulatów popytowych i możliwości realizacji tych postulatów w realnej gospodarce. O kredycie w zasadzie i tak można zapomnieć, przecież kolejne „fajne” regulacje uczyniły najbardziej pożądane dobro – mieszkania – jeszcze mniej dostępnymi, podczas gdy rząd w tym czasie ochoczo dofinansowuje dodatkowe metry, tym których i tak stać jest na kredyt. To się w głowie nie mieści! To ma być polityka wyjścia z kryzysu? Dajmy sobie spokój, dobrze że były – skompromitowany minister finansów odszedł!

    Co jednak z racjonalizacją wydatków? Jeżeli zaliczymy do tego konsumpcję tzw. OFE, to być może rzeczywiście możemy tutaj mówić o racjonalizacji, ponieważ ten patologiczny system drenowania własnej gospodarki przez parszywą neoliberalną hydrę jaką zostawił najgorszy premier w czasach nowożytnych – Jerzy Buzek – po prostu wymagał likwidacji. Poza tym mieliśmy „67”, co raczej trzeba traktować w kategoriach geriatryczno-eutanazyjnych, bo jeżeli ktoś jeszcze w tym wieku w kraju ma pracę, to jest szczęśliwcem, cała reszta ma mniej szczęścia. Ten rząd w trakcie dwóch kadencji – zrobił skandalicznie niewiele, żeby racjonalizować wydatki. Poza oczywiście kolejnym genialnym pomysłem wielkiego ekonomisty z nad Tamizy – czyli słynną regułą wydatkową, która zdusiła zamiary inwestycyjne całego sektora samorządowego! Genialny cios w stopę, a raczej w nogę – bo na inwestycjach wysoce efektywnych samorządów opiera się nasze państwo i nasz wzrost gospodarczy – w końcu płacą VAT. Wyobrażacie to sobie państwo? Samorząd płaci państwu podatek VAT? Genialne, naprawdę fenomenalne rozwiązanie.

    No zaraz, zaraz przepraszam – nie możemy być niesprawiedliwi, nasz rząd przecież potrafi fenomenalnie racjonalizować wydatki doprowadzając do ich optymalizacji. Mamy całą „wesołą” kategorię „wykluczonych z prawa do zasiłku” opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, warto sobie poczytać o ich „wesołej” sytuacji w Internecie.

    Podstawowe narzędzia polityki gospodarczej jednak mają wąskie pole zastosowań w przypadku gospodarki, w której ludzie dosłownie żyją za kilka złotych dziennie jakie im zostają – jeżeli mają szczęście mieć regularne dochody z co miesięcznych opłat. U nas nie da się po prostu zwiększyć podatków, wzrost obciążeń podatkowych lub składek para-podatków odliczanych od kwot wynagrodzenia – to w naszym wynędzniałym społeczeństwie głód w dziesiątkach tysięcy rodzin, depresje, patologie, upadek społeczeństwa i nędza.

    Dalsze drenowanie społeczeństwa na dłuższą metę będzie musiało doprowadzić do buntu, ponieważ tu nie tylko nie ma szans na marzenia o cudach, ale po prostu brakuje na chleb. Nie wykorzystaliśmy szansy, źle wykorzystaliśmy czas jaki mieliśmy w okresie transformacji – nie zbudowaliśmy Gospodarki Opartej na Wiedzy, teraz ponosimy początek konsekwencji bycia w pułapce średnio-niskiego dochodu. Z czasem będzie jeszcze gorzej, ponieważ ogólna waga naszego rynku będzie się kurczyć wraz ze zmianą struktury społeczeństwa i jego zmniejszaniem się. Wzrost zamożności skoncentruje się w tej części społeczeństwa, która i tak ma się bardzo dobrze, no ale – ekipa pana Kaczyńskiego swego czasu zwolniła tych naszych rodaków z III-ciego progu podatkowego.

    Tymczasem wy nędzarze możecie płacić i płakać. Rząd nie ma pomysłu już chyba na nic, a porażka i skandal z niewybudowaniem gazoportu na czas – będzie gwoździem do trumny ostatnich złudzeń nad bilansem jego osiągnięć.