Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

26 września 2018

Skończyć z socjalistycznym oszustwem czyli zadłużaniem państwa?


 Pan Jarosław Gowin postawił bardzo interesującą tezę, mianowicie zaapelował żebyśmy skończyli wreszcie z tym socjalistycznym oszustwem, które stanowi zadłużanie państwa na koszt przyszłych pokoleń, dlatego postuluje wprowadzenie nowego progu zabezpieczającego na poziomie 35% PKB.

Było to wypowiedziane w o wiele szerszym kontekście dotyczącym prezentacji programu partii Polska Razem Jarosława Gowina, w którym pan Gowin zrobił kilka wytyków wobec ujawnionego już programu PiS (populizm i socjalizm), jak również odwołał się do czerwonej wyspy Donalda Tuska. Kontekst czytelnicy mogą sobie doczytać, w zasadzie wszystko co zostało powiedziane i zaprezentowane jest dostępne na stronach partii pana Gowina w bardzo przystępnej formie, my natomiast zastanowimy się czy zadłużanie to jest rzeczywiście socjalistyczne oszustwo oraz czy rzeczywiście strategia – odejścia od zadłużenia byłaby dla nas opłacalna?

Dotychczasowy model finansowania działalności państwa z zadłużenia wcale nie jest bowiem modelem socjalistycznym, tutaj pan Gowin najdelikatniej mówiąc pozwala sobie na bardzo dalekie uproszczenia. To właśnie siermiężna gospodarka socjalistyczna zakładała, że długi trzeba spłacać i robiły to wszystkie kraje socjalistyczne – tak długo jak były w stanie. Moda na zadłużanie się, czyli na korzystanie z dobrodziejstwa rynków – dodajmy – międzynarodowych rynków finansowych zawitała do Polski w momencie, gdy byliśmy już na tyle posunięci w transformacji, że było nas stać na płacenie odsetek od własnego – na nowo emitowanego długu. Innymi słowy, rynek finansowy zaoferował bardzo użyteczny mechanizm polegający na możliwości dla rządu, której wcześniej tenże nie miał, chodzi o błyskawiczną, nieomalże na życzenie możliwość dostępu do pieniądza na zasadzie własnego zobowiązania, które jest zbywalne i oprocentowane w czasie – w ostateczności gwarantowane autorytetem państwa. Niestety rozwiązanie to miało też jedną wadę, a w zasadzie na początku dwie. Pierwszą, z którą sobie w miarę poradziliśmy – była wysokość oprocentowania, które było na początku dla polskich papierów dłużnych po prostu zabójcze, jednakże taką cenę za ryzyko pożyczania pieniędzy polskiemu rządowi chciał rynek – można było ją płacić lub zwiększyć podatki. Drugim problemem o wiele bardziej istotnym jest to, że jak ktoś już wszedł w relacje z rynkiem kapitałowym, ten na nim pozostanie ponieważ ten rynek śmiertelnie uzależnia – jest w tym względzie bezwzględny i nie zna litości.

Kwestią zasadniczą jest, czy państwu – jako podmiotowi publicznemu – opłaca się taka koegzystencja z rynkiem, na którym zarabiają także zagraniczni inwestorzy? Odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna – ZDECYDOWANIE TAK, rynek finansowy jaki mamy, aczkolwiek płytki i wątły, jest już jednak elementem wielkich światowych obrotów gospodarczych i ŁAPY PRECZ jeżeli ktoś chciałby coś przy nim majstrować, albowiem to bardzo delikatna maszynka i z natury bardzo płochliwa – on ma sobie być i się powoli żywić naszą krwią, rosnąc przy tym dostatnio, ale DOSTARCZAĆ NAM FINANSOWANIA, do którego nie mielibyśmy tak łatwego dostępu, jeżeli bylibyśmy niewiarygodnym partnerem. Poza tym proszę pamiętać, że korzystanie z usług finansowych nie jest obowiązkowe. Rząd po prostu nie musi pożyczać, jeżeli bardzo nie chce. Nie ma najmniejszego problemu – nikt się na niego nie obrazi, wręcz przeciwnie – jakbyśmy nie pożyczali a przy tym zachowali płynność, zdecydowanie wzrosłaby nasza wiarygodność.

Prawdopodobnie o to chodzi panu Gowinowi? Trudno orzec co miał na myśli, jednakże biorąc pod uwagę zadłużenie Polski i naszą sytuację budżetową, stać nas jest raczej głównie tylko na to, żeby rolować zadłużenie, to znaczy zapożyczać się, a za pożyczone pieniądze spłacać zadłużenie – kapitał wcześniejszych zobowiązań, dokładając z budżetu na odsetki. Nie ma bowiem w tym nic złego, jeżeli PKB rośnie, a inflacja jest pod kontrolą, albowiem przy wzroście PKB procent składany wzrostu gospodarczego – sumujący się z przeciwstawnym wektorem minimalnej inflacji – powoduje, że właśnie takie rolowanie zadłużenia jest bardzo łatwe i relatywnie opłacalne, gdyż kolejne koszty oprocentowanie spłaca się de facto z zysków ze wzrostu w przyszłych okresach. Dzięki czemu zarabiają wszyscy – po pierwsze władze publiczne mają cały czas dostęp do pieniądza, nie spłacają realnych zobowiązań – ciągle są zadłużone, a stale ktoś chce im pożyczać, dzięki czemu gospodarka się kręci a odsetki są opłacane ze wzrostu z dochodów podatkowych.

Jeżeli wrócilibyśmy do myślenia w kategoriach – kasa przymnie – kasa wyda, to nie tylko czekałby nas szok związany z zachowaniem płynności, ale przede wszystkim w bieżących okresach czasu musielibyśmy zacząć spłacać zobowiązania już wymagalne – z budżetu i z ewentualnego wzrostu. To znaczy – rolowanie zobowiązań byłoby raczej kołem ratunkowym, jakby brakowało pieniędzy, natomiast co roku w budżecie trzeba byłoby wydzielić pozycję np. ze zwiększonego VAT do 25%, podwyżki dotychczasowych progów (i likwidacji ulg) oraz reaktywacji III-ciego progu podatków bezpośrednich, może jeszcze z podwyższonego CIT – na pokrywanie kosztów zadłużenia.

Szacując bardzo zgrubnie, moglibyśmy w ten sposób bez zdławienia gospodarki zebrać rocznie „wolnych” około 12-16 mld złotych. Oczywiście przy założeniu, że społeczeństwo zgodziłoby się na wyższe opodatkowanie. W praktyce polegałoby to na tym, że oszczędzalibyśmy znaczne kwoty – przeznaczane na spłatę wcześniejszych zobowiązań. Gospodarka by się kurczyła i pojawiłoby się ryzyko deflacji. Wówczas, pojawiłaby się pokusa „luzowania ilościowego” w naszym wydaniu, czyli jakiejś żonglerki bonami NBP, w połączeniu z drukiem pieniądza i biciem monet, żeby zwiększyć ilość środków w obiegu – dramatycznie szybko osuszającej się gospodarki. Może nawet wprowadzilibyśmy Euro jako subsydiarną walutę? Trudno ocenić, liczyłoby się to, że w takim tempie obecne zadłużenie kraju spłacalibyśmy około 50-60 lat, oczywiście przy optymistycznym założeniu, że byłoby nas stać na obsługę dotychczasowych wartości.

Wnioski – nie jest to więc żadne socjalistyczne oszustwo. Zadłużanie państwa wynika z braków – deficytów poprzednich okresów. Proszę państwa wojna była w tym kraju! Potem był okres względnej zależności. Jak na 25 lat samodzielności wcale nie zadłużyliśmy się jakoś szokująco dużo. Mniej więcej połowa PKB to bardzo bezpieczny poziom, nie ma na co narzekać, oczywiście lepiej jakby tego długu nie było, albo żeby praktycznie w całości należał on do drobnych polskich ciułaczy, jednakże nie popadajmy w panikę. Przy czym uwaga – rzeczywiście ustanowienie specjalnego podatku, który służyłby do redukcji naszego zadłużenia to doskonały pomysł, jednakże warto pamiętać że już kiedyś mieliśmy Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego i co z tego wynikło…

Długi trzeba spłacać – niewielka stopa np. 2-3% obniżania ogólnego poziomu zadłużenia, byłaby dla nas bezcenna. Z czasem jakby ją powiększyć do 5-7% rocznie – to byłoby bardzo dobrze. Kraj, który w ciągu 15-20 lat, byłby w stanie spłacić swoje długi, bez uszczerbku w swoim systemie gospodarczym można nazwać krajem dobrze zarządzanym i ze zrównoważoną gospodarką.

Natomiast polityków, straszących wyborców słowem „socjalizm”, stygmatyzujących ważne osiągnięcia tego ruchu politycznego trzeba nazwać po prostu obłudnikami. Kiedyś właśnie zdaniem takich ludzi – to, że dzieci pracowały w fabrykach to wszystko było w porządku! Proszę sobie poczytać encyklikę Leona XIII „Rerum Novarum” [tutaj]. Być może wielu z państwa zobaczy tam pewne analogie do dzisiejszej retoryki i sposobu upraszczania faktów m.in. przez pana Gowina. Potem sobie proszę zadać pytanie o wartości socjalne, które jednak pochodzą od ludzi – tu nie ma miejsca na pouczanie rzekomo w imieniu Boga (które się zmienia co pół epoki), tu jest pot, zgięte kręgosłupy, dziurawe buty i złamany wzrok…

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Cytaty

Scroll Up