Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

22 października 2018

Nadejdzie dzień chrześcijańskiego przebudzenia!


 Nadejdzie kiedyś piękny słoneczny dzień, kiedy chrześcijanie przebudzą się z długiego, niespokojnego snu. Snu w którym zostali omamieni ideologią poprawności politycznej i zabójczej poprawności kulturowej, której założeniem jest błędne przekonanie o równości kultur, równorzędności wierzeń, czy też nawet prawo człowieka do wierzenia w „co chce”, w tym również do nie wierzenia czyli największego błędu jaki może zrobić myślący człowiek – grzechu świadomego zaprzeczenia istnieniu Boga.

Bezwzględne ataki wszelkiej maści ateistów, agnostyków i innowierców to jedynie preludium do ataków jawnych przeciwników Boga – satanistów, z tymi wszystkimi przeciwnikami Kościół i Chrześcijanie muszą się zmagać od wieków, w tym z tak niezwykle bolesnymi odszczepieńcami od Krzyża, których jałowe nauki sprowadziły na boczną drogę – coraz bardziej ewoluującą w stronę wygodnego laickiego para-chrześcijaństwa, bardziej organizującego ich życie niż będącego wyznacznikiem prawdy i wiary, a jak wiadomo jest nim Jezus Chrystus.

Prześladowania Chrześcijan są faktem, Chrześcijanie to najbardziej prześladowana grupa społeczna w krajach, w których dominuje – Islam, Buddyzm, ewentualnie permutacja laickiego kultu komunistycznego kacyka. Nie łatwiej jest w krajach tradycyjnie chrześcijańskich, gdzie dogmaty poprawności politycznej, eliminują z rzeczywistości publicznej prawo Chrześcijan do życia w chrześcijańskim otoczeniu. Oczywiście najbardziej prześladowani są rzymscy-katolicy, których posłuszeństwo Papieżowi bywa wyszydzane, a cała logika od 2000 lat istniejącego Kościoła – poddawana w wątpliwość i traktowana bardziej jako „korporacja” niż Kościół powszechny! W zasadzie w wielu wspólnotach zapomniano czym jest Kościół i to nie bez jego indywidualnej winy.

Pełna indoktrynacja ateistyczna, jak również wskazywanie innych rozwiązań niż droga do Boga – jak np. przekleństwo konsumpcjonizmu i innego rodzaju ideologie wściekle atakujące Chrześcijaństwo – to wszystko ma tylko jeden cel – oderwanie człowieka od Boga i rozbicie Wspólnoty chrześcijańskiej, docelowo poprzez zniszczenie Kościoła rzymskiego. O to w tym wszystkim chodzi, to jest główny cel, który nie daje spać przeciwnikom Wiary i Boga. Stopniowo, cegła, po cegle, kamień po kamieniu – wyciągać z fundamentów kolejny element, rozkładając świątynie, najlepiej od środka. Nie brakuje tutaj pożytecznych głupców, którzy nawet nie wiedzą jak są użyteczni dla pracy złego, jednakże nie ulega wątpliwości, że to Chrześcijanie cierpią a Kościół rzymski jest prześladowany.

Cała słabość i marazm Chrześcijan, którzy jako większość nie stanowią wspólnoty – wynika z trzech czynników: pierwszym jest słaba i zła edukacja chrześcijańska, drugim jest organizacja Kościoła rzymskiego, która w istocie sprowadza się do wielogłosu i braku jednorodnego kierownictwa na szczeblach krajowych oraz słabość charakteru – nieudolnie kształtowanego przez naukę (raczej modę) post-chrześcijańską i jej liczne wypaczenia.

Mamy tu zatem zbieg trzech złych okoliczności – niepełnym i niewłaściwym kształtowaniem chrześcijańskich umysłów, niedostatecznym kierowaniem oraz wtórną słabością chrześcijan, podatnych na laicką propagandę i lansowaną ze wszelkich stron para-chrześcijańską lub już post-chrześcijańską modę. To jest trójkąt zagłady Kościoła, Chrześcijaństwa i naszej cywilizacji – rozumianej jako „to coś” co wyłoniło się z Cesarstwa Rzymskiego i trwało przynajmniej do końca XX wieku na zachodzie Europy i w jej otoczeniu kulturowym.

Jednym z jawnych zaburzeń chrześcijańskiej percepcji, prawdopodobnie najskuteczniejszym w dziejach było połączenie konsumpcjonizmu z ideologią neoliberalnego rozpasania i przeświadczenia o wszechwładzy i samostanowieniu człowieka. Jednakże jak każde kłamstwo, także neoliberalizm pokazał swoje prawdziwe oblicze, w którym na konsumpcjonizm stać jest mniej niż niewielu. Prawdopodobnie, bo dzisiaj to jeszcze trudno ocenić – konsumpcjonizm napędzany neoliberalizmem, oddalił więcej ludzi od Boga niż zabił ich Komunizm.

Naprawa jest potrzebna właśnie na tych trzech powiązanych ze sobą wektorach – podstawowym obowiązkiem Chrześcijanina oraz Kościoła, w tym oczywiście jego oficjalnych przedstawicieli jest edukacja, rozumiana jako cząstka ewangelizacji – skierowana wszędzie tam, takimi sposobami i w formach – w jakich gwarantuje najpełniejsze dotarcie do adresata w sposób umożliwiający przekazanie niezakłóconej prawdy o Jezusie Chrystusie. Nie ma tutaj znaczenia, czy będą to koncerty rokowe, czy muzyki poważnej, czy też spotkania rozmodlonych grup katechetycznych, albo dziewic konsekrowanych. Każda forma edukacji pojmowana jako przekazywanie prawdy o Chrystusie od tych, którzy ją poznali, dla tych którzy chcą jej słuchać lub chcą jej usłyszeć jeszcze więcej – musi być fundamentem działań Kościoła i Wiernych. Oczywiście najważniejszy front walki to walka o percepcję dzieci i młodzieży – stanowiących najłatwiejszy i najbardziej zabiegany cel dla ateistów i innego typu gorszycieli i propagatorów złego. Właśnie na dzieciach i młodzieży muszą się skupić wszelkie działania – nic innego i nikt inny nie liczy się bardziej. Co do Kościoła, to jego naprawa jest w rękach Biskupa Rzymu i te sprawy już się dzieją. Natomiast w jaki sposób ochronić delikatny charakter chrześcijan – tak niesłychanie wrażliwych na wszelkiego rodzaju bałamutne przekłamania i manipulacje – nie da się jednoznacznie powiedzieć. Być może odpowiedzią może być chrześcijański fundamentalizm, jako adekwatna reakcja na zło i nieustające ataki otoczenia? Prawdopodobnie nie ma innej alternatywy, albowiem bierność oznacza zgodę na niszczenie Kościoła i niszczenie Wspólnoty – dosłowne zabijanie duchowe poszczególnych osób.

Nie może być na to zgody. Nasi przeciwnicy odczują pewnego pięknego słonecznego dnia – ostrza chrześcijańskich mieczy na swoich zakłamanych gardłach. Jeżeli bowiem nie będzie się dało bronić swojego istnienia miłością, pozostanie nam jedynie sąd boży.

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

8 komentarzy “Nadejdzie dzień chrześcijańskiego przebudzenia!”

  1. Grim
    5 lutego 2014 at 08:01

    Rozumiem, że jeśli nie po drodze mi z Chrześcijańskimi dogmatami, powinienem pod przymusem wyemigrować z mojego ojczystego kraju tylko i wyłącznie w imię, jak to raczyleś określić, Twojego “prawa do życia w otoczeniu chrześcijańskim”?

  2. 50-parolatek
    5 lutego 2014 at 12:48

    ….!?
    – no toś mnie Pan zaskoczył…
    Zbyt oświeconym i iteligentnym człowiekiem jesteś, Panie Krakauer, bym miał uwierzyć w to, iż taki jest Pana światopogląd…
    Ateizm jednostki rośnie proporcjonalnie do jej oświecenia.
    Zastanawiam się tylko w jakim celu opublikowaą Pan powyższy tekst, czyżby była to zwykła komercja…?

    Ps – a tak na marginesie kościół rzymsko-kat. istnieje nie od 2.000, tylko od 1.500 lat…

  3. inicjator_wzrostu
    5 lutego 2014 at 17:10

    A co z chrześcijańskim nadstawianiem drugiego policzka?

  4. Wojtek
    6 lutego 2014 at 15:29

    Jazda po bandzie bez trzymanki…. Powiało religijną grozą. Ale dobrze wiedzieć i być przygotowanym na moment gdy znerwicowany eklezjogennie szaleniec przyjdzie z nożem i różańcem utoczyć krwi niewiernego ku chwale Pana…/tego czy innego/, a ten wyjedzie na urlop /jak w czasach Auschwitz/…

  5. wieczorynka
    6 lutego 2014 at 17:33

    Szanowny Autorze jako humanistka/ateistka poczułam się zobowiązana nieść Panu pociechę.
    W Polsce jest ponad 90% wyznawców Krk, ateistów zaledwie 4% proszę więc spać spokojnie, z tych danych widać po której stronie jest przewaga liczebna.

    • Wojtek
      6 lutego 2014 at 21:35

      No ale dla mnie to licha pociecha. Może będą bardziej litościwi niż dla Kazia Łyszczyńskiego i pozwolą umrzeć szybko…

  6. Zbyszko
    8 marca 2014 at 22:22

    Trzeba powrócić do chrześcijańskiego pierwotnego sensu… Ja powoli zbliżam się do Tołstoizmu, (narazie czytam m.in. dzieła Tołstoja nie przetłumaczone na język polski – powolutku i z namaszczeniem).

  7. Kaziu
    30 marca 2014 at 22:42

    Kłania się dziadek Marks! Religia to opium dla ludu. Absolutnie genialne stwierdzenie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Religia i państwo

Scroll Up