Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

26 września 2018

Niedostatek i bieda – codzienność polskich rodzin


 Niedostatek i bieda to codzienność znacznej części polskich rodzin. Dobrze, że państwowy ośrodek badań statystycznych w sposób niekwestionowany przedstawił badania wyraźnie pokazujące jaka część społeczeństwa żyje w nędzy, biedzie i cierpi niedostatek. Opracowanie „Warunki życia rodzin w Polsce” można pobrać [tutaj].

W ten sposób to co większość ludzi czuje na podstawie własnych indywidualnych doświadczeń z kontaktów i z relacji ze społeczeństwem – uzyskuje potwierdzenie w postaci rzetelnych badań statystycznych, o których trzeba pamiętać że pokazują pewien stan z okresu badania – dzisiaj może być jeszcze gorzej, a co najważniejsze trend nie zachwyca, raczej powinien powodować zginanie kolan i ból głowy.

Niestety statystyczny obraz kraju jaki się wyłania z tych niezwykle ciekawych badań GUS – musi zmusić rządzących do zmiany paradygmatów całego szeregu polityk, a nawet do niwelacji części z nich i wprowadzenia nowego rodzaju interwencji – adresowanej bezpośrednio tam gdzie jest taka potrzeba – bezpośrednio do osób żyjących w niedostatku.

Uwaga to bardzo trudny i wymagający temat, w którym nie ma łatwych rozwiązań, nie da się tutaj walczyć z nieistniejącym „genderem”, ani wyznaczyć sobie dowolnie fikcyjnych celów. Realia wymagają konkretnych działań i płacenia prawdziwymi pieniędzmi, za które można iść do sklepu i kupić jedzenie, zrobić opłaty i się odziać. Często problem polega na splocie różnych niekorzystnych zdarzeń i faktów jak np. zespoleniu bezrobocia, inwalidztwa i patologii – alkoholizmu. Co wówczas? Nie chodzi o to, że społeczeństwo jest wobec takich osób bezradne. Liczy się podstawowe pytanie – czy ma im pomagać, dając możliwość skorzystania z pomocy, czy raczej powinno się przed nimi izolować – zmuszając ich do przyjęcia izolacyjnej formy pomocy, na czas zanim nie doprowadzą swojego życia ponownie do powszechnie akceptowanego systemu wartości.

Niestety system mamy tak brutalny, że wiele osób nie wytrzymało i nie wytrzymuje mając dość codziennego upokorzenia w miejscu pracy, połączonego z lękiem o stanowisko pracy. Nie da się pracować na umowie śmieciowej za około 800 zł a do tego być ojcem i obywatelem. Realia są przerażające i tu wcale nie chodzi o brak kwalifikacji, ale o stosunek całego naszego systemu społeczno-gospodarczego do człowieka.

To w przekleństwie neoliberalnego skrzywienia naszej gospodarki tkwią źródła i korzenie zła, powodujące że dzisiaj jakakolwiek burżuazyjna świnia ma czelność w Polsce oferować ludziom pracę za 4 zł netto za godzinę! Nie chodzi nawet o nie respektowanie przepisów o płacy minimalnej i olewaniu państwowego systemu świadczeń przymusowych. Problemem jest sam stosunek do człowieka – to, że można kogoś, kto musi jeść tak samo jak „my”, kto ma dzieci (a przynajmniej powinien je mieć) – kupić za hańbiące 4 złote za godzinę! To skandal powtarzający się w tysiącach miejsc pracy, gdzie rząd i jego inspekcje nie sięgają, bo nie mają szans dotrzeć do wszystkich relacji społeczno-gospodarczych. Właśnie dlatego nasze państwo traci na wiarygodności u własnych obywateli, albowiem ci czują, że jest przyzwolenie na współczesne niewolnictwo. Naprawdę inaczej nie można nazwać życia z kredytem na 35 lat i lękiem o pracę. Chociaż kredyty w Polsce dostają osoby raczej zamożne i dobrze rokujące. Reszta społeczeństwa gnieździ się u rodziców, dziadków, wynajmuje, albo ucieka za granicę gdzie o dziwo pracując w pracach prostych – można wynająć normalne mieszkanie, może nie za duże, ale mimo wszystko da się przeżyć.

Przez ćwierć wieku transformacji – zrobiliśmy bardzo niewiele, żeby stworzyć warunki do zarobkowania dla osób o niskich i żadnych kwalifikacjach. Coś takiego jak programy robót publicznych – nie istnieje, w zamian za to panuje kult rozdawnictwa, gdzie urzędnicy socjalni – dzielą groszowe zapomogi, po które w długich kolejkach ustawiają się praktycznie zawsze ci sami ludzie. Nie zrobiliśmy nic, żeby z dysfunkcji społecznej wyciągnąć przynajmniej dzieci, oferując im lepsze życie – a przynajmniej w miarę równy start, umożliwiający dorobienie się własną pracą czegokolwiek i stopniowe wyciąganie własnej rodziny z nędzy i biedy.

Największym przekleństwem są rejony strukturalnej nędzy, mono-miasteczka pozostawione samemu sobie przez państwo, które sprywatyzowało zbankrutowaną działalność, ewentualnie wyczerpała się funkcja. Doświadczamy tego na Śląsku, doświadczamy tego na Mazurach i na Pomorzu Zachodnim – to bardzo bolesne przykłady systemowego rozkładu wszelkich funkcji. Rząd musi sobie uświadomić, że są w naszym państwie miejscowości, które żyją głównie z budżetówki i z transferów społecznych, gdzie przez 25 lat transformacji – pogorszyło się i nie widać perspektyw poprawy! Tam trzeba pilnie, natychmiast interweniować.

Tags: , , , , , , , , , ,

6 komentarzy “Niedostatek i bieda – codzienność polskich rodzin”

  1. aekielski
    4 lutego 2014 at 07:27

    Nie rozśmieszaj mnie pan bo zajadów dostanę. Badania GUS muszą zmusić polityków?
    Po II Wojnie Światowej też bogato w Polsce nie było, ale ta bieda była jakaś inna, bardziej ludzka. Nie było bezdomnych, bezrobotnych, głodujących ludzi. Prawda, by kupić pastę do zębów lub butów trzeba było zwrócić w sklepie starą tubkę lub pudełko. Mimo biedy nie pamiętam bym kiedykolwiek był głodny lub by było zimno w domu. Są to jednak czasy bezpwrotnie minione.
    Dzisiaj mamy tylko jedno zmartwienie, z czego spłacać odsetki od międzynarodowego kapitału zwanego przez wrednych komuchów kapitałem spekulacyjnym.

    • krzyk
      4 lutego 2014 at 16:51

      Co jeszcze mógłbym dodać?… popieram.

  2. inicjator_wzrostu
    4 lutego 2014 at 17:32

    Mam złe wiadomości: w niektórych rejonach jest już tak źle, że żadne działania ratunkowe i restrukturyzacyjne – nie pomogą. Pozostaje tylko misja humanitarna Opieki Społecznej.
    A Pani Ochojska z misjonarzami KK wolą nieść pomoc w Afryce.
    Można i tak.
    Można też dbać o koty zimą w mieście.
    Ludzie są mniej ważni, jak np. jakaś staruszka w przysypanej śniegiem wiosce na Wschodzie Polski, o której dzieci dawno zapomniały – byle kotek “z miasta” miał ciepło zimą i mógł wejść do piwnicy …

  3. wieczorynka
    4 lutego 2014 at 18:41

    Zawsze byłam wrażliwa na problemy społeczne, na to co obecnie dzieje się w Polsce brakuje mi słów.
    Poniższy tekst dedykuję nie_Solidarnym uważam, że mam prawo gdyż swego czasu wspierałam ten, rzekomo pro społeczny ruch.
    “Rewolucje przygotowują fanatycy, przeprowadzają entuzjaści a korzystają kanalie”.
    Już nie pamiętam kto wypowiedział te słowa, uważam jednak, że są cały czas aktualne.

  4. krzyk
    5 lutego 2014 at 09:13

    Myślę że do tekstu Sz. Autora, zamiast komentarza niech posłuży pewna myśl, wypowiedziana ustami(podobno)
    pewnego Chińczyka?
    ” W państwie dobrze rządzonym,wstyd jest być biednym.
    W państwie zle rządzonym,HAŃBA jest być bogatym.”
    Czy jeszcze mógłbym coś dodac? NIE.

  5. Zenon
    25 sierpnia 2014 at 00:51

    Polska to bida kraj zawsze tak było jest i będzie .Dzisaj na jednorazowe zakupy w Biedronie wydaję 120-130zł na dwa dni i składają się z najtańszych produktów , na które tyram dwa dni , to jest poprostu absurd . Świnki z Wiejskiej się nie liczą żyją w oderwaniu od terażniejszości , zresztą koryto niezaleznie od ustroju wykarmi knurki .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up