Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 października 2018

Nasz cały wysiłek zbrojeniowy nie ma sensu


 Musimy mieć świadomość faktu, że nasz cały planowany na ponad 100 mld zł wysiłek zbrojeniowy nie ma żadnego sensu, nie spowodujemy bowiem przewartościowania w jakości i ilości nowoczesnego i groźnego uzbrojenia, co więcej bez względu na nasze wysiłki i starania – pozyskane uzbrojenie w praktyce nie będzie w stanie zapewnić nam obrony przed nieprzyjacielem z dowolnego z głównych kierunków.
Jesteśmy państwem buforowym najpotężniejszego sojuszu „obronnego” na świecie, graniczymy ze strefą potężnego termonuklearnego imperium, dla którego budowa swojej imperialnej potęgi jest sposobem na istnienie – w razie konfliktu pomiędzy blokami czeka nas w najlepszym wypadku rola strefy zgniotu w samochodzie. Oczywiście lepiej byłoby, żeby to był samochód nowoczesny z dobrze zaprojektowanymi strefami zgniotu, jednakże patrząc na wypadek z perspektywy wraku – to tak naprawdę nie ma żadnego, absolutnie najmniejszego znaczenia.
Analogia do sytuacji z przed II Wojny Światowej, jest jedynie częściowo uzasadniona, albowiem mamy do czynienia z inną sytuacją geopolityczną, jednakże bylibyśmy skończonymi idiotami, gdybyśmy zbagatelizowali możliwość powtórzenia się zagrożeń w podobnej skali i z kierunków zwanych historycznymi. Dzisiaj kluczowym elementem nowej układanki jest zdolność kraju do obrony w warunkach termonuklearnego pola walki i jeżeli nie będziemy brali tego pod uwagę, to ciągle będziemy w biologicznym zagrożeniu, zwłaszcza że na jednym z kierunków historycznych zagrożeń – broń jądrowa jest standardowym elementem super arsenału.
W naszym interesie jest nie bierne przyklejanie się do sąsiadów, którzy nawet jako nasi zdeklarowani przyjaciele – wyraźnie pokazują, że jesteśmy dla nich tylko i wyłącznie sąsiadami, którym z powodów historycznych w tym momencie historii jeszcze odpuszczają, ale samostanowienie. W Europie, w XXI wieku, nie może być mowy o samostanowieniu i zagwarantowaniu sobie prawa do przetrwania bez posiadania zabezpieczenia w postaci broni masowego rażenia i środków jej przenoszenia.
Dopiero jako dodatek do takiego potencjału – nasz planowany wysiłek zbrojeniowy, mógłby spełnić swoją rolę, w tym znaczeniu, że korzystalibyśmy z synergii dwóch potencjałów – konwencjonalnego i niekonwencjonalnego, z którego użyciem nasz każdy przeciwnik i każdy potencjalny kolejny musiałby się liczyć, wkalkulowując działanie naszej broni ostatecznego zniszczenia w ogólne ryzyko zaatakowania naszego kraju.
Bez takiego zabezpieczenia, nie ma najmniejszego sensu wydawanie na armię pieniędzy powyżej pewnego pułapu. W ogóle, trzeba by się zastanowić nad sensem jej dalszego istnienia w dotychczasowym układzie, w którym wydajemy olbrzymie pieniądze na rzeczy i ludzi, którzy tak naprawdę nie obronią nas nigdy przed niczym i nikim, a nawet prawdopodobnie w ogóle nie będą walczyć i nie będą bojowo użyte.
W skali komplikacji generalnych czekają nas bowiem cztery rodzaje zagrożeń:
  • Klasyczny konflikt wschodu z zachodem, w którym możemy liczyć na wsparcie sojuszników.
  • Stan nieustalony na wschodzie, którego reminiscencje w jakiś sposób dotkną naszych granic.
  • Konflikt z państwem położonym na wschodzie przy braku zaangażowania Federacji Rosyjskiej.
  • Konflikt z jednym z dotychczasowych sojuszników.
Zagrożenia terrorystyczne pomijamy, innego rodzaju zagrożeń raczej nie będzie – na scenariusz wojny domowej jesteśmy zbyt mądrzy. Po co nam zatem inwestowanie w armię, która nas nie obroni przed zagrożeniem egzystencjalnym, a przed zagrożeniami mniejszego rzędu można obronić się o wiele mniejszym nakładem sił i środków?
Problem polega na tym, że nawet po wydaniu zamierzonych pieniędzy, nadal będziemy w tym samym miejscu, słabi i pozbawieni szansy na samodzielną obronę, a co do liczenia na sojusze, to najnowsza historia nas uczy, że najlepiej jest liczyć na siebie. Jeżeli bowiem sojusznikom tak bardzo zależy na wspólnym bezpieczeństwie, to niech przyczynią się do uzbrojenia konwencjonalnego naszej armii. Ewentualnie zaproponują szerszą formułę, jednakże do tego trzeba uzgodnień politycznych a na to chyba nikt w tej chwili nie ma ochoty.
Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

2 komentarze “Nasz cały wysiłek zbrojeniowy nie ma sensu”

  1. inicjator_wzrostu
    19 stycznia 2014 at 11:50

    Ciekawe hipotezy z którymi w dużej mierze zgadzam się.
    jakiekolwiek działania obronne Polski muszą jednak mieć podstawę w posiadaniu Sił Zbrojnych RP.
    Akurat ich nie mamy, a te resztki co są – są rozmywane (technologie i czas) i podmywane (kryzys zaufania w związku z nieustannymi reorganizacjami).

  2. observer48
    26 stycznia 2014 at 08:59

    Należy się dogadać z Amerykanami, aby przenieśli jedną z dwóch głównych baz wojskowych z Niemiec do Polski i sprawa załatwiona. Drugie mocarstwo termonuklearne to “gigantyczna stacja benzynowa wyposażona w broń nuklearną”.

    Centrum “Echelonu” podobno już mamy, co znaczy, że wyrzutnie ABM niedługo zostaną rozlokowane (w 2018 r.). Echelon jest również sprzężony z “Global Strike system” (http://carnegie.ru/publications/?fa=53597&postCommentStatus=1)
    Rosja, a poprzednio ZSRR zawsze szczekały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up