Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

18 września 2018

Dziennikarze zaczęli pokazywać prawdziwe informacje z Polski?


 Może większość z państwa uzna to za oczywistość, ewentualnie w swojej delikatnej naiwności nie zauważy subtelnej różnicy, ale od pewnego czasu zaczęło się – kula prawdy ruszyła, dziennikarze w mainstreamowych mediach zaczęli pokazywać prawdziwe informacje z Polski i robić reportaże o Polsce – w Polsce – przedstawiając ją taką jaka ona jest.

To coś niesamowitego, wręcz niespotykanego – zupełne odejście od retoryki „zielonej wyspy” dla d…..i i i…..w, a przejście na płaszczyznę wskazywania strukturalnych problemów społecznych – jak np. masowa emigracja rozkładająca społeczności małych i średnich miejscowości, zamykanie szkół ze względu na niż demograficzny – jakie to piękne i pouczające widoki, jako autor licznych tekstów w miarę prawdziwie opisujących naszą rzeczywistość – autentycznie byłem w szoku widząc takie obrazy w jednej z mainstreamowych telewizji do tej pory wyspecjalizowanej w transmisji sraki wprost do naszych mózgów. Jednakże stało się, ten trend jest już jawny – wiele osób o tym pisze w taki sposób jak wygląda sytuacja, bez upiększania. Po prostu nie da się żyć za pensję minimalną 1600 zł brutto w tym kraju i ludzie albo kombinują, albo wyjeżdżają, ewentualnie – wegetują jak nie mają innego wyjścia.

Mainstreamowi dziennikarze byli nawet na tyle odważni, że w tej Polsce „D” lub „E” odważyli się nawet podejść i porozmawiać z ludnością tubylczą, pytając o przyczyny emigracji i czy jest nadzieja. Odpowiedzi „tambylców” są standardowe – zgodne z wzorcem zaklętego kręgu biedy i nędzy. Uwaga jest przy tym oczywiste, że zawsze pozostaną miejsca biedniejsze z piaszczystymi drogami, zamieniającymi się w błotne potoki po deszczu, jednakże powstaje pytanie na co poszły środki unijne z dotychczasowego budżetu UE? Na co to poszło proszę państwa? Jeżeli nie byliśmy do tego momentu wdrożyć strategii innowacji, które mają wszystkie regiony i nie potrafiliśmy wykreować lokalnie – w większych centrach lokalnych miejsc agregujących potencjał na tyle, żeby coś wytwarzać, to naprawdę zmarnowaliśmy środki. Ewentualnie mamy za dużo powiatów i po prostu niektóre z nich są patologicznie biedne – a ludzie niezaradni, jakkolwiek to nie brzmi smutno, ale tak może być. W takim przypadku to ponownie wina pana Jerzego Buzka i jego pomagierów – odpowiedzialnych za reformę samorządową wprowadzającą powiaty i samorządy województwa.

W każdym bądź razie jest możliwe, że jeszcze kilka ciekawych reportaży i artykułów prasowych, a może się okazać, że rządzący będą musieli te sprawy potraktować na poważnie. Warto więc wskazać miejsca – gdzie dziennikarze mainstreamowych mediów mogą pójść ze swoimi kamerami:

Zdecydowanie przychodnie zdrowia (te publiczne) i szpitale – jeżeli tylko uzyskają zgodę od chorych na ich filmowanie na korytarzach, to każdy będzie miał wspaniały materiał. Zdecydowanie warto polecić przychodnie onkologiczne, nieliczne geriatryczne i wszelkiego rodzaju poświęcone leczeniu bólu – jednakże z nadzwyczajną ostrożnością i godnością, albowiem ci ludzie doskonale zdają sobie sprawę ze swojej sytuacji i nie ma potrzeby pozbawiać nikogo nadziei, nawet milczący reportaż z głównych ośrodków onkologicznych w kraju – taka przeglądówka mogłaby być hitem, który obali rząd pana Tuska, a pana Arłukowicza wyśle od razu do piekła.

Na drugi ogień niech idzie komunikacja miejska, ewentualnie podmiejska – pokazanie w jakich warunkach ludzie w dużych i średnich miastach są przewożeni. Oczywiście w godzinach porannego i popołudniowego szczytu. Ile jeździ autobusów, jakie są napełnienia, jak są ścinane kursy, jak się spóźniają, nie przyjeżdżają itd. Szczególnie pouczające będą zdjęcia z busów – koniecznie wykonywane ukrytą kamerą, może ktoś się stuknie do głowy po rozum i państwo ureguluje ten wolny rynek w takim stopniu, żeby wymusić na firmach przewozowych: rozkładowość, meandrowanie (dojazd pod dom na prowincji), tylko przewozy siedzące, pasy bezpieczeństwa (dla dzieci foteliki) i oczywiście dobry stan techniczny pojazdów oraz odpowiednią kondycję kierowców. Nawet jeżeli trzeba by zmniejszyć podatek VAT lub pozwolić na jego pełne odliczanie od kosztów paliwa dla firm przewożących ludzi – to warto, albowiem nic nie jest w stanie zapewnić tutaj bezpieczeństwa – tylko państwo po prostu musi je systemowo – wymuszeniem wyższych standardów na przewoźnikach wymusić.

Następnie może: Sądy, prokuratura i policja oraz komornicy. Czas najwyższy żeby władza się zainteresowała tym, w jaki sposób jej poddani są traktowani przez jej urzędników, którym daje nadzwyczajną władzę – sądzenia, oskarżania, bicia i wymuszania ostatniego grosza. Kilkanaście ukrytych kamer, udanych prowokacji – powinno stanowić bat na sędziów poniżających uczestników procesu, prokuratorów przykładowo przeinaczających zeznania lub policjantów łamiących procedury, o stosunku komorników do swoich nieszczęsnych klientów nie ma co wspominać. Z pewnością naświetlenie tych problemów – mogłoby unaocznić władzy skalę problemów w kontaktach z państwem a zarazem pokazać, dlaczego powszechna percepcja państwa jest czasami już nawet wroga i to nie tylko w środowiskach kibiców.

Dalej może wyższe uczelnie? Pokazanie jak wyglądają zajęcia, jak wygląda ich zaliczanie – jak działa ten system, ze szczególnym uwzględnieniem „wspaniałych przypadków” dziania się pięknej polskiej tradycji szlachetnego przekazywania zawodu profesora z ojca na syna – chyba na każdej uczelni publicznej są takie przypadki.

Niech się dzieje, niech dziennikarze pokazują prawdziwe oblicze naszego kraju i problemów z jakimi zmaga się nasze społeczeństwo na co dzień, zarazem obnażając strukturalny niedowład systemu społeczno-gospodarczego – wynikający ze złych decyzji, braku decyzji lub po prostu głupoty i szkodnictwa polityków.

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

5 komentarzy “Dziennikarze zaczęli pokazywać prawdziwe informacje z Polski?”

  1. tadeusz
    25 września 2013 at 07:44

    to brzmi jak scenariusz filmu fantastycznego. Nie wierzę w dobre chęci “politykierów” z Wiejskiej.

  2. inicjator_wzrostu
    25 września 2013 at 17:18

    Nie zauważyłem tej szczególnej odmiany “MENDIÓW”.
    Poza tym jedna jaskółka nie czyni jeszcze wiosny.

  3. wieczorynka
    25 września 2013 at 19:55

    Od dość dawna piszę o Polsce Be. Nie wystarczy wyjechać na urlop do Polski Be (gdyż są to ładne tereny) i zamieszkać w luksusowym hotelu, takie hotele w Polsce Be też istnieją, oczywiście dla przyjezdnych. Miejscowa młodzież mimo niejednokrotnie skończonych studiów, jedyna praca jaką może znaleźć to praca sezonowa, oczywiście do obsługi VIP. A są to różne posły, ministry oraz równie ważne persony, które następnie chwalą się na salonach, że wspomagają polski biznes. Jak chodzi o media publiczne to chwała im, że wywęszyły po wielu latach temat, gdzie stoją konfitury, czyli ruszyły temat, który zna każdy Kowalski. Jakoś nie jestem w stanie uwierzyć (po wielu latach manipulowania informacją), że to z dobra woli. Zbyt pesymistyczny wpis, zatem dodam, ze pesymista to realnie myslacy optymista.

  4. Adam
    26 września 2013 at 19:15

    Przychylam się do pesymistycznego tonu wypowiedzi poprzednich komentatorów.Fachowe,rzetelne i uczciwe dziennikarstwo,poza nielicznymi wyjątkami jest w naszym
    kraju praktycznie nieobecne od ponad dwudziestu lat.Bardzo
    krytycznie o tym środowisku wypowiada się Max Kolonko na
    portalu Max TV.Nie trzeba tu jednak mocnych wypowiedzi tego
    dziennikarza,on wcale nie odkrył czegoś nowego,po prostu
    ukazał głośno i dobitnie nagą prawdę o aktualnym stanie
    polskich mediów.Stan ten odbiega bardzo znacznie od standardów europejskich i światowych.Nasze media cechuje
    głównie pogoń za newsem,oglądalnością i mistrzowskie przekazywanie przeciętnemu odbiorcy tematów zastępczych.
    W mediach dominują celebryci,a telewizja zamiast rzetelnie informować i edukować społeczeństwo posiłkuje
    się programami powtórkowymi.Ambitnych,misyjnych programów
    praktycznie nie ma,ale na programy o gotowaniu czy sprzątaniu,pieniądze i to wcale nie małe,się znajdują.Na
    jedno warto jeszcze zwrócić uwagę,a mianowicie na język
    nienawiści i zakłamywanie historii,nie tylko przez polityków.Trudno poradzić sobie z tym,jak w przeszłości
    było naprawdę.Dowodzi tego książka Piotra Łopuszańskiego
    “Gustaw Holoubek.Filozofia bycia”,o której w ostatnim
    miesięczniku”tak po prostu” pisze Tomasz Miłkowski.Według
    niego jest to książka dziwna,której trzecią część objętości zajmują wątpliwej jakości polityczno-społeczno-
    historyczne dywagacje autora o uwikłaniu kultury i artystów w politykę z lat PRL-u,a jego podstawowym źródłem informacji jest IPN.Autor wystawia Polakom cenzurki i oskarża kolaborantów,którzy poszli na współpracę z władzami komunistycznymi.Holoubek też nie
    został pominięty,gdyż nie dostrzegł degradacji polskiej
    kultury,literatury i teatru.W biografii jest sporo falsyfikacji i ocen powierzchownych,chociażby w odniesieniu do oceny Dejmkowskiej inscenizacji sztuki
    Hochhutha”Namiestnik”.Jako”wiernopoddańcze” określa wystąpienie Holoubka w 1975 roku,który będąc wtedy prezesem ZASP powiedział,że rozwój teatru w powojennej
    Polsce umożliwił socjalizm.Dla biografa to niewybaczalne,
    pisze Miłkowski,gdyż nie pasuje do mozolnie tworzonego
    wizerunku artysty-buntownika.”Dopiero powstanie IPN-pisze
    z entuzjazmem -pozwoliło wzbogacić wiedzę o postępowaniu
    artystów i pisarzy w PRL,a także o szykanach władz wobec
    tego środowiska”.”Ipeenizacja” historii polskiego teatru
    nie zbiera jednak tak obfitego żniwa o czym świadczy
    książka Marii Napiontkowej”Teatr polskiego Października”,
    wydana nakładem Instytutu Sztuki PAN,w której to autorka
    stwierdza,że”Materiały dostępne obecnie w IPN-nie mają
    jednak znaczenia dla przedmiotu moich rozważań w niniejszej książce”.Przedstawiony przypadek nie jest
    jednostkowy,można ich podać wiele i dlatego uważam,że
    do zmiany profesjonalizmu dziennikarskiego i pisarskiego
    w polskich mediach,droga jeszcze daleka.Wymaga to czasu,
    a przede wszystkim zmiany mentalności i świadomości
    społecznej.Pozdrawiam.

  5. senior
    26 września 2013 at 22:10

    W Polsce umiera ostatnio ok. 400 tysięcy osób rocznie.
    To znaczy za 10 lat nie będzie ok. 4 mln dzisiejszych wyborców, za 20 – ok. 8 mln itd. Sytuacja z czasem “klaruje” się w naturalny sposób. Kluczowe pytanie brzmi: kto ich zastąpi? Kolejne pokolenia. O jakich walorach umysłu i charakteru, o jakiej pamięci? Czy potrafią i będą w stanie wprowadzić zmiany organizacji państwa i strategii rozwoju kraju na miarę wyzwań, zagrożeń i aspiracji większości?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up