Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

11 grudnia 2018

Wydrukujmy sobie bogactwo! Śmiało oszukajmy cały świat!


 Gdyby luzowanie ilościowe było taką prostą rezerwą na bogactwo jak się Rezerwie Federalnej wydaje to świat, byłby szczęśliwy. Niestety luzowanie ilościowe w USA jest kolejnym dowodem na to, że w czasie kryzysu bogaty ma się lepiej a biednemu wiatr w oczy i ma szczęście jeżeli skończy się tylko na wietrze.

Sam pomysł, żeby drukować puste pieniądze w ilościach pokrywających wymagalny dług publiczny w danym cyklu rozliczeniowym jest w swojej prostocie genialny. Właściciele obligacji, przeważnie wielkie fundusze inwestycyjne zamieniają zapisy elektroniczne obligacji na zapisy elektroniczne dolarów. Nic poza tym się nie dzieje, jest to zalegalizowana operacja księgowa. Oczywiście dolary mają o wiele większą płynność od obligacji, jednakże jest problem z tym w co je inwestować, gdyż jest ich ciągle więcej i gdzie się tylko pojawią, tam posiadacze aktywów chcą więcej za nie niż wcześniej. W ten sposób nakręca się lekka bańka, pod warunkiem że w ogóle ktokolwiek chce cokolwiek sprzedać. QE (Quantitative Easing) nie jest zbawieniem, ponieważ w istocie jedne aktywa zamienia się na inne, często mniej bezpieczne – zalewając przy tym świat dużą ilością pieniądza, przez co wzrasta skłonność do ryzyka, bo gdzieś trzeba te pieniądze ulokować. Na tym w istocie haniebnym procederze najbardziej stracą kraje uzależnione od dolara. Proszę sobie wyobrazić, że wydrukowaliśmy pieniądze za które kupiliśmy realne aktywa w konkretnej gospodarce, powstaje pytanie – co można zrobić z dolarami? Czy można za nie coś w USA wartościowego kupić? Jeszcze? To znaczy coś takiego, co nie straci na wartości jak całe kłamstwo wyjdzie na jaw? No i właśnie tutaj są problemy i dylematy wielu, naprawdę wielu poważnych ludzi na świecie.

Z punktu widzenia klasycznej ekonomii, zwłaszcza przy przyjęciu za wyznacznik prawdy jej najbardziej neoliberalnych szkół, to co robią amerykanie obecnie to po prostu nie mieści się w kategoriach pojęciowych, którymi można skalę szkodliwości zjawiska opisać. A jednak nie dzieje się nic, nie ma krytyki, prezydent USA nie nakazuje nikogo waterboardingować w Guantanamo, tajne służby nie spuszczają się w gabinetach banksterów na linach z helikopterów, a żołnierze nie walą kolbami do drzwi rano – wywlekając przestępców, którzy w istocie podpalają świat na bruk. Nie – nic takiego nie ma miejsca. Zachód potulnie jak baranek łyka to co FED mu serwuje, pieniądze się najzwyczajniej w świecie rozpływają – mniej więcej tak jak woda, dosłownie znikają w systemie – chowając się wszędzie tam gdzie się da, a w bankach się nie da bo mało który na zachodzie daje jakikolwiek sensowny ponad inflację procent! Co więcej zamiast potępienia tego bandytyzmu i nowego kolonializmu gospodarczego – potępia się takie kraje jak Polska co właśnie uczynił niejaki pan Steve Forbes – do niedawna guru i wyrocznia wolnego rynku – wyśmiewając wręcz Polski rząd za restrukturyzację złodziejsko-bandyckiego systemu OFE. Chociaż ten człowiek najdelikatniej mówiąc nie jest zwolennikiem polityki obecnego prezydenta USA, to jednak bliższa ciału koszula. Czyli jeżeli okradamy cały świat z wartości drukując pieniądze – zwalniając się ze zobowiązań, to jest ok. Jeżeli jednak coś realnego chce zrobić rząd na drugim końcu świata to nazywamy go socjalistycznym, czy czymś podobnym! To jest po prostu skandal – i szczyt anglosaskiego blamażu, niekompetencji, zdziczenia obyczajów i kłamliwej pewności siebie – wynikającej z przeświadczenia że jak się urodziło w USA, to ma się prawo pouczać innych. Coś skandalicznego, zwłaszcza dlatego że pierwszym zdaniem każdej publicznej wypowiedzi amerykańskich publicystów – powinno być przepraszanie świata, za to co robi ich rząd. Nie chodzi nawet o bezsensowne wojny i machanie szabelką, ale o ten nieszczęsny nowy neokolonializm oparty na oszustwie, gdyż niczym innym jak skrajnym nadwyrężeniem zaufania do USA jest QE (Quantitative Easing)!

Problem polega na tym, że nie bardzo jest jak sobie poradzić z amerykańską zarazą, a dolar stale jest akceptowany przez największych wierzycieli USA. Rosja rozlicza się za surowce głównie w dolarach, Chińczycy przyjmują za swoje badziewie też dolary, Arabowie za ropę i gaz nie gardzą tą walutą. W istocie bowiem to potężne oszustwo jest w interesie wszystkich, którzy mają dolary, gdyż jak wyglądałby świat, gdyby z dnia na dzień straciły one na wartości? Tak się działo ze złotem, drożały także surowce, jednakże machinacje na amerykańskich giełdach mogą z łatwością doprowadzić do manipulowania absolutnie wszystkim i wszędzie – nie da się przeciwstawić ich potędze, chyba że wreszcie świat się zorientuje, że ten kraj eksportuje praktycznie tylko kapitał no i broń, głównie to są dwa ich dobra eksportowe. Know-how to co innego, tutaj już bez wykonawstwa chińczyków nie dają sobie rady, stąd muszą dzielić zyski.

Co się dalej stanie z globalnym systemem ekonomicznym – nie wiadomo! Niektórzy ekonomiści straszą świat widmem wielkiej skumulowanej inflacji, która zacznie się ujawniać w różnych jego częściach wraz z ożywieniem gospodarczym i zmianą nastrojów. To jest istotne niebezpieczeństwo, które muszą brać pod uwagę takie kraje jak Polska – posiadające realną gospodarkę, produkującą rzeczywiste – istniejące dobra. Można będzie bardzo łatwo stracić, albo przy umiejętnej polityce – niesłychanie wiele zyskać. Jednakże na to chyba jesteśmy zbyt głupi i słabi, zwłaszcza że też w centralnym ośrodku decyzyjnym, jakim jest zarząd krajowy mamy decyzyjnego człowieka, o którym nie do końca wiadomo czyje interesy w kwestiach gospodarczych tak do końca reprezentuje. Najlepszym przykładem jest tutaj brak podatku od transakcji na rynkach finansowych, który wprowadziła strefa Euro. Polska jakoś tego nie potrzebuje, ale VAT na 23% to można wprowadzić! Przecież na giełdzie spekuluje 35 milionów Polaków, codziennie i strasznie by się zawiedli takim podatkiem, no ale podwyższenie morderczego VAT-u o procent i bezczelne niedotrzymywanie obietnicy jego obniżenia nie jest żadnym, podkreślmy – żadnym problemem dla zarządzających tym krajem.

Po prostu raz wykonać wyrok śmierci na niektórych to mało, dlatego będziemy przeciwko tej karze!

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

3 komentarze “Wydrukujmy sobie bogactwo! Śmiało oszukajmy cały świat!”

  1. wieczorynka
    19 września 2013 at 20:26

    Dość dawno czytałam, zaznaczam nie był to komiks, że USA jeżeli musi spłacić kolejną ratę zadłużenia Chinom, to jest tylko pytanie, ile?. Wówczas maszynki do drukowania dolara pracują pełną parą, wręcz grzeją się do czerwoności i potrzebna na spłatę zadłużenia kwota wkrótce jest gotowa.Wojny w Iraku i Libii też wynikły w jakimś stopniu z “pustego” dolara. Nie jestem zwolenniczką spiskowej teorii dziejów, jednak choćby przykład z Polski: właściciele OFE(ktokolwiek to jest) straszą polskiego Premiera, agencje ratingowe (ktokolwiek to jest) też straszą polskiego Premiera, że obniżą znaczenie Polski w ratingu międzynarodowym. Jest to zwykły szantaż a szantażowi nigdy nie należy ulegać.

  2. patryk
    20 września 2013 at 11:55

    Tak sie zastanawiam, raz na jakiś czas można przeczytać w róznych miejscach, prezentujących rózne poglądy na świat, mniej wiecej taką samą krytyke USA. Teraz najczęściej że drukują forse, kiedyś ze są grubi i głupi, że bandytyzm tam to już prawie legalny… a jeszcze wcześniej że rasistowskie państwo. Jakoś zawsze potem wychodzi na to że państwo (USA) i obywatele mają się bardzo dobrze (ogólnie mówiąc). Już najbardziej głupie jest moim zdaniem krytykowanie USA za ich interwencje zbrojne i działania militarne na świecie – policjant świata.

    Ciekaw jestem co krytycy będą mieli do powiedzenia jak okaże się że gospodarka USA stanie na nogi, pracy będzie coraz więcej. Co będą mieli do powiedzenia jak za 10 lat Francją zaczną rządzić muzułmanie i powoli europa zacznie mieć z tym problem. Już wtedy wojsk USA w europie nie będzie, interesy bedą robić z Azjatami i tam będą siły zbrojne a nie garnizony metroseksualnych euro-wojaków.

  3. janusz
    20 września 2013 at 22:19

    Nie jestem ekonomistą ale jak dla mnie dziwne jest to, że połowę tego co świat wydaje na zbrojenia pochodzi z kraju liczącego 300 czy 400 mln obywateli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up