Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 października 2017

Czy likwidować straże miejskie – gminne?


 Już samo postawienie pytania w sposób, czy likwidować straże miejskie – gminne determinuje charakter odpowiedzi. No bo niby dlaczego ktoś poddaje w wątpliwość sens istnienia tych wyspecjalizowanych formacji mundurowych w naszych samorządach? Przecież ich funkcjonowanie jest tylko i wyłącznie wynikiem woli Wspólnoty samorządowej, wyrażanej poprzez jej przedstawicieli. Dyskusja o tym, czy należy zlikwidować, czy pozostawić Straż Miejską – Gminną jest bezsensowna, zawsze gdy nie uwzględnia specyfiki każdej ze wspólnot lokalnych. To pytanie można rozszerzyć – czy potrzebny jest nam samorząd? W ten sposób możemy dojść do absurdu, albowiem banalnie można wykazać że większość zadań administracji samorządowej można przekazać do realizacji spółkom komunalnym a ochronę wybranych obiektów powierzyć prywatnym firmom. To piękny przykład redukcjonizmu i zwijania odpowiedzialności publicznej, którego powielanie powinno być po prostu karane, ponieważ jest wątłe intelektualnie.

Polacy zawsze mają problem z dyscypliną i nienawidzą się podporządkowywać, a zwłaszcza jak ktoś im karze coś robić lub czegoś im zakazuje. Polacy szczególnie nienawidzą kar finansowych, te są najdotkliwsze. Właśnie dlatego na pytanie czy zlikwidować Straż Miejską – Gminną – większość indagowanych odpowie – kierując się własnym osądem i własnym interesem – „tak, bo Strażnicy tylko wypisują mandaty – nigdy ich nie ma tam gdzie są potrzebni.” Na tym właśnie polega problem z percepcją straży samorządowych, mieszkańcy nienawidzą być karani, a samorząd podpada swoim wyborcom za każdym razem gdy ich karze. Przy czym uwaga – nikt nie patrzy na tą kwestię systemowo, jakby bowiem wyglądały nasze miasta, gdyby nie ciężka praca strażników miejskich? Samochody parkowałyby wszędzie – dosłownie wszędzie gdzie się da i gdzie to jest możliwe – tam gdzie znajduje się kawałek wolnej powierzchni, tam proszę państwa stałyby dwa samochody, a trzeci kombinowałby jak stanąć na chwilę! Nie oszukujmy się – mamy chciwą i indywidualistyczną naturę i nie tolerujemy jak ktoś zwraca nam uwagę, że parkowanie samochodu na chodniku to czasami mocna przesada.

Strażnicy Miejscy – Gminni są potrzebni, wręcz niezbędni, ponieważ wykonują wiele takich prac o których w ogóle jako mieszkańcy nie wiemy, a ktoś musi je wykonywać. Jeżeli nie byłoby straży samorządowej, to w wielu przypadkach samorząd musiałby kupować usługi od policji lub co jest bardziej prawdopodobne od firm ochroniarskich, co wcale nie byłoby tanie – przy braku naturalnej systemowej konkurencji jaką stanowią ci słabo wynagradzani mężczyźni i oczywiście kobiety w mundurach. Nie oszukujmy się, wolny rynek szybko wypełni lukę po strażach miejskich i gminnych, jednakże to wcale nie będzie oznaczać oszczędności dla samorządów, ponieważ ceny usług wzrosną. A Strażnicy i Strażniczki są – można ich w każdej chwili zmobilizować, przyjdą karnie do pracy i stawią się – ZAWSZE.

Oczywiście nie ulega wątpliwości, że w skali kraju znane są liczne przypadki nadużycia uprawnień przez funkcjonariuszy, którzy przeszli na stronę przestępczą, albo jeszcze gorsze – przykłady systemowego wykorzystywania Straży Miejskich – Gminnych przeciwko mieszkańcom danej lokalnej wspólnoty. Chodzi głównie o nieszczęsne „fotoradary” i łatanie dziur budżetowych przez samorządy za pomocą mandatów. W pierwszych przypadkach – zawsze Strażnicy eliminują ze swoich szeregów kolegów lub koleżanki niegodnych noszenia munduru a w drugich przypadkach – są jedynie narzędziem, bo winny takiej polityki jest sam samorząd i samorządowcy decydujący o zadaniach dla Straży miejskich – gminnych Dochodzi do zwalania na Strażników całego zła za systemowe nadużycia, co jest po prostu skandalem! Strażnicy przecież przysięgają wypełniać rozkazy!

Straże Miejskie i Gminne są potrzebne naszym samorządom, zarówno dużym jak i małym, ponieważ są to profesjonalne – własne – organy wyspecjalizowane w zapewnieniu bezpieczeństwa. W tym znaczeniu, że Strażnicy jako specjaliści potrafią problemy dla bezpieczeństwa publicznego odpowiednio zdiagnozować, co jest z punktu widzenia samorządu bardzo cenne, ponieważ mówiąc wprost – samorząd uzbrojony w taką wiedzę nie da sobie wcisnąć każdego kitu, ze strony policji państwowej, która zawsze będzie gotowa wyciągnąć ręce do samorządów po wsparcie. Sama instytucja takiego wspierania administracji rządowej przez samorząd jest błędna, ponieważ to państwo za to odpowiada i bierze na to podatki, samorząd ma swoją działkę w dziedzinie bezpieczeństwa, którą np. w zakresie profilaktyki może doskonale realizować w oparciu o straże! Nie powinien sponsorować Policji – od tego jest państwo.

Podsumowując trzeba postawić tezę przeciwną do tytułu – nie powinniśmy likwidować Straży Miejskich – Gminnych. Co więcej ich utworzenie powinno być obligatoryjne dla każdego samorządu liczącego powyżej określonej ilości mieszkańców lub w przypadku gdy kryterium ludnościowe nie jest spełnione – powinny je tworzyć powiaty. Straże Miejskie po prostu zwiększają generalny poziom bezpieczeństwa mieszkańców, którzy ciężkiej pracy strażników często zawdzięczają swój spokojny sen na osiedlach, w blokowiskach lub centrach miast – bezlitośnie traktowanych przez podchmielonych imprezowiczów! Można nawet postulować, że powinny być wskazane minimalne poziomy obligatoryjnej ilości strażników miejskich przypadających na daną ilość mieszkańców np. co najmniej jeden strażnik na 1000 mieszkańców w gminach miejskich, na 1500 w gminach miejsko-wiejskich a 2000 w gminach wiejskich. W dużych miastach można by ten współczynnik zwiększyć o współczynnik np. 1,3 lub 1,5 – w zależności od stopnia zagrożenia przestępczością.

Być może doczekamy czasów, kiedy strażnicy miejscy będą bezwzględnie egzekwować prawo – za nieodśnieżone chodniki, śnieg pryzmowany, spalanie śmieci i inne przewinienia tych wszystkich porządnych obywateli, którymi jesteśmy. Na pewno nie będzie to przyjemne, ale na tym proszę państwa polega porządek – na zdolności do samoograniczania się i podporządkowania.

Poza tym, proszę interpretować fakty – rząd ma w tej chwili problemy finansowe. Przerzuca koszty na samorządy. Te broniąc się szukają na gwałt oszczędności, wielka szkoda by się stała, jeżeli śmiertelną ofiarą tych oszczędności zapoczątkowanych przez ministra Rostowskiego mieliby być Strażnicy i Strażniczki miejskie – to byłaby niepowetowana strata i wielka rysa na polskiej samorządności.

Warto myśleć przyszłościowo – straże miejskie i gminne doskonale się nadają jako formacje zalążkowe do tworzenia struktur obrony cywilnej w samorządach. Wielka szkoda, że nie ma myślenia w tym kierunku, ponieważ byłoby to zadanie, które ci ludzie mogliby wypełniać z powodzeniem dla dobra społeczeństwa.

Tags: , , , , , , , , , , , , ,

12 komentarzy “Czy likwidować straże miejskie – gminne?”

  1. baca37
    29 sierpnia 2013 at 12:10

    Te pytania pojawiają się raczej z powodu małej skuteczności działania SM. Obywatel oczekuje, że Strażnik Miejski zastąpi NIEISTNIEJĄCEGO dawnego pana Dzielnicowego.
    Policja odpuściła ten obszar, zajmując się głównie PATROLOWANIEM ulic i oglądaniem obywateli zza szyb radiowozów.
    Obywatelom brakuje na ich osiedlowych uliczkach PIESZYCH przedstawicieli prawa, nieważne o jakiej nazwie i podporządkowaniu.
    Chodzi o rozprawienie się z lokalną chuliganerią, sprajowcami i drobnymi pijaczkami, którzy okupują ławeczki wokół blokowisk, gdzie starsza osoba nie znajdzie już miejsca dla siebie.
    Dlatego rozważania o SM należy zacząć od FUNKCJI i ich realizacji przez służby porządkowe.
    Przy czym nie wykluczałbym udziału prywatnych FIRM OCHRONIARSKICH, wynajmowanych np. przez liczne i bogate Spółdzielnie Mieszkaniowe lub ZWIĄZKI WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH.
    Po prostu bezpieczeństwo teraz w DEMOKRACJI kosztuje więcej, niż w czasach tzw. komuny.
    Ówczesny trochę REPRESYJNY system wykluczał JAWNE istnienie chuliganerii, bo samo pojawienie się DZIELNICOWEGO, który ich wszystkich znał z imienia i nazwiska – przeganiało ich do nor i bram.
    Nie do pomyślenia była sytuacja, żeby patrol ówczesnej MO dochodził do ławeczki, gdzie siedzieli SPOŻYWAJĄCY napoje zawierające alkohol. Teraz obserwujemy DYSKUSJĘ policjantów ze SPOŻYWAJĄCYMI, którzy uparcie twierdza, że to nie ich butelki, tylko je ktoś im podrzucił, a oni tylko sprawdzali co w nich jest …
    Tak się porobiło!
    I po to warto było robić tę cała rewolucję “Solidarności”?

    • Asgalt
      29 sierpnia 2013 at 16:26

      Taka, a nie inna ocena straży jest także pokłosiem bliskiej zeru wiedzy obywateli na temat zakresu zadań oraz uprawnień straży i strażników.

      Zarówno zdecydowana większość mediów, jaki i nieświadomi faktycznego stanu rzeczy obywatele, przypisują strażom i oczekują realizowania przez nie głównie zadań z zakresu bezpieczeństwa publicznego, podczas gdy, zgodnie z ustawą, głównym zadaniem straży jest ochrona porządku publicznego.

      Sytuacji nie poprawia fakt, że mimo upływu niemal 25 lat od czasu transformacji ustrojowej, żadnemu rządowi nie przyszło do głowy, by wreszcie skonstruować kodeksowe definicje pojęć “bezpieczeństwo publiczne” i “porządek publiczny”, których, na dzień dzisiejszy, najzwyczajniej nie ma. Mamy, zatem, chaos prawny w poplątaniu z zestawem oczekiwań społecznych, które nie znajdują odzwierciedlenia w stanie prawnym, przeciwko nieznanemu szerzej zestawowi kompetencji i uprawnień straży, o którym próżno by szukać rzetelnej informacji.

      Obszar skrywany pod pojęciem “porządek publiczny”, to w gruncie rzeczy liczny zestaw spraw mniejszej wagi, zazwyczaj tzw. wykroczeń. Spraw “drobnych” w porównaniu z “poważnymi” przestępstwami kryminalnymi czy gospodarczymi choć, co istotne, przez masowość występowania, niezwykle dokuczliwych, by przywołać tu choćby poruszany już w artykule problem parkowania gdzie popadnie, czy też zanieczyszczania miejsc publicznych, nieprawidłowego gospodarowania odpadami, zakłócania porządku publicznego (Pytanie do “uczonych w piśmie” – jak zakłóca się coś, co nie zostało jasno dookreślone kodeksowo? Ot, zagwozdka…), braku odpowiedzialności właścicieli zwierząt, i jeszcze wiele, wiele innych, z pozoru błahych spraw.

      Przejdźmy teraz do dwubiegunowego oglądu rzeczy. Z jednej strony – masowość zjawiska negatywnego, które po przekroczeniu pewnej liczby staje się uciążliwością powszechną i odczuwaną przez większość społeczeństwa. Społeczeństwo owo, co logiczne, zacznie domagać się zlikwidowania dolegliwości, przywrócenia stanu “normalnego” i oczywiście ukarania winnych. naturalną koleją rzeczy w tym momencie wkracza straż…

      Ale wkraczając, interweniuje kolejno, wobec pojedynczych sprawców, których cechuje zupełnie inny ogląd tej sprawy. W ich oczach, popełniony przez nich czyn, to “drobnostka” o którą “czepia się” ten niedobry strażnik. Bo przecież cóż takiego się stało, że mój samochód przez 10 minut blokował cały chodnik? No, przecież już chciałem odjeżdżać, a tu przyszli i się przyczepili, jeszcze mandat dali. Dwadzieścia innych, podobnych “drobiazgów” umyka uwadze sprawcy, istotne jest tylko poczucie krzywdy w myśl reguły “gdyby złapali sąsiada – należało się, cwaniakowi ale za co mnie, biednemu?”

      Nie jest żadną tajemnicą państwową, że największy tumult wzniecają właśnie tacy ludzie – skarceni lub ukarani przez strażnika. Ludzie, którzy nigdy nie wysilili się na odrobinę refleksji, że popełniony przez nich “drobiazg” dla kogoś innego stanowił sporą uciążliwość.

      Cóż więc pozostaje? Widzę tu tylko dwa wyjścia. Albo dojrzejemy wreszcie do stadium homo socialis, albo wprowadźmy zasadę, że co “drobne” karze nie podlega. Ale w obu przypadkach bądźmy konsekwentni w swym wyborze i na co pozwalamy sobie, pozwólmy też innym. Tylko czy to, aby, dobry kierunek?

  2. Długi
    29 sierpnia 2013 at 16:50

    Jest w tym sporo prawdy baca37. Sam pamiętam te czasy kiedy menele siadali na ławce w parku na baczność bo na horyzoncie pojawił się dzielnicowy…..
    Ale nie tylko o tzw. meneli tu chodzi. Transformacja polityczna doprowadziła do tego, że polskiemu społeczeństwu w głowie sie poprzewracało. Bo skoro teraz mamy demokrację, to znaczy, że hulaj dusza piekła nie ma, a kto twierdzi inaczej ten wróg !
    I to jest moim zdanie głowny problem, z którym należy walczyć….
    Bardzo mądra jest propozycja naliczenia ilości strażników na ilość mieszkańców miasta/gminy.
    Z moich obserwacji wynika, że w moim 45-tysięcznym mieście strażników jest po prostu zbyt mało. Chłopaki naprawdę sie starają, to widać i czuć. Ale i Herkules dupa kiedy wrogów kupa….
    Nasza policja za to, przyjęła sobie do serca starą dewizę poprzedniego ustroju “czy się stoi, czy się leży 1500 się należy” i wdraża ją w życie z pełnym zaangażowaniem….
    Niestety oliwy do ognia lały media zrobiwszy sobie ze straży miejskich chłopca do bicia. Najpierw był “Fakt”. “Fakt” jaki jest każden widzi. Mało kto bierze to co tam pisze poważnie. Ot,
    taki folklor 🙂
    Ale później podobne teksty zaczeły się pojawiać w poważnych gazetach nawet w szanowanej “Gazecie Prawnej”.
    Wykonuję pracę związaną z zarządzaniem kryzysowym i patrzę ze zgrozą na to co się dzieje. Choćby ostanio….
    Najpopularniejszy portal internetowy dorabia gębę strażnikom z Sopotu, których jedyna wina polegała na tym, że egzekwowali przepisy prawa miejscowego, czyli przepisy ustanowione zgodnie z prawem przez Radnych Miejskich czyli demokratycznie wybranych przedstawicieli spopckiego społeczeństwa. Jednocześnie pochwala działania policji za co ? Za to że nie zrobili nic. A przecież egzekwowanie przepisów prawa miejscowego to także ich obowiązek. Mało tego stali biernie przyglądając się jak dochodzi niemal do linczu na strażnikach. Przecież przebicie opon w strażniczym radiowozie to w najlepszym przypadku wykroczenie niszczenia mienia…….
    To jest po prostu chore……

  3. wieczorynka
    29 sierpnia 2013 at 20:30

    Czytając artykuł jak również wpisy, proponuję aby na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał.

    Zachowanie dyscypliny a tym samym porządku nie jest uzależnione od ilości służb porządkowych tylko od wychowania społeczeństwa i to już od przedszkola. Gdyby takie wychowanie istniało od dziś, to miejmy nadzieję za 2-pokolenia będzie lepiej. W Polsce zaprzepaszczono pojęcie społeczeństwa obywatelskiego stąd obecne problemy. Zakazy i nakazy powodują głównie bunt, dodajmy do tego jeszcze wyścig szczurów. Może warto uczyć współpracy, pytanie retoryczne zatem nie stawiam znaku zapytania.

  4. Piotr
    29 sierpnia 2013 at 21:52

    Pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić. Polska nie jest jedynym krajem gdzie obowiązują zakazy i nakazy.
    I nasze społeczeństwo nie jest wyspą na środku światowego oceanu.
    Zgadzam się w pełni z Długi. Nasza specyfika polega na tym, że jesteśmy monochromatyczni. Albo całkiem w lewo, albo całkiem w prawo.
    Nie ma u nas za grosz szacunku dla prawa,wynika to IMHO z tego, że przez ładne kilkaset lat prawo było kojarzone z zaborcą lub okupantem.
    Oczywiście nas to nie usprawiedliwia, ale pokazuje z czym walczymy.
    Może więc potrzeba jednak tego bata nad głową, żeby statystyczny Polak zaczął myśleć innymi kategoriami ?
    Popatrz, w takiej Szwecji , Norwegii jest mnóstwo naszych rodaków, którzy potrafili się przystosować do tamtych warunków i zasady “zero tolerancji”. Nie przekraczają dozwolonej prędkości, parkują prawidłowo, nie śmiecą…..
    Dlaczego w Polsce tak nie może być ?
    Przecież mieszkamy w Zjednoczonej Europie. Dlaczego więc np. we Francji za przekroczenie prędkości o 40 km/h zatrzymywane jest prawo jazdy, podobnie jest w Chorawcji. I nikt nie podnosi z tego powodu larum. Dura lex- sad lex….
    A u nas informacja o złożonym projekcie zmiany PRD wprowadzjącej zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące za przekroczenie dozwolonej prędkości o 50 km/h w obszarze zabudowanym wywołała medialne trzęsienie ziemi….
    Poczytaj sobie w necie. Mamy najbardziej liberalny system kar m.in.za wykroczenia drogowe w Europie.
    Może zaostrzenie kar nie jest głupim pomysłem?
    Fotoradary, fotoradary, fotoradary. Medialny temat zastępczy nr 1. Przecież w Szwecji, Anglii, Francji jest ich dużo więcej jak u nas. I co . I kierowcy nie szaleją….
    Wtedy kiedy w Polsce wprowadzano obowiązek ustawiania znaku D-51 przed każdym fotoradarem, francuzkie władze właśnie je likwidowały – bo doświadczenie pokazało, że prowadzi to do skutku odwrotnego niż oczekiwany. U nas jest dokładnie tak samo…..
    Media dla własnych interesów narażają życie i zdrowie strażników. Jeśli taka nagonka będzie trwała dalej, jest tylko kwestią czasu kiedy gdzieś w Polsce rozwścieczony tłum zlinczuje zacznie linczować strażników.Przecież według mediów strażnik miejski to nic innego jak współczesny klon hitlerowskiego oprawcy,ciemiężyciela, psychopaty i złodzieja w jednym……
    A takiego mutanta trzeba zniszczyć jak insekta….
    Przeglądałem filmiki w necie. W Sopocie od linczu było o włos.

    Czy jeden z drugim redaktor zdaje sobie z tego sprawę ?

  5. Krzysztof
    30 sierpnia 2013 at 12:06

    Jak mało kiedy wszyscy, którzy się wypowiedzieli przede mną mają rację. Jestem Komendantem jednej z najbardziej znienawidzonych straży w Polsce – z Człuchowa. Wszyscy chcą żyć niemal jak w raju by było czysto , spokojnie, bezpiecznie, ładnie by psy nie srały gzie popadnie, by inwalida mógł skorzystać z miejsca zarezerwowanego dla niego, by dzieci mogły bezpiecznie chodzić po chodnikach wzdłuż ulic, a rodzic nie drżał ze strachu, że rowerzysta zamiast po ulicy pędzi po chodniku itp. Media, a z czasem politycy, policjanci, sądy, a teraz prokurator generalny albo odwrotnie, na wyścigi kwestionują uprawnienia służby, której tak naprawdę uprawnień nikt nie zna. My mamy swoją ustawę, ale ona mało kogo interesuje. Skoro różne instytucje nie mają dla nas szacunku, a w mediach powiela się mit strażnika-rozbójnika, mamy to co mamy. Chocholi taniec trwa. Kto więcej, kto szybciej dołoży strażnikom. Mało kto chce słuchać, że dzięki naszej pracy średnia prędkość pojazdów na terenie naszej gminy w obszarze zabudowanym po 9 latach wykonywania swoich obowiązków wynosi 66 km/h (w 2004, 2005 było to 90 km/h). Jak nas powoływali % skoszowania gminy nie przekraczał 20%, po paru latach wyniósł blisko 95%. Skończyło się zatrzymywanie gdzie się da, wjeżdżanie do lasu byle gdzie, wyrzucania śmieci na dzikie wysypiska, wylewanie gnojowicy przez rolników kiedy jest to zabronione, bo to dobre dla tego rolnika, nieważne, że ze smrodu cierpi cała wioska. Robi się ze strażników potworów. Co ciekawe w strażach dorabiają byli policjanci, którzy ze smutkiem to mówię, wreszcie wiedzą na czym ich praca powinna polegać jak byli w służbie. Strażnicy mają tytuły naukowe, ale to i tak za mało. I tak są tępakami, nieudacznikami, złodziejami i jeszcze nie wiadomo kim. A to że straż daje miejsca pracy to nieważne, no chyba, że w tej straży zatrudni się syna czy córkę największego krzykacza – wtedy to już inna sprawa, bo ona dotyczy wtedy jego.
    Społeczeństwo amerykańskie stawiane za wzór demokracji opiera się na informacji od społeczeństwa. U nas nazywa się to donoszeniem, kapowaniem. Jak w takiej sytuacji można coś zrobić. Strażnicy to nie wróżki, żeby ustalać pewne fakty, ale tego się od nich oczekuje. Mają robić porządek, ale nie daj bóg jak sprawa tego porządku dotyczy mnie.
    Ot cała prawda o strażach. Jeśli nie będzie jasnych uprawnień nie takich co pół roku ktoś je będzie negował dopóty strażnik nie będzie miał szacunku i będzie tak jak jest teraz.
    Złośliwi mówią, że Policja zgodziła się na straże by poprawić swoje notowania i chyba mają rację….

  6. Piotr
    30 sierpnia 2013 at 14:49

    Bardzo się cieszę, że mamy do czynienia z portalem, gdzie nie zneważasię osób, które mają inne zdanie. Oby tak dalej…..
    Kolejny mit. Strażnicy to nieuki bez wykształcenia, odpady z policyjnego multiselektu.
    Wystarczy trochę dociekliwości internet i ewentualnie kalkulator żeby odnaleźć na stronie MSW w zakładce bezpieczeństwo/bezpieczeństwo i porządek publiczny/straże gminne (miejskie) dokładną, zbiorczą statystykę dotyczącą wszystkich jednostek w Polsce i wyliczyć jaki procent strażników legitymuje się wyższym wykształceniem. Na rok 2012 r. prawie 40 % strażników może się “wylegitymować” dyplom wyższej uczelni, przy dużo mniejszej niż w Policji ilości stanowisk kierowniczych. W większości jednostek w kraju jedyne stanowiska biurowe to komendant i ewentualnie zastępca. Wniosek z tego taki, że w partolu na ulicy łatwiej spotkać strażnika z wyższym wykształceniem , niż policjanta.Takie są fakty….

  7. IVV
    30 sierpnia 2013 at 15:27

    Negatywne nastawienie do SM wynika z tego, że ludzie maja inne oczekiwania od strażników. Osobiście wolałbym aby więcej sił było poświęcone na zapewnienie bezpieczeństwa a mniej na to co widać najbardziej (czasami z opóźnieniem) fotoradary i blokady na kołach.

  8. krakauer
    30 sierpnia 2013 at 18:05

    Szanowni Państwo – bardzo dziękuję za tak interesującą dyskusję. Do tematu na pewno wrócimy.

  9. sedi
    7 maja 2015 at 17:42

    Bardzo dobry artykuł pokazujący sedno sprawy nic dodać nic ująć,oby więcej takich.
    Pozdrawiam autora

  10. Kurczak
    8 maja 2015 at 13:17

    Ostatnio miałem przyjemnosć podyskutować na tematy różne z moim dobrym kolegą, mieszkańcem Kielc.
    W pewnym momencie dyskusja zeszła na temat straży miejskich, a dokładnie zasadności ich funkcjonowania.
    Mój rozmówca przedstawiciel “inteligencji technicznej” średniego pokolenia z dyplomem mgr inż. twierdził, że straże miejskie trzeba likwidować bo zajmują się nie tym czym powinny.
    Nie wiele myśląc zadałem mu pytanie “czym w takim razie powinny się one zajmować skoro jego zdaniem zajmują się czym innym ?”
    Niestety było to pytanie przekraczające możliwości mgr inż.

    To jest przykład obrazujący wiedzę społeczeństwa na temat straży miejskich czerpaną z tabloidów, portali i od Emila Łowcy Fotoradarów….

  11. piotr
    30 czerwca 2015 at 10:30

    Straż Miejski/ gminne/ jedno wielkie nieporozumienie , ktoś pisze podnoszą bezpieczeństwo tak tylko gdzie chyba w naprawie dziury budżetowej . Na co dzień chodzą jak zaspane królewny z nieprzyjaznym wzrokiem na obywateli .
    Jednym słowem należałoby ich zlikwidować.
    A nawiasem mówiąc dziurę budżetową generuje koszt utrzymania straży
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up