• 16 marca 2023
    • Społeczeństwo

    Zaraz, zaraz, a gdzie godność?

    • By Red.Nacz.
    • |
    • 01 stycznia 1970
    • |
    • 2 minuty czytania

    Sklep dużej międzynarodowej sieci sprzedającej odzież pod kilkoma markami między innymi w Polsce, okres wyprzedaży centrum dużego miasta wojewódzkiego… Sklep nadzorowany kamerami, z bramką przy wyjściu ochroniarzami. Do przymierzalni jak to w okresie wyprzedaży stoi kolejka, kolejne osoby wchodząc dostają duży plastikowy wydruk z informacja ile sztuk odzieży zabierają z sobą, do przymierzalni oczywiście każda sztuka odzieży jest dodatkowo oznaczona „klipsem” zabezpieczającym.

    Pani przy wejściu nakazuje przykładać torebki, torby do urządzenia wykrywającego przedmioty którymi posługują się złodzieje w celu zdjęcia zabezpieczeń i potencjalnej kradzieży. Oczywiście nie jest to wymysł pani pracującej na tym stanowisku, to celowa polityka sieci lub właściciela konkretnego sklepu.

    Zastanówmy się co sieć (czy też właściciel) chce powiedzieć klientowi takim działaniem? Przekaz jest oczywisty: „Szanowny kliencie uważamy, że jesteś złodziejem – udowodnij że jest inaczej.” W naszym prawodawstwie, podobnie jak we wszystkich prawodawstwach istnieje domniemanie niewinności, wprawdzie z jednej strony można powiedzieć, że uczciwy człowiek nie ma nic do ukrycia ale w imię czego klient ma udowadniać, że nie jest przestępcą. Nikt nie jest informowany czemu ma służyć urządzenie które się tam znajduje, jakie są efekty tego przyłożenia czy ma to wpływ na urządzenia elektroniczne które możemy mieć w torbie czy plecaku itp. Poza tym klienci nie są o tym poinformowani przy wejściu do sklepu jako o szczególnych zasadach kontroli i nadzoru.

    Nasz czytelnik dzisiaj w ramach protestu odmówił poddaniu się kontroli, mówiąc, że jest to upokarzające – nie jest złodziejem i nie musi tego udowadniać. Wedle jego relacji pani pobiegła po przełożoną, która oświadczyła, że albo przyłożę torbę do urządzenia albo poddam się rewizji w przeciwnym przypadku wezwie policje. Ku jej zdumieniu klient poprosił o wezwanie policji ponieważ nakazywanie mu udowadniania, ze nie jest złodziejem  jest upokarzaniem klienta. Pani oświadczyła że idzie wezwać policję, na co klient z radością się zgodził gdyż nie miał sobie absolutnie nic do zarzucenia a równocześnie uznał, że złoży zawiadomienie o zniesławieniu wraz z bezpodstawnym pomówieniem o kradzież. Po kilku minutach osoba z obsługi sklepu, która nawet się nie przedstawiła powróciła i zaczęła przekonywać, że w jego interesie jest przyłożyć torbę do urządzenia, w międzyczasie z innych przymierzalni dochodziły odgłosy poparcia postawy naszego czytelnika, widocznie inni klienci również uzmysłowili sobie, że są zmuszeni do udowodnienia, że nie przyszli do sklepu w zamiarze zaboru mienia.

    Konkluzja, pracownik sklepu najpierw obraził klienta stwierdzeniem że ten jest nieuprzejmy, później, że nie wezwie policji bo nie chce mu robić kłopotów, jednakże nie odpowiedział jakich? Poza spisaniem protokołu z pomówienia osoby, które skutkowałoby złożeniem doniesieniem do prokuratury oraz założeniu sprawy z powództwa cywilnego przeciwko sieci czy też właścicielowi nie mogło być mowy o żadnych problemach. Klient nie niepokojony przez nikogo opuścił sklep, a obsługa patrzyła na niego jak na rewolucjonistę a ochroniarz tak jak by był gotów udaremnić zamach stanu.

    Czy sprawa jest zamknięta? Zdecydowanie nie ponieważ każdego dnia tysiące osób jest de facto pomawianych o bycie złodziejami. Na prośbę czytelnika redakcja Obserwatora politycznego zwróciła się do właściciela sieci z prośbą o wyjaśnienie dlaczego w taki sposób traktuje swoich klientów. Podanie nazwy tej firmy do publicznej wiadomości, nastąpi po uzgodnieniach z klientem, na tym etapie istotniejsze jest zasygnalizowanie problemu, ilustrowanie jak jesteśmy traktowani. Może następnym razem kiedy klient odmówi poddania się upokarzającej procedurze sklep zrozumie, że nie tędy droga?

    Oczywiście jeśli redakcja otrzyma odpowiedz na pytanie o zasadność takiego traktowania tych, którzy są niezbędni do funkcjonowania firmy (klientów) uzupełnimy tekst o ich stanowisko.