Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

18 stycznia 2018

Kultura

Strofy dla żony XV

2008-08-25 Poznań Marzence – mojej żonie strofy mężowskie słowa rozpalone z nutką orzeźwienia chwile radości zrozumienia chwile dobieram słowa serca podbierakiem

Strofy dla żony – XIV

 2008-08-22 Poznań Marzence – mojej żonie strofy rozłożone w czasie strofy pojemne przestrzenią zapełniam je tobie zapełniam je tobą strofy rozproszone strofy czasu strofy przestrzeni czas wypełniony niewiedzą wzajemnego istnienia przestrzeń skurczona pośród zdarzeń życia tu i teraz w jednym skondensowane punkcie trud współistnienia  

Strofy dla żony XIII

Z tomiku „Krok po kroku” – Kraków Miniatura 2011 2008-08-21 Poznań Marzence – mojej żonie jesteś niczym kwiat co nie opanował jeszcze sztuki kwitnienia                         dlatego jawisz się             w rzadkich przebłyskach przyćmiewającego piękna skrywasz się pod opończą cienia             kręta ku tobie ścieżka             pochowałaś drogowskazy serca                         kluczę na oślep                         błądzę między

Obietnica /cz.2/

Kolejne dni minęły mu na piciu. Tylko pies mobilizował go do wyjścia z domu. Zadawał sobie miliony pytań. Zadawał jej równie wiele – patrząc na wspólne zdjęcia. Po dwóch miesiącach wrócił do pracy. Kontakty z innymi ludźmi ograniczył do minimum. Rozmawiał albo z sobą, albo z psem. W dniu, kiedy mijało pół roku od kiedy

Obietnica /cz.1/

Musiał długo wpatrywać się w zdjęcie otoczone metalową ramką, bo za oknem zaczęło się ściemniać. Na czarno – białej fotografii roześmiana kobieta i mężczyzna patrzy lina siebie czule się całując. Uchwycone na zawsze prawdziwe emocje. Uczucia, które często serwują w bajkach dla dzieci, żeby od małego mamić je iluzją wspólnego szczęścia. Na fioletowej sofie miarowo

Wilkiem do lasu XCI

Biegnące dni Zwariowany czas. Drugi miesiąc minął niczym z bicza strzelił. A ja ciągle w biegu. Do tego typowa dżdżysta jesień. Zimno, pochmurno. Deszcz. I ciągły pospiech. Bo jeszcze to. Jeszcze tamto. No cóż, taki czas. Na szczęście mija i powoli wszystko się stabilizuje i powraca do normy. W końcu łapię oddech. Wyruszam dziś na

Dywan

Siedział na szarym, poprzypalanym papierosami, ręcznie tkanym irańskim dywanie. Kolejnymi skrętami robił nowe znaczki. Starał się stworzyć jakiś wzór, ale chyba tylko dla niego był on widoczny. Sterta naczyń ze zlewu parowała intensywnym, nieprzyjemnym zapachem. Nie miało to jednak żadnego znaczenia. Co miało? Był teraz tylko on i dywan. Kolejny ,,psssss” zaznaczył swoje miejsce. Dym

Audio-Poezja

Jak jest wiersz? Chciałem napisać kilka słów o mojej audio poezji. Po raz kolejny kasuję cały tekst i zaczynam od zera. Sam pomysł na taką prezentację wierszy spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Zadziwiające, jak potrafi zmienić się percepcja liryki, gdy zaczynamy ją słuchać miast ją czytać. Każdy z tych sposobów jest ważny. Każdy inny.

Bosko – diabelska psota (2)

Jak Szatan obiecał, tak zrobił. Następnego dnia po ostrej imprezie, mimo solidnego kaca, wybrał kilku Czarnoskrzydlatych i posłał ich z misją do Ameryki, która wydawała się najbardziej rokować boski plan. Posłańcy Szatana szybko zadomowili się w kilku uniwersyteckich miasteczkach i przeplatając swoją misje licznymi przyjemnościami z ziemiankami podpowiedzieli co najbystrzejszym jak zainstalować i działać z

Bosko – diabelska psota (cz. 1)

Bóg od jakiegoś czasu ziewał z nudów kołysząc się w obłokowym hamaku. Na świecie od wielu lat panowała nieznośna nuda, która coraz bardziej irytowała Króla Niebieskiego.  Po Drugiej Wojnie Światowej ludzie skupili się głownie na sobie. Pracowali, rozmnażali się i co jakiś czas wpadali na jakieś bardziej lub mniej udane próby polepszenia swojego bytu –

Wilkiem do lasu XC

Słota Rzadko ostatnio robię wypady na łono przyrody z aparatem. Takie sam na sam z naturą. Póki co nie sprzyjają temu okoliczności, ciężko bowiem o ów samotny czas. Czas tylko dla siebie. Różnorakie obowiązki mnie tego czasu dość znacząco pozbawiają. Wczoraj jednak udało mi się wygospodarować chwilę. A właściwie to nieomal przemocą ją sobie od

Nowej drogi nadszedł już czas

Rychło świt Wczesna pobudka. Dziś jedziemy na terapię. Musimy bardzo wcześnie wyjść z domu. A jest nas tym razem więcej, bo od niedawna doszło kolejne dziecko. Wstałem bardzo wcześnie, aby się jako tako obrobić i wyrobić. Dzieciaczki wstały przed siódmą. Jedno wybudzałem tuz przed wyjściem. Szybkie śniadanko. Co kto chciał i miał, zjadł albo nie.

W Maciejowcu cisza

2017.09.26 Poznań noc kosz gwiazd rozsypała obficie świecą skrzące się iskry radości wieś spać się kładzie z wolna ostatnie gasną zabiegane światła zajechali nowi goście   noc gwiazdami świetlista niebo tęczą zachwycone tylko księżyc spłoszony rześkim powietrzem zachodu goście przybyli z daleka   oszalałe serce w zachwycie oniemiałe ustaje w pół bicia pierś zapomina o

Od samego rana

2017.09.28 Poznań od samego świtu słonce radosne promienieje nawet wiatr co sili się i uwija dziś za trzech pośród liści nieco zarumienionych choć bardzo chce żadnej nie zdołał namówić chmury żadnego nagonić obłoku słońce od świtu rozpromienione dziś na niebie świętuje słonce radosne w błękit ubrane króluje jesień radosna jesień słoneczna jesień z wiatru nutką

Wybieram się na wiersz

2017.10.01 Poznań z samego rana ledwo świt zawitał na niebie ledwo nocy zasłona pęknięta nim jeszcze jutrzenka pochwałę dnia nadchodzącego wyśpiewa wybieram się na wiersz w porze ciszy po nocy przespanej różnie z głową pełna pomysłów strapień i niepokojów wybieram się na wiersz jak wybiera się na grzyby z nadzieją że powrócę z pełnym koszem

Older Posts››
Scroll Up