Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

21 listopada 2017

Kultura

Bosko – diabelska psota (2)

Jak Szatan obiecał, tak zrobił. Następnego dnia po ostrej imprezie, mimo solidnego kaca, wybrał kilku Czarnoskrzydlatych i posłał ich z misją do Ameryki, która wydawała się najbardziej rokować boski plan. Posłańcy Szatana szybko zadomowili się w kilku uniwersyteckich miasteczkach i przeplatając swoją misje licznymi przyjemnościami z ziemiankami podpowiedzieli co najbystrzejszym jak zainstalować i działać z

Bosko – diabelska psota (cz. 1)

Bóg od jakiegoś czasu ziewał z nudów kołysząc się w obłokowym hamaku. Na świecie od wielu lat panowała nieznośna nuda, która coraz bardziej irytowała Króla Niebieskiego.  Po Drugiej Wojnie Światowej ludzie skupili się głownie na sobie. Pracowali, rozmnażali się i co jakiś czas wpadali na jakieś bardziej lub mniej udane próby polepszenia swojego bytu –

Wilkiem do lasu XC

Słota Rzadko ostatnio robię wypady na łono przyrody z aparatem. Takie sam na sam z naturą. Póki co nie sprzyjają temu okoliczności, ciężko bowiem o ów samotny czas. Czas tylko dla siebie. Różnorakie obowiązki mnie tego czasu dość znacząco pozbawiają. Wczoraj jednak udało mi się wygospodarować chwilę. A właściwie to nieomal przemocą ją sobie od

Nowej drogi nadszedł już czas

Rychło świt Wczesna pobudka. Dziś jedziemy na terapię. Musimy bardzo wcześnie wyjść z domu. A jest nas tym razem więcej, bo od niedawna doszło kolejne dziecko. Wstałem bardzo wcześnie, aby się jako tako obrobić i wyrobić. Dzieciaczki wstały przed siódmą. Jedno wybudzałem tuz przed wyjściem. Szybkie śniadanko. Co kto chciał i miał, zjadł albo nie.

W Maciejowcu cisza

2017.09.26 Poznań noc kosz gwiazd rozsypała obficie świecą skrzące się iskry radości wieś spać się kładzie z wolna ostatnie gasną zabiegane światła zajechali nowi goście   noc gwiazdami świetlista niebo tęczą zachwycone tylko księżyc spłoszony rześkim powietrzem zachodu goście przybyli z daleka   oszalałe serce w zachwycie oniemiałe ustaje w pół bicia pierś zapomina o

Od samego rana

2017.09.28 Poznań od samego świtu słonce radosne promienieje nawet wiatr co sili się i uwija dziś za trzech pośród liści nieco zarumienionych choć bardzo chce żadnej nie zdołał namówić chmury żadnego nagonić obłoku słońce od świtu rozpromienione dziś na niebie świętuje słonce radosne w błękit ubrane króluje jesień radosna jesień słoneczna jesień z wiatru nutką

Wybieram się na wiersz

2017.10.01 Poznań z samego rana ledwo świt zawitał na niebie ledwo nocy zasłona pęknięta nim jeszcze jutrzenka pochwałę dnia nadchodzącego wyśpiewa wybieram się na wiersz w porze ciszy po nocy przespanej różnie z głową pełna pomysłów strapień i niepokojów wybieram się na wiersz jak wybiera się na grzyby z nadzieją że powrócę z pełnym koszem

Poezja jest słowem

2001-12-09 Łódź zrodzonym w ciszy przeżyć uczuciem zbudzonym w głębi serca obnażonym światu który i tak nie zrozumie najczęściej w ogóle nie zauważy pośród męki cierpienia rzadziej w bukiecie radości niekiedy pośród zamyślenia poezja jest SŁOWEM zapisem uczucia pamiątką zdarzenia w pół kroku uchwyconym przeżyciem POEZJA – niemy świadek miłości zauroczenia piękna zachwytu drugą osobą

Wieczność

Demony żyjące w moich oczach zdradziły najskrytsze tajemnice upiorne maski rządzące twarzą przepowiedziały mroczne klątwy Obejmując samotność czekam na przybycie pustki pochłaniającej znany świat wymazującej bolesne wspomnienia Ostatnim popełnionym grzechem zabiłam zrezygnowanego Anioła nie czując winy smakuję bezgraniczne milczenie posłuszna nienawiści zahipnotyzowana obojętnością strącam w otchłań zdradliwe zmysły i emocje misternie haftowana przeszłość znika w

Dalej niż śmierć

jestem pielgrzymem słowa w krainie życia podążam w stronę wieczności powracam z daleka   błądzę nie raz nie dwa nie siedmiokroć nawet bywa że w drodze ustaję zawracam zniechęcony daję sobie spokój   lecz spokój nigdy na stałe powraca pragnienie zrywam się do lotu słowa we mnie nabrzmiałe   pozostawiam ślady wierszy przebrzmiałe radości i

Nieistnienie

Idąc dzikim pustkowiem odzieram się z ostatnich emocji walka z samym sobą – dobiegła końca kłamstwo poniosło klęskę   stara samotność spala ostatnie fragmenty wrażliwości zmęczone niezrozumienie wykłuwa niewidzące oczy   nie ma więcej szans jutro – zatrzasnęło przede mną drzwi…

Wilkiem do lasu LXXXVIII

Sroka w mieście Sroki od dawna są już stałymi mieszkańcami naszych miast. Spotyka się je niemal na każdym kroku. Mimo to nadal pozostają wielce ostrożne. Są płochliwe. Bardzo trudno je podejść, sfotografować. Uciekają z daleka. Nie podchodzą zbyt blisko. Nieustannie czujne zrywają się do lotu pod byle pretekstem. Nie chcą się oswoić. Nie chcą bliskości.

Niełatwe życie

Urodziła się w wieloletniej rodzinie. Miała dwie siostry i brata. Dzieciństwo spędziła na wsi. Roboty było wiele. Jak to na wsi, dawnymi laty. Nawet dla dzieci. Gdy była już wystarczająco duża, chodziła paść krowy. Deszcz, nie deszcz. Słońce, nie słońce. Zimno, nie zimno. Butów w tamtych czasach nie było. czasy były ciężkie. Wojna skończyła się

Idzie nowe

Dom, nowy dom – oczekiwanie Szybkimi krokami zbliża się ten moment, kiedy przyjmiemy nowe dzieciaczki. Kilka miesięcy temu zapadła w sądzie decyzja, że nasi podopieczni idą do nowych rodzin. Wszczęto proces adopcyjny. Właśnie lada moment dojdzie do pierwszego spotkania przyszłych rodziców z ich nowymi dziećmi. Bardzo ważny moment, moment, który zaważy na życiu każdej ze

Rząd złej zmiany źle zmienia Polskę – w trosce o rolę i miejsce czytelnictwa w Narodzie!

Niestety suma działań dobrej zmiany, jak na tą chwilę pokazuje że należy mówić o złej zmianie. Co prawda podkręcone zmianą terminu wypłat zwrotów VAT-u wyniki budżetu „zachwycają”, to jednak szereg kwestii zasadniczych nadal jest w naszym kraju nierozwiązany. Dodatkowo wprowadza się takie sprawy, które nie tylko nie są w agencie publicznej, ale przede wszystkim dziwią,

Trzeba całkowitej ciszy

1997-02-24 Zamarte by uleczyć głuchotę czas zaleczy umęczone uszy oczy i serce w milczeniu poranka powiewie wieczora śpiewie ptaka szumie lasu dźwięczności potoku – tę księgę natury czytaj całym sobą nim jednak nauczysz się tego musisz odpocząć uleczyć się cały z obojętności co owocem zgiełku nieczułego świata pośród ludzi którym dla Ciebie brak czasu uzdrowi

Oto Zoo III

Czas na ZOO Dawno w Zoo nie byłem. I wiele się od poprzedniego czasu zmieniło. Przede wszystkim zrobiły się wakacje. Jest bardzo ciepło, słonecznie. Wszędzie jest pełno zwierząt. W niektórych zagrodach są inne zwierzęta, niźli były tam jeszcze wczesnym latem czy późną wiosną. Druga, ogromna zmiana, to odejście jednych dzieci i przyjście nowych. Poprzednie rodzeństwo

Oto Zoo II

A co tam pogoda… Pogoda nieco niepewna. Umiarkowanie ciepło. To znaczy zimno nie jest, ale szału też nie ma. W każdym razie nie marzniemy. Nie ma słońca. Jest pochmurno. Ponoć miało padać, ale póki co nic na to raczej nie zapowiada. Jak będzie, się okaże z czasem. Pogody nie sprawdzałem, więc nie mam pojęcia, jak

Oto Zoo I

Dziś poszliśmy na wycieczkę do Nowego ZOO. Tak się ono nazywa w Poznaniu, bowiem mamy tu także Stare Zoo. Owo stare znajduje się na starówce, na Jeżycach i obecnie stało się parkiem, do którego można wchodzić nie ponosząc żadnych opłat. Jest tam tylko jeden płatny pawilon. My natomiast, to znaczy ja oraz dzieciaczki, poszliśmy dziś

Older Posts››
Scroll Up