8,5 Euro odległości od Europy

W Niemczech obowiązuje niemiecka płaca minimalna, to teraz 8,5 Euro. Nie można płacić pracownikowi zatrudnionemu na terenie Niemiec (z wyjątkiem wyjątków) mniej niż właśnie tą kwotę. W ciągu dnia oznacza to 68 Euro za ośmio-godzinny dzień pracy, co przekłada się na około 270-280 zł wynagrodzenia brutto za dzień pracy w Niemczech (przy kursie Euro 4,02 za 1 PLN).

Polski pracownik zarabiający 1750 PLN brutto miesięcznie to około 1286 PLN netto, roczny wymiar czasu pracy w Polsce w 2015 roku to 252 dni robocze dające łącznie 2016 godzin. Jeżeli podzielimy roczną płace minimalną, czyli 21000 zł przez godzinowy wymiar czasu pracy 2016 godzin, otrzymujemy około 10 PLN i 42 gr za godzinę pracy brutto. Po odliczeniu kosztów związanych z podatkami i składkami otrzymujemy na godzinę około 7,65 PLN netto – do wypłaty „na rękę”, co na dzień oznacza około 83 zł brutto i 61 zł netto za dzień pracy, wedle płacy minimalnej w Polsce. Oczywiście, te powyższe wartości należy traktować orientacyjnie. Różnica pomiędzy naszą a niemiecką pensją minimalną jest mniej więcej cztero-krotna. Taka odległość dzieli nas od Europy w najbliższym wymiarze geograficznym, a trzeba pamiętać, że Niemcy nie mają najwyższej pensji minimalnej w Unii.

Polscy przewoźnicy transportowi słusznie obawiają się skutków niemieckiego ustawodawstwa dla kosztów świadczonych usług na ich rynku. Polskie firmy transportowe świadczą usługi na terenie całej Unii Europejskiej, a rynek niemiecki jest dla nich szczególny. Rzeczywiście wprowadzenie takich stawek, spowoduje że polskie firmy stracą swoją „przewagę komparatywną”, wynikającą z niskich płac w Polsce. Ta sytuacja na pewno podoba się niemieckim przewoźnikom, ale niekoniecznie musi się podobać polskim właścicielom firm przewozowych, jak również na dłuższą metę i ich pracownikom, bo jako niekonkurencyjni – po prostu stracą pracę zaraz po tym jak ich firmy nie będą miały zamówień.

Widać tutaj pewną delikatną hipokryzję ze strony polskich pracodawców i polskiego rządu. Wiadomo, że pracodawcy chcieliby płacić nie więcej niż muszą, a swoją pozycję rynkową na rynku niemieckim zawdzięczają niskiemu poziomowi płac swoich polskich pracowników. Niemcy traktują tą samą sytuację, jako dumping cenowy na ich rynku w wyjątkowo wrażliwej branży. Jednakże dla naszych przewoźników będzie to oznaczać zamknięcie rynku niemieckiego, bo nie będą mogli konkurować kosztami, przy wyjątkowo wysokich kosztach przeznaczanych na sprzęt transportowy, który musi wypełniać w Niemczech bardzo ostre normy, to de facto koniec ich sukcesu. Działania polskiego rządu polegające na wyrażaniu sprzeciwu wobec mierzenia polskich kierowców niemiecką miarą, to działania na rzecz ochrony ich pozycji rynkowej, na tamtym rynku wynikającej z generalnego upośledzenia ekonomicznego naszego kraju.

Nie będziemy tego zachowania w pełni oceniać, ponieważ chodzi o pracę ludzi i byt rodzin. Zamiast „filozofować” o kosztach pracy w Polsce, warto odpowiedzieć na powyższe problemy pytaniem. Mianowicie, – co z niemieckimi sieciami sklepów dyskontowych, które działają w Polsce – sprzedając towary importowane z całej Europy po cenach niemających niczego wspólnego z rzeczywistością rynkową w Polsce? Co prawda usługi a towary to coś innego, jednakże w przełożeniu tego na teorię przewag komparatywnych (D. Ricardo), Niemcy sprzedają u nas to, co mają taniego, a nasza gospodarka jest w stanie im zaoferować tanią usługę transportową. Tak do tej pory interpretowano Wspólny Rynek – największą zdobycz Unii Europejskiej, chyba jednak nie do końca udaną.

Realia są jednak takie, że to Niemcy mają rację, bo nam nikt nie broni założyć w Niemczech sieci sklepów dyskontowych z towarami z całej Europy, jednakże jeżeli to by się komuś udało, to byłby bezwzględnie sukces, zwłaszcza na skalę analogiczną do tej, jaką osiągnęły niemieckie sieci w Polsce.

W naszym interesie jest umiejętne zarządzanie tym, co mamy, w taki sposób, żebyśmy byli w stanie funkcjonować na rynku europejskim. Jeżeli jednak miałoby to, tak wyglądać jak interpretują to w tej chwili nasi niemieccy przyjaciele, to nie mamy szans w tej konkurencji. Życzmy sobie wszyscy, co najmniej niemieckiej pensji minimalnej…

6 thoughts on “8,5 Euro odległości od Europy

  • 2 maja 2015 o 06:02
    Permalink

    Piękne wnioski – myśląc w ten sposób zawsze będziemy nędzarzami, a jak tylko upomnimy sie o dostęp do rynku to tracimy prace 🙂

    Odpowiedz
  • 2 maja 2015 o 08:47
    Permalink

    udoopić polską przedsiębiorczość – uczynić niskie płace atutem naszej skolonizowanej gospodarki. – Ot, cały realny program władz

    Odpowiedz
  • 2 maja 2015 o 23:45
    Permalink

    Niemcy dobrze wiedzą co robią, jakoś o pracy minimalnej w rolnictwie nie słyszałem 🙂 Szparagi dla Polaków, ale już LKW nie.

    Odpowiedz
  • 3 maja 2015 o 15:49
    Permalink

    Nie chce sie w takie dyrdymaly wdawac, ze minimalna pensja w Niemczech ( 8,5 €/godz i chociaz 42 godzinowy tydzien pracy – rzadko kto go ma, bo sie pracuje na smieciowych umoesch i pare godzin tu, pare godzin tam …) nie wystatcza na najubozsze zycie: mieszkania ( b.b.drogie, bo ze wzgledu na kryzys edzyscy zabieraja pieniadze z Grecji, Hiszpani, Portugali Bliskiego Wschodu it’d., it’d i kupuja w
    Niemczech na potege mieszkania “BetonGeld”/”Betonowe Pieniadze/ ), b.drogi prad (obyeatele przymusowo finansuja przejscia i rozbudowy energi odnawialnych, przemyslowi prywatni obywatele placa prad, by ten byl konkurencyjny, nie ma dla nikogo ulg !!!), b.drogi i skomplikowsny system wywozki smieci, przez kazdego
    obywatela od 2013 roku finansoeanie TV i Radia, mimo ze b.duzo ludzi nawet nie ma odbiornikow w domu czy miejscu
    pracy, horrendalne oplaty za dojazdy (podatki za niszczenie srodowiska…), za leki (najdrozsze na swiecie) , brakuje mi slow, ludzie nie maja mieszkan, swiatla w domu, jedza ze smietnikow lub z “TAFEL e.v.” (organizacja harytatywna kosciola ewangelickiego, ktors po odpowiedniej procedurze dopuszczrniowej udostepnia po niskiej cenie (np.2€/siatka) odkup “starej”zywnosci. ktora sklepy normalnie wyrzucaja …)

    Odpowiedz
  • 3 maja 2015 o 16:06
    Permalink

    …c.d.
    krotko chce piwiedziec, ze minimalne niemieckie place do zycia w Niemczrch nie starczaja … , moze lepiej wyglodalo to majac minimalna place niemiecka za 42 godz/tygodniowo do zycia w Polsce …Mam jednak wniosek ogolny i uniwersalny.dla wszystkich obyesteli UE BEZ POLITYCZNEJ UE, SYSTEMU WYROWNAN I TRANFERU NIE BEDZIE UNIS MOGLA DALEJ FUNKCJONOWAC !!!ciagle beda takie sytuacje wyrzucrnis z rynku, braku rozwoju, nierealnych cen ….System BEDINNUNGSLOSEN GRUNDEINKOMMEN /ALIMENTACJI OBYWATELSKIEJ, to koniecznosc, by populscja Europy wogole mogla przetrwac….
    Mimo, ze powyzszy felieton ma walory poznawcze i uswiadamiajace przeze mnie wspomniane problemy wywoluje sila rzeczy antagonizmy, gdyz olbrzymie dysproporcje w rowoju panstw w Europie na nic innego nie pozwalaja, obyeatele UE musza byc rowni w szansach i warunkach zycia.To musza zapewnic STANY ZJEDNOCZONE EUROPY. !!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.