Polityka

500+ do kwadratu…

 500+2 – do kwadratu – mniej więcej w taki sposób można podsumować naszą rzeczywistość polityczną. Konwencja jedynie słusznej partii rządzącej pokazała, że nie ma granic dla populizmu. Co więcej, polskie rodziny powinny być wyjątkowo wdzięczne pewnemu austriackiemu biznesmenowi, jego polskim adwokatom i pewnym mediom z amerykańskim (czyli nietykalnym) kapitałem. Władza w wyniku zawirowań zdecydowała się przykryć mięsem wszelkie dywagacje, dosłownie rzucono mięsem prosto na talerze Polaków. Warto zwrócić uwagę, że głównym beneficjentem 500+ na pierwsze dziecko będą głównie zagraniczne hipermarkety i dyskonty oraz handlarze samochodów używanych.

Jednak, ponieważ 500 zł to mogłoby być mało, bo super ważna grupa społeczna jaką są emeryci, nie ma już raczej dzieci w wieku pięćset-plusowym. Zdecydowano się wypłacić naszym szanownym seniorom 13-tkę. Generalnie zapowiedź wskazuje, że ma być jednorazowa, nie wiadomo niczego o tym, że ma być to świadczenie stałe? Rząd będzie czynić starania, jednak na taką hojność stać tylko najbogatsze kraje. Istotą tego rozdawnictwa jest jednak pewien sprytny „myk”, rozdawane mają być bonusy w wysokości najniższych świadczeń. Dla tych, co żyją za 800 zł to będzie bardzo dużo, dla tych co za 8000 zł – na waciki. Jednak nikt nie odmówi.

Młodzi mają być zwolnieni z obowiązku podatkowego. To rodzi pytania o łamanie Konstytucji przez rządzących. Ponieważ wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, a podstawowym obowiązkiem każdego, kto tu przebywa jest przestrzeganie prawa w tym ponoszenie ciężarów publicznych. Nie może być w tym zakresie wyjątków, poza osobami, które ze względów losowych nie są w stanie – nawet jakby chciały – uczestniczyć w życiu społeczno-gospodarczym na równych zasadach. Dlatego jest oczywistością, że zwolnienia podatkowe powinny dotyczyć osób niepełnosprawnych i co jest bardzo ważne – chorych na choroby śmiertelne, przewlekłe istotnie ograniczające zdolności do funkcjonowania w społeczeństwie, jak i również powinny dotyczyć tych rodziców, którzy mają pożądaną przez państwo ilość dzieci. Nie ma żadnego powodu, żeby zwalniać z obowiązku podatkowego kogokolwiek, zwłaszcza ze względu na wiek. Jeżeli już, to powinno się zwolnić dochody emerytów i rencistów w zakresie świadczeń minimalnych.

Problem polega na tym, że klucz doboru pomocy socjalnej jest zły. Polski nie jest stać na wspieranie osób zasobnych i zamożnych. System publicznej opieki zdrowotnej jest najdelikatniej mówiąc w dramatycznej zapaści. Wynagrodzenia pracowników budżetówki są upodlające i uniemożliwiające normalne funkcjonowanie w rytmie życia typowym dla naszej cywilizacji. Wojsko jest chronicznie niedoinwestowane. Zadłużenie państwa cały czas rośnie. W tych realiach nie jest nas stać na rozdawnictwo, a jeżeli już się na nie decydujemy, to powinno dotyczyć tych, którzy najbardziej potrzebują.

Dlaczego bogate rodziny, których rodzice zarabiają po 20-30 tyś zł każde miesięcznie, otrzymują 500 zł na dzieci od rządu? Jaki to ma sens? Jaki cel socjalny osiągamy jako zbiorowość dając 500 zł na drugie i trzecie dziecko informatyka, zarabiającego wspomniane 20 – kilka tysięcy i dokładającej do domowego budżetu mniej więcej drugie tyle jego szanownej małżonki, głównej księgowej (dyrektor finansowej) w dużej zachodniej korporacji informatycznej w Krakowie (prowadzącej też swoją działalność audytorską i dorabiającej jako adiunkt na uczelni)? Tak bogatych ludzi nie jest może wielu, jednak takie przykłady są. 1000 zł jakie otrzymują na swoje drugie i trzecie dziecko nie znaczy dla nich nawet tyle, co wydają na hobby w postaci psa Setera Irlandzkiego, którego utrzymanie kosztuje więcej, niż wspomniany 1000 zł.

Wskazany przykład jest autentyczny, jak ktoś wie po co takim ludziom dawać pieniądze – niech nam to wszystkim wyjaśni. Dla bogatych 500+ to jest nic innego, jak tylko zwrot części zapłaconego podatku. Nie ma to żadnego celu socjalnego, rozdajemy bogatym grosze, które mogłyby pomóc w poprawie wielu problemów ludzi biednych. System redystrybucji premiujący bogatych, to kpina ze społeczeństwa.

Rządzący poszli bardzo ostro w swoich deklaracjach publicznych. Na tą chwilę nie wiadomo w jaki sposób zamierzają to sfinansować? Jedynym źródłem jakie jest wskazane, to zmiana budżetu, czyli UCHWALENIE ZWIĘKSZENIA DEFICYTU. Czyli pożyczymy na rozdawnictwo. Właśnie dlatego to jest złe. Gdyby rząd powiedział, że pożyczamy 40 mld na budowę elektrowni jądrowej – TO BYŚMY GO POPIERALI, pomimo wszelkich zastrzeżeń politycznych i moralnych. Jeżeli jednak to jest mięso wyborcze, dosłownie w zęby Polaków, ROZDAWANE ZA PIENIĄDZE, NA KTÓRE SIĘ NAS ZADŁUŻA, to nie jest normalne, to jest po prostu szkodliwe i nie może być na to zgody.

Nazywajmy rzeczy po imieniu, to jest złe i szkodliwe i niczemu nie służy. Poza jednym oczywistym celem, to kiełbasa wyborcza (na kredyt), pozwalająca rządzącym wygrać kolejne wybory. Co się stanie, bo nie da się przebić siły głosu matek i emerytów, nie ma takiej grupy społecznej, którą można byłoby taką masę ludzi przykryć. Dobrej zmianie gratulujemy. Ciekawe, co będzie po Was? Już wiemy, że światło jest na tyle drogie, że wygaszanie go jest koniecznością… Drzwi do nowej kadencji są już otwarte i dobra zmiana przejdzie przez nie z uśmiechem, równym krokiem…

15 komentarzy

  1. Poprzednio przydzielano 500 zł na drugie i kolejne – bo one już żyły i miały metryki.

    Teraz to samo objęło pierwsze.

    A co zrobić z kobietą która jest “pierwszy raz” w ciąży i co nosi pod serduszkiem niemowlaka?

    Zgodnie z obowiązującą wykładnią o ochronie życia od naturalnego zapłodnienia do naturalnej śmierci – powinno tych pieniędzy być więcej – za okres ciąży.

    Czyli z chwilą urodzenia młodzi rodzice powinni dostać ok. 4000 +.

    No i 500 za kolejne miesiące życia niemowlaka do 26 roku życia.

    To już niezła kasa jest.

    I jak tu nie kochać Prezesa?

    Macondo!

  2. I jak tu nie kochać Krakauera?Nic dodać nic ująć!

  3. “Jaki to ma sens? Jaki cel socjalny osiągamy jako zbiorowość dając 500 zł na drugie i trzecie dziecko informatyka, zarabiającego wspomniane 20 – kilka tysięcy”

    Bardzo prosty sens. Aby uzależnić od dochodów, trzeba stworzyć urzędniczą machinę weryfikującą a to będzie kosztować więcej. Same utrudnienia papierkowe spowodują, że część najsłabszych i niezaradnych nie dostanie tego wsparcia.

    Po drugie, prawa makroekonomii są inne od mikroekonomicznych. Te pieniądze będą cyrkulować w najbardziej odchudzonych sektorach sferach co da efekt pobudzający gospodarkę jako całość.

    Po trzecie od strony ekonomii politycznej, można się patrzeć na to jako ustępstwa spowodowane wewnętrznym skłóceniem warstwy rządzącej (POPiS plus satelici) walczącej o głosy wyborców. Większa część PKB przypadnie klasie niższej.

    Trzeba pamiętać że w Polske mniejsza część PKB niż w innych krajach jest spożytkowywana przez pracowników, co osłabia gospodarkę a nie wzmacnia. (Prawa makroekonomii się kłaniają).

  4. Cóż tu komentować. 30 lat upodlania Polaków biedą, beznadzieją, upadkiem kultury i edukacji; doprowadziło do tego, że w swoich wyborach kierujemy się możliwością zjedzenia ciepłej zupy teraz, nie bacząc z czego za nią zapłacimy. Mocarstwo przewiduje, że proces upodlenia i wynarodawiania będzie się pogłębiał więc zawczasu instaluje tu swoje wojska, by nie ubiegł go któryś z sąsiadów.
    A tak dla umilenia wiosennego dnia podsunę Szanownym czytelnikom dwie piosenki warte wysłuchania:
    https://www.youtube.com/watch?v=IFMX5I6JnyU
    Tym którzy rozumieją język czeski: https://www.youtube.com/watch?v=zlVCa99WlZQ

  5. krolowa bona

    Oto pare uwag do powyzszego tekstu….
    Bogate panstwa, jak np. Niemcy czy Usa wogole takich milych napadow jak prezes w Polsce nie maja….ludzie moga zdychac na ulicach lub w mieszkaniach z wylaczonym pradem lub w mieszkac w namiocie w lesie ale buedniesze panstwa jak np. Grecja w grudniu 2018 dala emerytom i rencistom oraz dzieciom niepelnosprawnym tzw.13 &14-ke niby na pozywienie i opal oraz zywnosc na swieta Bozego Narodzenia, takze dorzut na swiatlo i inne swiadczenia dal Alexis Zipras ludziom, takze Wlochy widza potrzebe by nakarmic swoich bezrobotnych, swietnie przetransportowana przez Berloskoni’ego konwencje o inklusywnosci tj. prawie do brania udzialu w normalnym zyciu ludzi niepelnosprawnych fizycznie i mentalnie …na takie fiki-miki ani Niemcy ani Francja piiiniedzy nie maja choc Francja w porownaniu z Niemcami do raj dla dzieci i mlodziezy oraz milosnikow kultury i sztuki… o poriwnaniu z Usa w tych kwestiach szkoda gadac bo ochrzcza cie komunista i wsadza do wiezienia…itd.,itd…
    A wiec tylko panstwa biedne “stac” na jako raki humanizm….
    Co do “rozdawnictwa”w ogolnosci to w ciagu 3 do 7 dni po wyplacie swiadczenia wraca ono nawet i w 60% w postaci rozmaitych podatkow obrotowych, od uzywek ( !), swiadczen lekarskich, “usug sportowych”(fitness kluby ), komunikacji i niestety gier hazardowych itp. z ktirych panstwo.ma sraszliwie wysokie dochody a wiec “rozdawnictwo” jest jednoczesnie programem koniukturalnym dla calej gospodarki, o czym prosze nie zapominac

    Kwestia natury prawnej czy wolno w okolicznosciach (teoretycznej ) rownosci obywateli w tym dzieci wobec prawa “dac” biednym a nie “dac” bogatym dzieciom jest wlasciwie nie sporna..trzeba dzieci bogatych rodzicow traktowac na rowni z innymi dziecmi ale Instrument progresywnego prawa podatkowego winnien byc w wysoce wysublimowany sposob tak skonstruowany by ci co maja tak chorendalnie wysokie zarobki musza panstwu przynajmniej 80-90% z tych przychodow w formie podatkow “rekompensowac”, np.20.000,00zl ojciec i 20.000,00zl matka = 40.000,00zl minus 80% przyniosl by dochod 8.000,000zl + ten zasilek na kazde dziecko…i tak byli byli by bogaci od 1mln przychodow rocznie winnien podatek przynajmniej w wysokisci 95%,.bylo by dobrze i sprawiedliwie gdy tymczasem skandal polega na tym, ze bogacze nie placa wogole podatkow ( !!! ) lub tylko ich namiastke np.Google w UE to co najwyzej 4% i do tego otrzymuja swiadczenia socjalne..fe, to zwyczajnie swinstwo i okradanie blizniego…..

  6. Ano fakt, że: “System redystrybucji premiujący bogatych, to kpina ze społeczeństwa.”

    No ale prezes przecież się wypowiedział, że oni nie są socjalistami, mają tylko dużo empatii dla biednych. W zasadzie jest to tylko respirator ekonomiczny dla biednych i pseudo-socjalizm dla bogatych. W istocie jest to nowoczesny feudalizm, jak na folwarku w I i II RP. Generowane zyski idą do kieszeni feudała (często zagranicznego) wraz z dotacją państwową, a lud ma pracować za przysłowiową “miskę mąki” i parę jajek, zaś dotacja ma tylko uciszyć niezadowolonych i kupić ich głosy w tej “przeklętej” przez papieży demokracji.

    A Konstytucja? Po co? Przecież prezes jest jak monarcha, on ustala zasady państwa prawa. 🙂
    Przecież o takie polskie walczyli “jaśnie państwo” i ich lokaje, żeby na tym zarabiać i się bogacić, a nie dzielić się ze społeczeństwem. Poza tym muszą zachodniej oligarchii spłacić dług wdzięczności za dotację na styropianie. Frankowicze poszli w odstawkę, bo zachodni akcjonariusze swoich banków straciliby na dywidendzie, a trzeba jakoś kupić głosy.

    Wkrótce możemy się obudzić w dyktaturze teokracji, a może i w odtworzonej monarchii – oto cel zasadniczy i próby zmiany Konstytucji na bardziej teokratyczną.
    Przypomnę więc, że Papież Pius IX w 1864 roku w Encyklice Quanta cura (łac. O współczesnych błędach) – potępia demokrację i rządy ludowe stwierdzając: „Nie zaniechajcie również nauczać, że władza monarsza jest dana nie tylko do sprawowania rządów nad światem, ale przede wszystkim jest dana dla obrony Kościoła” (14), i nic nie może przynieść książętom i królom większego pożytku i sławy, jak to, co nadzwyczaj roztropny i dzielny inny Nasz poprzednik, św. Feliks, przedłożył swoim autorytetem cesarzowi Zenonowi, „pozwala się Kościołowi katolickiemu… używać swoich praw, i nie dopuszcza aby ktokolwiek sprzeciwił się jego wolności… Ponieważ pewne jest, że to dla tych władców jest zbawienne, gdy w sprawach Bożych starają się swoją królewską wolę poddać Bożemu postanowieniu, a nie wynosić jej ponad nie” (15). Źródło: https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/pius-ix-quanta-cura-pl/

    Prawdziwy ich cel, to władza absolutna.

  7. No wiadomo rozdawnictwo żeby przykryć srebrną, zgadzam się że skandalem jest 500 zł na dziecko dla bogatej rodziny lepiej dać biednym np. chorym na raka. to co wymyślili jest bez sensu.

  8. krolowa bona

    @Bible Freak, 25.02’2019 at 08:25
    Znakomity, profesionalny komentarz
    Pozdrowienia

  9. Populizm sprowadza się do schlebiania oczekiwaniom społecznym, bez względu na sens czy realność obietnic, po to aby zyskać większą przychylność elektoratu, celem zdobycia lub utrzymania władzy (ewentualnie wywołania przewrotu).

    W sytuacji chronicznego deficytu budżetowego, populistyczne obietnice prowadzą zwykle do pogorszenia stanu finansów państwa. Populistom jednak wcale nie chodzi o tenże stan, bo mają ważniejszy cel krótkoterminowy, tj. skuteczne dorwanie się do władzy i koryta. Takie dążenie do przejęcia władzy (lub utrzymania) ma na ogół dwojakie źródła. Jest wynikiem śmiesznego zadufania w jakieś swoje idee fixe i własną “siłę sprawczą”, albo wynikiem zewnętrznego sterowania metodą kija i marchewki. W tym przypadku obstawiam to drugie (hegemon nie zrezygnuje z wpływu na władzę, zanim nie wybudujemy mu potrzebnej infrastruktury).

    W odróżnieniu od Autora, nie robiłbym zarzutu z prostoty rozdzielnictwa. Nie dość, że rozdaje się pieniądze, to jeszcze rozbudowywać dodatkowo administrację? Pojęcie tzw. sprawiedliwości społecznej każdy może mieć inne (“punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”), więc komplikowanie jest tu najmniej potrzebne. Dzieci “są równe”, więc mają dostać po równo, i kropka. Dociekania, ile powinno otrzymywać każde poszczególne dziecko, to marnowanie czasu, a później również pieniędzy (na administrację i kontrolę).

    Zgadzam się natomiast, że nie będzie innej możliwości sfinansowania tych zapowiedzi, jak z deficytu budżetowego. Przekroczenie limitów zadłużeniowych łatwo jest ukryć, a spłacać te kredyty będą (za kilka lub kilkanaście lat) ich aktualni beneficjenci (o ile nie wyjadą). Oczywiście, o ile wcześniej nie wyjdzie na jaw, że współczesna ekonomia to fikcja, i trzeba startować od zera.

  10. Ali: “W sytuacji chronicznego deficytu budżetowego, populistyczne obietnice prowadzą zwykle do pogorszenia stanu finansów państwa.”

    Stosuje Pan mikroekonomiczne argumenty do całości gospodarki, co jest kluczowym narzędziem neoliberalnej propagandy.

    Deficytowe wydatki mogą być korzystne, POD WARUNKIEM, że są właściwie ukierunkowane.

    Jakoś dziwnie jestem pewien, że Pan popierał masową emisję pieniędzy dla ratowania banków i najbogatszych w 2008 USA. Czyż nie.

  11. Panie Ali, można się patrzeć na posiadanie dzieci i opiekowanie się nimi jako na konsumpcję. W takim razie najlepszą decyzją mikroekonomiczną będzie zero dzieci na kobietę. Miną dekady i skryte marzenie neoliberałów się wypełni 😉

    Albo można się popatrzeć jako długoplanową i najważniejszą ze wszystkich inwestycję. Jeszcze freudowski instynkt życia przeważa u mnie nad instynktem śmierci i jestem za dziećmi.

  12. @Bible Freak (25 lutego 2019 at 16:42)
    Bez przesady, jeśli ekonomia ma być słuszna w zależności od tego, do czego się ją stosuje, to byłaby to pseudo-ekonomia. Jak się coś nie zgadza na danym poziomie, to pozostaje ogłosić, że na tym poziomie działają inne zasady? W ten sposób można dowieść wszelkich bzdur twierdząc, że w przypadku firmy 1-osobowej obowiązują reguły ekonomiczne takie, 10-osobowej inne, a 100-osobowej jeszcze inne. Jak w takim razie oczekiwać poprawnego funkcjonowania państwa, jeśli jego zasady miałyby być określane jako wypadkowa zachowań na wielu poziomach? Wydaje się, że zbytnia komplikacja spraw z natury prostych i oczywistych, to “zasłona dymna” dla usprawiedliwiania wszelkich błędów lub przekrętów.

    Odnośnie: “Deficytowe wydatki mogą być korzystne, POD WARUNKIEM, że są właściwie ukierunkowane”.
    Zgadzam się, każdy kredyt może być korzystny, o ile ma uzasadnienie w rachunku ekonomicznym dla danych realiów. To całkiem normalne, bez względu na wielkość podmiotu.

    Przed 10-laty nie interesowałem się sprawami banków, ale możemy się zastanowić nad sytuacją masowej upadłości banków. Czy deponentom odpowiadałoby taka sytuacja (utrata oszczędności)? Nie sądzę. Kto miałby zatem być gwarantem dla banku działającego w systemie rezerwy cząstkowej? Bank centralny takich rezerw nie ma (chyba że na mały bank), a państwo od kogo miałoby wziąć? Od obywateli? Już to widzę.
    Państwo “pseudo-drukowało” i dawało bankom (do zwrotu), bo innego wyjścia nie miało (zależało mu na utrzymaniu płynności). W sumie to te pieniądze nie trafiły do kieszeni ludzi, lecz rozeszły się na innym poziomie rozliczeń, a skutkiem tego był m.in. bezsensowny wzrost cen akcji, a nie żadna nadzwyczajna inflacja.

    @Bible Freak (25 lutego 2019 at 16:52)
    Zarówno w aspekcie rodziny, jak i całego państwa, dzieci należy traktować jako inwestycję.
    W obecnych czasach nie jest to tak ewidentne, bo zostało przesłonięte systemami emerytalnymi. Teraz nie trzeba (w aspekcie rodziny) inwestować we własne dzieci, bo emerytury możemy mieć z pracy dzieci cudzych. Tak to postęp cywilizacyjny “wypaczył” naturalny (i zarazem brutalny) standard procesu rozwojowego ludzkości.

    W przypadku państwa, jako całości, można to obrazowo odnieść do skomplikowanego mechanizmu potrzebującego ciągle nowych “części zamiennych” (młodych obywateli). Państwo, które nie zorganizuje tego procesu wewnętrznie (z oszczędności), jest skazane na import młodych. Nie wszystkie państwa na to stać (zbyt słaba “oferta”). Wszystko powinno być jednak wyważone. O ile rozumiem, że należy płacić za kolejne dzieci (“części zamienne” mechanizmu państwowego), to uważam, że płacenie za jedno dziecko jest bez sensu, ponieważ nie zapewnia to odpowiedniego poziomu “reprodukcji”, a co więcej, może spowodować niepożądaną reakcję typu “500 nam wystarczy”. W dodatku, stępi to zachętę do posiadania kolejnego dziecka. Tak więc, płacenie za jedno dziecko uważam za populizm.

  13. @Ali, 25.02’2019 at 21:35

    Powyzszy wywod to pozbawiona wszelkiej kwalifikacji, nieprofesionalna demagogia, skakanie z kwiatka na kwiatek by wcisnac kit i do tego dac do zrozumienia innym, stojacym pare stopni kwalifikacynych z uwagi na wyksztalcenie i doswiadczenie zawodowe i zyciowe wyzej , ze sa bladzacymi w buszujacym zbozu idiotami…

    Wrecz w oczywisty sposob regulacje prawne wszystkich dziedzin traktuja firmy 1-osobowe innaczej niz 10-osobowe i innaczej niz firmy 100-osobowe od koncesji prowadzenia do odprowadzania podatkow, rejestracji danych osobowych i ich ochrony itd.,itd….

    Takze instytucjom kontrolujacym zakaz tworzenia karteli firmy 1-osobowe i 10-osobowe wogole nie podlegaja, moga fusjonowac i sie dzielic jak kto chce , innaczej firmy wieksze juz te 100-osobowe podlegaja konroli i nie moga fuzjonowac do woli np…

    W sferze podatkowej to sa juz takie roznice, ze wielkie przedsiebiorstwa i miedzynarodowe koncerny wielobranzowe korzystaja z utajonych i teoretycznie zabronionych subwencji panstwa i to w niewyobrazalnym stopniu poprzez zwolnienia podatkowe i akceptowane pranie pieniedzy min. przez tzw. oplaty licencyjne na rzecz firmy /koncernu “matki”.

    W praktyce jest tak, ze te wielkie rekiny gospodarcze zongluja tak ksiegowoscia, ze nie tylko podakow wogole nigdzie nie placa ale poprzez tzw.”dividenden stripping” zadaja i pobieraja zwroty z urzedow finansowych z (pieniedzy publicznych podatnika) za nigdy nie zaplacone podatki gdyz zglaszaja “straty”…gdy tymczasem male firmy w tym oczywiscie te 1-osobowe i te 10-cio osobowe nie maja zadnych praw ani ekonomicznych ani statutowych do obrony majatku prywatnego przed egzekucja i tak to urzad finansowy moze im wszystko jednym posunieciem reki zabrac ,oskarzyc o splaty rzekomych dlugow podatkowych i zaleglych skladek do ubezpieczen spolecznych i wywalic na pysk lub zamknac w kiciu… i to bez zadnych problemow i tylko z zastosowaniem aktu administracyjnego….

    Pana wywod jest nie tylko nieprofesjonalny ale zwyczajnie durny, dno….

  14. krolowa bona

    Hallo Ludzie !!!
    Komentarz “@Anonim, 27.02’2019 at 10:01 wyszedl z pod reki @krolowa bona…

    Nie wiem co jest na rzeczy, ze moj ccigodny “pseudonim literacki” polknal tajemniczy internet… wiadomo hakerzy u dziela…?

  15. @Anonim (27 lutego 2019 at 10:01)
    Chyba coś mnie tknęło i zajrzałem tu ponownie. Dobrze zrobiłem, bo ze wskazanego wpisu (dowiedziałem się, że mój komentarz to “pozbawiona wszelkiej kwalifikacji, nieprofesjonalna demagogia”. Może i tak, ale o co chodziło konkretnie? Chodziło o przepisy regulujące działalność i opodatkowanie firm. Podobno ich kompletnie nie znam.

    Nie twierdzę, że znam dokładnie przepisy dla różnych form działalności. Znam je jedynie na tyle, na ile jest mi to potrzebne. W ogóle wcale nie neguję i nie negowałem zróżnicowania firm, a nawet widzę sens takiego różnicowania.
    Chodziło mi o coś innego, ale chyba zostałem źle zrozumiany. Otóż, bez względu na formę i wielkość firm, ich naczelnym imperatywem jest zysk. To właśnie ta reguła (zasada) ekonomiczna determinuje sens ich istnienia (i działalności), bez względu na formę i wielkość. Właśnie to chciałem wówczas wyjaśnić: ZYSK (w kapitalizmie) jest uniwersalnym motywem działania, nic więcej. To, że istnieją oficjalnie różne formy organizacyjne, jest sprawą drugorzędną, bo każdy może wybrać to, co mu odpowiada.

    Przedstawione później, jako argumenty, wypaczenia w ich działalności, nie mają nic do rzeczy. Jeśli są to nielegalne przekręty, to powinny się tym zająć sądy. Dotyczy to jednakowo firm i dużych i małych. A to, że niektórzy biegli księgowi są “bardziej biegli” lub “bardziej przebiegli”, to już inna sprawa. Można takich zatrudnić – jest to tylko sprawa kosztu. Jedne firmy na nich stać, a inne nie. Księgowi (jak ludzie w ogóle) nie są wszyscy równi, są bardziej lub mniej zdolni, doświadczeni (w sensie praktyki) i zaradni. Nie powinno się z tego czynić zarzutu.

    Z twojej wypowiedzi wynika, że tylko duże firmy robią przekręty. Ja mam inne zdanie: przekręty robią i mali i duzi. Każdy jednak robi je tak, jak go na nie stać. Jedni robią toporne oszustwa, a inni o wiele bardziej finezyjne. Dużo zależy od jakości zatrudnionych prawników i księgowych, a w przypadku firm 1-osobowych, od cwaniactwa tej osoby. Taką właśnie widuję rzeczywistość.

    Co do ostatniej sentencji wpisu (“wywod jest nie tylko nieprofesjonalny ale zwyczajnie durny”), zostawię ją bez komentarza. Każdy sądzi z perspektywy własnych doświadczeń.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.