Soft Power

48 osób w zawodzie dziennikarza było inwigilowanych?

Już nie rzekomo, nie być może, nie prawdopodobnie – pan minister – koordynator służb specjalnych powiedział wprost, że 48 osób w zawodzie dziennikarza było inwigilowanych, co jak należy rozumieć odnosi się do okresu funkcjonowania poprzedniej koalicji.

W służbach przeprowadzany jest audyt i nie da się jeszcze określić w jaki sposób ci ludzie byli inwigilowani, ale lista nazwisk ma być przekazana Posłom (jak rozumiemy w Komisji ds. Służb Specjalnych).

W języku polityki słowo inwigilacja jako określenie działania służb specjalnych oznacza mniej więcej tyle, co szpiegowanie, podsłuchiwanie i stosowanie szeregu technik operacyjnych. To samo w swojej istocie nie ma jednak żadnego znaczenia. Możemy powiedzieć wręcz, że to bardzo dobrze, że Służby Specjalne inwigilują środowiska mające wpływ na kształtowanie opinii publicznej w Polsce. Niestety w realiach wojen hybrydowych, których kluczowym elementem jest przejmowanie prawie całego rynku prasowego i mediów elektronicznych w naszym kraju, przez kraj sąsiedni i inne kraje. Sprawdzanie tego, czym się zajmują niektórzy z uchodzących za niezależnych tzw. dziennikarzy – jest bardziej niż celowe i konieczne. Uwaga – nikt tu nikogo nie oskarża, ale lobbowanie na rzecz jednego z sąsiednich krajów i jego racji politycznych w ramach Unii Europejskiej i innych wiążących nas z nim sojuszy formalnych – jest czymś tak oczywistym, że wystarczy otworzyć pewne gazety i zawsze znajdzie się tekst lub nawet teksty – profilowane w sposób adekwatny do wymaganego poziomu podtrzymywania i reakcji. Tu nie ma żartów, jeżeli coś tysiące ludzi i to tych bardziej świadomych i opiniotwórczych, jak również setki tysięcy ludzi – o nieco bardziej sformatowanej percepcji – to musi być przedmiotem co najmniej osłony kontrwywiadowczej. Realnie stosowna agentura i inwigilacja elektroniczna powinna być w każdej redakcji mediów zagranicznych w Polsce, ale to nie wystarczy. Żeby wyłapać sterowanie opinią publiczną, które jest czynione w sposób finezyjny i adresowane na raz do różnych segmentów odbiorców – należy posiadać ośrodek monitorujący całość raportowania, tak żeby móc wykazać celowość i regularność w pozornym chaosie i zalewie szlamu – na zasadzie: delfin, delfin, żyrafa, cycki, majtki, znowu zdechły delfin, tekst relatywizujący winę za II Wojnę Światową, znowu deflin, selfie i inne. To niesłychanie trudne działanie, ale pod nadzorem kilku prasoznawców/medioznawców można opracować stosowne szablony i nimi badać, najlepiej tworzoną przez lata bazę danych zawierającą teksty rozpoznawane pod względem lingwistycznym i słów kluczowych jak również nazwisk, zdarzeń, dat i miejsc. Oczywiście składowych czynników do badania może być więcej, a jak się tworzy bazę danych, to można potem zdziałać cuda jeżeli chodzi o przetwarzanie danych. Jak się nie umie, to taką usługę można kupić na wolnym rynku, jednakże wnioski trzeba będzie opracować osobno. Na zachodzie istnieją całe modele analizy rynku informacyjnego, najbardziej zaawansowane mają Amerykanie, warto kupić od nich know-how i wykorzystywać.

Oczywiście w naszych realiach dzisiaj, tu i teraz – obecna władza wykorzysta poznane fakty do poważnego oskarżenia poprzedniej władzy. Jest bowiem trywialnie zrozumiałym chyba dla każdego z nas, że ta sprawa może być w jakimś stopniu „odpryskiem” od tzw. afery taśmowo-ośmiorniczkowej. Jeżeli bowiem ówczesna władza była tak zdesperowana w poszukiwaniu sprawców podsłuchów, że działo się to w redakcji jednego z tygodników, co widzieliśmy w telewizji (żenujące sceny z wyrywaniem komputerów osobistych i inne) – to skądś musiały być ślady i tropy? Być może więc istnieją związki pomiędzy aferą taśmowo-ośmiorniczkową a tym, co obecna władza określa jako „inwigilacja osób w zawodzie dziennikarza”? Jeżeli tak by było, to znaczy się, że zbadanie tej sprawy jest zarazem próbą – albo wyjaśnienia tamtej, albo czegoś wręcz „innego” – nie możemy zasugerować innego słowa ze względu na sami wiecie państwo co, ale proszę sobie dopowiedzieć, co autor ma na myśli. Jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ tamtą aferę ktoś zlecił, jeżeli mielibyśmy wierzyć w to, że za podsłuchiwaniem rządzącej elity stało dwóch biznesmenów i czterech kelnerów bylibyśmy przecież skończonymi optymistami. Proszę to dobrze przemyśleć, wnioski mogą być bardzo ciekawe i skomplikowane. Zwłaszcza, że jak widać nowej władzy nie szczególnie się śpieszy z tą sprawą, bo co to znaczy że nadal nie wiedzą, czy inwigilacja była legalna, czy nie? Przecież to wynika z samego rozkazu, który ktoś musiał podpisać, a potem Prokuratura i Sąd przystawić swoje pieczątki. Oczywiście można było zrobić coś „na blachę”, a potem legalizować, jednakże to za duża krowa na zwykłą łąkę. Ktoś bez doświadczenia, bez umocowania – po prostu by się przestraszył samych głosów i nazwisk. Niestety tak działa nasz system, to nie jest Izrael, gdzie można postawić Prezydenta przed sądem!

Sprawa na pewno będzie rozwojowa, a jeżeli nie będzie odpowiednich kwitów, no a może być tak, że ich nie było lub nie ma – to istnieje prawdopodobieństwo, że postępowanie można będzie wysterować w kierunku postawienia chociażby ówczesnego ministra spraw wewnętrznych przed Trybunał Stanu, co w sumie nie byłoby złym pomysłem w znaczeniu politycznym z wielu względów. Byłego premiera to raczej nie ruszy, chociaż nie wiadomo jak się wszystko rozwinie. Tu nie ma żartów już, nikt nie będzie miał litości. Szkoda tylko, że ta kwestia jako kolejna popsuje nasz obraz na arenie międzynarodowej.

3 komentarze

  1. Wielki Łowczy Jerozolimy Wschodniej

    Ciekawe podejście do problemu, naprawdę bardzo ciekawe

  2. Nihil nowi,specjalista pKamiński najpierw wyrok,póżniej śledztwo!

  3. Ja sądzę, że nie 48 dziennikarzy a 100% dziennikarzy jest podsłuchiwanych i to nic nowego, jaki procent społeczeństwa jest inwigilowana nie wiem. W każdym bądź razie czytałam, że na AGH (przykro mi autorze, że wypadło na Kraków) pracują nad programem do inwigilacji wszystkich i wszystkiego. Moje koty zgodnym chórem na tę wiadomość powiedziały mruu, ja przyłączyłam się do chóru i od siebie dodałam, cmoknijcie mnie w szpadel.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.