Kultura

Na rozdrożu

Nigdy nie udało mi się upodobnić do mojej idolki

Kobiety, której chciałam ukraść życie

Jednak nie potrafiłam być tak dumna, spokojna ani wyniosła

Nie czułam się też piękną

 

Nigdy zaznałam poczucia bycia na swoim miejscu

Przynależności, więzi, akceptacji

A Ona zawsze tu królowała

W mieście raz piękniejszym raz brzydszym

Ono i tak odwiecznie należało do Niej niezależnie od okoliczności

 

Podczas, gdy ja szalona, w amoku, pełna lęków i fobii – uciekałam

Nie wiadomo dokąd, broniąc się już sama nie wiem przed czym

Za każdym zakrętem uparcie wypatrywałam odmiany swego losu

Liczyłam, że mogę zgubić te czarne oczy, przeznaczenie i przeszłość…

Byłam ciągle w ruchu

 

Na chybił trafił wybierałam kolejne kraje

Przekroczyłam niezliczoną ilość granic

Straciłam rachubę w tych odjazdach oraz powrotach

Rozpakowywanych i wypakowywanych walizkach

Wciąż nowych początkach

Mężczyznach, których uwielbiałam za mało albo zbyt mocno

 

Nieustannie napotykałam przeszkody nie do pokonania

Wiatraki, z którymi walczyć się nie dało

Zawsze byłam niedopasowana do środowiska

Ubiorem, nastrojem, miną, gestami, słowem

Nazywano mnie Inną

I często pochylona w niemym przerażeniu nad talerzem zimnej zupy płakałam, że muszę to wszystko zjeść sama…

8 komentarzy

  1. krolowa bona

    Wielkie spustoszenie uczynila Pani tym zniknieniem swoim” na lamach OP, milo jest Pania ponownie powitac i to z bardzo ciekawa, liryczna refleksja na temat zycia …
    Mysle, ze na takim rozdrozu kazdy i to bardzo czesto stoi, nawet Pani “idolka” z pewnoscia ….nie kazdy jednak potrafi te rozterki i smutki tak lirycznie ujac ….juz pare razy czytalam powyzszy tekst …ciagle pojawiaja sie mi dobrze znajome przemyslenia i uwagi…Pani slowa daja mi przekonanie, z ja z mojimi “rozdrozami” nie jestem odosobniona, ze wielu trapi taku stan rzeczy …
    Prosze myslec, ze nie jest Pani odosobniona, ze ma Pani wielu towarzyszy niedoli, ktorzy siedza strapieni nad talerzem zimnej zupy nostalgicznie wpatrujac sie w niego ….taka niedola tylu jest dotknietych …
    Pozdrowienia

    • Dziękuję za ciepłe powitanie :). Nie spodziewałam się, że tak wiele osób może przeżywać i doznawać podobnych rozterek. Teraz nie czuję się już aż tak osamotniona.

  2. Interesująca analiza zagubienia i wątpliwości. Czuć w niej smutek i tęsknotę za niemożnością bycia jak ,,idolka” i ,,królowa”… Kim ona jest w Pani życiu, że tak bardzo chce jej Pani dorównać? Czy nie lepiej być ,,inną” ale właśnie indywidualnie ciekawą i różnorodną? Czemu chce Pani być jak Ktoś kto już istnieje?..

    • Zawsze lepiej porównywać się do kogoś lepszego. Ja zawsze dążyłam do bycia idealną. Może nie słusznie… Może w tej oszalałej gonitwie za perfekcją zapomniałam, jak to jest po prostu być sobą…

    • krolowa bona

      @Pesymistka, wcale nie jest pesymistyczna, lecz podbudowujaca idywidualizm kazdej zywej istoty, gdyz wlasciwie mimo bardzo wielu podobienstw, kazdy jest absolutnie jedyny w swoim rodzaju …warta byc “inna”, “ciekawa” i “roznorodna”, ale inni, spoleczenstwo jest wysoce nietolerancyjne , jak ktos “wytanczy” z szeregu, ludzie toleruja “standard”: podobne ubranie, fryzury, mniemania …by sie nie wyrozniac…, wtedy ma sie wzgledny spokoj …to daje oparcie ….ma sie wrazenie akceptacji …bo sie na konfrontacje nie ma juz sily …choc bez indywidualizmu nie piwstalo by nic, ani sztuka ani literatura, nie pitrafiono by budowac domow i urzadzen …narzeniem jest byc “indywidualnym”, ale przez innych akceptowanym, gdy tymczasem indywidualizm budzi zazdrosc i nienawisc …stad dazenia , by byc jak inni, bo uwaza sie ich za akceptowanych, lubianych, kochanych ….

  3. Ja natomiast uważam, że bycie “inną” świadczy o sile charakteru. Nie należy poddawać się tym co muszą brylować. Oczywiście moim zdaniem chęć brylowania świadczy o słabości charakteru. Natomiast uważam iż należy iść za marzeniem i być mu wiernym.
    Autorko bardzo lirycznie i jednocześnie edukacyjnie z pani poezji należy wyciągać wnioski, mogą się w życiu przydać i to każdemu.

    • krolowa bona

      Przylaczam sie w calej rozciaglosci do slow @wieczorynka ,dla mnie te liryczne ujecie takiego dozgonnego ale zyciu towarzyszujacemu problemowi zwatpienia, podenerwowania, szukania drogi, sensu i jak to ujmuje “leila ” uczieczki” ‘juz sama nie wiem przed czym”, przed przeznaczeniem i przeszloscia….no wlasnie tak jest, takie watki ….ja ucze sie od kazdego i choc to smutne poniekad , uspakaja mnie to, ze inni tez miotaja sie z takimi samymi problemami…tez mam wrazenie , ze bylam nie stosownie ubrana, w niestosownym nastroju, utd., it’d….to chyba juz taki czlowieczy los…by sie z nim borykac ….pragne stoickiego spokoju …ale ciagle nie moge go osiagnac …
      Pozdrowienia, ja tez jestem “inna”, juz sie chyba wcale przed tym nie bronie ….

      • (…) drogowskazów na tej drodze brak (…) ,

        czyli każdy z nas realizuje swoje marzenia w zależności od swojej psychiki, swoich potrzeb itd.
        Natomiast moim zdaniem nie należy wtapiać się w tłum, należy pozostawać sobą, choć przyznaję, że ja uczyłam się takiej postawy przez wiele lat.
        No i na zakończenie: wiedzę/doświadczenie zdobywamy wówczas gdy już tak naprawdę średnio nas dotyczy (to o sobie), młodość rządzi się innymi prawami, co lepsze młodość czy doświadczenie nie wiem ?. Serdecznie pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.