Wojskowość

32 samoloty F-35 za 6,5 mld USD?

 32 samoloty F-35 za 6,5 mld USD to dowód na to, że nasz rząd podchodzi bardzo poważnie do kwestii bezpieczeństwa. Mówimy o zakupie najnowocześniejszego i najbardziej technicznie i systemowo zaawansowanego samolotu z arsenału amerykańskiego lotnictwa. Wraz z maszynami mamy zakupić potrzebne pakiety części zapasowych, szkolenia i elementy uzbrojenia. Otrzymamy kompletny system, pozwalający na eksploatację tego systemu uzbrojenia.
Ten samolot to istotny krok w rozwoju lotnictwa, głównie ze względu na sieciocentryczność i zdolności do gromadzenia, obróbki i przekazywania informacji. W tym kontekście, to co przygotowali Amerykanie, jest czymś więcej, niż jedynie maszyną latającą, w której zmysły pilota wspiera np. radar i inne systemy uzbrojenia. W przypadku F-35 mówimy o kompleksowym wkomponowaniu całej logiki użycia samolotów, jako środków walki – w środowisko oparte na informacji. Ujawnione możliwości tej maszyny, sama filozofia użycia są przełomowe i niezwykle obiecujące. To nowa jakość w lotnictwie bojowym.
Przy czym jest to nowa maszyna, jeszcze zmagająca się z chorobami wieku dziecięcego. Czasami zawodzi awionika, czasami hydraulika, słychać o pękających płatowcach (elementach nośnych), czy też po prostu zdarzają się błędy w oprogramowaniu. To zupełnie normalne w nowej konstrukcji latającej, należy mieć świadomość, że każda nowa konstrukcja lotnicza jest niezmiernie skomplikowana, a stopień złożoności przekracza zdolności pojmowania rzeczywistości przez laików.
Z powyższych powodów, cena około 200 mln USD za egzemplarz, nie jest w tym przypadku czymś zaskakującym. Producent i kooperanci, wydali olbrzymie pieniądze, żeby opracować tę konstrukcję. Jeżeli nie ma się umiejętności i zasobów pozwalających na samodzielne opracowanie, chociażby samolotu poprzedniej generacji, to zakup gotowej maszyny jest czymś naturalnym.
To smutne, że nasz kraj mający tak fantastyczne korzenie w lotnictwie, jak również zdolny do produkcji dużej ilości samolotów odrzutowych, które były adekwatne do technologii lotniczej okresu swojej epoki, obecnie nie jest w stanie wyprodukować niczego sensownego co może latać i walczyć w powietrzu. Doszło do totalnych zaniedbań w dziedzinie rozwoju technologii lotniczej, co więcej – olbrzymi potencjał kilku ostatnich dekad został zmarnowany lub wyprzedany za grosze. Niestety pewnych rzeczy, które zaprzepaszczono w czasach, w których samoloty „liczono”, jeszcze za pomocą prostych komputerów i suwaków logarytmicznych – są dzisiaj nie do nadrobienia. Oczywiście nie ma rzeczy niemożliwych, jednak koszty, w tym koszty czasu, jakie trzeba ponieść wywołałyby szok.
Dobrze, że nasz kraj aspiruje do tak ultra nowoczesnego uzbrojenia, trzeba mieć jednak świadomość, że jeżeli poszukujemy optymalizacji w uzbrojeniu na zasadzie porównania stosunku „poniesionego kosztu”, do „możliwego uzysku” – to nie jest najlepszy wybór. W praktyce bowiem, te samoloty, praktycznie 4 razy droższe od F-16, które kupił nasz kraj – nie dadzą nam takiego samego potencjału, jakbyśmy kupili około 120 tych maszyn starszej generacji. Oczywiście najnowsze wersje F-16 są jeszcze droższe, należy się liczyć z ceną około 100 mln USD za samolot wraz z potrzebym oporządzeniem. Jednak, to nadal praktycznie połowę taniej, niż cały system uzbrojenia jakim jest F-35. Nie da się prosto ocenić, czy 32 samoloty F-35 będą dla nas większą korzyścią, niż 64 F-16. To kwestia rozważań dla specjalistów od organizacji i wykorzystania lotnictwa. Na pewno dobrze, że nowe samoloty będą interoperacyjne z samolotami USA i innych zachodnich sojuszników.
Z naszej perspektywy możemy rozważyć korzyści polityczne i gospodarcze. Doświadczenia offsetowe po F-16 są żenujące, nie jesteśmy żadnym partnerem dla Amerykanów. Zresztą zmarnowaliśmy szansę, na chociaż symboliczny udział naszego przemysłu w produkowaniu tego – lub innych zachodnich konstrukcji lotniczych. Dlatego wszystko, co możemy to tylko kupować gotowe produkty, lekko dostosowywane do naszych potrzeb. To pozycjonuje nas w relacji klient – sprzedawca. A to oznacza mniej więcej tyle, że powinniśmy mieć prawo zgłaszać swoje wymagania i grymasić. Jak wygląda proces zakupu, było widać po pozycji pana Andrzeja Dudy w gabinecie owalnym.

15 komentarzy

  1. Niech kupują!

  2. Niech kupują!

    Chociaż łączny wydatek wyniesie ok. 40 mld złotych, bo 14-16 mld zł to infrastruktura SIECIOCENTRYCZNA, czyli wszystko co ZASILI te super-samoloty w informację o celach, zagrożeniach i innych sprawach.

    Dopiero to OTOCZENIE sieciowe pozwoli wykorzystać wszystkie możliwości tych maszyn.

    Inaczej to nie ma sensu.

    Inaczej to będą tylko ładne i latające samoloty, doskonałe do podniesienia samopoczucia polityków podczas defilad.

    Jak tego zaniechamy, to będzie tak jak z PZL-36 Łoś w 1939 roku.

    Po pierwsze wyprodukowano ich ponad 100, ale w użyciu było tylko 36 – bo dla reszty nie było OPRZYRZĄDOWANIA pokładowego, które dla tych 36 – importowano, a dla reszty dopiero przygotowano produkcję.

    Po drugie – system tankowania paliwa był podciśnieniowy, czyli prawie tak jak obecnie na stacjach paliw, tzn. wymagał pomp z odprowadzeniem powietrza ze zbiornika.

    Te pompy były tylko na 2-3 lotniskach w ówczesnej II RP …

    Na pozostałych nalewano paliwo z beczek, z użyciem lejków itp. urządzeń prostych. Tak obsługiwane były PZL-11, Karasie, Czaple, RWD, Lubliny …

    Opowiadał mi mechanik lotniczy, jakim dla nich szokiem było zatankowanie kilku Łosi na polowym lotnisku we wschodniej Polsce, gdy ocalałe Łosie przelatywały na Rumunię …

    Wyraźny rozdźwięk pomiędzy w miarę nowoczesną maszyną jakim był wówczas PZL P-36 Łoś, a infrastukturą lotniskową. Żeby teraz nie było podobnie ze stanem infrastruktury SIECIOCENTRYCZNEJ dla F-35, na którą nas będzie BYĆ może stać w promieniu tylko 50 km od Warszawy …

    Dodam takiego “michałka” jak to, że w 1939 roku na ok. 300 doskonałych działek 40 mm Boforsa (ok. 40 baterii 4-ro działowych i ok. 100 plutonów po 2 działa) – żaden z pododdziałów ogniowych nie posiadał Centralnego Przyrządu Kierowania Ogniem (przelicznika)!

    Czyli pojedyncze “sztuki” nowoczesnej broni były, ale efektywność ich wykorzystania była na poziomie 30-40 %, o czym wiedzieli przedwojenni sfrustrowani przeciwlotnicy, bo przecież w Ośrodku Szkolenia OPL w Brześciu (utworzonym dopiero w 1938 roku w Brześciu!) – widzieli takie PRZELICZNIKI.

    Tak to jest, jak politycy (obecnie to głównie HISTORYCY, a przed wojną to nawet MALARZE, np. Śmigły Rydz …) nie mający pojęcia o technice – decydują o rozwoju stanu uzbrojenia wojska.

    Czyżby historia 1939 miała się w Polsce powtórzyć?

    Obawiam się, że w Naszym Nadwiślańskim Macondo – taka powtórka błędów – jest możliwa, skoro ścieki Wisłą mogą spływac nawet na Południe!

    Amen.

  3. Granice Polski liczą 3511 km. Z tego tylko 210 km z państwem wyznaczonym na wroga, przez polskie władze. Reszta to granice z przyjaciółmi a nawet formalnymi sojusznikami. Jaki jest więc cel tych wydatków? Z kim chcemy wojnę rozpoczynać?. Bo jeżeli rząd myśli o wojnie obronnej, to wolałbym owe 6,5 miliarda przeznaczyć na budowę schronów, systemów dyslokacji ludności, rozproszenia zasobów i tworzenia zapasów pozwalających przetrwać okres największego skażenia promieniotwórczego. Polska nie będzie podmiotem tej wojny. To polskie terytorium będzie jej środkiem i przedmiotem, a polska ludność jej ofiarą. Przy takim pojmowaniu przyszłej wojny, celem państwa powinna być ochrona możliwie największej części ludności. Tego, nawet w najmniejszym stopniu nie zapewnią nam owe dwie czy trzy eskadry nowoczesnych samolotów. No chyba, że ten zakup jest zwykłą kontrybucją nałożoną na nas przez naszego kochającego “sojusznika”.
    P.S. Wciąż wierzę w słowa Stanisława Cata-Mackiewicza o sojuszach egzotycznych.

  4. Poprawka: PZL P-37 Łoś, nie P-36.

    40 – 50 mld złotych to tylko wypłata 13-ej emerytury 1000 zł dla ok. 10 mln emerytów przez 4-5 lat.

    A budżet MON w Nadwiślańskim Macondo to też ok. 40 mld złotych.

    A o uzbrojeniu do F-35 nic się nie mówi.

    Do tego wątpię w tę SIECIOCENTRYCZNOŚĆ, dopóki informatycy cywilni w wojsku zarabiają poniżej 4000 zł BRUTTO.

    Takie patrzenie na to zagadnienie nie rozwiąże sprawy, tak jak porównanie kosztów płac pilotów wojskowych F-16 z kosztem godziny lotu (paliwo, obsługa, itp.) – wobec GLOBALNYCH kosztów systemu i jego SKUTECZNOŚCI.

    Dlatego CZARNO TO WIDZĘ, lub widzę rozwiązanie WSZYSTKICH PROBLEMÓW z eksploatacją (w tym SIECIOCENTRYCZNOŚCI) tych F-35 dopiero po 30-tu latach od ich sprowadzenia do Polski …

    Ale ja tego już chyba nie doczekam.

    Macondo nadal trwa, a ścieki płyną Wisłą NAWET na południe.

    Amen.

  5. Samo pytanie postawione przez żmijowatego kremlowskiego autora jest w sumie dość ciekawe, albowiem wedle zachodnich analiz 1 sztuka F-16 w najnowszych wersjach to wartość bojowa około 0.7 F-35. Oznacza to, że w naszym przypadku – konfliktu na wielką skalę z przerażająco potężną Moskwą im więcej samolotów tym lepiej. Ponieważ bez względu na to ile ich mamy, wszystkie zostaną zniszczone w warunkach dominującej przewagi przeciwnika w obronie przeciwlotnicznej i lotnictwie.

  6. Ponad milion mieszkań w całym kraju nie ma łazienek, a blisko drugie tyle domostw nie ma w ogóle toalet – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. Największe braki są na terenach dawnego Królestwa Polskiego (zabór rosyjski), które nazywa się Polską B i gdzie zwykle wygrywa Prawo i Sprawiedliwość.

    • Kto czyta?
      Ten sam -sobie szkodzi. ( W tym przypadku konkretne odniesienie).
      Dlatego BO: ubrał się (diabeł) w ornat i ogonem na mszę dzwoni….

  7. 32 samoloty F-35 za 6,5 mld USD to dowód na to, że nasz rząd podchodzi bardzo niepoważnie do kwestii bezpieczeństwa. Mówimy o zakupie najnowocześniejszego i najbardziej technicznie i systemowo zaawansowanego zlomu z arsenału amerykańskiego lotnictwa. Wraz z maszynami mamy zakupić potrzebne pakiety części zapasowych, szkolenia i elementy uzbrojenia. Otrzymamy kompletny system, pozwalający na eksploatację zlomu,za ktory bedziemy placic sto, dwiescie lat..
    https://www.youtube.com/watch?v=4an7lzxlBhE&fbclid=IwAR0379ICNUGhN5gZvOvSGW0HR5YYdIsEPZYREbzsJ1-HW2NV9X37BQd6iZg

  8. Na tytułowe pytanie: “32 samoloty F-35 za 6,5 mld USD?”, mogę odpowiedzieć, że cena za same samoloty F-35 (konkretnie: F-35A) będzie na pewno znacznie niższa.
    Przytoczona cena 6.5 mld USD za 32 samoloty oznacza, że koszt jednego samolotu wynosiłby około 200 mln USD (6500/32 mln) – to jakaś abstrakcja, chociaż jesteśmy do tego przyzwyczajeni wcześniejszymi zakupami. Uważam, że cena 200 mln za samolot to cena wyjściowa (bez uzasadnienia rynkowego), która na pewno znacznie się obniży.
    Będzie z tego “propaganda sukcesu”, jak to sprawnie rząd negocjował.
    Aktualne ceny za F-35A wahają się od niecałych 90 mln do około 110 mln USD, w zależności od wyposażenia, i mają tendencję do spadku. Ważne jest też kiedy się płaci, teraz czy za 10 lat, jak wszystkie samoloty dotrą do Polski.

    Jak zwykle w przypadku amerykańskiego uzbrojenia żadnego przetargu nie będzie.
    Wcześniej Amerykanie nie sprzedawali F-35 do krajów graniczących z Rosją. Chodziło o to, żeby rosyjskie systemy S-400 (i inne) nie mogły się nauczyć poprawnie identyfikować F-35. Dotyczyło to też Turcji kupującej S-400, ale wydaje się, że Amerykanie “miękną”. Technologia “stealth” nie oznacza, że nie można obiektu namierzać (zlokalizować), ale że trudno jest go zidentyfikować – chodzi o odległość, z jakiej można tego dokonać. Postęp w zakresie systemów radarowych jednak sprawia, że już teraz koncepcja “stealth” ma coraz mniejsze znaczenie (nie mam tu jeszcze na myśli kwantowych systemów radarowych, które są dopiero opracowywane).

    Sprawa zakupu przez Polskę samolotów F-35 pojawiła się dość nagle, bo wcześniej myślano o większej liczbie F-16. Wydaje się jednak, że decyzje w tym względzie zapadają gdzie indziej. Przypuszczalnie Amerykanie myślą już o końcu projektu F-35, bo zdali sobie sprawę, że jest to droga donikąd. Teraz planują, żeby do roku 2040 sprzedać około 3000 samolotów, tak aby chociaż odzyskać część wyłożonych na program kwot. Do tej pory (przez ponad 10 lat) sprzedali łącznie około 400 samolotów, więc teraz muszą intensywnie szukać klienteli, i to robią. W przyszłości większość środków ma być przekierowana na broń hipersoniczną.

    Dużym problemem dla USA jest to, że F-35 nie zamierzają kupować Niemcy i Francuzi, którzy rozpoczynają prace nad samolotem 6 generacji. Ponadto, część państw, które od początku uczestniczą w programie F-35, stopniowo wycofują się z ich zakupu (np. Australia, Kanada) – czyżby mieli większe wyobrażenie o rzeczywistości? Z kolei Wielka Brytania znacznie ograniczyła wielkość planowanych zakupów pod hasłem niespełniania parametrów technicznych i wysokich kosztów eksploatacji. Turcja również (bez większego żalu) wypada z planów sprzedażowych, a komuś w końcu trzeba te samoloty oferować i sprzedawać. Można się domyślać, komu najłatwiej i kto przyjmie (kupi) je z “pocałowaniem ręki”.

    Dodam, że typowo lotnicze parametry samolotów F-35 są raczej kiepskie, w stosunku do wcześniejszych rozwiązań. Głównym tego powodem jest założona uniwersalność samolotu, który nadaje się “do wszystkiego i do niczego”. Dla zachowania funkcjonalności “stealth” uzbrojenie ma ukryte w kadłubie, a przez to miejsca na paliwo jest niewiele – stąd niewielki zasięg. Jak się dołączy zewnętrzne uzbrojenie i zbiorniki paliwa, to już nie ma “stealth”. Może jeszcze dodam, że jest to samolot jednosilnikowy o raczej niskiej prędkości maksymalnej. Uzbrojenie jego jest nawet uboższe niż w ostatnich wersjach F-16.
    Do czego więc się nadaje? Głównymi jego zaletami są przewidziane rozwiązania elektroniczne i informatyczne z zakresu “kontroli pola walki”, ale są to też systemy najbardziej zawodne, a obsługa i uaktualnianie oprogramowania jest ciągłe i słono płatne.

    W ogóle projekt F-35 był projektem rewolucyjnym (nie ewolucyjnym), gdzie startowano od zera, bez odniesienia do wcześniejszej produkcji. Stąd efekty niedopracowania są znaczące, i po ponad 10 latach produkcji, ciągle się jest jeszcze “w polu”.
    Aby to wyraźniej unaocznić, odsyłam Czytelników do publikacji: “Aircraft mission-capable rates hit new low in Air Force, despite efforts to improve”:
    https://www.airforcetimes.com/news/your-air-force/2019/07/26/aircraft-mission-capable-rates-hit-new-low-in-air-force-despite-efforts-to-improve/
    Proszę tam zwrócić uwagę na tabelę: MISSION-CAPABLE RATES, gdzie w kolumnie 2018 MC Rate podane są dane o gotowości operacyjnej (sprawności) poszczególnych typów samolotów. W roku 2018 ta gotowość dla F-35A wynosiła nieco poniżej 50% (w USA). Odpowiednio, dla F-16 ta gotowość wynosiła średnio około 70%. W przypadku polskich F-16 wynosi to około 35% (to połowa sprawności amerykańskiej). Zachowując tę proporcję, można przypuszczać, że sprawność polskich F-35 może będzie wynosić około 25%.

    Nie chciałbym się tu więcej rozpisywać, więc zainteresowanym Czytelnikom polecam dwie interesujące publikacje w tym względzie:
    1. SKRYWANE I JAWNE WADY F-35
    https://www.altair.com.pl/news/view?news_id=28616
    2. Czy Polska potrzebuje samolotów F-35
    https://www.salon24.pl/u/piotrpanasiuk/965606,czy-polska-potrzebuje-samolotow-f-35

  9. @ Kapitan Nemo

    “Oznacza to, że w naszym przypadku – konfliktu na wielką skalę z przerażająco potężną Moskwą im więcej samolotów tym lepiej. Ponieważ bez względu na to ile ich mamy, wszystkie zostaną zniszczone…”

    Szanowny panie kapitanie (Nemo), nie jest aż  tak źle. Bierz pan przykład z sąsiadów po prawej (twarzą na Nord).
    Bohaterska  ukr. armia już 5 lat  powstrzymuje “agresora”, ani kroku do tyłu. I to żadnych  F-16/35.
    Jedynie “duch kozacki”.
    Bidon dobrego  bimbru ta  cebula   gwarantuje taki duch, co przy sprzyjającym wietrze “agresor” po prostu  nie wytrzyma.
    Podobno  żadna armia w historii najnowszej nie siedziała w okopach tak długo.
    Prawda  gdzie im się spieszyć –  hrywna  “kapie” regularnie, a znaleźć na wsi bimber, cebulę ta szmat  słoniny to dla kozaka bułka z masłem.

  10. Mimo wszystko potrzebujemy nowych samolotów, myślę że 250 F-35 dało by nam bezpieczeństwo. Jednak tak na prawdę potrzebujemy F15E około 100 tak żeby sięgnąć zaplecza wroga!

    • “tak żeby sięgnąć zaplecza wroga!” Daleko mierzysz… 😏
      Kto i dlaczego na dziś i jutro jest naszym wrogiem?
      Jeśli rozważasz w tych kategoriach – już jesteś zmanipulowany!
      I w jaki sposób zamierzasz pokonać przeszkody na drodze do owego celu?
      WWP nie tak dawno jasno dał do zrozumienia że obszar Rosji już NIGDY
      nie będzie teatrem działań wojennych, tak jak to bywało w przeszłości.
      A więc? Na kogo wypadło?

    • DO spo23
      TO NIE POWÓD ŻEBY SIE AŻ TAK PODNIECAĆTYMI ,,F … !!!
      W czerwcu 2008 roku została przeprowadzona symulacja walki powietrznej w której uczestniczył Su-35 przeciwko mieszanej flocie amerykańskich myśliwców – F-22, F/A-18 Super Hornet oraz F-35 który, co ciekawe, „oberwał” bardziej od reszty. Gra wojenna została przeprowadzona w Hickam Field – bazie Sił Powietrznych USA znajdującej się na Hawajach. Świadkami tego zdarzenia było co najmniej czterech przedstawicieli australijskich Air Force oraz członek wojskowego wywiadu Australii – Defence Intelligence Organisation (DIO). Członek parlamentu australijskiego Dennis Jensen poinformował, że wie z anonimowego źródła, z dostępem do wyników testów finalnych F-35, że ten został pobity przez Super Flanker w ściśle tajnej symulacji. Su-35 zmienia zasady walki powietrznej, sprowadzając bardzo drogie zachodnie myśliwce do roli glinianych krążków wyrzucanych z maszyny podczas praktykowania strzelectwa. Silniki Su-35 pozwalają mu wykonywać wszystkie figury akrobacji lotniczej, takie jak np. Kobra Pugaczova, Kulbit, czy też inne, jak Dead Leaf czy bezprecedensowy Pancake – zwrot o 360 stopni w horyzontalnej płaszczyźnie, prawie bez wytrącania prędkości. Gdy w przypadku F-35 warunkiem przetrwania jest wyłącznie stealth – która czyni go wrażliwym w bezpośrednim starciu – Su-35 dysponuje dużym arsenałem śmiercionośnej broni, ma zwiększony zakres działania, a także dysponuje tą niesamowitą „supermanewrowością”, która jest naturalna dla myśliwców z tej rodziny. Szybka zmiana prędkości może spowodować błąd w systemie kontroli ognia radaru dopplerowskiego. Manewr ten jest jeszcze skuteczniejszy na Su-35S, gdyż po jego wykonaniu pilot może skierować samolot w dowolnym kierunku Taktyczna zaleta tego manewru wynika głównie z faktu, iż wszystkie pociski rakietowe typu „powietrze-powietrze” mają w sobie tzw. „element przewidywania”. Rakieta celuje w miejsce, gdzie uważa, że ukaże się cel. Oznacza to, że musi ona przewidzieć, w którym kierunku poleci samolot. I właśnie w tym Su-35 jest najlepszy. Jeśli statek powietrzny jest nieprzewidywalny, jeżeli jest w stanie bardzo gwałtownie zmienić swój tor lotu oraz jeżeli potrafi nad tym zapanować, to rakiecie jest o wiele trudniej w niego trafić.

      GŁOWE LECZYĆ TO JUŻ ZBYT PÓŻNO ALE MASZ JESZCZE NOGI !!!

  11. TO NIE POWÓD ŻEBY SIE AŻ TAK PODNIECAĆTYMI ,,F … !!!
    W czerwcu 2008 roku została przeprowadzona symulacja walki powietrznej w której uczestniczył Su-35 przeciwko mieszanej flocie amerykańskich myśliwców – F-22, F/A-18 Super Hornet oraz F-35 który, co ciekawe, „oberwał” bardziej od reszty. Gra wojenna została przeprowadzona w Hickam Field – bazie Sił Powietrznych USA znajdującej się na Hawajach. Świadkami tego zdarzenia było co najmniej czterech przedstawicieli australijskich Air Force oraz członek wojskowego wywiadu Australii – Defence Intelligence Organisation (DIO). Członek parlamentu australijskiego Dennis Jensen poinformował, że wie z anonimowego źródła, z dostępem do wyników testów finalnych F-35, że ten został pobity przez Super Flanker w ściśle tajnej symulacji. Su-35 zmienia zasady walki powietrznej, sprowadzając bardzo drogie zachodnie myśliwce do roli glinianych krążków wyrzucanych z maszyny podczas praktykowania strzelectwa. Silniki Su-35 pozwalają mu wykonywać wszystkie figury akrobacji lotniczej, takie jak np. Kobra Pugaczova, Kulbit, czy też inne, jak Dead Leaf czy bezprecedensowy Pancake – zwrot o 360 stopni w horyzontalnej płaszczyźnie, prawie bez wytrącania prędkości. Gdy w przypadku F-35 warunkiem przetrwania jest wyłącznie stealth – która czyni go wrażliwym w bezpośrednim starciu – Su-35 dysponuje dużym arsenałem śmiercionośnej broni, ma zwiększony zakres działania, a także dysponuje tą niesamowitą „supermanewrowością”, która jest naturalna dla myśliwców z tej rodziny. Szybka zmiana prędkości może spowodować błąd w systemie kontroli ognia radaru dopplerowskiego. Manewr ten jest jeszcze skuteczniejszy na Su-35S, gdyż po jego wykonaniu pilot może skierować samolot w dowolnym kierunku Taktyczna zaleta tego manewru wynika głównie z faktu, iż wszystkie pociski rakietowe typu „powietrze-powietrze” mają w sobie tzw. „element przewidywania”. Rakieta celuje w miejsce, gdzie uważa, że ukaże się cel. Oznacza to, że musi ona przewidzieć, w którym kierunku poleci samolot. I właśnie w tym Su-35 jest najlepszy. Jeśli statek powietrzny jest nieprzewidywalny, jeżeli jest w stanie bardzo gwałtownie zmienić swój tor lotu oraz jeżeli potrafi nad tym zapanować, to rakiecie jest o wiele trudniej w niego trafić.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.