Polityka

30 zł diety służbowej? Kolejny dowód na oderwanie elit rządzących od realiów

 Minister Pracy i Polityki Społecznej pan Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał 29 stycznia 2013r., rozporządzenie w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju oraz poza granicami kraju. To słynne rozporządzenie o podróżach służbowych w strefie budżetowej od lat budziło śmiech na przemian z płaczem wszystkich zainteresowanych. Obowiązująca dotychczas dieta – 23 zł stawki przysługującej pracownikowi za dobę podróży służbowej na terenie kraju to nie tylko zdaje się mniej niż kosztuje dzienne wyżywienie więźnia w zakładach penitencjarnych, ale to mniej niż kosztuje przeciętny jednodaniowy obiad z bezalkoholowym napojem kupiony w przeciętnej restauracji (placówce żywienia zbiorowego) na terenie kraju.

Dotychczas obowiązujące praktycznie 10 lat, bo od 2003 roku – 23 zł dziennej diety było tak opłakanie żałosne, że w ogóle szkoda było o tym mówić i myśleć, pracownicy sfery budżetowej w delegacji mieli pełną świadomość, że wyjazd na jakieś szkolenie, seminarium – czy po prostu w celu załatwienia jakiejś sprawy to w istocie dopust i kara, albowiem to się nie opłaca. Strata czasu prywatnego – no, bo przecież podróżuje się środkami komunikacji drugiej klasy – nie jest w żaden sposób rekompensowana, nie mówiąc już o wyżywieniu, bo właśnie temu te liche pieniądze miały służyć. Wyżyw się człowieku za 23 zł w delegacji w obcym mieście i niech nie trafi cię szlag ze zgryzoty.

Niestety państwo to suma idiotyzmów tworzonych przez idiotów – inaczej nie można tego smutnego kraju zdefiniować, albowiem owszem można przetrwać i za 10 zł dziennie, albowiem ludzie żyją także i za mniej, jednakże proszę spróbować zdążyć dojechać do Warszawy i wrócić w tym samym dniu, załatwić sprawę na miejscu a do tego wszystkiego jeszcze zapewnić sobie konsumpcję w granicach 23 zł. To jest po prostu żałosne i żenujące. Tak wyglądały dotychczasowe realia samorządowców i pracowników administracji państwowej. Pełne oderwanie od realiów kosztowych – zupełne nieliczenie się z elementarnymi kosztami – jakby władza nie wiedziała, co i ile kosztuje i dlaczego 23 zł to żenująco śmiesznie mało!

Na szczęście dzięki „epokowej” decyzji pana ministra pracy nowe stawki diet i inne należności określone przepisami ww. rozporządzenia zaczną obowiązywać już od dnia 1 marca br. W tekście nowego zarządzenia znajdujemy takie oto informacje: Dla podróży służbowej odbywanej na terenie kraju dieta za dobę przebywania w podróży będzie wynosiła aż 30 zł tj., jakieś 23% Coś niesamowitego! Ale pozachwycamy się poniżej, ponieważ są tam jeszcze automatycznie związane stawki innych ryczałtów. Przykładowo ryczałt na pokrycie kosztów dojazdu środkami komunikacji miejscowej wyniesie 6,00 zł (to urzędnik ma na dojazdy w mieście gdzie jest w delegacji), do tego dochodzi jeszcze ryczałt za nocleg, stanowiący 150% diety, czyli aż 45 zł. Dodatkowo ww. rozporządzenie podaje stawki diet i limitów noclegowych w przypadku podróży za granicę.

No to teraz się zachwyćmy! I oczywiście czołobitnie oddajmy pokłony panu ministrowi, albowiem bez jego decyzji dalej nasi urzędnicy byliby skazani na egzystencję za 23 zł dziennie, a tu taki wzrost – po 10 latach na 30 zł, czyli o jakieś wspomniane 23 % no normalnie szału nie ma, ale i tak jest powód do święta, albowiem rząd się pochylił i cokolwiek podwyższył, co nie jest podatkiem lub innego rodzaju daniną!

Oczywiście można sobie powiedzieć, – po co urzędnikom więcej? Po co mają gdziekolwiek jeździć! Oczywiście można się z tym zgodzić – dążąc już do zupełnego zwijania państwa. Więc jeżeli wybierzemy wariant – zwijania Rzeczpospolitej, to jak najbardziej – w ogóle niech płacą z własnych kieszeni, natomiast, jeżeli jednak przy odrobinie refleksji – pogrążymy się w zadumie nad tym jak bardzo państwo ma i gdzie los swoich funkcjonariuszy – to łatwo zrozumieć, dlaczego zaproponowana kwota podwyższenia po 10 latach nie jest nawet żenująco żałosna i głodowa – ona po prostu jest żadna, nie ma podwyżki! Inaczej nie da się nazwać propozycji podwyżki o mniej niż w tym okresie wynosiła inflacja składana przez te 10 lat!

Jak oderwanym od rzeczywistości i realiów i nieszanującym podstawowych potrzeb bytowych drugiego człowieka trzeba być ministrem, żeby dokonać zmiany nie dokonując jej! To jest po prostu skandal niemieszczący się w żadnych kategoriach, nawet jeżeli nie lubimy urzędników – muszą oni mieć prawo do funkcjonowania w naszych realiach społeczno-gospodarczych w oparciu o realne stawki a nie fikcyjne widzi mi się pana ministra, który raczej nigdy biedy nie zaznał i kanapek chyba też ze sobą wozić w podróże służbowe nie musi.

Śmiać się chce jak się widzi, w jaki sposób państwo traktuje obywateli i to szczególną grupę, która mu służy! Czego możemy w zamian wymagać od tych ludzi? Jakiegoś nadzwyczajnego poświęcania się? Kreatywności? Pomysłowości? Oddania? Kto by na serio traktował pracodawcę, który wysyła człowieka w podróż z tak niską dietą, która pęknie już przy zakupie paru drobiazgów w dowolnej budce na każdym polskim dworcu. Żałosne jest w tym wszystkim, że młody i chyba znający realia systemu człowiek – Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał taki śmieć w istocie upadlający ludzi, albowiem, czym innym jak upodleniem mają być takie stawki? Żałosne i żenujące żebracze grosze – skazujące pracujących w służbie publicznej na bycie ludźmi drugiej a może trzeciej kategorii!

Wstyd dla rządu! Ale to nie jest pierwszy przykład na skalę oderwania rządzącej nami elity od spraw realnych.

6 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    to faktycznie jest żenujące, państwo jest oderwane od rzeczywistości na każdym polu

  2. Państwo polskie to kompletne dziadostwo!
    I im szybciej się całkowicie rozpadnie i przejdzie w obce zarządzanie, tym lepiej dla większości jego obywateli.
    Może to i przykre, ale trzeba wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy…

  3. Dieta ma tylko WYRÓWNAĆ wyższe koszty żywienia ZBIOROWEGO, niż w domu.
    Przecież pracownik dostaje pensję, za którą gdyby nie jechał – musiałby się w danym dniu WYŻYWIĆ.
    Dieta ma tylko te WYŻSZE koszty uzupełnić.

  4. No bo jest jak napisane, g. daja w tym kraju i porażka jest. w prywatnych formach własciciela wali to czy w ogóle masz diete czy nie – masz jechać załatwić i nikogo nic nie pytają. dobrze napisane

  5. ŚWIETNE TA vvvvvv I vvvvv CO ZA TO ODPOWIADA POWINIEN KLĘCZEĆ PRZED NARODEM

  6. warto wspomnieć ile wynoszą diety do polski w innych krajach, np. DE – to jest niezły kosmos jaki jest przeskok

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.